Skocz do zawartości

Docio

Forumowicz
  • Zawartość

    2296
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Docio

    Napięcie plecionki

    Panowie ale przy klasycznym jigowaniu też robi się luz. Może o to chodzi.
  2. Docio

    RAPR przynęty

    O ile nie zmienił się RAPR PZW od 2016 roku (jakoś nie chce mi się sprawdzać ) to polecam, dział IV pkt 2, choć cały dział wart jest uwagi. Aby ocenić kulki, pellety, aromaty i inne rzeczy koniecznie musiałby być podawany ich skład, a na dodatek trzeba by było znać się na tym czy coś jest wyciągiem naturalnym, czy też sztucznym. Niemniej, ktoś wyciągając taką kulkę z wody w celu kontroli, w sposób tradycyjny określi ją jako naturalną, choćby wisiała na plastykowym łączniku doczepionym do haka.
  3. Docio

    Napięcie plecionki

    Przy sztywnym wędzisku i prowadzeniu przynęty łuk na plecionce może powstać (według mnie), wyłącznie gdy wieje halny z wysoko uniesionym wędziskiem lub rzuca się w górę nurtu i wolno skręca. Pierwszy przykład to oczywiście żart ale możliwy. Drugi jest dość częstym błędem a siła nurtu jest na tyle duża, że pcha przynętę w stronę wędkarza i robi luz na plecionce lub żyłce. Mogą też być płynące śmieci po powierzchni i łuk wydaje się tylko luzem.
  4. Docio

    Napięcie plecionki

    Przy rzucie, czy przy prowadzeniu ten łuk? Wędzisko, jaka akcja, jakie ugięcie? Nazwa plecionki.
  5. Docio

    Co to za ryba

    Małe bolenie nie przebywają w tradycyjnych mejscówkach dla dojrzałych osobników. Ich dieta jest jeszcze oparta na bezkręgowcach i owadach do pół metra od powierzchni. Biorą agresywnie i na tyle zdecydowanie, że często bez wypychacza się nie obejdzie. Miejsca przebywania to starorzecza, oczka połączone z rzeką lub starorzeczem oraz granica rzeki i starorzecza, gdzie nurt podsypał przykosę na wpływie a bolenie żerują na tym co im pod nos z dna nurt wyniesie. U podstawy takiej przykosy żeruje inny paskudny łakomczuch a mianowicie jazgarz. Nie musi się specjalnie starać o pokarm i w takich miejscach można złowić naprawdę okazałego osobnika.
  6. Docio

    Koledzy po kiju pomożecie mi nie wiem którą mam wybrać

    Wszystkie trzy to szklaki i w sumie to nie ma z czego wybierać. Z tego co pamiętam carbomaxx zbierał dość pozytywne opinie.
  7. Docio

    Temat z haczykiem, spadające Liny, jaki haczyk wybrać?

    No to zestaw nie jest za sztywny, choć na pewno trudny, gdyż na tak miękkim wędzisku praktycznie nie wyczuwa się luzu. Łowisko, opisane, wręcz przyjazne wędkarzowi a brak roślin jest atutem w walce z linem i przyczynkiem do nie przegrubiania zestawu. Biorąc pod uwagę różnicę w podjęciu decyzji o zacięciu, o czym pisał Michał, warto abyś poeksperymentował, czy grot haka powinien być schowany, czy też na wierzchu. Ryby nie czytają książek wędkarskich i czasem postępują całkowicie niezgodnie z wszelkimi zasadami. W końcu to organizmy żywe i mogą mieć swoje fochy.
  8. Docio

    Temat z haczykiem, spadające Liny, jaki haczyk wybrać?

