Jump to content

Docio

Forumowicz
  • Content count

    2901
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1803

About Docio

  • Rank
    Mistrz
  • Birthday 10/04/1963

Kontakt

  • Strona WWW
    http://www.ssg.pl

Wędkarstwo

  • Lubię
    brak opisu

Informacje o profilu

  • Imię
    Zbyszek
  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Warszawa

Recent Profile Visitors

7162 profile views
  1. Docio

    Zasiadka z namiotem

    Pozwolę sobie uzupełnić. Na terenie większości gmin jest oficjalny zakaz biwakowania. Problem w tym, że nie ma definicji słowa biwak, co stwarza dowolność interpretacji kontrolującego. Znam kilka gmin, które w swoim regulaminie porządkowym nie mają takiego zakazu i wolno tam biwakować zgodnie z prawem lokalnym. Dobrze jest zacząć biwak nie od ogniska, to zupełnie inny temat, lecz od przygotowania miejsca do segregowania śmieci, tak jak obowiązuje to w gminach, a PSR i Policja właściwie nie zareagują na namiot. Może być jednak tak, ze trafisz na "urzędasa" i oprócz nakazu natychmiastowej ewakuacji reszta Cię ominie. Jeśli jednak przyjdzie zapłacić mandat to też nie dyskutuj i płać, bo jak sprawa pójdzie do sądu, to jedyna kara ujęta w ustawie o gminach wynosi 5000 pln. Jak szukać miejsc do biwakowania. W Google map należy podać tag kemping i szukać po mapie w zainteresowanym regionie. Potrzebne jest zbliżenie do wyświetlenia znaczników ale sam do tego dojdziesz. Mapa, gmina, regulamin porządkowy w gminie i tam będzie jasno napisane. Jeśli się nie znajdzie taki zapis to dla pewności e-mail do Gminy z zapytaniem, bo może akurat umieścili ten zakaz gdzie indziej. Jeszcze mi się nie zdarzyło czekać na odpowiedź dłużej niż 2-3 dni robocze. Można nie szukać i liczyć się z ewentualnym przerwaniem pobytu oraz mandatem, też mi się to zdarza. Jednak to świadome działanie i lepiej nie być zdziwionym. Dwa-trzy dni nad wodą to poza smutkiem z zepsutego wypadu niewielka strata. Gorzej gdy wyjazd planowany jest na 2-3 tygodnie. Wtedy kontrol jest niemal pewna ale jak nie pojawią się "komandosi" z gminy, to inne służby podchodzą racjonalnie. No chyba, że jakiś służbista. Szukają miejsca po ognisku, chyba że od razu widzą grilla i gaśnicę w jego pobliżu. Patrzą na śmieci w workach i porządek w obozowisku. Ostatnie stwierdzenie jakie usłyszałem od Policjanta było nad Pilicą w okolicach polowań Jotesa i brzmiało: nieźle się pan tu urządził, po czym się uśmiechnął a PSR sprawdził siatkę i tak się skończyło. A zakaz biwakowania jest w regulaminie gminy wyraźny. Aha. W okolicach typowo turystycznych często są kampingi gminne, bezpłatne i blisko wody.
  2. Docio

