Skocz do zawartości

JKarp

Zespół AS
  • Postów

    491
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez JKarp

  1. JKarp

    mieszanie zanęt

    "Ja żeby łapać ryby zanęty uniwersalne robię sam (płatki owsiane, kaszka kukurydziana, glina, otręby, czekoladowe płatki śniadaniowe, mielone migdały, olejek wanilinowy i posiekaną dżdżownicę kalifornijską ) - to jest moja uniwersalna zanęta - jeśli natomiast nastawiam się na konkretną rybę dodaje tylko dodatki zapachowe np. lubczyk, kolendrę, cząber, kakao, czosnek." " Osobiście uważam że im bardziej naturalne składniki tym lepsze rezultaty i mniej zanieczyszczona woda." Zawsze mnie zadziwiają takie odpowiedzi o naturalnych składnikach Bo ja tu nic naturalnego, co występuje w wodzie nie widzę ... Ochotka o tej porze roku jest praktycznie ciężka do zdobycia i raczej ściągnie drobnicę. Jak zaczniesz używać kupne, skoncentrowane zapachy zobaczysz jaki jest sens je kupować. @silny1990 Kilka dni temu był podobny watek - poszukaj i poczytaj. http://forumwedkarskie.pl/topic/2867-zan%C4%99ta-na-du%C5%BCe-rybki/ JK
  2. Nie wiem w czym jest śmieszne działanie RPO. Powiedz po co komu zezwolenie na trzydzieści jezior ? Dasz radę przez sezon połowić na każdym. Ale połowić a nie posiedzieć dzień czy dwa. Kilka razy już zwracałem uwagę na taki mały szczegół - po co komu zezwolenie na kilka obwodów co funduje mi PZW. Czy ja łowię na Wiśle czy Narwi ? Polowania komercyjne - w tekście zaznaczono, że do PZŁ należeć musisz ( trzeci akapit ). Jarek ale jeśli przestanie się mówić o tym co boli zwykłego szarego wędkarza to nasze władze uznają, że jest wszystko cacy. Swoją drogą ja w życiu nie wpadłbym na takie komentarze jak pojawiają się ostatnio np na temat połowów sieciami. MOCARZ czy jak JK Ja jestem zupełnie wyluzowany ale jak napisałem wcześniej - trzeba mówić i pisać bo inaczej zostanie to uznane, że jest wszystko OK .JK
  3. Ja to boję się tylko żeby nie było jak z Feniksem Jarek ja nie psioczę - właśnie to takich słowach zawsze okazuje się, że pewna część wędkarzy " bije pianę, psioczy, narzeka, działa na szkodę PZW " i pewnie jeszcze znalazłoby się kilka innych określeń. Był swego czasu na forum PZW założony temat " Konstruktywna krytyka " czy jakoś tak. Jak zwykle temat się rozmył bo nikogo z PZW nie interesuje żadna krytyka. Ja mam wrażenie, że tu chodzi tylko i wyłącznie o kasę i oto żeby kasa co miesiąc wpływała na konto a ryby, woda, jakieś sensowne gospodarzenie to raczej jako taki złośliwy dodatek do bycia etatowym pracownikiem PZW. Jako jaskrawy przykład, że chodzi tylko o kasę jest fakt, że od następnego roku RAPR nie przewiduje udostępniania wędki małżonkowi byleby tylko posiadał kartę wędkarską. Małżonek musi mieć kartę i zezwolenie czyli czytając między wierszami musi zapłacić żeby łowić. Musi być członkiem PZW . JK