    Kiedyś, dawno, dawno temu nie było wyboru haków. Na rynku królowały albo radzieckie druciaki, albo ktoś był szczęściarzem i akurat trafił na "złocone kryształki" Mustad. W sumie to wybór był jeszcze mniejszy niż się niektórym wydaje po tym zdaniu, a podział był chyba najprostszy z możliwych. Haki były w rodzaju limerick lub okrągłe, z długim trzonkiem lub krótkim, złote (Mustad), srebrne (ZSRR) i brązowe (Mustad). Jedynym wyjątkiem w srebrnych były mustady węgorzowe, jak ktoś był super szczęściarzem i na nie trafił. Jedna z legend wędkarskich mówi o tym, że hakiem z krótkim trzonkiem trudniej zaciąć ale łatwiej holować. Z długim trzonkiem jest całkiem odwrotnie, łatwiej zaciąć a trudniej holować. Jak w każdej legendzie jest w niej ziarno prawdy i po latach dołożyłem sobie do niej elementy doboru takie jak: metoda, technika, odległość, ciężar zestawu oraz przynęta i gatunki jakie mam zamiar łowić. Wędzisko z cw do lub od 15g właściwie nic nie mów. Tak samo jak określenie "wędzisko przelotowe", które jest dla mine całkowicie obce. Jednak z tego co napisałeś mam jakieś niejasne przeczucie, że Twój cały zestaw jest zbyt sztywny i w momencie luzu lin (jak i każda inna ryba), najzwyczajniej wypluwa hak. Sztywny zestaw umożliwia mu to, gdyż brak amortyzacji powoduje rozrywanie wargi i robi się wieeeelka dziurka. Ale to tylko przypuszczenie, które nie musi mieć potwierdzenia. Dobrze by było jakbyś jeszcze wspomniał coś o łowisku, w którym łowisz. Nie, nazwa jest niepotrzebna ale opis warunków, miejsce, roślinność, odległość, itp.
  9. Docio

    Co Panowie wolą łowić?

    A czekaj. A w międzyczasie poczytaj o netykiecie oraz słownik PWN, w którym udaj się do słów "dominacja" i "gust" a następnie przeczytaj kilka razy to co napisałeś.
  10. Docio

    Co to jest

    Bombka.
  11. Docio

    Monitor.pogodynka.pl

    Szanowny Ksawery. Ładnie brzmi... Czy jest sens? Zapewne tak, o ile ktoś lubi wywarzać otwarte drzwi. Strona jest, dane są (o czym za chwilę), prognozy są, wystarczy dostosować kod strony aby poprawnie ją wyświetlały przeglądarki w komórkach. Podpowiem, wersja mobilna. Nie powinno to sprawić większych problemów kadrze już obsługującej i utrzymującej stronę w ruchu. Atutem jest fakt, że zapewne są na etacie, choć w dzisiejszych czasach, to nic nie jest pewne. Co do tego fragmentu to uwierzy w to tylko ta osoba, która stale nie korzysta z tej strony. Ci, którzy co najmniej raz w tygodniu sprawdzają miejsca, które ich interesują, niejednokrotnie z wodowskazu przeczytali: "brak danych", albo "brak danych charakterystycznych". I pół biedy z takim koszmarnym komunikatem ale wtedy nie można się dopchać do jakichkolwiek danych z danego punktu. Reasumując, apk'a z takimi komunikatami i nie wiadomo jakimi wodotryskami, to zwykłe powielenie - braku danych. Ale jeśli by była w jakikolwiek sposób płatna, to...nie, nie napiszę co o tym myślę. Sam korzystam z danych ICM od lat. Nigdy się nie zawiodłem choć potrzeba trochę inwencji własnej oraz praktyki, aby wyciągnąć właściwe wnioski z interpretacji opadów w dorzeczu i ich wpływu na wahanie stanu wody. Najbardziej hardcorowa sytuacja jaka mnie spotkała nad wodą, to mój wypad nad Pilicę do Jotesa, gdy pilnie obserwowałem dane z ICM z dorzecza oraz komunikaty zrzutu wody z zapór. Powód był wręcz prozaiczny, brakowało jakieś 10 cm do przelania koryta a ja mimo wszystko rozbiłem obóz 2 metry od koryta. Dopiero prognozy na 12-tą dobę zmusiły mnie do awaryjnego opuszczenia miejsca. Nie, Pilica nie wylała ale pół godziny po odjeździe rozpętało się tam burzowe piekło, które dopadło mnie już w trasie. P.S. Informacje pogodowe z Pogodynki są dla mnie w ogóle bezużyteczne, gdyż są zbyt ogólne
  12. Docio

