Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Docio

    Drożdżówka.

    Mało rozsądne. Jest tak młoda, ze nikt by nawet w córkę nieuwierzył. A przy takiej młodej "kozie" to zejście murowane. Kto to wytrzyma? Nie, nie, rozsądek rządzi. Co innego jakaś przytulaśna pluszowa 40-tka, która nauczyłaby się od Twojej małżonki piec taką drożdżówkę.
  2. Docio

    Drożdżówka.

    Zgadza się jednak nie wcześniej niż w drugiej połowie maja, o ile będzie ciepło. Jak nie to dopiero czerwiec. W połowie maja mam wizytę u kardiologa, który zweryfikuje moje oczekiwania. Lekarka też nie kuma, że moje wędkarstwo i kontakt z naturą, to nie wycieczka kilkugodzinna za miasto. Z nią chyba jednak sobie poradzę i wybiję z głowy wizyty co dwa tygodnie. Szkoda tylko pielegniarki, której "schodziłem" na rękach. Młodziutka i nie wytrzymała stresu, zwolniła się. No ale trzeba pozytywnie myśleć. Aby do maja a w kwietniu to chyba ze Splawikiem66 w porcie sie spotkam.
  3. Docio

    Drożdżówka.

    Czyżby jakieś zgrupowanko szykowało się latem?
  4. Docio

    Drożdżówka.

