-
Postów
5 489 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Zgoda. Tylko, że u nas funkcjonuje jako określenia bastarda a nie osobny gatunek. Życie pokazało mi też, że wielu wędkarzy, tych starszych, określali bastardy jako krasnopiórki i przekazywali to nazewnictwo młodszym pokoleniom jako gatunek bez ochrony, okresu i wymiaru. Szkoda bo te zaszłości do dziś funkcjonują, wprowadzają w błąd i powodują, że czasem trudno się dogadać.
-
Zauważam w tym pytaniu pewne nieporozumienie. Nie trzeba się ze mną zgadzać ale te dwa gatunki mają zdecydowanie odmienny sposób żerowania a co za tym idzie niemożliwym jest jednoczesny połów karasi i wzdręg. Karasie żerują przy dnie a wzdręgi nie więcej niż pół metra pod powierzchnią. Może chodzi o bastardy zwane krasnopiórkami, którym bliżej do płoci lub krąpi niż do krwistoczerwonych wzdręg? W całości pytania widzę więcej podobnych naleciałości środowiskowych jak np haczyk płociowy. Co do samego zestawu nie widzę jakiegokolwiek problemu, można nim łowić z dna jak i z toni a to wygodne w poszukiwaniu ryb. Zanęta to już większy problem. Zarówno wanilia jak i cynamon to bardzo silne atraktory pod względem aromatu. Łatwo przesadzić z ilością a wtedy działają odwrotnie, zamiast zaciekawiać ryby to je odstraszają.
-
Czyli na "święte nigdy". Złote myśli, aforyzmy i wszelakie proroctwa nie powstają z objawień lecz z "przebiegu".
-
Dziś trafiłem na filmik o Wiśle w Krakowie. Po zgłębieniu tematu dowiedziałem się, że gość robi film o Wiśle od źródeł do Bałtyku a robi go z poziomu motoparalotni. Aż serducho się raduje gdy widzi ile jest fajnych miejscówek, których najzwyczajniej z poziomu ziemi nie widać. Jego kanał na YT.
-
No nie wiem, one były naprawdę ciężkie do ręki. W ręku miałem taki wyrób DAM i był paskudnie ciężki a miał cw jedynie do 120 g. Ocena wagi na "rękę" wyniosła ok 1,5 kg. Dolnik tak gruby, że standardowe uchwyty dla gruntówek "na sztorc" były za małe. To były czasy (połowa lat 90-tych), pierwszych prób kompozytów.
-
Jak dla mnie to popularny w tamtych czasach szklany teleskop gruntowy, w dodatku bardzo ciężki. Na spławik się nie nadaje, nadaje się do ciężkiej denki i takiego kołowrotka bym szukał. Przelotki z pierścieniami wklejane są na kalafonię, na gorąco.
-
Bez bicia przyznaję, że nie rozumiem tego wynalazku.
-
W tym samym co te dwa z lewej. To ten mój pomysł, o którym pisałem wyżej na brania płociowo-leszczowwe. Wyważa się na czarną linię gornej "bombki". Tu akurat dwa rozmiary, ten z lewej ma 0,1 g a drugi 0,3 g wyporności. Płocie najczęściej zatapiają spławik, więc potrzeba jedynie 0,05 g i 0,15 g aby poszedł pod wodę. Leszcze zatapiają lub podnoszą. Aby wyskoczyła cała antenka potrzeba tych samych wartości. Same spławiki do najmniej wypornych nie należą choć same są lekkie, wykonane z balsy a rdzeń z kołka dębowego 2 mm, który nie jest wyporny. Duża wyporność to możliwość dalszych rzutów ale to już sam wiesz.
-
No trafiłem. Coś co lubią tygryski.
-
Jak to było? Dziewczyny umieją się bawić na trzeźwo. klik
-
Wędka na spinning
Docio odpowiedział Mariusz70 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Wątpię czy to Mariusz. Niemal razem pojawiło się 2 lub 3 nowych użytkowników z dziwnymi pytaniami i wnioskami o tej samej ksywie Mario. -
4 rano, wiosną!? Swoje błędy taktyczne przekładasz na opinię o wodzie, brawo.
-
Uważasz, że wirtualnie go naprawimy choć sam stwierdzasz, że się sypie? Wypchnęli Ci szmelc licząc, że się uda. Masz obawy o zwrot? Przeczytaj regulamin Allegro odnośnie gwarancji i zwrotów, zepchnij to na nich jeśli tylko zajdzie obawa o kombinowanie. Myślenie ma przyszłość a do 26 to 20 razy możesz pójść do sklepu. No chyba, że połaszczyłeś się na jakiś outlet ze zwrotów bez gwarancji za pół ceny.
-
I widać różnicę pomiędzy ideą a rękodziełem. Chyba autor pomysłu miał problem ze wzrokiem i najzwyczajniej nie widział delikatnych brań podnoszonych. Taaak, chyba każdy ma problem z delikatnymi podnoszonymi braniami na nieco mocniej sfalowanej wodzie, szczególnie gdy fala jest krótka, taka od mocniejszego wiatru. Pomysł dobry uwzględniający łowisko, warunki i wędkarza. PS. Ja wymyśliłem coś innego. Już z dekadę temu zauważyłem, że firmy skądś uzyskały pomysł jednak wykonanie i tłumaczenie jest dalekie od prawdy. A sam spławik to rozwiązanie dla łowisk płociowo-leszczowych. To samo miałem ze swoim amortyzatorem gruntowym. Firma zaczęła produkcję masową ale nie miała pojęcia o szczegółach i na YT ukazało się kilka krytycznych filmików co mnie nie dziwi.