    Znalezione w sieci

    Panie i Panowie, szkoły i teleturnieje to pikuś. Przecież tu nie ma ani jednego pytana specjalistycznego z zakresu geografii. Te wszystkie pytania to zakres wiedzy ogólnej wynikającej z czytania książek lub oglądania programów popularnonaukowych, czy choćby z filmików z YT. Totalny brak wiedzy powszechnej wynika z totalnego olania wszystkiego co wykracza poza konieczny wymóg. Jednak zauważcie, że mają już wykształcony model nauczania, że odpowiedź musi być. Tak, wiedział ale się mu pomyliło i koniec. Nie jest ważne, że nie wie, on wiedział.
  13. Docio

    Znalezione w sieci

    Coś na odstresowanie i porządny masaż przepony. No to łup ;)
  14. Docio

    Znalezione w sieci

    Ktoś się zgłasza. Chyba jest remontowane ale oni się gdzieś przenieśli, w sumie nawet nie wiem gdzie.
  15. Docio

    Znalezione w sieci

    Od kilku dni zauważyłem u nich masowy przyrost promocji. Albo to jakiś chwyt, albo mają nóż na gardle, albo zbliża się zamknięcie. Każdy może sam sprawdzić tutaj. Przy okazji oświadczam, że nic mnie nie łączy z nimi. Jeśli są wątpliwości to dyrekcja skasuje ale faktycznie warto kliknąć link promocja w każdym z działów.
  16. Docio

    Zimowy marazm i poluzowane klepki

    Odpowiedzią może być to ale pewności nie mam. Link poprawiony.
  17. Docio

    Zarybienie małego stawu.

    O sałacie wiedziałem, o kapuście słyszałem, z tym, że rozmówca zaznaczył, że chodzi o same liście bez zgrubień. Podobnie z kapustą pekińską, choć w tym przypadku mówił aby co najmniej na godzinę namoczyć ją w wodzie, bo jest naturalnie bardzo sucha. Około 5 rano nad jednym z jezior już w nowej sytuacji gospodarczej. Widziałem jak nad wodą wędkarze wywożą zestawy po 60-80 metrów. Przychodzi gość, pyta czy może przysiąść obok, bo nie chce do tamtych iść, rozkłada majdan, przy mnie otwiera tradycyjny litrowy wek-kompot z węgierkami i zaznacza "mama robiła", wyciąga kilka sztuk i rzuca tak jakoś na trzy długości wędziska, połówkę zakłada na hak, zarzuca i mruczy "no to mam kwadrans". Rozkłada resztę maneli i rozsiada się wygodnie na trawie. Faktycznie minęło coś koło kwadransa jak nagle słychać terkoczącą szpulę. Zacięcie i po chwili na brzegu melduje się amur, tak ze 4 kilogramy. Wtedy po raz pierwszy w życiu widziałem w realu amura. Gość jednak był skwaszony, mruknął "za mały" rybkę wypuścił i znów zestaw poleciał w wodę a za nim kolejnych kilka śliwek. Po chwili mówi "za mały, rodzina się pojawi i stara będzie mi brzęczeć". I znów nie minął kwadrans a historia się powtarza, z tym, że teraz amur ma już nieco ponad 6kg co wskazuje waga. Gość dziękuje za towarzystwo, zabiera rybkę, zwija majdan i podstawia słoik. "Niech pan spróbuje, już bez nęcenia, ewentualnie z jakąś zanętą namoczoną kompotem, bo śliwek zostało kilka. Słoik proszę zostawić w tamtym krzaku pod drzewem, to następnym razem zabiorę". A dla śliwkowych dowcipnisiów informacja: O skuteczności mirabelek i szczawiu nic mi nie wiadomo.
  18. Docio

    Zarybienie małego stawu.