    Toż to poezja a nie drożdżówka. Przyznam, że myślałem iż nieco przesadzasz z tym wyrośnięciem i wyjątkowo z przyjemnością stwierdzam, że się myliłem.
  5. Nic nie planuję, czysty żywioł. Ostatnie dwa lata planowałem a zeszły rok dość boleśnie mi moje plany zweryfikował. W tym roku czysty spontan i może wreszcie posiedzę nad wodą, chyba że w maju znów wszystkie nadzieje obrócą się w g...
  6. Ano, ano, to już dziś. Wszystkiego najlepszego.
  7. Hmmmm. Wind 15-20m to po prawdzie też metoda odległościowa ale ja bym do tego poszedł inaczej, zupełnie inaczej. Zapewne ta odległość to 4-5 długości wędziska. Spławik bym z miejsca zmienił na mocowany na stałe i to nie w jednym miejscu przy kilu tylko na taki staromodny z grubszą i dłuższą antenką, który mocowało się przynajmniej w dwóch miejscach wentylami o wyporności max 2g. A reszta to zestaw przegruntowany, gdzie 3/4 obciążenia wieszasz 10cm pod spławikiem a 1/4 nad krętlikiem. Zestawem przerzucasz stanowisko, lekko podciągasz i leciuchno naciągasz. Czułość gwarantowana, kontrola zestawu gwarantowana a sam spławik nie płoszy ryb trącając je po grzbiecie. No ale to tylko moja wizja bo wcześniej pisałeś, że chcesz łowić z dna.
  8. Tak i to nawet kojarzone do połowu boleni na cienkie i długie wahadła do 10g, które w "warkoczu" muszą niemal lecieć aby zainteresować rybkę. W tym przypadku, trudno mi się odnieść realnie, ale średnica szpuli jest dość mała jak na szybkie zwijanie. Tak jakby jedno przeczyło drugiemu. Nie jest to też szpula long-cast, czyli kręciołek zrobiony nie z myślą o naprawdę dalekich rzutach. To tak jakby ktoś mechanizm i łożyska kołowrotka spinningowego postanowił wzbogacić w mechanizmy dobrego kołowrotka gruntowego. Nie ma się co za bardzo przejmować, nikt nie zmusza by kręcić korbką "na wariata" ale trzeba się liczyć, że szybkie mechanizmy są słabsze, mniej wytrzymalsze, a tym samym jakaś ciężka gruntówka odpada. Niemniej coś z obciążeniem do 60g może spowodować iż będziesz zadowolony przez długie lata, zwłaszcza łowiąc na wodzie stojącej lub o minimalnym uciągu.
  9. Chyba czegoś nie rozumiem. Łowisz odległościowo z łódki na półmetrowej wodzie. Jak daleko zarzucasz zestaw? I jeszcze, jak długi jest ten spławik 3g?
  10. Żyłka, żyłka i jeszcze raz żyłka. Dobór, firmy, nazwy. Do tego obciążenie i dlaczego śruciny a nie style, względnie odwrotnie.
  11. Firmy nie znam ale zdjęcia zrobiłeś bardzo dobre. Widać, że miał to być kołowrotek gruntowy w stylu karpiowym, ale coś im nie wyszło. To coś to ilość łożysk, które tak naprawdę w wiekszości są zbędne, oraz fatalne przełożenie, świadczące o słabszym mechaniźmie. A teraz to co widać, choć tylko Ty możesz to sprawdzić.. Hamulec z przodu, to hamulec główny z mechanizmem w pokrętle i tarczkami w szpuli. Hamulec z tyłu, to hamulec wolnego biegu. Pałąk w tylnej części to dźwignia natychmiastowego zwolnienia/załączenia hamulca głównego. Dynks za szpulą pod spodem, to blokada biegu wstecznego. No i możliwość obustronnego mocowania korbki, albo to bardzo udana atrapa. Skoro to kołowrotek gruntowy, to jego waga ma bardzo małe znaczenie. Tych wędzisk nie trzyma się w ręku. Piszesz, że cały jest metalowy. To dobry znak i wielce prawdopodobne, ze kołowrotek ten może posłużyć przez długie lata a na pewno gniazda łożysk nie wygniotą się szybko przez co długo poczeka się na luzy. Kołowrotek może mieć zastosowanie w typowych połowach ciężkiej gruntówki jak i zywcówki. Zdecydowanie nie będzie wykorzystany przy feederze, spławikówce jak i spinningu choć w tych dwóch ostatnich jego waga może wykończyć rękę. Im dłużej go oglądam to mam dziwne wrażenie, że projektanci zapatrzyli się na Robinsona i Okumę. Sprawia wrażenie solidnej maszyny a i elegancji mu nie brakuje choć, może to wina ujęcia, mam wrażenie, że ma przełamane wrzeciono, bo nie trzyma linii z korpusem. Niewątpliwie jest to wyrób "małych żółtych rączek" a to znaczy, że może to być wszystko. Od garażowego składania podzespołów do inaczej malowanego markowego wyrobu z tej samej taśmy co ABU, Shimano czy jakikolwiek inny.
