Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 489
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Areh wybierz się nad Narew w okolice Nowego Dworu Mazowieckiego i Modlina. 40-to centymetrowe krąpie z nurtu to...powszechność. A swoją drogą w Dziwnej są duże ryby i zapewne dla kolegi to początek nowego etapu wędkarskiego. Już proponuję zmienić sprzęt na o wiele mocniejszy, bo jak raz się zacznie... No i wiem o całkiem sporych sumach i szczupakach w tej rzece.
  2. Co prawda już po świętach ale osobiście dokonałbym innego wyboru. Wisła i Narew są do pogodzenia. Wymienienie tych nazw razem świadczy o bliskości tych łowisk a to dużo mówi o charakterystyce wody, gdyż Narew w Modlinie jest zupełnie inna niż w Łomży. Na te rzeki wybór 3,9 cw 60-180 jest odpowiedni, gdyż w nurcie zastosowanie koszyczka z obciążeniem 125g wcale nie jest przesadą. A ryby, te RYBY , chodzą właśnie wyłącznie w nurcie. Poza nim koszyczek 60g jest wystarczający ale i trafić można jedynie "przechadzające" się stadko krąpi lub leszczyków. Wędzisko długie bo i rzeki z dnem mało przyjaznym, pełnym zaczepów i podczas ściągania trzeba dość szybko podnieść ciężki koszyczek pod powierzchnię. Kołowrotek nieco na wyrost ale nie jest błędem. Napiszę tylko, że wielkość 300 byłaby wystarczająca. Żyłki z kolei to zupełnie inne. Jako podstawa 0,26 poza nurtem a w nurcie 0,32. Koszyczek 125g ma swoją bezwładność podczas rzutu i wierzcie jest to niesamowite przeżycie. Ktoś kto pierwszy raz rzuca takim zestawem po prostu boi się aby go nie zerwać lub nie połamać wędziska. Dodatkowo trzeba pamiętać o zapakowaniu koszyczka zanętą i to mocno ubitą, bo lekko ubita w koszyczku będzie 30s. Tak, ubita, nawilżona zanęta waży ok. 25g i to też trzeba liczyć. To tyle o rzekach. Niestety na jezioro nie wybrałbym żadnego z tych wędzisk z powodu ogromnego dolnego cw. Łowienie w jeziorach, czy na jakiejkolwiek spokojnej wodzie jak klatki pomiędzy rzecznymi główkami, porty i wszelkie zastoiska - starorzecza, to nie koszyk lecz sprężyna w całości rzadko przekraczająca 50g. Feeder z cw up to 60-80g max 100g, to wszystko co warto stosować, gdyż w zestawie znajdują się szczytówki-wskaźniki brań, które wskażą dokładne branie 10-cio centymetrowej płotki, czego szczytówka pod cw 50-60g nie ma prawa pokazać.
  3. Wędzisko to jedno a ryby, na które chcesz zapolować, to zupełnie co innego. Samo wędzisko jest krótkie, mocne i sztywne, czyli zupełnie jak do połowu szczupaka z łodzi za pomocą przynęt średniej ciężkości. Ty jednak piszesz, że masz w pobliżu Wisłę a to jak dla mnie wędzisko powinno mieć co najmniej pół metra więcej. Jaki kołowrotek? Ciężkie wędzisko, rzeka i przynęty 10-20g to dość spore obciążenie dla kołowrotka, który będzie się ciągle kręcił. Żyłka odpowiednia dla przynęt to 0,22 - 0,25, gdyż trzeba wziąść pod uwagę zaczepy w rzece, wszelkie zatopione konary i gruzowiska. Trzeba też uwzględnić wielkość ryb, bo jeśli są w rejonie duże, to zapewne któraś się skusi i niekoniecznie musi to być szczupak. Równie dobrze może uderzyć boleń, kleń, czy kilogramowy jaź i po zacięciu trzeba je przytrzymać aby nie spłynęły do swojej kryjówki, która jest przyozdobiona wszelkimi przynętami wiązanymi do zbyt cienkich żyłek. Osobiście, na podstawie powyższej analizy, szukałbym kołowrotka metalowego o wielkości 300. Jednak kwota jaką podałeś niestety nie rokuje szansy na taki zakup. Samej marki nie jestem w stanie podać, gdyż na wybór ma wpływ tyle czynników, że jest to po prostu niemożliwe. Charakterystyka danego kołowrotka dla jednego to plusy, dla drugiego minusy a upodobania i sentyment tworzą kolejne bariery nie do przeskoczenia.
  4. Każdy ma prawo kupić to co mu się podoba. Mnie, o ile wolno, zastanawia niesamowity dobór tak mocnej plecionki do tak małego i delikatnego kołowrotka. Samo ustawienie hamulca to już będzie wyzwanie, gdyż w tak małym kołowrotku to chyba dokręci się go "na mur". O zestaw nie pytam, mam jakieś dziwne przeczucie...
  5. Docio