    Z dokarmianiem w porządku, nawet nie wiedziałem, że wsuwają trawę, jednak dokarmianie najprawdopodobniej odniesie skutek dopiero gdy wyczyszczą wpierw wszystkie rośliny naczyniowe, potem resztę a na końcu włókniste. Poza tym skoszona trawa nijak nie będzie filtrować wody, dostarczać tlenu i wpływać na ograniczenie fitoplanktonu. Uwzględnij, że napowietrzenie takiej wody poprzez jej mieszanie jest pod wielkim znakiem zapytania, zatem rośliny mają w niej kluczową rolę. Autor też wspominał coś o śniętym szczupaku, czyli nawet bez "kosiarki" występują deficyty tlenowe, a śnięte ryby to już w ogóle dziura tlenowa. Co do wielkości - 140m2, widziałem większe. Fakt, u wędkarza jednak on też zadbał o głębokość i praktycznie zaczynał od zera, więc wszystko dokładnie zaplanował włącznie z roślinami. Ale tą trawą to mi zabiłeś ćwieka.
  19. Docio

    Zarybienie małego stawu.

    Jungu pozwól, że nie zgodzę się z Tobą. Ten staw to sadzawka a nie duże jezioro, gdzie ekspansja wszelkich roślin wodnych jest dość agresywna. Działalność amura załatwi zbiornik definitywnie a na końcu samego siebie. Ale to tylko moje zdanie. Hansauke aby powyższe zdanie nie było jedynie pustym tekstem proponuję nieco literatury na wieczór, zamiast kolejnych godzin z tv . Całkiem niedawno na forum był poruszany problem z zarybieniem podobnej sadzawki, mógłbyś to odszukać. Z mojej strony proponuję wpierw zapoznać się z samym amurem, po czym przejść do podstaw ekosystemu, podstawowej wiedzy na temat roślin wodnych, a na koniec do bardzo sympatycznego opracowania o małych zbiornikach wodnych, które co prawda nie odpowie na postawione przez Ciebie pytanie, ale na pewno pomoże w doborze gatunkowym. Jakie gatunki wprowadzisz i w jakiej ilości, to już zależy od Ciebie. Jednak zdobytej wiedzy nikt Ci nie odbierze. A co do odczuć kulinarnych. Kuchnia europejska stoi rybami morskimi. Im dalej na wschód od Odry ryby słodkowodne nabierają znaczenia i poza elementami związanymi z tradycją, karp praktycznie nie ma znaczenia. Kuchnie o wiele wyżej od niego cenią sobie karasia w śmietanie. Leszcz 1,5-2,0 kg wędzony na zimno bije na głowę wywyższonego węgorza i od lat ma to potwierdzenie w ofercie sklepów małych miejscowości Warmii i Mazur. Faktem też jest, że królem wędzonych delicji jest sielawka (nie sielawa), ale w stawie niemożliwa do hodowli.
  20. Docio

    pomoc w zakupie bolonki

    Choćby leszczyna, najważniejsze abyś miał radochę z wędkowania. W tym technologicznym wyścigu szczurów często zapomina się o co w ogóle w tym wędkarstwie chodzi. Każdy che mieć coś firmowego, coś błyszczącego, mnóstwo naklejek podobno podnoszących prestiż i jeszcze więcej gadżetów, które mają go określić jako profesjonalistę, który spojrzy na wodę i już wie co lubią ryby i gdzie na niego czekają. Po czym siedzi kilka godzin nad wodą bez skubnięcia a kilkadziesiąt metrów dalej, taki nasz forumowy Wrtburg z bambusami, co kilka minut wyciąga dorodną sztukę i ją od razu wypuszcza, bo za mała. Wędzisko to narzędzie, które ma pomóc w wędkowaniu a nie wzbudzaniu podziwu nad wodą. Narzędzie jest tak skuteczne jak spełnia nasze oczekiwania. Nie mając w ręku takiego narzędzia trudno określić oczekiwania, gdyż praca tego narzędzia jest jedną wielką niewiadomą. Druga bolonka będzie już je spełniać, jeśli nie wszystkie to przynajmniej większość. I nie sugeruj się techniką. Nad stojącą wodą możesz używać bolonki jak zwykłego teleskopu. Technicznie niczym się nie różni no i kto może Ci tego zabronić. Nad płynącą jest tyle technik do wykorzystania, że trudno je nawet przytoczyć, nie trzeba zmieniać wędziska wystarczy otworzyć umysł.
  21. Docio