  12. Techniki prowadzenia przynęt różnią się, często zasadniczo. Inaczej prowadzi się twisterka, inaczej obrotówkę, inaczej blaszkę, a zupełnie inaczej boleniówkę - cokolwiek by to nie było. Niestety ma to wpływ na dobór kołowrotka, w którym nazwa to najmniejszy problem. Ważne jest przełożenie, jego wielkość i materiały z jakich został wykonany. Prawda jest taka, że jak nie zaliczysz ze dwóch samodzielnie, to nigdy nie będziesz wiedział jaki Ci jest potrzebny, gdyż tylko Ty będziesz wiedział jakie techniki prowadzenia Ci odpowiadają. Nie gniewaj się, że tak to wygląda, ale gdy okaże się, że masz efekty tylko przy bardzo szybkim prowadzeniu przynęt, to doradzenie kołowrotka z przełożeniem 4,2:1, choćby najlepszego, będzie radą nietrafną. Jak pisałem nazwa to najmniejszy problem. O wiele lepiej dopasować kołowrotek, gdy wiadomo jakie ryby chcesz łowić i na jakie przynęty. Każdy gatunek wymaga nieco innego podejścia i w takim przypadku o wiele łatwiej o pokuszenie się na doradztwo, choć i tak jest to ryzykowne.
  13. I wszystko się nie zgadza. Nie chodzi o każde wędzisko a o to konkretne, które wymienił autor wątku. Potwierdzam iż wędzisko 270cm do połowu szczupaka jest dla mnie wędziskiem krótkim. Tak naprawdę to jeszcze trzeba odliczyć 40-50cm na rękojeść poniżej uchwytu i choć może się wydawać, że te 2 metry z hakiem jest wystarczające do polowania na szczupaki, to faktycznie manewrowanie i kontrola zaciętej ryby jest prawie żadna, i wymaga sporej otwartej przestrzeni - jak na łodzi. Konieczne jest uwzględnienie cw wędziska, które do najniższych nie należy, a minimum 10g oraz masa 226g sugeruje, że to przysłowiowa "pała". Gdyby wędzisko miało cw 5-12g to zapewne bym się nie czepiał, bo i masa wynosiłaby ze 170g. Klasyfikacja wędziska byłaby inna jak i wędzisko byłoby aktywne przy przytrzymaniu ryby jak i jej holu, a także przynęty byłyby o wiele lżejsze a możliwość spokojnego prowadzenia w pół toni jak najbardziej możliwe. W tym przypadku tego nie przewiduję. Co więcej, oby nie, ale podczas połowu w Wiśle przysporzy posiadaczowi wiele problemów z ciężką przynętą nagminnie sunącą po dnie. Wisła to poważnie zawalona drewnem i kamieniami rzeka a prowadzenie przynęty przy dnie rzadko kiedy kończy się szczęśliwie. Przy dnie, gdyż na połów w nurcie jest za słabe i pozostaje rejon spokojnej wody, gdzie głębokość rzadko przekracza dwa metry. Można oczywiście zastosować wobki pływające co rozwiązałoby problem zaczepów ale nadal pozostaje kwestia przytrzymania ryby po zacięciu, bo jak pójdzie pod burtę brzegową... Zdania nie zmieniam. Wędzisko 270cm szczupakowe o podanej charakterystyce to sztywna pała, którą manewrowanie bardziej przypomina odganianie się kijem od wilków, niż kontrolę ryby. Na pewno wędzisko sprawdzi się z łodzi przy połowie szczupaków ciężkimi wahadłówkami na 6-8 metrach, które normalnie nie są dostępne z brzegu. Na dwóch metrach spokojnej Wisły raczej czarno to widzę. Nie musimy się zgadzać, miło, że wymieniliśmy własne poglądy.
  14. Jeśli mozna skorzystać z prawa sugesti. Czy aby na pewno chcesz się przesiaść z wklejanki na pełnowęglowy jako odnowienie sprzetu? Pytam bo to dwa różne wędziska i o czułości wklejanki można zapomnieć. Wklejanka to głównie opad, gumki i małe wobki a pełnowęglowy to duże wobki, obrotówki i wahadła. Finezja z jaką prowadzi się nawet te cięższe przynęty na wklejance jest nie do uzyskania na pełnym weglu. Jeśli nie o to chodzi to jest nieważne co napisałem powyżej. A co do ilości składów to i tak wedzisko z cw 10 - 30g będzie sztywne. Różnica jakaś, może nawet wyczuwalna pomiędzy 2 a 3 częściowym, może być. W takim przypadku, jeśli trzyczęściowe, to wybieraj wędzisko lżejsze a ta ewentualna różnica zostanie zniwelowana. Nie wiem też jakie cw miała Twoja wklejanka, bo jeśli do 15g to samo odnowienie sprzętu będzie również wiązać się z odnowieniem przynęt oraz nauką spinningowania na nowo. Zupełnie inna technika prowadzenia przynęty.
