-
Postów
5 489 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Woldi przepraszam, nie miałem nawet na myśli aby komukolwiek zrobić przykrość. Ot podałem tę informację, gdyż jestem świadomy, że większość nie wie o takich rzeczach, bo i po co skoro im do łowienia to całkiem niepotrzebne. W sumie i mnie też, i gdyby nie, co sam wiesz, też pewnie bym nie wiedział. A pogoda też mnie dołuje. Kilka dni temu zrobiłem opłaty, zajrzałem w rejestr a tam jak byk stało, że pod koniec marca przy całkiem ładnej pogodzie, w pięknych okolicznościach przyrody Portu Praskiego i z całkiem przyzwoicie gryzącymi rybkami spotkałem się na otwarciu sezonu z kumplami. Teraz jest niemal połowa kwietnia i śnieg dopiero co zniknął a wysoka woda na dniach podleje wszystko.
-
Logistyka jest taka, że numer opracowuje się na dwa miesiące przed terminem. Jeśli chciałoby się robić to bardziej "na bieżąco" to potrzeba posiadać własną drukarnię, dystrybutora i kolportera z całą siecią. Nawet w takim przypadku numer będzie opracowany z miesięcznym wyprzedzeniem. No chyba, że cofniemy się do lat 70/80-tych kiedy to w majowym numerze opisywano rozpoczęcie połowów podlodowych. Kwietniowy ukazuje się w połowie marca ale opracowany był w lutym i lepiej się nie da uwzględniając prośby czytelników. Sam druk i dystrybucja to niemal dwa tygodnie.
-
To proste - ten, który bardziej Ci się podoba. My i tak nie wiemy do czego będzie stosowany ani z jakim wędziskiem ma współpracować.
-
Uniwersalne buty do wędkowania
Docio odpowiedział Proximite wna temat w Moda wędkarska (fashion fishing)
Wybacz, dla mnie drastycznie różne. Różnice w wykonaniu widać gołym okiem. Buty wojskowe są ostatnie jakie bym polecił do chodzenia. Nie wiem jaką magię widzą ludzie w tych butach ale poza prawdziwą szatańską wytrzymałością reszta to same wady. A najgorszym z najgorszych koszmarów to wysuszenie nawet lekko zawilgoconych. Przemoczone najlepiej nie zdejmować z nóg ale wtedy stopy to koszmar. Zdjęte i wysuszone od razu obcierają nim się je na nowo rozchodzi.Jakie doradzić? Nie mam zielonego pojęcia. Nie mam pojęcia o Twoich potrzebach i wymaganiach. Nic nie wiem o warunkach jakie napotkasz na swojej ścieżce ani o porze dnia, w ktorej będziesz się poruszał, gdyż np przed poranną rosą w wysokiej trawie uchronią cię jedynie wodery, w przeciwnym wypadku będziesz miał przemoczone spodnie powyżej kolan. :)Zrób sobie zestawienie potrzeb i wymagań. Poczekaj na inne, równie dobre i sprawdzone propozycje jak Ozeta i dopiero zdecyduj. -
Uniwersalne buty do wędkowania
Docio odpowiedział Proximite wna temat w Moda wędkarska (fashion fishing)
Zawsze podziwiałem marketingowców za ich sposoby wciskania kitu. Jednym z nich jest dodawanie słowa "taktyczny" do całego chłamu wojskowopodobnego. Niby wygląda jak wojskowe, napisane - że wojskowe i dodatkowo taktyczne, no to musi być klasa. Prawda jednak jest taka, że w jednostkach mundurowych istnieją dwie zupełnie inne nazwy: bojowy i ćwiczebny. Sprzęt bojowy musi spełniać określone warunki poczynając od materiałów z jakich jest wykonany, poprzez jakość wykonania a na spełnieniu roli swojego przeznaczenia kończąc. Zapewniam, że z takim traktorem nawet wojska najbiedniejszej armii "Czarnego Lądu" nie kupią takich butów. Jak ci się ziemia z kamieniami zaklinuje pomiędzy tymi fantazyjnymi elementami "bieżnika" to dość szybko poczujesz bezwzględność grawitacji. A na temat pozostawianych śladów po sobie też pewnie usłyszysz wiele "miłych" słów. No ale jeśli lubisz cięgle dłubać w podeszwach zamiast łowić, to wybór trafny. Aha, żeby to była krytyka a nie krytykanctwo potrzeba alternatywy. No to moja rada jest taka, że zamiast patrzeć na jakieś dziwactwa, które tylko zniszczą ci nogi, kup lepiej jakieś porządne trekkingi. -
Jeśli chcesz porządne okulary do codziennego użytku to tylko optyk. Wybierzesz sobie tanią ale wcale nie kiepską oprawkę za 50zł. Do tego dojdą szkła tzw "zerówki" za 10zł i teraz to co Ciebie najbardziej interesuje. Określisz procent przyciemnienia oraz wszelkie inne warstwy ochronne z polaryzacyjną włącznie. Z robocizną nie powinieneś zapłacić więcej niż 200-300zł, okulary będą wykonane profesjonalnie a nie maszynowo i posłużą Ci z dziesięć lat. Nie musisz wierzyć ale nic nie zakładaj z góry i poświęć kilkanaście minut na przejrzenie ofert w sieci. Dwa-trzy telefony też Cię nie zrujnują a przekonasz się, że te wszystkie mity o horrendalnych cenach u optyka to... No.