    Metoda DropShot

    Według mnie w ogóle nie opisuje. Montaż zestawu jest, choć zmodyfikowany w porównaniu z oryginalnym, ale jak łowić nie ma ani słowa. Chcesz się dowiedzieć jak jest z tą techniką, to szukaj filmów na YT sprzed 10 lat, najlepiej amerykańskich.
  3. Znów wprowadzasz w błąd. Darowiznę można przekazać na każde zarejestrowane stowarzyszenie, także PZW. Odliczenie nie zależy od statusu pożytku publicznego tylko od celu. Po pierwsze musi być to cel statutowy. Po drugie musi zawierać się w Art 4 ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie. Zawody wędkarskie to dziedzina sportu ale tylko dla zarejestrowanych sportowców. Dla reszty to kultura fizyczna a ta jest ładnie ujęta w pkt 17 wspomnianego Artykułu.
  4. Nikt ci nie jest w stanie zabronić czegokolwiek. Ludzie wiedzą i piszą o faktach ale skoro nie masz o tym pojęcia, to odbierasz to, jako straszenie. Rób co chcesz, co najwyżej powstanie kilka nowych memów o "Januszu".
  5. Dla mnie nie musisz, już znam efekt. Wpłacisz na zawody dla wszystkich a nie dla siebie. Darowizna to emocjonalny akt o podłożu empatycznym w stosunku do obdarowanego. Jakiekolwiek roszczenia w stosunku do obdarowanego ujmuje Kodeks Karny pod hasłem łapówka i wymuszenie. Działanie takie jest nie tylko niezgodne z prawem ale i moralnie naganne. Po takim dictum, gdy będą łagodni i w dobrych humorach to najwyżej cię wyśmieją i poproszą o oprzytomnienie. Jak będą złośliwi to nie dopuszczą do zawodów dzieląc darowiznę przez ilość członków w Okręgu, co w efekcie wykaże iż nie spełniłeś obowiązku opłaty startowej. A jak będą wredni to wyciągną te paragrafy, powiadomią Policję, zwołają Sąd Koleżeński i wywalą na twarz zgodnie ze statutem. Ja bym tak zrobił, bo skoro ci się nie podoba, to się wypisz. No chyba, że czytasz i działasz wybiórczo jak pseudo feministki, które są za równouprawnieniem tylko wtedy kiedy im to pasuje, tak jak tobie przy opłatach rocznych. Zapomniałeś o § 5 ust 1 Statutu PZW. I jeszcze coś w sprawie dzielenia kasy. Czy kiedykolwiek dostałeś paragon za opłaty licencyjne i składkę członkowską? No to chyba ważniejszy powód aby się wypisać, co nie?
  6. Opis jak najbardziej pasuje ale cel wcale. Statut PZW nie zawiera celu: zawody wędkarskie w dn xx.xxx.xxxx. Cały zapis § 7 ust 11 brzmi: "upowszechnianie sportu wędkarskiego, organizowanie zawodów w dyscyplinach wędkarskich w kraju, na zasadach obowiązujących w PZW oraz uczestnictwo w zawodach za granicą;"
  7. Przecież łowiłeś z gruntu i ryby brały. Nie były to okazy ale im mniejsza ryba tym bardziej podatna na zatrucie i unika takich miejsc. Z drugiej strony chemia na dnie zdecydowanie oddziaływałaby na bentos, którym odżywiają się prawie lub wyłącznie duże ryby kilku gatunków jak płoć, leszcz, krąp, sandacz, sum, lin, itd. Nie wierz we wszystko co ludzie mówią, co nie oznacza, ze nie warto ich słuchać. Jeśli chemia jest na dnie i działa na sinice, które zajmują całą toń, to musi działać nie punktowo a obszarowo i być w całej wodzie, niezależnie od głębokości. Pomyśl chwilę, poczytaj.
  8. Pamiętamy, że wieloryby nie chciały z Tobą współpracować. Nie potrzebujesz niczego mocarnego ale odpowiednie do założeń. Moim zdaniem takim wędziskiem może być Konger w wersji do 90 g 360 cm. Nie mam go ale jest bardzo podobne do mojego Albiona, który jest niesamowity i sprawdza się zarówno w rzekach jak i wodach stojących. No ale Tobie na rzeki nie potrzebny z wielkim cw. Z kołowrotkiem są niejakie problemy. Takie z przełożeniem poniżej 5.0:1 występują obecnie tylko w dużych wersjach a to bez sensu. Najbliższy jaki znalazłem to Ryobi w wersji 310. Na wagę nie patrz i tak wędzisko będzie leżeć na podpórkach a sama wielkość jest w zupełności wystarczająca. Nie szukałem zbyt uparcie a warto aby przełożenie było niższe skoro tryby będą przenosić spory ciężar i dodatkowo nie trzeba patrzeć na nazwy, bo często są to bzdury jak to albo jeszcze większa, jak to. Gdyby jednak Ci się chciało nieco pokombinować z podkładem, to spokojnie odpowiednim byłaby Okuma w wersji 54204, na którą wpierw nawiniesz 150 m żyłki 0,35 a resztę docelowej 0,25 i będzie spoko. Oczywiście możesz nawinąć 300 m 0,30 bo i tak będzie leżeć na dnie, ważne aby była jak najmniej rozciągliwa. Osobiście jestem wrogiem podkładów oraz wielkich ilości żyłki cieńszej niż przewiduje szpula. Nawinąłbym tylko 0,30. Nadmiar mocy nikomu nie zaszkodził a sama sprężyna jest o wiele lepiej widoczna od samej żyłki.
  9. Docio