  15. Jako dwuręczny spinning szczupakowy do połowu w rzece z brzegu - jest krótki. Upodobań, czy byś zabrał, czy nie, się nie komentuje. Jednak zamiast rozprawiać, czy krótkie, czy długie, może pomożesz koledze w doborze kołowrotka.
  16. Areh wybierz się nad Narew w okolice Nowego Dworu Mazowieckiego i Modlina. 40-to centymetrowe krąpie z nurtu to...powszechność. A swoją drogą w Dziwnej są duże ryby i zapewne dla kolegi to początek nowego etapu wędkarskiego. Już proponuję zmienić sprzęt na o wiele mocniejszy, bo jak raz się zacznie... No i wiem o całkiem sporych sumach i szczupakach w tej rzece.
  17. Co prawda już po świętach ale osobiście dokonałbym innego wyboru. Wisła i Narew są do pogodzenia. Wymienienie tych nazw razem świadczy o bliskości tych łowisk a to dużo mówi o charakterystyce wody, gdyż Narew w Modlinie jest zupełnie inna niż w Łomży. Na te rzeki wybór 3,9 cw 60-180 jest odpowiedni, gdyż w nurcie zastosowanie koszyczka z obciążeniem 125g wcale nie jest przesadą. A ryby, te RYBY , chodzą właśnie wyłącznie w nurcie. Poza nim koszyczek 60g jest wystarczający ale i trafić można jedynie "przechadzające" się stadko krąpi lub leszczyków. Wędzisko długie bo i rzeki z dnem mało przyjaznym, pełnym zaczepów i podczas ściągania trzeba dość szybko podnieść ciężki koszyczek pod powierzchnię. Kołowrotek nieco na wyrost ale nie jest błędem. Napiszę tylko, że wielkość 300 byłaby wystarczająca. Żyłki z kolei to zupełnie inne. Jako podstawa 0,26 poza nurtem a w nurcie 0,32. Koszyczek 125g ma swoją bezwładność podczas rzutu i wierzcie jest to niesamowite przeżycie. Ktoś kto pierwszy raz rzuca takim zestawem po prostu boi się aby go nie zerwać lub nie połamać wędziska. Dodatkowo trzeba pamiętać o zapakowaniu koszyczka zanętą i to mocno ubitą, bo lekko ubita w koszyczku będzie 30s. Tak, ubita, nawilżona zanęta waży ok. 25g i to też trzeba liczyć. To tyle o rzekach. Niestety na jezioro nie wybrałbym żadnego z tych wędzisk z powodu ogromnego dolnego cw. Łowienie w jeziorach, czy na jakiejkolwiek spokojnej wodzie jak klatki pomiędzy rzecznymi główkami, porty i wszelkie zastoiska - starorzecza, to nie koszyk lecz sprężyna w całości rzadko przekraczająca 50g. Feeder z cw up to 60-80g max 100g, to wszystko co warto stosować, gdyż w zestawie znajdują się szczytówki-wskaźniki brań, które wskażą dokładne branie 10-cio centymetrowej płotki, czego szczytówka pod cw 50-60g nie ma prawa pokazać.
  18. Wędzisko to jedno a ryby, na które chcesz zapolować, to zupełnie co innego. Samo wędzisko jest krótkie, mocne i sztywne, czyli zupełnie jak do połowu szczupaka z łodzi za pomocą przynęt średniej ciężkości. Ty jednak piszesz, że masz w pobliżu Wisłę a to jak dla mnie wędzisko powinno mieć co najmniej pół metra więcej. Jaki kołowrotek? Ciężkie wędzisko, rzeka i przynęty 10-20g to dość spore obciążenie dla kołowrotka, który będzie się ciągle kręcił. Żyłka odpowiednia dla przynęt to 0,22 - 0,25, gdyż trzeba wziąść pod uwagę zaczepy w rzece, wszelkie zatopione konary i gruzowiska. Trzeba też uwzględnić wielkość ryb, bo jeśli są w rejonie duże, to zapewne któraś się skusi i niekoniecznie musi to być szczupak. Równie dobrze może uderzyć boleń, kleń, czy kilogramowy jaź i po zacięciu trzeba je przytrzymać aby nie spłynęły do swojej kryjówki, która jest przyozdobiona wszelkimi przynętami wiązanymi do zbyt cienkich żyłek. Osobiście, na podstawie powyższej analizy, szukałbym kołowrotka metalowego o wielkości 300. Jednak kwota jaką podałeś niestety nie rokuje szansy na taki zakup. Samej marki nie jestem w stanie podać, gdyż na wybór ma wpływ tyle czynników, że jest to po prostu niemożliwe. Charakterystyka danego kołowrotka dla jednego to plusy, dla drugiego minusy a upodobania i sentyment tworzą kolejne bariery nie do przeskoczenia.
  19. Każdy ma prawo kupić to co mu się podoba. Mnie, o ile wolno, zastanawia niesamowity dobór tak mocnej plecionki do tak małego i delikatnego kołowrotka. Samo ustawienie hamulca to już będzie wyzwanie, gdyż w tak małym kołowrotku to chyba dokręci się go "na mur". O zestaw nie pytam, mam jakieś dziwne przeczucie...
  20. Docio