  4. Widzisz Zbyszek jak na razie ja nie pitolę. Ja przedstawiam swoje przemyślenia. To Twoje zdanie, że jak wystąpię z PZW nie będę szykanowany. Oczywiście zależy co rozumieć pod pojęciem szykan. Dla mnie szykanowanie to poniekąd taki bat, który PZW sobie ustaliło o tych niezrzeszonych. Nie wiem, czy wiesz ale genialni działacze bodaj z Krosna w ogóle w tym roku wpadli na pomysł, żeby niezrzeszonym nie sprzedawać zezwoleń. Na szczęście ktoś ich szybko wypionował Nie wiem czy wiesz, ale sprawą opłat dla niezrzeszonych zajął się RPO. " Rzecznik praw obywatelskich zwrócił się do Urzędu Ochrony Konsumentów i Konkurencji o zbadanie, czy Polski Związek Wędkarski nie narusza zbiorowych interesów konsumentów. Do amatorskiego połowu ryb potrzebna jest nie tylko karta wędkarska, lecz także zezwolenie od PZW. Stawki opłat różnią się jednak diametralnie. „O ile wysokość składek okręgowych dla członków PZW jest zbliżona (...), o tyle zróżnicowanie opłat dla osób niezrzeszonych w Polskim Związku Wędkarskim jest dużo wyższe" – napisał do UOKiK Stanisław Trociuk, zastępca RPO. Przykładowo w Krośnie roczna składka dla członka PZW wynosi 180 zł, a dla osoby niezrzeszonej 700 zł. RPO zwróciła się już w tej sprawie do PZW i ministra rolnictwa i rozwoju wsi. Prezes PZW wyjaśnił, że różnice w stawkach są zgodne z prawem i mają umożliwić prowadzenie racjonalnej gospodarki rybackiej. Te wyjaśnienia nie przekonały jednak RPO, dlatego wystąpiła do prezesa UOKiK, aby przyjrzał się sprawie. gazetaprawna.pl/" Pominę tłumaczenie Prezesa, że " Prezes PZW wyjaśnił, że różnice w stawkach są zgodne z prawem i mają umożliwić prowadzenie racjonalnej gospodarki rybackiej." Bo to znowu przykład na to jak traktuje się wedkarzy. Z matematyką u mnie jest jak najbardziej spoko bo cały czas zaznaczałem, że zezwolenie na wszystkie jeziora ( skopiowane z tabelki ) wynosi kwotę X , a zezwolenie na jezioro specjalne wynosi kwotę Y co daje to kwotę X + Y czyli jak pamiętam 400 zł. Napisałem też, " Z tego linku niezbicie wynika ( który podałeś ), że opłata całoroczna na jeziora ogólnodostępne wynosi: Wszystkie jeziora ogólnie udostępnione Dwie wędki z brzegu 220 zł lub 170 zł. Jak jeszcze doliczyć do tego jeziora licencyjne Jeziora licencyjne 280 zł lub 230 zł to da nam kwotę 400 zł a nie 970 zł ( ciekawe kto zdąży obłowić wszystkie wody ). Masz ponad to możliwość wyboru - płacisz jedno jezioro lub jezioro specjalne i masz z główki. "Nie wmawiaj więc, że licencja to 970 zł i nie ma żadnej innej opcji. Owszem jest . Płacę za to za co chcę a nie w czambuł za wszystko wkoło jak leci. Mieszasz fakty - żeby być myśliwym musisz należeć do PZŁ. Nie ma opcji, że nie jesteś myśliwym, nie należysz do PZŁ a sobie postrzelasz do zwierzaków. "Aby obywatel polski mógł wykonywać polowanie musi zostać członkiem Polskiego Związku Łowieckiego oraz uzyskać pozwolenie na posiadanie broni myśliwskiej" Zajęło mi to dwie minuty a zapisane jest tu: ZO PZŁ Opole Nie życzę sobie Szanowny Kolego, żebyś coś pisał o moim mózgu. Bardzo nie ładnie tak " dosadnie pisać " ale ja też potrafię być złośliwy i tak napisać, żeby zaszło w pięty. To jakby nie halo, że taki Stary Wyjadacz a nie potrafi utrzymać swoich koników na wodzy w ocenianiu innych. W dyskusjach odnosimy się do treści a nie do osób i tego czego chcą lub nie chcą. Ja akurat uważam, że PZW w tym temacie ( i nie tylko ) usilnie nagina prawo na swoją korzyść a reszta nawet nie wie jak bardzo się ich strzyże. JK