    pomoc w zakupie bolonki

    Gdyby producenci wędzisk pisali wprost, to bardzo mało by sprzedali w tej cenie, jaką proponują. No to wymyślają jakieś PSI dla wędzisk (choć w reszcie wyrobów obowiązuje najzwyklejsza gramatura), aby złapać na lep wędkarzy i w dodatku aby lep był skuteczniejszy, wartości należy podawać w milionach. Nooo, to działa, i to jak. Chyba na wszystkich forach niesamowita ilość wędkarzy rozpisuje się o wadach i zaletach jakichś IM, milionach PSI i podobnych rzeczach publikowanych na metkach i w katalogach. Ja jednak zastanawiam się co to w ogóle oznacza? Te miliony PSI to jak, wsypują miał do formy i zalewają żywicą, czy mielą węgiel i jakoś go kleją? Otóż nie. Wszystkie wędziska są robione z tkanin węglowych zwanymi matami. To tak jakby tkalnia zamiast nici bawełnianych używała włókien węglowych. No to skoro to tkanina, to jest splot. Na pewno część z Was wie, ze od splotu tkaniny zależy jej wytrzymałość, rozciągliwość i gęstość. Miarą jakości jest gramatura na metr kwadratowy a nie jakieś poronione PSI. Sam splot też jest ważny, gdyż określa, w którą stronę tkanina się rozciąga, w jakim stopniu jest podatna na odkształcenia, jak należy ją przycinać i obrabiać ranty aby się nie strzępiła, itp. Jednak to wszystko pikuś. Najważniejszą rzeczą przy macie jest żywica, którą się ją przesącza. Tego to już nikt nie wie oprócz laborantów, którzy ją opracowali, nawet pracownicy, gdyż dostają gotowy, nieoznaczony pojemnik, albo wcale. I to jest tajemnica blanków węglowych a nie jakieś PSI. A blanku ważne jest jakie maty (nigdy nie może być jedna), zostały użyte i jakiej jakości była żywica. Na rynku z tego samego oznaczenia np. IM8 mogą powstać dwa diametralnie różne wędziska. Mata będzie miała tę samą gramaturę ale inny splot a różnica w żywicy będzie kosmiczna. Jednak dostępu do technicznego opisu nie będziemy mieli i jest to loteria. O cenach nie piszę ale to idzie w parze wraz z firmą. Na naszym rynku trafiają się perełki ale 95% to masówka, jak najtańsza w produkcji niezależnie od firmy gdyż jesteśmy narodem biednym i firmy są tego świadome. Bezcelowe dla nich jest pakowanie naprawdę dobrego sprzętu w cenie kilku tysięcy złotych, bo najzwyczajniej nie ma dla niego zbytu. Jak ktoś chce pogłębić nieco wiedzę to podrzucam takie pierwsze linki z google pierwszy i drugi. A na deser o produkcji wędzisk. Aha, nawiązując do tematu wyboru. Nie trzeba się zgadzać z tym co napiszę, ale... Moim zdaniem zakup bolonki za 100 lub 300 pln, a nawet za 500,- to indywidualny wybór oparty na mitach i nadziejach. Według mnie jedyna różnica będzie w nazwie firmy, przelotkach i żywicy, gdyż bolonka jako wyjątkowo specyficzne wędzisko ma ograniczone możliwości stosowania dowolnych mat. Jeśli ktoś chce realnie wybrać, to niestety musi pomacać i pomachać a wybór padnie na tą, która najlepiej leży w dłoni.
  22. Docio