    Propilki 2

    Poradnik nadal niepełny. Wciąż nie mogę się zebrać by przetłumaczyć dwa najnowsze łowiska. Dodam jeszcze, że w dniu rozgrywki, zawsze niedziela od 19:00, uruchamiam serwer 20-30min wcześniej i dopiero wtedy zapodaję IP, które znajduje się pod datą i godziną. I jeszcze jedno. Nie ma z góry ustalonych łowisk. Niezmienna jest jedynie pora roku, obecnie zima, i czas rozgrywki 30min. Wodę do kolejnej rozgrywki zawsze wybiera ten który jest ostatni sklasyfikowany, więc ma szansę się odkuć. Gdy zostaje zapodana jedynie nazwa wody, to ustawiam na rano i normal lub all species. Jeśli jednak ktoś sobie zarzyczy inna konkurencję i/lub porę dnia, to będzie bardzo mile widziane.
  21. Chciałem założyć konto ale mam niepoprawny nawyk czytania regulaminów. Niestety regulamin portalu jest niezgodny z prawem i jak traficie na złośliwca to kłopoty są murowane.
  22. FS zawsze był płatny w cenie ok 25$ z wyjątkiem bardzo mocno okrojonej wersji demo. Twórca/dystrybutor niestety bardzo szybko (kilka lat temu) zablokował oficjalną sprzedaż na teren Polski, więc jakakolwiek pełna wersja u nas na 99% jest piratem.
  23. Docio

    Propilki 2

    Stary temat ale coś czuję, że Wind o mnie z tym serwerem wspomina. Reklamował się nie będę, nie wypada, decyzję pozostawiam adminom tego forum. Z mojej strony z przyjemnością zapraszam każdą i każdego o ile lubicie żartować, bawić się i używacie języka powszechnie uznanego za kulturalny.
  24. Docio

    Staw Rybny

    Słusznie Wind. Bez zezwolenia to można sobie oczko wodne zapodać z wodą do kostek a i to nie za duże. Wpierw projekt budowlany w pełnym tego słowa znaczeniu, złożyć w gminie i czekać na odpowiedź. Z tego co pamietam staw od hektara w górę wymaga dodatkowo opini wydziału środowiska w sprawie wpływu na środowisko. Nie wolno też zapomnieć o fakcie - skąd woda. Jeśli z jakiegoś cieku to dodatkowo zezwolenie/umowa z RZGW - operat wodno-prawny. Jesli wypełnienie naturalne, to kolejna kwestia natleniania, gdyż ryby się poduszą a jak trafisz na żródło, to znów RZGW na szczególne korzystanie z wód podziemnych oraz odpływ. Dlatego 99% stawów jest przepływowych, żeby nie trafić na jakieś źródło, bo bida, a także samo czyszczenie stawu jest prostrze, w końcu się zamula i to poważnie. No i coś o czym mało kto myśli. Po otrzymaniu zgody i wszelkich zezwoleń zabierzesz się kolego za kopanie. Wykopiesz, urządzisz, dopieścisz, zarybisz a jak Ci się do stawu wprowadzi wydra to będziesz miał dla niej piękny karmnik, gdyż jest ona pod pełną ochroną. Całość wygląda strasznie i najlepszym rozwiązaniem byłoby udać się do gminy i po prostu po ludzku pogadać i dowiedzieć się, czy w ogóle jest to możliwe i co potrzeba. Piszę o tym ponieważ plan zagospodarowania przestrzennego w gminie dotyczy wszystkich gruntów, nawet tych prywatnych i nie może kolidować z planami gminy. Grunt pod staw trzeba przekwalifikować i to może okazać się niemożliwe choćby wszystko inne byłoby spełnione.
  25. Nie przejmuj się, będę pod ręką. A z drugiej strony wzięcie kogoś pod opiekę to wcale nie takie lekkie, tym bardziej gdy chodzi o młodego człowieka pełnego zapału i werwy, którego dosłownie nosi po łowisku a każda ryba to trofeum. Już niejedna osoba miała ze strony PSR poważne problemy z tego powodu. Co ja mówię. Nie tylko opiekun-wędkarz ale i rodzice mieli kłopoty. Problem na dłuższe rozważania i raczej nie na forum, choć zapodam dwa, wcale nie skrajne, przypadki. W pierwszym niedouczony opiekun-wedkarz łowiąc z narybkiem w jakimś starorzeczu nie mając pewności myli małe bolenie z wyrośniętymi uklejami i pozwala młodemu zabrać. Kontrola oczywiście ujawnia ten fakt a reszta jest bardziej niż dotkliwa. W drugim przypadku rodzice powierzają znanemu sobie człowiekowi dziecko pod opiekę. Znają go jako wędkarza łowiącego skutecznie, z jego opowiadań także etycznie, więc opory są niewielkie. Dopiero na łowisku okazuje się, ze poza kartą wedkarską znajomy nie posiada nic więcej. Gdy sprawa oprze się o sąd to w skrajnym przypadku rodzice mogą załapać się na ograniczenie praw rodzicielskich.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...