-
Tak jak Woldi. Spławiki genialnie precyzyjne a i pamiętam, że wtedy nie miałem zielonego pojęcia jak przeliczać ich oznaczenia. Niestety i moje zostały zniszczone. Spławiki te wyjątkowo nie znoszą choćby minimalnie złego traktowania. Jakieś siłowe poczynania czy kiepskie pudełko a nim się obejrzysz już będą połamane.
-
Parametry ma odpowiednie, martwi mnie tylko fakt, że cały jest z tworzywa ale może wymyślili już takie, które się nie wygniata od łożysk i potem nie ma luzów. Nic więcej o nim powiedzieć nie mogę bo go nie posiadam.
-
O widzisz i sprawa od razu stała się prostrza. Jeśli faktycznie nie ma zagrożenia ze strony większego suma to skoncentrowałbym się na mocnym zestawie szczupakowym, czyli kołowrotek wielkości 300-400. U mnie zdał egzamin kołowrotek Okuma Travertine TRB 45, którego z powodzeniem używam do żywcówki jak i ciężkiego feedera.
-
Bo nie będzie pasował. Łowiłeś kiedyś sumy? Po pierwsze, pytając o dopasowanie sprzętu wypadałoby napisać o metodzie i technice. Samo pochwalenie się wędziskiem niestety ale nie wystarcza. Po drugie, jeśli oprzeć się na sugerowanym używaniu wędziska zgodnie z jego przeznaczeniem, czyli jako spinning, to niestety ale powtórzę - nie da się pogodzić. Kołowrotek typowo spinningowy to wysokie przełożenie i całkiem pokaźna ilość łożysk, by było można prowadzić różne przynęty w różny sposób bez większego wysiłku. Kołowrotek sumowy jest odwrotnością, czyli niskie przełożenie i jak najmniejsza ilość łożysk, gdyż w nim nie jest potrzebna wygoda lecz wytrzymałość.
-
No i pięknie. Rzuca się w oczy jest zwięzłe i proste. Przydałoby się jeszcze aby ktoś ogarnięty ze współczesnym spinningiem też wypunktował najważniejsze informacje. Za każdym razem jak to czytam to mam nieodparte wrażenie, że już same te wskazówki uczą początkującego pewnej systematyki i tłumaczą o co w tym wszystkim chodzi.
-
Ozet może nadeszła pora abyś i Ty napisał o swoich marzeniach. Lekkie odstresowanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
-
Woldi podziwiam, mnie od samego czytania coś trafia. Punkt dla Ciebie jako potwierdzenie iż możesz zostać przedszkolanką.
-
Zasdniczo szczupak i węgorz to wielkość 300/400. Sum za to 600/700. Trudno to pogodzić.
-
Moi drodzy, życzę Wam wszystkiego najlepszego.
-
Czyli co? Jak zarzucisz zestaw ze sprężyną pełną zanęty to przez jakiś czas jest dobrze, żyłka naprężona a potem nagle się luzuje i próbujesz ją naciągnąć ale bez skutku? Wybacz to pytanie ale nawet po kilkukrotnym przeczytaniu nie wiem do końca o co chodzi. Jeśli jest tak jak napisałem to powód może okazać się prozaiczny aczkolwiek skomplikowany. Zbyt małe obciążenie do grubości żyłki, która to albo ma poważną pamięć kształtu, albo jest zbyt gruba, albo brudna niemiłosiernie, czyli już pokryta zasklepioną skorupą brudu i nadaje się tylko do wyrzucenia. Z tego co napisałem do głowy przychodzą mi dwa rozwiązania: - zwiększyć obciążenie - dołozyć jakieś 20g - zmienić żyłkę na zdecydowanie cieńszą.
