Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. A ja z Wami pozwolę się nie zgodzić. Na razie nie ważne co, ważne dlaczego i czy to w ogóle prawda. Niestety ale kłania się czytanie ze zrozumieniem. Do dialogu, czyli dyskusji, czyli wymiany uwag, poglądów, potrzeba co najmniej dwóch stron. Nie jest istotne czy taka dyskusja jest prowadzona personalnie, czy też korespondencyjnie, ważne czy w ogóle była. Jeśli była, to komunikat zbiegł się w czasie z przypuszczeniem (notabene wynikającym z praktyki) Winda. Jeśli nie to nie ma co deliberować i Wind ma całkowitą rację. Jednak daleki jestem od wyciągania jakichkolwiek wniosków co się działo na domniemanych spotkaniach czy też spotkaniu i domyślam się, że Woldi byłeś tam. Skoro tak, to nie krępuj się i wal wszystko, też chcemy wiedzieć co pili, bo na pewno nie byle co i warto wiedzieć.
  2. Hmmm. A może to przysłowiowa "jaskółka", tak jak kilka lat temu kłusownictwo w sądach przestało być niską szkodliwością społeczną. Trzeba pożyć by się dowiedzieć co o tym sądzić. W tej chwili każda teoria może być prawdziwa z kampanią przedwyborczą włącznie.
  3. Słusznie. Posunąłbym się nawet do tego aby ta szczytowa przypominała kij od miotły. Parabolikiem przy naprawdę siłowym rzucie to można sobie wbić ciężarek w potylicę, że o tłuczeniu w wodę pod nogami przy lżejszych rzutach nie wspomnę.
  4. Skłonny byłbym dodać, ze to bardzo wysoka średnia półka lub wręcz niska półka wysoka. Martwi mnie tylko odczucie autora co do cw. To może świadczyć o bardzo cienkim blanku dlatego szczytówka tak mocno sie ugina. Z kolei tak cienki blank raczej pasuje do pewnej serii wędzisk match opisywanej przez samego producenta jako do połowu małych i średnich ryb, na krótkich i średnich dystansach, co samo w sobie jest zaprzeczeniem wędziska match. Nie ma co się dziwić Areh. Czyta się naprawdę fatalnie, ale można do końca dotrwać. Autorowi za to życzę wytrwałości, za sam fakt, że mu się chciało, gdy tak wielu w dzisiejszych czasach się nie chce. A pomysł z edytorem, czy choćby notatnikiem jest dość stary, sprawdzony i skuteczny. Sam korzystam.
  5. Jak mówią - najgorzej zacząć, później jakoś idzie. Okno podglądałem temat po cichu i Twoje samozaparcie ma już widoczne efekty. Nie pozostaje nic innego jak pogratulować i zaślinić się z zazdrości.
  6. Nie posiadam tego wędziska ale nawet Jaxon nie pozwoli sobie aby złącza nie pasowały do siebie. Nie napisałeś czy "klekoce" na tym złączu, bo jeśli tak, to na pewno ją to dyskwalifikuje. Złącza wycierają się, to prawda. Jednak chyba od dwóch dekad są konstruowane tak aby wyrabiające się złącza bardziej nachodziły na siebie. No i trzeba setek, czy tysięcy złożeń aby cokolwiek się wytarło. W pierwszej kolejności się dopasowuje. Złącze, które nie wpełni się zakleszcza jest dla konstrukcji wędziska fatalne. Powierzchnia styku ma łączyć składy ale też wzmacniać je by podczas holu wytrzymały obciążenie. Jeśli styk jest za mały to niemal na pewno wędzisko w tym miejscu pęknie.
  7. Dzięki Woldi.
  8. Nie będzie. Ma mniejszą średnicę. Za to kontrola holowanej ryby może być odczuwalna tym bardziej, że masz praktykę z bata. Kupisz co będziesz chciał. Ja bym wybrał dłuższą.
  9. Gdyby to była standardowa spławikówka lub gruntówka, to zdecydowanie doradzałbym dłuższą, gdyż łatwiej kontrolować holowaną rybę. Wind pisze o krzaczorach i gałęziach drzew, i to prawda, że te 30cm mniej może być zbawienne. Sam tego doświadczam na kilku łowiskach, na których nikt z dłuższym wędziskiem nie powojuje, a konkretnie nic dłuższego niż 330cm nie pozwoli zarzucić zestawu. Ale to skrajny przypadek. Autor jednak pisze, że zdecydowanie łowi w warunkach komfortowych a Woldi jednak doradza krótszą, a to daje mi sygnał, że czegoś nie wiem. Woldi podzielisz się tym?