-
Nie, no sens jest. Jako robiący sam sobie i innym spławiki, wiem, że każdy wzór ma swoje uzasadnienie. Oczywiście o ile autor wie co robi a nie uprawia radosnej twórczości. Wszelki dość nietypowe wzory mają swoje uzasadnienie na konkretnym łowisku i w konkretnych warunkach, więc nie jest dziwne, że tylko zgadujemy. Trudno zgadnąć, bo nie ma odniesienia do wielkości i jeśli jest to kawałek kolca 10 cm to cały spławik jest leciutki i też nie widzę sensu istnienia, ale jeśli ma długość 20 cm to ciężka przystawka na pewno po zamontowaniu górnego oczka w kolcu.
-
Spławik do połowu wśród roślinności wynurzonej był szeroko opisywany i co ważniejsze dostępny na rynku Ryś 40. Wszyscy zachwalali jego super miękką antenkę, którą można było kontrolować spławik a on sam przesuwał się łagodnie. skleroza. Nie wiem czy jeszcze posiadam takowy, musiałbym przekopać sporo rzeczy w nieokreślonym dalszym terminie. Jednak postaram się nie zapomnieć i jeśli posiadam to umieszczę fotkę.
-
Samoróbka dzielona. Gdzieś, kiedyś w epoce węgla czytałem o takich i ich zastosowaniu. Pamiętam jedynie, że technika była dla mnie przekombinowana i w zupełności wystarczał zestaw przegruntowany. Wybacz staruszkowi ale nie pamiętam szczegółów.
-
Każdy z Was ma rację i jednocześnie się myli. Czytam i nie mogę doczekać się kiedy ktoś napisze o nadinterpretacji zapisów ustawowych. Ustawy, w 99%, zawsze piszą zgodnie z zasadami języka polskiego i stosują słowa o ustalonym znaczeniu. Nie ma miejsca na domysły lub interpretacje. Zasady połowu gospodarujących to nie ustawa i obowiązują wyłącznie na wodach przez niego gospodarowanych. Wiedza niektórych osób, od których jest zależne posiadanie karty wędkarskiej często jest zatrważająca i zbyt często opiera się na "wydawało mi się". Takie rzeczy nie powinny się zdarzać w instytucji pozarządowej, od której zależy posiadanie dokumentu rządowego. Nikt na głos nawet nie szepcze, że pozbawienie osób poniżej 14-go roku życia prawa do posiadania Karty Wędkarskiej to jawna dyskryminacja, mimo że kilka dekad temu nie miała z tym najmniejszego problemu. Tylko ja w tym gronie posiadam wiedzę o młodzieżowej karcie wędkarskiej? Na początku tego stulecia kolega spytał mnie, czy jest jakiś sposób aby jego 9-cio letni syn posiadał Kartę Wędkarską. Powiedziałem mu o zapisach prawnych, o nadinterpretacji ustawy i ewentualnych krokach prawnych. Poszedł z synem bo mu potomek dosłownie wiercił dziurę w brzuchu, odmówiono egzaminu, zastosował się do moich rad i rura im zmiękła a co więcej egzamin odbył się natychmiast. A tak przy okazji, co ma dojazd i bezpieczeństwo nad wodą do posiadania Karty Wędkarskiej przez 13-to latka?
-
To ja znowu od strony przepisów. Ustawa o rybactwie śródlądowym wraz z dołączonym do niej rozporządzeniem nie narzuca ograniczeń takich jakie ma PZW. Wymienione w ustawie, że młodzież do 14 lat jest zwolniona z obowiązku posiadania Karty Wędkarskiej nie oznacza, że nie można takowej posiadać i korzystać z jej przywilejów. Ważne kto gospodaruje na danej wodzie i jaki ma regulamin połowu.
-
Obecnie na rynku można się pogubić. Przez lata używałem Siglon ale od jakiegoś czasu nie widzę, więc bez żenady wzrok kieruję na żyłki morskie do trollingu lub pilkera. Przeznaczenie sugeruje, że nie będą rozciągliwe. A średnica? Cóż, do takiego obciążenia i dynamicznego rzutu to co najmniej 0,40 mm ale mam obiektywne wątpliwości co do tych dalekich rzutów takim obciążeniem.
-
Rozumiem, że przy korku przebitym gęsim piórem już się nie sprawdzi. Hmmmm, to dobra zajawka na początek co najmniej pracy doktorskiej o skuteczności konkretnych haków zależnej od typu a może nawet rodzaju spławika. Nie, od rodzaju nie bo to na pewniaka praca na profesurę.
-
Nie ma uniwersalnych haczyków. W swojej idei protoplaści od razu wyodrębnili dwa wzory, które się sprawdzały i nadal sprawdzają. Pierwszy to okrągły dla wszelkich przynęt roślinnych, ciast, past, itp, gdyż dobrze utrzymuje przynętę a ona nie spada. Drugi to limerick, który świetnie sprawdza się przy wszelkich przynętach zwierzęcych. Na zdjęciu pokazałeś hak typu "ni pies, ni wydra". Sorki za porównanie ale producenci wymyślają już takie rzeczy, że głowa boli a jeszcze dopisują do tego jakieś wydumane ideologie. Określiłem go tak gdyż hak ten posiada cechy obu rodzajów, zupełnie jakby producent nie mógł się zdecydować. Z drugiej strony nie ma takiego kogoś, kto byłby w stanie zabronić Ci stosować dowolny hak dla dowolnej przynęty. Widać to nagminnie nad wodą, gdy na jednym zestawie co chwila ląduje czerwony, biały, kukurydza itp. I do takiego łowienia pokazany hak pasuje jak najbardziej. Trzeba się jednak liczyć z tym, że może pojawić się zwiększona ilość pustych zacięć i spięć ryb.