  5. (*) JK
  6. Koledzy Wy nie w tę stronę cały czas liczycie. Udowadniacie, że 600 zł to podstawowa opłata ( i to jeszcze nie duża ) dla niezrzeszonego. A ja się pytam co w w związku z tym ten niezrzeszony otrzymuje za te 600 zł? A ja wam powiem - a otrzymuje figę. Ma prawa nad wodą takie same jak ten zrzeszony. Ma taki sam syf nad wodą. Ma takie same wody czyli przełowione, przekłusowane, zanieczyszczone w wielu wypadkach. Jeśli te wody byłyby rybne, czyste zadbane, kontrolowane to czemu nie ? Ponadto jak znam życie wody te byłyby podzielone i nie musiałbyś zapłacić za wszystkie a miałbyś wybór co doskonale pokazuje przykład z linku Zbyszka. Zbyszek zapewniam Cię, że nie tylko ja tak myślę o tych opłatach. Znam wielu Kolegów, którzy wręcz mówią, że gdyby opłata była nie 600 a 300 zł już dawno by ich w PZW nie było. Z tego linku niezbicie wynika ( który podałeś ), że opłata całoroczna na jeziora ogólnodostępne wynosi: Wszystkie jeziora ogólnie udostępnione Dwie wędki z brzegu 220 zł lub 170 zł. Jak jeszcze doliczyć do tego jeziora licencyjne Jeziora licencyjne 280 zł lub 230 zł to da nam kwotę 400 zł a nie 970 zł ( ciekawe kto zdąży obłowić wszystkie wody ). Masz ponad to możliwość wyboru - płacisz jedno jezioro lub jezioro specjalne i masz z główki. Już nie wspomnę, ze ja nie wiem dlaczego ale płace za wszystkie obwody rybackie okręgu jak ustawa wyraźnie mówi " w okręgu rybackim " ( w jednym ) a nie kilku, czy kilkunastu. A mam Wisłę, Narew, Bug, Zegrze, jakieś ciurki, jakieś jeziora itd. Płacę za wszystkie a łowię na góra trzech. Chciałbym zapłacić tylko za te trzy wody Jak zwał tak zwał - ustawa jasno mówi, że nikt nie może być w jakiś sposób pokrzywdzony, ani ponosić ujemnych następstw z powody nie należenia do jakiegoś stowarzyszenia ( związki zawodowe to nie stowarzyszenie ). Jasno jak opisałem jest u myśliwych - wypisujesz się i w tym momencie koniec i kwita. Nie możesz już polować choćbyś zapłacił i 100 000 zł. A PZW w sumie jest na rękę jak ktoś się wypisze a chce nadal wędkować w wodzach zarządzanych przez PZW BO ZAPŁACI JESZCZE WIĘCEJ. JK
  7. Ale ja Zbyszek należę do PZW gdzie opłata dla zrzeszonego wynosi 200 zł. Gdybym miał możliwość nie należałbym do żadnego stowarzyszenia i gucio mi lotto opłata byleby były ryby. Rozmawiamy o stowarzyszeniu PZW i o tym, że jak się wypiszę co jest stosunkowo proste ( nie opłacę składek do 30 kwietnia ) a zechcę mimo to łowić na wodach, które PZW tylko dzierżawi to zapłacę 600 zł i w ten sposób poniosę ujemne następstwo wypisania się z PZW. A przecież za te 600 zł nikt nic innego mi nie zaoferuje niż to co dotychczas miałem za 200 zł . JK
