Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 489
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. No tak. Uwzględnić wszystko jest praktycznie niemożliwe w krótkim poście. Moje, zdecydowanie dłuższe od przeciętnych, są duże i mogą znużyć czytelnika a i tak nie wszystko uda się umieścić. Najczęściej pomija się rzeczy oczywiste, dla piszącego, dla pytającego nieznane. No to uzupełniając, kołowrotki karpiowe to nie jest zły wybór ale lepszym są kołowrotki morskie. Przykład: 1, 2, 3. Dla mnie są one wszystkie tak samo warte, gdyż mają plastikowe obudowy. Ale ważniejsze jest to, że żyłka 0,3 to dla feedera 120 g z obciążeniem 80-90 g. Dla feedera 180-220 g z obciążeniem 150 g to już zdecydowanie 0,4 mm. Swoim surfcastem 50-250 g rzucałem ciężarkiem 150 g i żyłka 0,35 pękła mi kilka razy. Po każdym pęknięciu zmieniałem żyłkę na inną firmę, choć zdecydowanie dedykowaną jako gruntowa. Po przyjrzeniu się jej w domu miałem pewność, że jest gruntowa i znów pękała przy dynamicznym rzucie. Przy dynamicznych rzutach warto uwzględnić taki parametr jak celność i taką otrzymuje się z obciążeniem 60% wielkości cw wędziska gruntowego. Obciążenie to nie tylko ciężarek ale też zanęta w koszyczku, której, w zależności od wielkości koszyczka, znajduje się 20-25 g i koniecznie trzeba ją policzyć jako obciążenie. Feedery z obciążeniem 3/4 cw zaczynają nas "prowadzać" zamiast my je kontrolować. Szczytówka wygina się w łuk za nami i jesteśmy pewni, że nie panujemy nad nią. Dodatkowo wygięta szczytówka w sposób nagły a wręcz cudowny, nie prostuje się w trakcie rzutu i obciążenie wystrzeliwuje nawet metr niżej i najczęściej trafia wędkarza w potylicę. To kolejna zaleta dłuższego wędziska choć nauczenie się rzutu z nad ramienia i skrócenie zestawu do minimum jest o wiele bezpieczniejsze. Co do kołowrotków i łożysk to generalnie im mniej tym lepiej. Lepiej gdyż powszechnie stosowane obudowy z tworzywa posiadają gniazda na te łożyska, które przy dużych obciążeniach najzwyczajniej się wygniatają powodując luzy, zmianę geometrii mechanizmu i w końcu szybsze zużycie mechanizmu, często wręcz błyskawiczne. Zastosowanie żyłki głównej 0,40 wcale nie oznacza, że "szkolnie" przypon musi być o 0,02 cieńszy. Uwierz, że często łowię z przyponem 0,18 wiedząc, że tam gdzie rzucam leszczyki 3 kg to norma. To logiczne. W wodzie stojącej aby zarzucić naprawdę daleko stosowałem żyłkę główną 0,35 a przypon miałem 0,14.
  2. Docio

    Łowiska

    Gdybym trafił do Konina to nie zatrzymałbym się lecz pojechał coś ze 30 km dalej nad jezioro Powidzkie.
  3. Dziwne, ja znajduję bez problemu i nie zabrało mi to więcej niż 5 minut. Przykłady: 1, 2, 3, 4, 5, 6. Kołowrotki: 1, 2, 3, 4. Wszystko zajęło mi około kwadransa i wszystkie przykłady są dostępne w sklepie od ręki. Jest też mnóstwo innych przykładów ale wysprzedane i można by było szukać gdzie indziej. Mój błąd, błąd jak wielbłąd. Faktycznie myślałem o przełożeniu 3.6:1 ale to dotyczy multiplikatorów a nie standardowych kołowrotków o stałej szpuli. Na wspomniane potrzeby wystarczy "normalny" kołowrotek z przełożeniem 4.6:1 lub niższym i za zamieszanie bardzo przepraszam. Z takim przełożeniem też posłuży Ci kilka sezonów a jak będziesz dbał to zdecydowanie dłużej. Dbał, czyli czyścił i smarował co drugi sezon, nie kładł na gołej ziemi, piachu, nie wrzucał do wody, itp. Moja Okuma baitfeeder (ta pierwsza), ma już coś z 10 lat i ma się bardzo dobrze. Nie przejmuj się widocznością brań. W nurcie ryby biorą zdecydowanie i jeśli nie prześpisz brania to praktycznie po każdym braniu jest ryba. Dawniej rolę wędzisk gruntowych spełniały kije bambusowe ze szczytówką grubości małego palca u dłoni i na nich było widać brania 20 cm leszczyków. Ot specyfika ustawienia wędziska, gdyż w rzece nie kładziesz go poziomo lecz stawiasz na sztorc aby jak najmniej żyłki było w wodzie. A feeder z cw 180 - 220 g daje Ci zdecydowany nadmiar mocy, czyli bezpieczeństwa oraz możliwość zastosowania większych obciążeń, czyli możliwość obłowienia miejsc, które dla 120 g są nierealne. Na przykład zastosowanie ciężarka samolotowego i koszyczka bez dociążenia pozwoli Ci na umieszczenie zestawu na skraju nurtu a tam pływają już np leszczyki od 3 kg w górę. Jednak do tego potrzeba feedera z cw minimum 200 g bo sam ciężarek waży 150 g.