  10. Nie powiem Ci co masz zrobić, bo to Twoja decyzja. Ja bym odczekał, do wiosny jeszcze sporo czasu i kupił zwyczajnie w sklepie.
  11. Widziałem rzeczy, które nigdy by mi do głowy nie przyszły. Hala owszem, wysoka i to bardzo, ale podwieszone podświetlenie nie wyżej jak 4 metry. Pomiedzy stojakami na 1m2 "specjaliści" rozkładali baty i bolonki 7-8 metrowe i obijali o stelaż i reflektorki. Tradycyjne potrząsanie w celu sprawdzenia akcji przypominało dzwonki i choć obsługa reagowała to już i tak za późno. Wystawiona fajna łódź miała piękną rysę na całej długości coć wydawałoby się niemożliwością się o nią otrzeć. Komuś się jednak udało. To wszystko jednak szczegół i małe koszta. W pierwszym dniu jakiś głupek "sprawdził akcję" tyczki 13m. Trzask było słychać w całej hali. Po tym dopuszczał do "przymierzenia" tylko osoby, z którymi wcześniej rozmawiał o zachowaniu i wcale mnie nie dziwi, bo na koniec dnia dowiedzieliśmy się, że tyczka kosztowała tyle co średniej klasy samochód.
  12. Najlepszą opinię serwisową, i nie ma co się krygować, ma Jaxon. W wielu problematycznych sytuacjach sprawa jest rozstrzygana na korzyść klienta. Co więcej w sprawach oczywistych od razu następuje wymiana a nie okres opiniowania przez specjalistów. Każdy się może pomylić. Każdy jest tylko człowiekiem. Dwukrotnie byłem na targach na Torwarze. Wiem dlaczego wystawcy tak szczelnie zabudowują swoje stanowiska, gdyż po otwarciu targów najzwyczajniej zostaliby stratowani.
  13. Chciałbym napisać ostrzej ale napiszę, że nie masz racji co do serwisu. Miałem styczność z serwisem Mikado i jest to moje jedno z najgorszych doświadczeń. Dopasowanie szczytówki feedera zajęło im 6 miesięcy i w końcu nie dopasowali. Co więcej w tym czasie zgubili drugi skład i już sprawa stawała na ostrzu noża z odszkodowaniem gdy nagle się znalazł. A co do kupowania bez paragonu to życzę duuuuuużo szczęścia, bo się przyda. Wędki na targach o ile nie są przyśrubowane na stałe, to nie dość, że przechodzą przez wiele rąk, to idioci potrafią w zapędach testów walić nimi po regałach, że o sprawdzaniu twardości lakieru paznokciem nie wspomnę. Domorosłych fachowców i zwykłych głupków nie brakuje. Z drugiej strony gdyby te wędziska nie miały żadnych skaz to co stoi na przeszkodzie aby dołożyć pokrowce i normalnie sprzedać? Od kiedy jakakolwiek firma świadomie decyduje się na dokładanie do biznesu?
  14. Już kilka ładnych lat temu poszedłem do Dyrektora Biura ZG z propozycją. Chciałem przetworzyć cykl Biblioteczka WW z wersji papierowej na elektroniczną aby ZG mogło te materiały szkoleniowe dla zaczynających, ciekawych i kolekcjonerów udostępnić na swojej stronie. Nie chciałem żadnej kasy ani laurów a jedynie możliwość umieszczenia tych u siebie w SSG. Nie proponuję Ci zgadywać jaki był efekt, bo nie zgadniesz. Prawdziwym problemem okazały się prawa autorskie, które WW wykupiło wraz z prawem publikacji. Sprawa nie doszła do skutku i kasa nie była powodem, bo resztki wydań były do wzięcia przez każdego przy kasach okręgu. Każdy mógł sobie wziąść które chciał i ile chciał. Doprowadziło to tylko do tego, że na Allegro cwaniaki handlowali tymi książeczkami.