    Daiwa Malezja

    No właśnie, dziwnym jest czytanie części bez zaangażowania. Skoro już znalazłeś stronę to wybierz na niej link "Daiwa globalnie". Tam znajdziesz siedziby firm m.in. Wietnam, Korea, Kajmany, Hongkong a w historii firmy ani słowa o nich. Jeszcze 2-3 lata temu nasze sklepy oferowały kołowrotki oryginalne Daiwa z Japonii w cenie od 1200pln i z Malezji od 800pln. Dwa lata temu pojawił się na Allegro kołowrotek Daiwa Boxer za 100pln i nie była to podróba lecz wyrób sygnowany jako Daiwa Rumunia. Nie pamiętam też czy wygrzebałem info o kolejnej filii na Litwie czy Łotwie. A do tego pamiętam rozmowę z Jotesem o filii w Szkocji, w której jak najbardziej mogą być robione blanki ale kołowrotki już tylko składane, gdyż siedziba nie ma zaplecza na przerób stopów do form wtryskowych. I tu dochodzimy do sedna. Części robione ie wiadomo gdzie, składane w jakiejś filii i sygnowane jako produkcja nie zapewnia w najmniejszym stopniu jakości. To forma oszczędzania kosztów na rynku europejskim pełnym badziewia, czego Daiwa jest w pełni świadoma, a sama nawet nie dopuszcza myśli o tym aby sprowadzać części kołowrotków z Chin i sygnować je jako made in Japan. W mentalności azjatyckiej przyłapana na takim procederze straciłaby twarz i honor a to już poważny przyczynek do końca firmy, bo klientów na pewno by straciła. Takie działanie nie dotyczy jedynie Daiwa. Chyba wszystkie największe firmy japońskie mają taki proces postępowania, a jakość produkcji zakładów macierzystych, gdzie istnieje rygorystyczna kontrola procesów produkcji i wyrobów końcowych przekłada się na cenę końcową. No i na koniec mentalność tamtej społeczności. Dobór pracowników to nie łapanka na ulicy. Każdy pracownik jest związany emocjonalnie z firmą i za punkt honoru stawia sobie aby nie robić bubli.
  23. Docio

    Daiwa Malezja

    Nie znalazłem nic na potwierdzenie faktu, że Daiwa ma jakikolwiek zakład w Malezji. Jest za to faktem, że Shimano ma taki zakład i wątpię aby Daiwa szukała czegoś niesprawdzonego gdy ma partnera pod ręką. Tak, decyduję się pisać o partnerstwie gdyż obie firmy doszły do wniosku, że niechęć do wyrobów azjatyckich na rynku światowym rośnie i aby to dyskretnie przysłonić, całą produkcję azjatycką wcisnęły w JDM. Malezja nie jest tania, jest chyba najdroższa w regionie i winę za to ponoszą amerykanie, jednak dlaczego to sobie sam znajdź. Zalinkowany tekst był pierwszym jaki wyskoczył po wpisaniu zapytania, jest sporo innych opisujących o wiele więcej. Wiedzę zdobywa się samemu a nie czeka na gotowce. Ja wiedziałem, że Daiwa markowała swoje tańsze wyroby "made in Malaysia" ale Twój wpis mógł wprowadzić w błąd forumowiczów. Można się zgadzać lub nie, każdy ma wolną wolę ale historia firmy jako kontrargument, to jest właśnie dziecinada. Szukałem do skutku nie dla szczeniackiej przepychanki, lecz by rozszerzyć wiedzę forumowiczów, a udowadnianie Tobie czegokolwiek mam w głębokim poważaniu.
  24. Docio

    Daiwa Malezja

    No żesz, Ozet dwa do dwóch nie umiesz dodać? Na gotowca czekasz? No to masz i czytaj tutaj. Potwierdzenie notarialne potrzebne?
  25. Docio

    Pierwszy feeder

    Kup karpiówkę.
×