Na tej wodzie szybciej trafisz krąpia niż ukleję. Często tam łowię i taki wynik jak Winda nie jest tam jakąś rewelacją, co kolega może potwierdzić. Poza tym, jak historia pokazuje, z Windem dziadki z koła nie mają żadnych szans.
Zgadzam się z Windem. Jadąc połowić "rekreacyjnie" nie wydaję więcej niż 40-50 zł. W tym mieści się zanęta, mięsko, przynęta. Rekreacyjnie znaczy dla mnie posiedzenie nad wodą, pooddychanie świeżym powietrzem, przy okazji złowienie jakichś rybek.
Chwilowo na Piaskowym tragedia. Siedziałem dzisiaj kilka godzin. Obok mnie 3 wędkarzy - dwóch z nich miało po 2 wędki, czyli łącznie było 6 kijków. Na te 6 kijów była wyciągana mniej więcej jedna ryba na pół godziny. Tak kiepskiego dnia na tym kanale jeszcze nigdy nie miałem.
Odpowiedziałem Ci w temacie dotyczącym Kanału Piaskowego. Dodam tylko, że kupnej zanęty używam jako bazy, najlepiej w kolorze czarnym, do tego ziarna, pinka, kuku, czasami jakiś dodatek zapachowy.
Odpowiem tylko na jedno:
Dno jest tam tak zamulone, że zanęta musi być "lekka". Wszystko co ją dociąża powoduje że zapada siew muł, więc równie dobrze taką zanętę można wyrzucić za siebie, przynajmniej ptaszki wtedy się najedzą. Kule zanętowe muszą rozpaść się przed dotarciem do dna. Przynajmniej ja do tego się tam stosuje i jakoś się sprawdza.
Tak jak wind mówi. Dopracuj zanętę, sposób nęcenia, podania przynęty i zobaczysz jakie ładne rybki tam pływają. A te leszczyki 35 cm to tak naprawdę niezbyt duże jak na to łowisko. Moje największe w tamtym roku po ok. 45 cm miały.
No to mnie namówiłeś. Od jakiegoś czasu poszukuję pochodni, ale nie takiej z fabryki, ale takiej tradycyjnej, najlepiej ręcznie robionej. Może uda się gdzieś tam dostać.
Wind najlepiej wie jakich haczyków tam używam Swoją zanętę na Piaskowy też już obcykałem, a o jej skuteczności świadczą wyniki zawodów w których brałem udział na tej wodzie
Kanał Piaskowy to moje ulubione miejsce do posiedzenia z bacikiem. Najczęściej biorą małe krąpie i płoteczki, ale czasami trafiają się niespodzianki w postaci dużego leszcza, płoci, karasia. Kilka razy miałem na haczyku coś czego od dna nie mogłem oderwać.