    Propilki 2

    Poradnik nadal niepełny. Wciąż nie mogę się zebrać by przetłumaczyć dwa najnowsze łowiska. Dodam jeszcze, że w dniu rozgrywki, zawsze niedziela od 19:00, uruchamiam serwer 20-30min wcześniej i dopiero wtedy zapodaję IP, które znajduje się pod datą i godziną. I jeszcze jedno. Nie ma z góry ustalonych łowisk. Niezmienna jest jedynie pora roku, obecnie zima, i czas rozgrywki 30min. Wodę do kolejnej rozgrywki zawsze wybiera ten który jest ostatni sklasyfikowany, więc ma szansę się odkuć. Gdy zostaje zapodana jedynie nazwa wody, to ustawiam na rano i normal lub all species. Jeśli jednak ktoś sobie zarzyczy inna konkurencję i/lub porę dnia, to będzie bardzo mile widziane.
  6. Chciałem założyć konto ale mam niepoprawny nawyk czytania regulaminów. Niestety regulamin portalu jest niezgodny z prawem i jak traficie na złośliwca to kłopoty są murowane.
  7. FS zawsze był płatny w cenie ok 25$ z wyjątkiem bardzo mocno okrojonej wersji demo. Twórca/dystrybutor niestety bardzo szybko (kilka lat temu) zablokował oficjalną sprzedaż na teren Polski, więc jakakolwiek pełna wersja u nas na 99% jest piratem.
  8. Docio

    Propilki 2

    Stary temat ale coś czuję, że Wind o mnie z tym serwerem wspomina. Reklamował się nie będę, nie wypada, decyzję pozostawiam adminom tego forum. Z mojej strony z przyjemnością zapraszam każdą i każdego o ile lubicie żartować, bawić się i używacie języka powszechnie uznanego za kulturalny.
  9. Docio