  8. PZW nam mówi, że zezwolenie dostajemy za darmo o opłaty to zagospodarowanie i ochrona wód oraz opłata okręgowa. Czy niezrzeszony w związku z tym, że płaci więcej dostaje lepiej zagospodarowaną wodę i lepiej chronioną ? Czy niezrzeszony pcha się do łowienia w stanicy w Zegrzu koła 13 ? Ja też się nie pcham bo pomimo, że jestem w " 13 " to i tak muszę zapłacić za parking i za łowienie z główek. Widzisz Zbyszek ja cały czas mówię i powtarzam, że tylko tam gdzie się dobrze gospodarzą zrozumiała dla mnie jest dodatkowa opłata. Przelicz sobie 200 zł na rok - ile kosztuje doba ? Nie wierzę, że za takie pieniądze można dobrze gospodarzyć jeśli weźmiemy pod uwagę fakt ile ryb możesz zgodnie z prawem ubić po wędkowaniu. Dlatego tylko jestem w PZW bo nie mam alternatywy. A płacić za to samo 600 lub 200 zł - chyba tylko debil wybrałby 600 zł. Jeśli miałbym alternatywę dawno bym zrezygnował z PZW . Choćby roczna opłata na takiej Nekielce za 600 zł. Przynajmniej płacę i wiem, że tam są ryby. A możesz to jaśniej bo nie wiem o chodzi w tym zdaniu. JK
  9. Każdy to rozumie po swojemu. Dla mnie ujemnym następstwem jest fakt, że muszę zapłacić 400 zł więcej jako niezrzeszony. Czy jeśli teraz zrezygnuję z bycia członkiem PZW a nadal chcę wędkować nie poniosę ujemnych skutków pozostawania poza stowarzyszeniem. Chyba to proste i logiczne, że tak. Oczywiście aspekt zatrudnienia i zależności należenia lub nie do PZW być może też wyczerpuje ten zapis ale zdecydowanie ujemnym następstwem jest też fakt, że muszę zapłacić 400 zł więcej. A jeżeli grupa osób założy stowarzyszenie ...itd - ta grupa osób będzie działać i zarządzać swoją wodą. To będzie ich własność. W związku z tym nie każdy będzie mógł tam nawet wejść nie mówiąc o APR. O ile wiem PZW praktycznie nie posiada swoich wód ( jako własność ) a zarządza wodami Skarbu Państwa. Ustawa i Konstytucja RP zapewnia nam dostęp do tych wód. Zapisując się do PZW zyskuję ten przywilej, że płacąc 200 zł mogę uprawiać APR na tych wodach. Wypisując się z PZW zmuszony jestem zapłacić 600 zł za to samo co inni płacą 200 zł. Ta kwota nie jest konsekwencją wypisania się z PZW bo płacąc te 600 zł dostaję dokładnie to samo jak należałem. Zwróć uwagę, że jak wypiszesz się z PZŁ ( no od myśliwych ) nikt, żadne prawo nie zezwala na polowanie i choćbyś chciał zapłacić i 100 000 zł nie dostaniesz zgody na polowanie. I to jest sprawiedliwe i zgodne z prawem. Z PZW możesz się wypisać i łowić nadal bylebyś zapłacił te sześć stówek. Absurd jak dla mnie. JK
  10. Kolego szanowny rozumiem, że wyłączyli Ci Google i stąd Twoja prośba Służę więc pomocą: Art. 6. 1. 2. Nikogo nie wolno zmuszać do udziału w stowarzyszeniu lub ograniczać jego prawa do wystąpienia ze stowarzyszenia. Nikt nie może ponosić ujemnych następstw z powodu przynależności do stowarzyszenia albo pozostawania poza nim. Ja wypisując się z PZW jako stowarzyszenia a chcąc nadal wędkować czyli uprawiać APR zmuszony jestem do zapłacenia jako niestowarzyszony kwoty 600 zł zamiast około 200 zł. Jako niestowarzyszony nad wodą jako wędkarz mam takie same prawa jak stowarzyszony. Na wskutek powyższego uważam, że należąc do stowarzyszenia czerpię korzyść majątkową w wysokości 400 zł roczne. JK