    Wybór żyłki

    Feeder cw up 80 g + wody stojące = kołowrotek wielkości 300, na który powinno wejść ok 250 m żyłki 0,25-0,26 mm o wytrzymałości ok 8,0 kg np Fiume match and feeder, do tego przypon od 0,14 do 0,22 w zależności od nastawienia i wielkości przynęty. Nie ma zasad, czasem na małą przynętę weźmie duża ryba, czasem wielkiego robala obgryza narybek, ale ważne jest nastawienie. Jak nastawisz się na duże to 0,22, jak na kilogramowe leszcze to 0,14.
  10. Docio

    Wybór żyłki

    Nic nie wiadomo o metodzie jaką łowisz. Inaczej będzie z gruntem, inaczej ze spławikiem. Do tego nie wiadomo na jakie ryby się nastawiasz, a jest różnica pomiędzy kilogramowym leszczykiem a trzykilogramową brzaną. Sama nazwa i średnica żyłki głównej nic nie mówi.
  11. Jeśli takie jest wędzisko to nie jest porcelanka lecz wkładka, jedna z wielu wkładek, tylko jak wypadła z przelotki Fuji? Zapewne jakieś mocne uderzenie albo zaczep, np o podpórkę. Niemniej na miejscu tej uszkodzonej można spokojnie umieścić inną Fuji jedno lub dwustopkową, zrobić omotkę i maznąć lakierem. Spokojnie wytrzyma, ale żeby spełniała rolę to musi być dobrze dopasowana jej wysokość. Nie musi być tego samego rodzaju, ważne aby wysokość była odpowiednia, trochę niższa od oryginalnej, aby była linia prosta przechodząca przez dolne krawędzie wszystkich przelotek w tej części blanku. Wtedy obciążenie będzie się równomiernie rozkładać.
  12. Krzysztof daj spokój. W jakim wędzisku może być porcelanka? W jaki sposób pękła? Zapewne to bardzo tani teleskop z plastikowymi przelotkami i porcelanowymi wkładkami. Zamontowanie przelotki na omotki i maźnięcie lakierem to prosta sprawa a na YT pełno filmików. Zamiast wymyślnych maszynek można spokojnie zrobić to ręcznie. Pół godziny i po kłopocie.
  13. Przecież można zamontować nową, w czym problem?
  14. Docio

    Z pamiętnika młodego wędkarza

    To prawda, jednak wziąłem poprawkę na to co zobaczy w swoim lokalnym sklepie, o którym pisał. Gdyby korzystał z netu i miał wprawę w robieniu zanęty, to od razu proponowałbym sprężynę karpiową, której nie czepia się zielsko, ale wszystko w swoim czasie, bo do niej potrzebna odpowiednia konsystencja zanęty.
  15. Docio