  4. We Wrocławiu 120 g nie dawało zbytnio rady. W Zielonej Górze kumple, którzy jeździli nad Odrę cw 120 g stosowali wyłącznie w specyficznych miejscach. W Warcie k/Gorzowa Wielkopolskiego 120 g to raczej przy brzegu a nie w samym nurcie, a jest tam dwa razy szerzej niż gdzie indziej, więc i uciąg mniejszy. Nie wiem jaki jest uciąg w Odrze szczecińskiej. Jeszcze przed Szczecinem Odra rozgałęzia się, rozlewa, pełno kanałów, rozlewisk, odnóg, może 120 g wystarczy choć na pewno bezpieczniej byłoby 150 g a najlepiej 180 g. Osobiście w Wiśle i Narwi, Warszawa i Nowy Dwór Mazowiecki, często łowię na surfcast 4,20 m, cw 50-250 g i nie mam najmniejszych problemów z widocznością brań, choć nie 10 cm rybek a małych 20-25 cm leszczyków, krąpików, itp. 10 cm rybki bez problemu łowię na feeder 3,90 m i cw do 150 g zarówno w rzece jak i stojącej wodzie. Zmieniam jedynie szczytówki. Dlaczego dłuższe a nie krótsze? Ano dlatego, że nawet ciężarka 80 g wędziskiem 3.6 m nie poderwiesz z dna ściągając zestaw, nie ten kąt. A skoro nie poderwiesz to na drodze ściągania wszystkie zaczepy są Twoje i prawdopodobieństwo zerwania zbliża się niebezpiecznie do 100%. Rzeka to dzika woda pełna dużych kamieni, konarów lub całych pni. Co do kołowrotka. Przełożenie 5.1:1 to żart a nie dobór. Tyle już było pisane tu na forum, że kołowrotek do ciężkiej denki powinien mieć max 3.6:1 a im niżej tym lepiej, że już odechciewa się pisać. Znajdź sobie kołowrotek wielkości max 4000 z przełożeniem 3.6:1 lub niższym a posłuży Ci lata. No i bez wolnego biegu, bo i niepotrzebny przy połowie w rzece, i pierwszy się psuje. Żyłka. Dobrze, że nie chcesz podkładu. Musisz jedynie kupować żyłkę w jednym odcinku, czyli z nierozciętych szpul. Producenci zasadniczo konfekcjonują jeden odcinek żyłki na 5-ciu szpulach a w sklepie dopiero jest rozcinana. Pozostaje żyłka o dużych nawojach i relatywnie wychodzi taniej niż na mniejszych szpulach. Co do średnicy. 80-90 g dociążenia koszyczka, do tego zanęta 20-25 g w zależności od wielkości tego koszyczka, no to już mamy ponad 100 g obciążenia, połów w rzece, która cały czas ciągnie, no a rzut? Nie zdecydowanie 0,25 to za cienko. Minimum 0,30 bo i tak dynamicznie ani daleko nie rzucisz. Cw wędziska 120 g a obciążenie zestawu niemal tyle samo. Dobrze jak rzucisz 10-15 m od brzegu nie łamiąc wędziska bo przy rzucie to feeder będzie Cię kontrolował a nie Ty jego. Nie bój się grubej żyłki, ona musi przenieść zestaw i dynamiczny rzut. Już kiedyś pisałem, że podczas dynamicznego rzutu obciążenie oddziałowuje na linkę i wędzisko jakby ważyło dwa razy więcej a to za sprawą przeciążenia, które wynosi ok 2G. To tyle ode mnie. Napisałem powtórnie to co już wielokrotnie zostało tu na forum napisane. Jednak wybór należy do Ciebie bo widać, że napaliłeś się na Mikado Ultra Violet, którego ja bym długim kijem nie trącił, za to szukałbym coś ze stajni Kongera, który ma o wiele większe doświadczenie w wędziskach gruntowych.