-
Batu masz feeder cw 40g. Zapewne założysz sprężynę zanętową bez dociążenia ale sama zanęta będzie już dociążeniem. Z praktyki wiem, że więcej jak 25g nawilżonej gotowej zanęty się nie upcha, więc żyłka może byc spokojnie 0,18. Nie osłabi to aż tak zestawu a pozwoli uzyskać dodatkowe 10-15% odległości rzutu w porównaniu z żyłką 0,20. Jakiekolwiek zaciski na szczytówkę z dzwonkami lub tylko pod świetlik odpuść sobie. Wbrew pozorom to dość delikatny element a przesztywnienie na jakiejkolwiek długości może nie być dla niego zdrowe. Jeśli już koniecznie będziesz łowił feederem w nocy potrzebujesz sygnalizatora w postaci świetlika. Najlepsze mocowanie jakie znam to zwykła wąska taśma bezbarwna. Owijasz delikatnie w dolnej części świetlik ze dwa razy potem do szczytówki tylko dwa razy i też nie na siłę i gotowe. Mocowania zatrzaskowe lub zaciskowe w przypadku niezauważenia oplątania na nich żyłki, potrafią narobić szkód i zepsuć nie tylko wędzisko ale całe wędkowanie. Taśma zostanie jedynie ścięta przez żyłkę jak nożem a wędzisko będzie całe. Stracisz tylko świetlik. Już z dzesięć lat temu reguła kolorów przestała obowiązywać. Masówka zrobiłe swoje i początkowe "normy" zdezaktualizowały się. Obecnie każdy producent stosuje kolory jakie mu się podobają lub są dostępne. Aby sprawdzić jakie jest ugięcie danej szczytówki lub kilku, co zalecam, należy: - weź kilka szczytówek do ręki - chwyć je wszystkie dwoma palcami (kciuk i wskazujący są odpowiednie) za szczytową przelotkę - popatrz jak się uginają końcówki szczytówek pod własnym obciążeniem. Po takim badaniu już nie będziesz miał problemu z określeniem sztywności szczytówek i dopasujesz sobie do zestawu wedle potrzeb. W praktyce wygląda to tak, że szczytówka tak trzymana, jeśli się ugnie minimalnie tzn o 0,5-1,0cm może wytrzymać co najmniej 100g. Pamiętaj tylko, że wędzisko tyle nie wytrzyma. I jeszcze jedno. Łatwo rozpoznać z czego wykonana jest szczytówka. Jeśli końcówka, ta co ją obsadzasz w niższej części wędziska, ma jasny kolor, to wykonana jest z włókna szklanego. Jeśli jest czarna, to wykonana jest z włókien węglowych. Tak się składa, że węglowe są do największych obciążeń. Aha. Nigdy, ale to nigdy nie opierasz na podpórce wędziska na szczytówce. Dolne podparcie jest na dolniku a górne, o ile warunki na to pozwalają, na jego 2/3 długości. Dla feedera najlepszym punktem podparcia jest 10-15cm poniżej łączenia środkowego składu i samej szczytówki.
-
Ozet i taki właśnie jest cel tego elaboratu. Pytania padają zgodnie z własnymi wyobrażeniami, z tym co już się w nich zaszczepiło i tylko potrzebuje niewielkiego pchnięcia aby wyrosło. Jednak jak pchnięcie będzie zbyt mocne to zamiast pobudzić można wykopać i to dosłownie. Sam wiesz, że pisanie wprost o rzeczach oczywistych jest po prostu nudne a dla niektórych może być nawet obraźliwe, więc napisałem o swoich marzeniach, które początkujący mogą ze śmiałością potraktować jako rady, porady, szablon? Sam nie wiem ale wiem, że może być pomocne. Reszta w rękach Redakcji tego forum.