    Z pamiętnika młodego wędkarza

    Antris 5 m 187 g Intensa 4,5 m 275 g Co tu patrzeć, od razu widać po wadze, że pierwsza to węgiel a druga kompozyt i to średnia półka. Pomiędzy tymi wędziskami jest przepaść jakościowa. Jak dobrze przeczytałeś opis Intensy to wersja 4,2 różni się w wadze od 4,5 tylko o 15 g. Długość transportowa, ilość sekcji ta sama. Na pewno różnica wynika z długości szczytówki, która najpewniej jest z pełnego cienkiego pręta węglowego, który nie wytrzyma wszystkiego tak jak szkło, które można wiązać na supeł. Czy pół metra daje odczuwalną różnicę. Tak, i to dużą, gdy dobierze się wszystkie elementy prawidłowo. Bolonka została zaprojektowana do odległościowej przepływanki w rzece przez włochów i dwukrotnie nimi skopali tyłki całemu światu w zawodach. Prawidłowe elementy, to znaczy dobrej jakości żyłka 0,14 będzie odpowiadać popularnej 0,18. To z kolei przekłada się na ciężar odcinka wiszącego nad wodą aby kontrolować przepływ zestawu, a to z kolei na 3-5 m odległości, podczas gdy innym żyłka już leży na wodzie i kontrola jest bardziej teoretyczna niż praktyczna. W połowach jeziorowych nie ma to aż tak wielkiego znaczenia ale te walory są jak najbardziej do wykorzystania. Sama konstrukcja zapobiega klejeniu się mokrej żyłki do blanku a to potrafi być naprawdę upierdliwe. Oj pamiętam swoją złość, szczególnie od brzasku aż do godziny po wschodzie słońca jak jest rosa. Woda potrafi cieknąć po blanku choć nie pada. Inni zakładają zestawy 4-5 g aby w ogóle zarzucić a Ty 1 g machasz jak siatką na motyle. Albo przy zabawie z drobnicą. Możesz trzymać wędzisko godzinami i praktycznie cały czas nim pracować gdy inni co chwilę je odkładają aby ręka im odpoczęła. A te 5 m to też magia. Wiele razy spotkałem się z fajną miejscówką, do której dostęp był tylko z łodzi. Tele 4,5 m był za krótki aby sięgnąć za trzciny a 5 dała by radę. No właśnie, czy ktoś zauważył, że na naszych wodach zdecydowanie pas trzcin nie przekracza 5 m? Wiem, są pasy i po kilkanaście metrów ale głównie takie do 5 m. Od razu wyjaśniam, że tele 4,5 m pasa trzcin 4 m też się nie przeskoczy bo 1,0-1,5 m zwisa jako grunt i zarzucić niezmiernie trudno. A co z delikatnymi braniami kiedy to o skutecznym zacięciu decyduje ułamek sekundy. Widziałem nie raz takich, którzy się wyrabiali i zdążyli złapać za wędzisko i zaciąć. Jednak samo zacięcie było niesamowicie silne, rybki fruwały nad głową lub zrywały się jeszcze w wodzie. A tu proszę, lekkie wędzisko, mięśnie lekko spięte, wzrok wbity w każde muśnięcie spławiczka i natychmiastowa lekka reakcja, czego efektem jest 100% skutecznych zacięć. Kurcze, aż mi się na ryby zachciało iść. A jako ostatnie to już sama waga. Gdy idzie się na łowisko i trzeba dźwigać wszystko na garbie, to choć wędzisko same z siebie nie waży wiele, to już całość może i owszem, przycisnąć do matki ziemi. Wtedy każde 100 g się liczy a dwa wędziska w wadze jednego...cóż, zabrzmiało jak reklama ale na pewno wiesz o co chodzi. Aj, zapomniałem o gruncie ze spławikiem montowanym na stałe. Zwykły teleskop 4,5 m, przelotki na niskich stopkach, żyłka przeważnie 0,18 bo i zestawy cięższe, a zestaw ze spławikiem mocowanym na stałe ma grunt do 3,5 m. Można nieco zwiększyć ale to już męczarnia. Po prawdzie te 3,5 m to już męczarnia i osobiście kończyłem na 3 m a potem, jeśli trzeba było głębiej, to spławik przelotowy. Z bolonką nie miałem tego problemu, zupełnie inna praca blanku i grunt 4,5 m w ogóle nie przeszkadzał w zarzucaniu zestawem 2-3 g na odległość trzech długości wędziska. Tak dokładnie to grunt miałem ustawiony na 4,7 m ale zarzucałem na stojąco i stąd te 4,5 m. Sąsiedzi z batami 7 m obok mówili otwarcie, że nie da rady teleskopem zarzucić takim zestawem, bo za krótki. Szybko zainteresowali się moim cudakiem i tym mnie zaskoczyli, gdyż nie spodziewałem się, że na 5 osób żaden jeszcze nie widział bolonki. Wtedy też zacząłem myśleć o bolonce 7 m ale jak do tej pory powstrzymuję swoje pragnienie, bo to co mnie interesuje zaczyna się od 1500 pln w górę.
×