  5. Błądzicie Panowie, drogi widać zbyt kręte i karkołomne. Ustawa o rybactwie śródlądowym ogarnia temat obrębów hodowlanych w Art 13 i 14. Jednak temat Karty Wędkarskiej w tych obrębach ujęty jest w Art 7 ust 4. Natomiast kto i jak ustala obręb hodowlany jest ujęte w tej samie ustawie w Art 15 ust 2 pkt 2a i 2b. O tym jak ma być oznaczony obręb hodowlany określa rozporządzenie o przydługiej nazwie wynikające z omawianej ustawy w §16. No to możecie sobie poczytać a jak ktoś niecierpliwy to już tłumaczę. Obręb hodowlany służy do chowu i hodowli ryb na potrzeby gospodarującego. Jest on ogrodzony lub wyraźnie oznaczony zgodnie z wymogami działalności gospodarczej. Łowisko specjalne nie jest obrębem hodowlanym, bo do tego obrębu potrzeba zgody gospodarującego a nie opłaty. Łowisko specjalne, niezależnie czy jest to woda prywatna, czy dzierżawiona to działalność gospodarcza na rzecz ludności, więc podlega wszelkim wymogom prawnym wody o statusie wody publicznej a dodatkowo tak naprawdę jest to jest to sprzedaż ryb, które trzeba złowić samemu. Do sprawdzenia w dzienniku działalności gospodarczej. Z której strony by nie patrzeć Karta Wędkarska jest obowiązkowa. Woda prywatna i jej status. Dawno porzuciłem ten temat gdyż był niesamowicie zagmatwany i w sumie nie było konkretnej wykładni. Śledząc uzasadnienia wyroków sądowych na początku tego wieku spotykałem się z różnymi interpretacjami własności teoretycznej niemniej jest kilka aspektów ciągle się powtarzających. Woda należy do tego, kto posiada pod nią grunt, i może czerpać z niej pożytki, tak jak jest to ujęte w ustawie prawo wodne. Ale tylko on, nie może z niej czerpać pożytków nikt inny, nawet najbliższa rodzina. Udostępnienie prywatnej wody innej osobie, odpłatnie lub nie, wiąże się z domniemaniem prowadzenia nielegalnej działalności gospodarczej a tym samym zmianie statusu wody na publiczną, czyli od razu obowiązują wszystkie obostrzenia związane z amatorskim połowem ryb. To kontekst z około 2010 roku. Wcześniej były przeróżne rozwiązania z wyraźnym personalnym napisem na wędzisku, obowiązku posiadania Karty Wędkarskiej, ogrodzeniem i tablicami informacyjnymi i jeszcze jakimiś dziwnymi rozwiązaniami, których już najzwyczajniej nie pamiętam. Pamiętam za to odniesienia do kodeksu karnego, kodeksu cywilnego i prawa gospodarczego, których obecnie nie chce mi się wertować. Jak ktoś chce kombinować jak i gdzie łowić bez Karty Wędkarskiej i licencji połowowej to niech sam kombinuje i potem nie płacze, że go złapali. Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy schowani w krzakach ciągle nerwowo się rozglądają, czy aby jakaś kontrol nie idzie. A to ma być przyjemność a nie pozyskanie mięsa. Od razu dodam, że nie jestem przeciwnikiem zabierania ryb i sam normalnie co roku "grzeszę" pazernością w jesiennym ciągu. A potem kilka godzin skrobania, czyszczenia, dzielenia na dzwonki i filety. Filety po dwa w torebce do zamrażarki a dzwonki obsmażone w mące i do słoików a na koniec "lekki" ocet. Na ŚBN jak znalazł choć są już dobre po miesiącu. Wiem, długo ale ocet naprawdę "lekki", ma ok 1,5%. Jak na szybko za trzy dni to dałbym 2,5% ale ryby już wtedy niewiele czuć. To się rozpisałem...