-
Tytuł nie jest przewrotny ale jak najbardziej prawdziwy. Gruntówka to nie stricte wędzisko do metody ciężkiej denki lecz także chyba najpopularniejsza spławikówka a specyficznej formie także bat i tyczka. Jednak nie o tym chcę napisać lecz o doborze tej pierwszej wędki. Ostatnio na forum ciągle pojawiają się pytania o dobór tej pierwszej wędki. Jest to chyba związane z nadchodzącą wiosną, która tak śmiało wkracza do kraju, że aż bociany zawracają i sprawdzają mapy, czy aby na biegun północny nie doleciały. Pytania powtarzają się, ciągle powtarzają. Nowi użytkownicy zadając pytania nie mają chęci sprawdzić tego co już napisano i w efekcie odpowiedzi ciągle są te same, choć w różnych formach. W dobrym tonie tego forum nie jest odsyłanie pytającego do wątków już napisanych ale coraz bardziej uwidacznia się, nazwijmy to, brak entuzjazmu w odpowiedziach. No bo skąd ma się ten entuzjazm brać skoro po raz n-ty przed udzieleniem odpowiedzi trzeba się zapytać o jaki typ wody chodzi, jakie ryby ma zamiar łowić pytający, jaka będzie odległość połowu, itd.. A spytać trzeba jeśli odpowiedź ma być pełna i uczciwa. Nie, nie prowadziłem konsultacji, to są moje odczucia a po forum widzę, że nie tylko moje. No ale skoro są to moje odczucia, to chyba mogę sobie też odrobinkę pomarzyć. A marzy mi się pytanie nowego użytkownika, który prosi o doradzenie w doborze wędziska i zamiast wklejać link do jakiegoś złomu z Allegro, z pytaniem “czy będzie dobre”, od razu na wstępie podaje: - typ wody (jezioro, kanał, zbiornik zaporowy, rzeka mała lub średnia o adekwatnym nurcie i duża rzeka nizinna, której nurt ściąga ciężarki nawet 150g); - ryby jakie ma zamiar łowić (które można rozdzielić na trzy grupy: połów rekreacyjny, polowanie na średniaki, zasiadka na okazy); - jak daleko będzie łowił (przy brzegu/pomoście na długość wędziska, na kilka długości wędziska - odległościowo, powyżej 25m - match); - jaką gotówką dysponuje. Jak dla mnie podanie tych informacji jest wystarczające aby udzielić odpowiedzi bez myśli, że po zakupie ktoś będzie mnie wyklinał nad wodą. No to temat spławików ki jest ogarnięty, a co z typową gruntówką, czyli metodą ciężkiej denki? Ano nic, praktycznie powyżej opisane marzenia są takie same tylko odpowiedź i wędziska będą inne. Pozostaje jeszcze jedna kwestia praktycznie nierozłączna z wędziskiem. Mianowicie chodzi o kołowrotek. No ten temat to naprawdę spędza sen z oczu początkujących łowców, którzy zauroczeni pięknymi kolorami i całą litanią ulepszeń i rozwiązań danego kręcioła nie mogą przez to spać po nocach. Prawda, jak życie, jest o wiele prostsza i zdecydowanie prozaiczna. Generalnie nasze największe firmy jak Jaxon, Konger i Dragon można ze spokojnym sumieniem wsadzić do jednego wora. Ceny określają jakość a przynajmniej tak ma się wydawać kupującemu. Drugą grupę wypełnią wszystkie inne firmy obecne na naszym rynku lecz z góry uprzedzam, że jest to bardzo niejednolita grupa i np. moim bardzo subiektywnym zdaniem kołowrotek za 400zł Spro jest porównywalny z Okumą, lepszy niż Shimano, dużo lepszy niż Robinson i zdecydowanie gorszy niż Daiwa. Dlatego też nie podejmę się uogólnienia jakichś prawideł dla tych firm, gdyż to nierealne. Za to pierwszą grupę można jak najbardziej uczciwie porównać i, tu również moim bardzo subiektywnym zdaniem, można dokonać podziału: - do 150zł - od 151 do 350zł - powyżej 350zł Pozostaje kwestia dopasowania kołowrotka, czyli doboru do wędziska, które zostało dobrane do wymienionych wcześniej potrzeb przyszłego łowcy. No to sobie pomarzyłem, pora zejść na ziemię i przeczytać kolejne pytanie: “czy to wędzisko - link - będzie dobre?” I zapewne padną odpowiedzi, bo ludzie tu grzeczni, choć kompletnie nie będą wiedzieli do czego ma służyć.