    Staw Rybny

    Słusznie Wind. Bez zezwolenia to można sobie oczko wodne zapodać z wodą do kostek a i to nie za duże. Wpierw projekt budowlany w pełnym tego słowa znaczeniu, złożyć w gminie i czekać na odpowiedź. Z tego co pamietam staw od hektara w górę wymaga dodatkowo opini wydziału środowiska w sprawie wpływu na środowisko. Nie wolno też zapomnieć o fakcie - skąd woda. Jeśli z jakiegoś cieku to dodatkowo zezwolenie/umowa z RZGW - operat wodno-prawny. Jesli wypełnienie naturalne, to kolejna kwestia natleniania, gdyż ryby się poduszą a jak trafisz na żródło, to znów RZGW na szczególne korzystanie z wód podziemnych oraz odpływ. Dlatego 99% stawów jest przepływowych, żeby nie trafić na jakieś źródło, bo bida, a także samo czyszczenie stawu jest prostrze, w końcu się zamula i to poważnie. No i coś o czym mało kto myśli. Po otrzymaniu zgody i wszelkich zezwoleń zabierzesz się kolego za kopanie. Wykopiesz, urządzisz, dopieścisz, zarybisz a jak Ci się do stawu wprowadzi wydra to będziesz miał dla niej piękny karmnik, gdyż jest ona pod pełną ochroną. Całość wygląda strasznie i najlepszym rozwiązaniem byłoby udać się do gminy i po prostu po ludzku pogadać i dowiedzieć się, czy w ogóle jest to możliwe i co potrzeba. Piszę o tym ponieważ plan zagospodarowania przestrzennego w gminie dotyczy wszystkich gruntów, nawet tych prywatnych i nie może kolidować z planami gminy. Grunt pod staw trzeba przekwalifikować i to może okazać się niemożliwe choćby wszystko inne byłoby spełnione.
  10. Nie przejmuj się, będę pod ręką. A z drugiej strony wzięcie kogoś pod opiekę to wcale nie takie lekkie, tym bardziej gdy chodzi o młodego człowieka pełnego zapału i werwy, którego dosłownie nosi po łowisku a każda ryba to trofeum. Już niejedna osoba miała ze strony PSR poważne problemy z tego powodu. Co ja mówię. Nie tylko opiekun-wędkarz ale i rodzice mieli kłopoty. Problem na dłuższe rozważania i raczej nie na forum, choć zapodam dwa, wcale nie skrajne, przypadki. W pierwszym niedouczony opiekun-wedkarz łowiąc z narybkiem w jakimś starorzeczu nie mając pewności myli małe bolenie z wyrośniętymi uklejami i pozwala młodemu zabrać. Kontrola oczywiście ujawnia ten fakt a reszta jest bardziej niż dotkliwa. W drugim przypadku rodzice powierzają znanemu sobie człowiekowi dziecko pod opiekę. Znają go jako wędkarza łowiącego skutecznie, z jego opowiadań także etycznie, więc opory są niewielkie. Dopiero na łowisku okazuje się, ze poza kartą wedkarską znajomy nie posiada nic więcej. Gdy sprawa oprze się o sąd to w skrajnym przypadku rodzice mogą załapać się na ograniczenie praw rodzicielskich.
  11. Tak zwany "systemik" modny i niesamowicie trudno dostępny w latach 70-tych i 80-tych ubiegłego stulecia. Trudność dostępu polegała na tym, że praktycznie w grę wchodził jedynie import prywatny, bo nawet w Pewexach szły jak przysłowiowe "ciepłe bułeczki". Sama przynęta może być zaklasyfikowana jako bardzo ciężka obrotówka i stawiająca o wiele większy opór podczas prowadzenia niż standardowa. Musi być ciężka, obciążona w dolnej części aby zrównoważyć siły obrotowe "na pałąku". Gdy jest zbyt lekka to obraca się wokół swojej osi jako całość a nie tylko skrzydełko - tak jak być powinno. Czy skuteczna? Po tylu latach nieobecności w wodach zapewne będzie skuteczniejsza niż inne przynęty, które się już rybom opatrzyły, zwłaszcza w wodach o dużej presji wędkarskiej. Na koniec mogę jeszcze podpowiedzieć, że łowienie tym ustrojstwem odbiega, i to dość mocno, od standardu. Żyłka powinna mieć zdecydowanie charakterystykę gruntowej a nie spinningowej a i średnica większa. Rozciągliwość żyłki może spowodować tylko jeden rzut i jej nieodracalne zniszczenie lub wręcz spowodowanie "gniazda" na szpuli. Podsumowując. Przynęta ciężka obrotówka (>10g) stawiająca dwu-trzykrotnie większy opór w wodzie niż odpowiednik z jednym skrzydełkiem, wymagająca żyłki nierozciągliwej o zwiększonej wytrzymałości i niewybaczająca błędów zacięcia oraz holowania.
  12. Wind przepraszam ale nie do końca tak jest. Wędkarz, który bierze pod opiekę jedną (prawo ogólne) lub kilka (PZW) osób do 14-ego roku życia, musi oprócz karty wędkarskiej i zezwolenia gospodarującego na danej wodzie być osobą pełnoletnią. Jest to bardzo ważne ze względu na odpowiedzialność ujętą w Kodeksie Cywilnym. Zapis ujęty jest w ustawie o rybactwie śródlądowym Art 7 ust 3 i dotyczy wszystkich wód państwowych.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...