  15. Tego pierwszego nie dam rady. Tego drugiego...w tym przypadku zasłonię się etyką dziennikarską. Nie wypada, po prostu nie wypada. Pamietasz taki cykl "Przewodnik Wędkarski"? Chyba z 60 wydań co tydzień. Cena przystępniejsza i o wiele, wiele więcej wiadomości.
  16. Właśnie wróciłem z kiosku z nowym periodykiem "Wędkuj". Tom 1 poświęcony jest szczupakowi, kolejny ma być poświęcony karpiowi. Ponieważ jest to świeżynka na jakiekolwiek opinie z mojej strony, czysto "subiektywne" jeśli chcecie to trzeba poczekać co najmniej do jutra. A jak nie chcecie to i tak napiszę, najpóźniej pojutrze. Uczciwe wnioski wymagają czasu. Wpierw jest pierwsze czytanie i pierwsze wrażenie. Potem jest drugie czytanie i ocena stylu oraz merytoryki tekstu. Na koniec zostawiam wrażenia wizualne, czyli płytka dvd, w dodatku co jest rzadkie, w porządnym pudełku. Poleciało szybciej niż się spodziewałem a to nie wróży nic dobrego. Tylko częściowo. Z góry uprzedzam iż moja opinia jest subiektywna oparta na mojej wiedzy, poglądach i oczekiwaniach. Nikogo nie zniechęcam ani nie zachęcam do kupna a szerzej o tym w nastepnym zdaniu. Nowy periodyk "Wędkuj" faktycznie jest dwutygodnikiem. Z zapowiedzi nie wygląda on na taki, który błyśnie, narobi nadziei, oczekiwań i zaraz zniknie. Nie będzie też on czymś do wypełnienia nudy lecz ściśle materiałem kolekcjonerskim i to z kilku powodów. Generalnie pierwsze wydanie to faktycznie dwie różne rzeczy. Cztery lub pięć stron standardowego maszynopisu (2500 znaków na stronę) rozrzuconych jest po całym magazynie. To mało lub wręcz bardzo mało. W dodatku teksty w formie encyklopedycznych danych dla początkujących nie mają swoich autorów i to akurat mnie nie dziwi. Resztę wypełniają bardzo porządne zdjęcia i rysunki, reklamy śladowe, nawet te ukryte. Całość wydana bardzo porządnie lecz sprawia wrażenie jakby była drukowana dla osób niedowidzących i nie wiem jak to wytłumaczyć. Najlepiej jak każdy sobie powiększy dwukrotnie czcionkę w tym poście to sam zobaczy. Podsumowując część drukowaną, nie ukrywam, że na tym forum łowcy szczupaków znajdą więcej informacji niż w części drukowanej. Ci co lubią czytać będą srodze zawiedzeni. Część druga, czyli płytka dvd. Może mi się trafił taki egzemplarz, nie wiem, ale płytka jest nieco niewyważona. Cicho, bo cicho ale lekki "traktorek" w czytniku był. Sam materiał dvd to całkowite przeciwieństwo wersji drukowanej. Najbardziej przypadło mi do gustu, że wszystkie części filmu zrobione zostały bardzo profesjonalne bez wszelkich ochów, achów i dzikich okrzyków znanych z rodzimych produkcji a pretendujących łowców do grona wędkarzy początkujących, którzy tak naprawdę nie wiedzą co robią i nigdy nie złowili większej ryby. Tu tego nie ma. Tu są "snajperzy" których nie jeden raz pogryzł dziesięciokilogramowy szczupak, dokładnie wiedzą co i jak robią, a co powoduje, że film ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Tą przyjemność dodatkowo wzmacniają naprawdę świetne ujęcia podwodne. Niestety, jak wspomniałem, jest to przeciwieństwo wersji drukowanej. Tu początkujący niewiele skorzysta za to wyjadacz doskonale podpatrzy prowadzenie przynęty na różnych wędziskach. Dowie się z niedopowiedzeń o zależnościach i niuansach. Krótko mówiąc materiał na piątkę z plusem. Podsumowując. Część drukowana ogarnia całość w formie encyklopedycznej, która pomoże początkującemu zorientować się w temacie a zaawansowanego znudzi. Z kolei część video jest praktycznie skierowana wyłącznie do doświadczonych spinningistów skarzonych jedną przynętą - jerk, którzy umieją i wiedzą na co patrzeć, bo tak naprawdę tłumaczone jest jedynie minimum. Obie części to w 99,9% poświęcone są metodzie spinningowej. O żywcu i martwej rybce znalazłem dosłownie kilka zdań. Każdy będzie musiał zdecydować sam, czy kupić, czy nie. Pierwszy numer jest w cenie promocyjnej i moim zdaniem taka cena jest adekwatna tym bardziej, że materiał video nie jest naszej produkcji a całość ogarnia lektor. Kolejne numery będą w cenie 21,99zł i jako dwutygodnik stawia go na półce kolekcjonerskiej a nie hobbystycznej, która bez skrupułów dryluje kieszeń. Osobiście nie zostanę kolekcjonerem, nie jestem fanatykiem video. Może jakieś poszczególne numery ale całość na pewno nie.