  11. Troszkę nie w temacie ale skoro takie firmy jak RYOBI przeniosły się do Chin to co my tu o Robinsonie... TEL:+86-631-5629911 FAX:+86-631-5629906 E-MAIL:sales@ryobi-intl.com ADD:Attached B6-1,Gold Beach Gardens ,Hi-tech Development zone . WEIHAI CHINA LINK Nie mówię, że zły, nie mówię, że dobry. Używałem żyłek - bardzo sobie chwalę. Zanęty ( szczególnie jak się tylko pojawiły ) - bardzo sobie chwalę. Cała seria MVDE bardzo udana ( szczególnie jak żył nieodżałowany Marcel ). I pewnie wędki i kołowrotki też są OK choć nigdy nie używałem. Ot - jak Docio napisał gdzieś tam się lokuje na naszym rynku. Ma swoich zwolenników jak i przeciwników. JK
  12. Artur a jak myślisz gdzie to wszystko jest robione JK
  13. Nadal nie rozumiem dlaczego najlepiej ;-) To jakiś mit i teoria nie poparta długimi testami. Tak na dobry ład to zanęty różnych firm aż tak wiele się nie różnią a uwierz mi mam naprawdę duże doświadczenie w tym temacie. Z jednym natomiast się zgodzę jeśli chodzi o zanęty - bywają lepsze ( nie znaczy drogie ) i powiedzmy te trzymające pewien poziom ale bez rewelacji. Należy tez zwrócić uwagę na jakie ryby mamy zamiar używać zanęt - zanęty płociowe mają to do siebie, że pracując podnoszą dość często płocie w górę. Zanęty linowe i leszczowe ( karpiowe ) powinny być grube i tak skonstruowane żeby praktycznie nie pracowały. Nowoczesne zanęty karpiowe z nazwą Exploziv Sick Miks potrafią przez chwilę pracować jak wulkan a potem praktycznie leżą na dnie. Pomijam zupełnie fakt, że zeszliśmy a w zasadzie Ty na łowienie zawodnicze Jak karpie są w łowisku nigdy nie złowiłem leszcza ani centralnie w zanęconym ani gdzieś obok. Może raz czy dwa jak bym sobie przypomniał, że przy braniach karpi trafił się leszcz ale to wyjątki. Ponoć największą sztuką jest określenie gdzie ryby przebywają. A jak już zlokalizuje się ryby sprawą drugorzędną staje się przynęta, zapach, smak i kolor Do spławika żyłka 0,22 powinna dać radę o ile łowisko jest bez zaczepów, grążeli itd. Na przyponie 0,16 do góra 0,20. Haczyk w zależności od wielkości przynęty ale niżej nr 10 bym nie schodził. JK
  14. No to ja dopiszę, że w wielu aspektach napisałeś dokładnie tak jak ja Faktem, że jakoś zapomniałem o płatkach ale chrupki kukurydziane to też dobre spoiwo. Jeśli zamierzasz łowić na spławik kup sobie łyżkę zanętową ze sztycą. Ziarna wyrzucisz bez problemu na około 10-15 metrów. Tu pozwolę sobie wkleić linka sentymentalnego Na fotce widać jak daleko leci kuku z łyżki. Jedno jest pewnie - Koledzy ziarna muszą być ugotowane ale nie rozgotowane. Na wielu łowiskach komercyjnych ( tych z prawdziwego zdarzenia a nie żabich dołkach 100 na 100 m ) jest absolutny zakaz używania ziaren. Spowodowane jest to tym, że wędkarze nader często nęcili ziarnami pół twardymi. A takie bardzo źle wpływają na przewód pokarmowy ryb. Znam wodę, gdzie leszcze jak zegarki jedzą moje kulki i mają w d... że są takie małe ale one tam na co dzień jedzą małże i inne stwory w muszelkach. A na Zegrzu kilka lat temu wstecz najlepsza przynętą były pinki na haczyku 14 lub mniejszym. Do czego zmierzam ? Trzeba kombinować z wielkością przynęty i haczyka. Docio ja pamiętam czasy jak w jednym miejscu brały wszystkie wymienione wyżej ryby. Chyba one jeszcze wtedy nie wiedziały, że nie mogą razem żerować JK