  6. Kary są opisane od Art 27 ustawy o rybactwie śródlądowym. Jako były członek PZW będziesz miał do zapłaty opłatę - wpisowe, za brak ciągłości. Tę oraz opłaty członkowskie i licencyjne są do wglądu publicznego na stronie Okręgu PZW, w którym zamierzasz łowić. Jeśli nie zmieniłeś miejsca zamieszkania proponuję wrócić do Koła macierzystego gdyż ominie Cię ewentualne przenoszenie karty personalnej o ile Ci ją w ogóle wydadzą. Jak nie to trochę czekania w nowym Kole aż ją otrzymają, więc musisz wiedzieć do którego Koła chcesz się przenieść. Przeanalizuj wykaz łowisk na stronie Okręgu, może któreś koło ma specjalną opiekę nad jakimś łowiskiem specjalnym a wtedy opłata za nie jest nieporównywalnie niższa od standardowej lub jej brak. Niestety wiąże się to z pracami na rzecz Koła.
  7. Też możliwe rozwiązanie, jak najbardziej.
  8. Zdecydowanie 50 g. Trzeba liczyć zapas mocy a od dawna wiadomo, że najdalsze i najcelniejsze rzuty są z obciążeniem 60% cw. A z cw do 30 g to albo mała sprężyna i wędzisko obciążone prawie na max, albo brane jest to 10 g i samo obciążenie co ja stosuję przy lekkim gruncie bez zanętnika na zwykłym teleskopie.
  9. Łowi zdecydowanie lekko. Sam koszyk z zanętą to 20-25 g. Może chce zmienić zestaw z koszyka na małą sprężynę, która jest odpowiedniejsza na wody stojące albo zacząć łowić na method feeder. Trudno wyczuć ale zainteresowała go jakaś konkretna technika, spytał o nią znajomego i otrzymał odpowiedź. Moim zdaniem powinieneś się trzymać parametrów jakie już padły, długość wędziska 3,0 m, cw 10-30 g a firma obojętna, gdyż i tak nie widział wędziska w akcji. Nie mogę Ci doradzić konkretnego wędziska gdyż najzwyczajniej wędziska gruntowe z takim cw są poza moim zainteresowaniem jako łowiącego w rzekach. Posiadam dwa feedery z cw do 100 g i z cw do 150 g. Zdarza mi się łowić w jeziorach a wymienne szczytówki pozwalają się dopasować i łowić nawet 10 cm rybki.
  10. Dobrze ujęte. U nas jest coraz mniej wędkarzy, którzy mają pojęcie o metodzie ciężkiej denki. Tych co ją rozumieją jest jeszcze mniej. Podsumować można znanym tekstem z memów - gimby nie znajom.
  11. A jesteś pewny, że dziadek tą metodą i techniką łowi? Może zapisał bo polecał komuś? Od siebie dodam, że to wyjątkowo delikatne wędzisko do połowu z dna, tak specyficzne, że aż nie jest powszechne i powszechnie używane. A jeśli szukasz podobnych to muszą mieć tę samą długość i cw 10-30 g. Zero odstępstw. Nawet 10 cm dłuższe lub krótsze uniemożliwi operowanie nim w jakiejś zakrzaczonej miejscówce, a nie wiesz gdzie i jak łowi. Obyś nie zrobił niedźwiedziej przysługi. Dlatego proponuję pogadać, ot tak swobodnie o tym jak, co i czym łowi i wrócić tu w tym wątku. Zajawka prosta, kup czteropak piwa i powiedź, że kumpel próbuje wyciągnąć Cię na ryby a Ty nie masz o tym zielonego pojęcia i w trakcie, byle nie za szybko, zagaj jak on łowi i na co.
  12. Docio

    Znalezione w sieci

    To takie realne...
  13. Bzura jest odrębnym obwodem rybackim dlatego nie wchodzi jako dorzecze Wisły nr 4. Jednakże obiło mi się coś o uszy lub oczy, że O.Mazowiecki wchłonął Obręb Bzura nr 3 do obrębu Wisła nr 4.
  14. Dokładnie, Uklei. Nie raz nad Narwią spotykałem różnych ludzi, którzy byli przeszczęśliwi, że gigantyczne Ukleje łowią na spławik. Niestety kilku nie dało się przekonać, że "uśmiech ryby" jest nie taki a były to bolki roczniaki.
  15. Wygląda jak kiełb ale który to nie jestem pewny. Gdybym miał zgadywać to krótkowąsy, ale pewności nie mam.
  16. Za Adminów się nie wypowiadam ale prośba jest ze wszech miar rozsądna. Szkoda tylko, że 10 lat spóźniona. Aż chciałoby się wykopać "złoty szpadel". To chyba rekord w odkopaniu wątku.