  17. O tak, zdrowie najważniejsze. Jak jest zdrówko to jest wszystko także Ozet kuruj się i ładuj akumulatory na rozruch. A haki to ja wiążę nad wodą, na łowisku. Tak jak i składam zestawy.
  18. A ja mam wrażenie, że wszystko jest jasne. Nie było moim celem drążenie tematu, to była zwykła ciekawość jaki stosunek mają używający włosa.
  19. Ozet chodzi mi dokładnie o to, o czym napisałem - definicja przynęty. Powinieneś zapoznać się z rozdziałem IV ust 2 i wszystkimi podpunktami.
  20. Ozet świetnie to ująłeś wspominając o praktyce. Przeróżne dywagacje oparte na ogólnikach wyglądają jak powód tej dyskusji - szybki progresywny. Niby jest odpowiedź a jednak jej absolutnie nie ma a w dodatku wprowadza mnóstwo niejasności. Gdyby do tego podane zostało cw i wartość IM oraz zaznaczenie, że szkło, lub pełna szczytówka, wklejanka, itp, to byłoby wszystko, bo firma jest najmniej znaczącym elementem. A co do polączenia sandaczówki z muchówką to były takie spinningi. Tonkinowe. Innym wędziskiem szybkim i progresywnym były typowe spławikówki z...bambusa.
  21. Ojojoj. Ozet definicje przynęt się kłaniają.
  22. Brat kupił progresywną gruntówkę. Z początku się podśmiewałem gdy zarzucał, potem postanowiłem mu pokazać. Jak mi ołów śmignął koło ucha to posiwiałem. Toż to nie zarzucanie a próba samobójcza. To nie są kije wyczynowe. Potrafi wytrzymać naprawdę wiele ale służy niemal wyłącznie w połowie zestawami samozacinającymi. Co do klasycznych karpiówek rodem z wyspy gdzie rządzi Królowa to cały bajzel z tym lbs (lub lb, sam nie wiem ) oparty jest właśnie na konstrukcji wędziska semiparabolic, czyli dawniej oznaczana jako C. Robią też (Ron Thomson) świetne klasyczne gruntówki z normalnym oznaczeniem cw, W nich nie znajdzie się nic bardziej miękkiego niż dawna B a mocniejsze modele to nieodzowne A.
  23. Yyyyyyy. No to jak na ten progresywny kij szczupakowy z cw 30-60 zapoda się przynętę 10g, to nie będzie on podczas połowu szybki lecz błyskawiczny. Jednak jak mu się zapoda przynętę 40g to wtedy możemy realnie pogadać o jego sztywnej, szybkiej akcji. I tak jest niestety. Ktoś idzie do sklepu, przebiera w kijkach 3-15g, sprzedawca doradza konkret, gość mówi, że ma go kumpel i jest klucha z gumą 10g a sprzedawca sięga po 5-25 i wciska, że to dość nowe rozwiązanie a sam kij jest szybki mimo progresywnej akcji. Tak właśnie powstają mity.
  24. Może Cię to zaskoczyć co napiszę ale większość przepisów z RAPR bym wziął i wykreślił. Nie dość, że wędkarz głupieje przy ich czytaniu to jeszcze kontrolującemu daje dowolność interpretacji a to już jest niebezpieczne. Czyli nie zaoponujesz jak pomiędzy haczykiem a kulką wstawię twistera a wszystko na drucie? Uuuuu widzę, ze Wind będzie musiał jakąś gorzelnię uruchomić. Mnie też coś wspominał o cytrynie, wiśni, śliwkach...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...