  15. Tylko dlaczego dość często leszcze, które są przyłowem a powiedzmy mają po 2,5 kg biorą mi na zestaw postawiony dość daleko od markera ? Bardzo źle radzisz mówiąc, że kuku może być niedogotowana. No a dlaczego zanęty mają być jednej firmy to dla mnie zagadka JK
  16. Nic nie miel - nęć całymi ziarnami oczywiście ugotowanymi. Po prostu do suchej zanęty dodaj doświadczalnie ugotowanych już ziaren, domocz odpowiedni, rób kule zanętowe i nimi nęć. Bardzo dobrym klejem są chrupki kukurydziane. JK
  17. Aromaty to temat rzeka. Ciężko jest podpowiedzieć jaki jest skuteczny bo każda woda jest inna i rządzi się swoimi prawami. Jednak są aromaty można powiedzieć uniwersalne - wanilia, scopex, truskawka. Czosnek oczywiście również ale na czosnek jest moim zdaniem za wcześnie. Nalęzy nęcić i pod spławik i po okolicy byleby nie za dalekiej. Duże ryby bardzo rzadko wpływają centralnie w nęcone miejsce a raczej kręcą się po obrzeżach łowiska. Dlatego dobrym sposobem jest ustawienie jednej wędki poza obszarem nęcenia i czekanie na okazy. JK
  18. Przecież nikt nie bronił zgodnie z Statutem Sekcji zapisać się do sekcji dzieciakom. Ostatnio na zasiadce właśnie podszedł do mnie ojciec z synem z prośbą żeby im opowiedzieć co z czym i dlaczego. Teksty na poziomie " "moje jest mojsze i najważniejsze"." są jakby poniżej pewnego poziomu. Mnie zbanowano dla jasności na jednym, jedynym właściwym forum czyli forum PZW ( nie insynuuj, że na kilku ) i nie za chamskie odzywki lub obrażanie a za zadawanie trudnych pytań. Dla większej jasności dodam, że zrobiono to bez ostrzeżeń co na innych forach jest zjawiskiem normalnym czyli najpierw są ostrzeżenia a jak te nie skutkują dostaje się bana. Dodam jeszcze, że pomimo moich próśb i wysłanych maili z prośbą o niespamowanie mi maila wiadomościami z PZW te wiadomości nadal przychodzą. Pan Rzecznik chyba nie potrafi czytać lub nie potrafi zrozumieć prośby lub ma w d... zwykłego wędkarza. W związku z powyższym zamierzam załatwić tę sprawę tak jak należy. Wtedy może dotrze do " działacza " co znaczy prośba o nie spamowanie konta. Oczywiście wszystko jest zapisane w komputerze żeby było jasne. Mógłbym powiedzieć - trzymaj się regulaminu i nie bądź stronniczy jak na Administratora przystało a damy radę. JK
  19. Zanęta powinna być selektywna - kukurydza, groch, cieciorka plus do tego ewentualnie troszkę zanęty sypkiej żeby zrobić ruch w wodzie. A łowić trzeba na to czym się nęci plus oczywiście wypada mieć ze sobą białe, czerwone i może rosówki. JK
  20. Zestawem gruntowym rzucisz dalej niż spławikowym. Dlaczego o tym piszę ? Czasem jest tak, że nawet na stawach ( łowiskach ) ryby nie żerują blisko brzegu. Jeden powód - ciągły harmider na brzegu skutecznie je płoszy. Drugi - 3/4 wędkarzy łowi jednak z gruntu rzucając te 50 lub więcej metrów od brzegu i jednocześnie tam nęci. Osobiście na łowiskach prywatnych nie użyłbym lekkiej spławikówki z co najmniej jednego powodu - wielkość ryb wyklucza używanie delikatnego sprzętu. Jednak Ty jako początkujący możesz normalnie mieć problem z opanowaniem rzutów metodą gruntową, która jednak jakiejś wprawy wymaga. No ale ponoć ludzie robią dzieci i nikogo nie pytają jak to się robi więc i łowienie z gruntu nie powinno sprawiać szczególnych trudności. JK
