Tak zwany "systemik" modny i niesamowicie trudno dostępny w latach 70-tych i 80-tych ubiegłego stulecia. Trudność dostępu polegała na tym, że praktycznie w grę wchodził jedynie import prywatny, bo nawet w Pewexach szły jak przysłowiowe "ciepłe bułeczki".
Sama przynęta może być zaklasyfikowana jako bardzo ciężka obrotówka i stawiająca o wiele większy opór podczas prowadzenia niż standardowa. Musi być ciężka, obciążona w dolnej części aby zrównoważyć siły obrotowe "na pałąku". Gdy jest zbyt lekka to obraca się wokół swojej osi jako całość a nie tylko skrzydełko - tak jak być powinno. Czy skuteczna? Po tylu latach nieobecności w wodach zapewne będzie skuteczniejsza niż inne przynęty, które się już rybom opatrzyły, zwłaszcza w wodach o dużej presji wędkarskiej.
Na koniec mogę jeszcze podpowiedzieć, że łowienie tym ustrojstwem odbiega, i to dość mocno, od standardu. Żyłka powinna mieć zdecydowanie charakterystykę gruntowej a nie spinningowej a i średnica większa. Rozciągliwość żyłki może spowodować tylko jeden rzut i jej nieodracalne zniszczenie lub wręcz spowodowanie "gniazda" na szpuli.
Podsumowując. Przynęta ciężka obrotówka (>10g) stawiająca dwu-trzykrotnie większy opór w wodzie niż odpowiednik z jednym skrzydełkiem, wymagająca żyłki nierozciągliwej o zwiększonej wytrzymałości i niewybaczająca błędów zacięcia oraz holowania.