  17. No aż tak dawno to raczej nie, jakieś 8-10 lat temu. Ale Twoja uwaga o nieistnieniu tej techniki może być kluczem do tak drastycznej obniżki. W sumie nie wiadomo ile stała w stojaku. Właściciel sklepu ściągnął jako nowość, spławikowcy potraktowali jako zwykły teleskop ale tylko kilku miało łowiska do jego wykorzystania i stał sobie samotnie w stojaku kolejne lata.
  18. To tak jak z Anglii sprowadza się kije z wyprzedaży za dosłownie grosze a sprzedaje u nas z co najmniej 200% przebitką. Nie są to uszkodzone kije tylko końcówki, których sklepy nijak się pozbyć nie mogą a zajmują miejsce dla nowości. Kiedyś wyszperałem taki sklep w sieci i doznałem szoku. Bolonka, która u nas chodziła w okolicy 600,- tam była w wyprzedaży za 10 funtów. Niestety nie prowadzili sprzedaży poza granice.
  19. A wiecie co? Śmiałbym się do rozpuku gdyby okazało się, że te dwa wędziska mają ten sam blank tylko inny kolor i uchwyt.
  20. Ale jest to jakiś sposób, tyle, że kusi przypasić "lewą" wytrzymałość. Na przykład dla wspomnianego wędziska z cw 40 g zalecić linkę główną do 2,5 kg. No od razu oczami wyobraźni widzę jaki kijek wypas i klasa. Złamać można tylko na kolanie, wszystko targa do 2,5 kg a nawet 3,0 kg. Czyżby nadmiar mocy?
  21. Poczytałem, popatrzyłem i nie znalazłem niczego na którą wersję łowił a są dwie z cw do 40 i 50 g. Jeśli łowił na 40-tkę to nie zaskakuje mnie jego opinia, że jest to wędzisko na małe i średnie ryby, choć według mnie nie powinien mieć problemu z 3 kg zdobyczą. No i fajnie, na szczęście, bo już myślałem, że brać wędkarska znalazła jakieś niedoróbki lub przekłamania.
  22. Twoje pytanie obejmuje jedną kwestię - czy rozumiesz technikę method feeder? Moim zdaniem nie, bo gdybyś rozumiał to tego pytania by nie było. Wędzisko typu feeder ma w swojej budowie szczytówkę jako wskaźnik brań. Do karpiówki będziesz musiał dokupić jakiś wskaźnik a jest ich sporo na rynku, od zwykłej bombki zaczynając, poprzez elektroniczne wskaźniki, kończąc na swingerach.
  23. Coś takiego widzę po raz pierwszy w życiu. Proporcja przynęty do ryby jest jakimś pastiszem wymyślonym przez szalone robaki.
  24. No bardzo piękny filmik "siostro". Śliczne zdjęcia ale nie wiem, czy Ty byłeś zaskoczony obecnością sarenki, czy ona Twoją? Nic o rybach nie piszę, bo do takiego filmu rybki to tylko dodatek do przesłania o rzece, choć nie zaprzeczę, że zacne. No i w końcu muzyka. Wreszcie usłyszałem motyw polski elegancko pasujący do treści. Podsumowując - brawo.
  25. W porównaniu do Wisły 100 m niżej lub wyżej też to ma się nijak. Na odcinku miejskim to jedyne takie miejsce dość chętnie odwiedzane przez wędkarzy i niesamowicie nietypowe, na którym nie ma tak charakterystycznych miejsc jak na zwykłej, prostej główce regulacyjnej. Gdybym miał się odnieść do Twojej rzeki to raczej musiałbym opisać ujściowy odcinek Pilicy w okolicy Mniszewa, gdzie bywałem nader często, lub Pilica w okolicy Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie byłem raz, za to dwa tygodnie ciągiem. Niestety koło Tomaszowa byłem w okresie bardzo mocnego przyboru i wyznaczenie jakichkolwiek reguł byłoby niepoważne. Biwak miałem w miejscu cokolwiek nieciekawym ale jedynym zdatnym w tamtej okolicy, a brakowało aby woda podniosła się 10 cm i by mnie podlało. Na szczęście zapora na Sulejowskim podlega monitoringowi i mogłem co kilka godzin sprawdzić w necie czy przypadkiem zrzut się nie zwiększył.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...