  21. Wędka Daiwa Phantom Carp 2cz. 3lbs Okuma Lexsan Pro Baitfeeder Okuma Carbonite II Baitfeeder To są linki do sprzętu o którym mówiłem. Poszukaj może gdzieś indziej jest taniej ale już wiesz czego masz szukać. Kołowrotek proponuję brać w rozmiarze 50 lub 55. Tu w tym sklepie będą dobre ceny : Wędziska karpiowe kołowrotki Pytaj śmiało jak czegoś nie będziesz wiedział. Służę radą i pomocą JK No ciut ten sprzęt za ciężki jak na spławik ale ogólnie na karpia ( i na inne ryby również ), jeśli wędka leży no podpórkach nie widzę przeszkód. Ja sugerowałem się tym, że mówisz cały czas o stawach prywatnych z karpiami. JK
  22. Faktem jest, że coś pomerdałem i dopiero do mnie dotarło co napisałem. Chodziło mi o to, że zezwolenie wydaje uprawniony do rybactwa w obwodzie rybackim w wysokości przez siebie ustalonej. JK
  23. Za około 150 zł kupisz wędkę firmy Daiwa seria Phantom. Proponuję długość 12" o mocy 3 lbs. Kołowrotek chyba coś z Okumy za 150 zł da się kupić. W zupełności powinno starczyć na stawy. Ta wędka jest przeznaczona do metody gruntowej. Alex nie chcę rozkminiać tematu stawy prywatne a wody stojące a pobieranie opłat od uprawnionego do rybactwa . Zadam tylko Ci jedno pytanie - gdzie uprawniony do rybactwa w myśl ustawy może pobierać opłaty w wysokości przez siebie ustalonej ? JK
  24. Napisz jakie masz fundusze. Karta wędkarska jest niezbędna jeśli chcesz łowić też na rzekach. Dodam jeszcze, że trudno jest pogodzić sprzęt na karpie ze sprzętem na rzeki. Oczywiście na prywatne łowiska nie potrzebujesz karty wędkarskiej. JK
  25. Z racji, że jestem uparty więc jakie masz te argumenty? Pytałem kilka razy o różne rzeczy i cisza. A pisanie, że działamy, szkółki, zawody, olimpiady itp - wybacz ale to do mnie nie przemawia. Powiem Ci zabawne zdarzenie ze smutkiem w tle: dążyłem do założenia sekcji karpiowej w kole. Jeden sezon moje wnioski przeleżały gdzieś tam u kogoś w szafie :-(. No na drugi sezon było już ok. Wniosek przegłosowany na zarządzie koła i wszyscy są szczęśliwi. No trzeba było napisać regulamin sekcji, plan działania itd. Siedziałem, pisałem poprawiałem no i już było wszystko super aż tu nagle zapis z regulaminu musiałem zmienić ponieważ " Sekcja jako jednostka organizacyjna koła, działa w ramach uprawnień koła i na podstawie upoważnienia udzielonego przez zarząd koła." był wg niektórych kolegów zły. Wg nich mogłem na tej podstawie zakupić np samochód na rachunek koła. Dopiero jak pokazałem, że to oryginał ściągnięty ze statutu i zapisów o sekcji koledzy dali spokój. To świadczy o wiedzy działaczy. Może inaczej - jak powiedziałem, ze to zdanie jest skopiowane nie uwierzyli. Dopiero jak pokazałem jakoś to przyjęli. "5. Zasady organizacji i funkcjonowania sekcji § 22. 1. Sekcja jako jednostka organizacyjna koła, działa w ramach uprawnień koła i na podstawie upoważnienia udzielonego przez zarząd koła." I tak to jest - traktuje się szarego wędkarza jak tłumoka bez wykształcenia a sądzę, że lwia część zarządu mogłaby za mną nosić dokumenty. JK
×
×
  • Dodaj nową pozycję...