-
A ja jestem sceptyczny do tego wszystkiego i wybaczcie mi tą szczerość. To co napiszę jest wyłącznie moim zdaniem i nie trzeba się z nim w ogóle zgadzać. Arek chce dopasować sprzęt do posiadanego spławika, gdyż w tym tkwi jakiś cel, o którym nam nie napisał. No dobrze. Ozet napisał niemal wszystko. To niemal, to stwierdzenie iż Arek nie łowiąc wcześniej na spławik od razu dosiada techniki match, która nawet dla zaawansowanego spławikowca nie jest techniką łatwą. W dodatku system mocowania spławika do żyłki jest wielce specyficzny a dodatkowo spławik ten wymaga dociążenia 3,5g. No to teraz złożenie zestawu i rozłożenie śrucin, aby po każdym siłowym rzucie (norma w grunciarstwie) zestaw nie był splątany. Sam spławik to pełne tworzywo z wypornościową antenką, sam wstępnie jest wyważony i potrzebuje jedynie korekty na tę właśnie antenkę. Wybacz Ozet ale o finezyjnym łowieniu techniką match ze spławikiem o takiej bezwładności (masie) można zapomnieć. Widać na nim będzie jedynie zdecydowane brania, czyli w grę wchodzą średnie i duże ryby, czyli dokładnie to o czym piszesz z feederem ale całkowicie odwrotnie od zamierzeń Arka, który chce odstawić gruntówkę. Swojego zdania nie zmieniam. Początek ze spławikówką to spławiki od 1 do 2g. Wędzisko jak najbardziej może zostać bo to dobry wybór a także dołożyć do niego jakiś kołowrotek typu match o wielkości 200. Wybór takich spławików nie wyeliminuje możliwości nauki techniki match, pozwoli na tym etapie nauczyć się składania zestawów do techniki odległościowej, która będzie zdecydowanym ułatwieniem. Sprzęt jest dobrany, same spławiki nie są drogie i nie muszą to być od razu wagglery, które po prawdzie w 90% są wzorami do połowu odległościowego a nie match. Przy połowie odległościowym Arek nauczy się obserwować spławik i brania, których w match i przy spławiku Cralusso po prostu nie będzie widział a to bardzo istotny etap do nauki match.
-
A można się dowiedzieć dlaczego tak ciężki spławik? Zasadniczo początki ze spławikiem to 1-2g albo i mniej w przypadku bata.
-
Panowie znów jestem w potrzebie. Planuję zakupić przetwornicę napięcia do samochodu aby mieć z gniazda zapalniczki 230V zmiennego, na przykład taką . To tylko przykład aby zobrazować, gdyż nie mam zielonego pojęcia co powinna mieć taka przetwornica aby była dobra. Przetwornica jaką potrzebuję wystarczy jak będzie miała 150W na wyjściu. Liczę to tak: 100W laptop + 3W ładowarka od komórki + max 5W ładowarka akumulatorków + mały zapas i straty na przetwornicy. Dodatkowo wybór pasuje do instalacji samochodowej, gdyż 15A to żadna rewelacja u mnie i takie jest gniazdo dodatkowe, a podstawowe ma nawet 30A. W efekcie nic nie będę musiał przerabiać. Aha, dla dociekliwych. Na wolnych obrotach ok 850obr/min alternator podaje 60A. Prosze podzielcie się wiedzą. Kilka godzin w sieci i odpowiedź znalazłem. Nie wiem jeszcze wszystkiego dokładnie ale problem został rozwiązany.
-
To ja jeszcze dorzucę link do strony z power point
-
Ilu wędkarzy tyle teorii i każdy ma rację. Ja też mam swoją, zupełnie odmienną od prezentowanych. Podstawą od której wychodzę to sam węch. Próba porównania węchu ludzkiego z węchem ryby to porażka na samym starcie. To tak jakby chcieć porównać węch człowieka z węchem psa. W przypadku człowieka już trudno mówić o węchu, to raczej rozpoznawanie wielu zapachów, stosowany niemal wyłącznie w kulinariach. Pies jak i inne zwierzęta nie mają takiego dylematu. Zapach mówi im czy zbliża się zagrożenie, czy wróg, czy przyjaciel, czy też coś smakowitego na "ząb". Ryby również nie mają dylematów związanych z kunsztem wędkarza wznoszącego się na szczyty własnej przebiegłości podczas dosmaczania zanęty a jedynie rozpoznają wyżej wymienione. A czułość węchu mają o wiele większą od psa i jest to poważny problem sprawiający, że zanęta tylko minimalnie zbytnio dosmaczona przekazuje sygnały zagrożenia a nie, że otwarto nową stołówkę. Z drugiego końca kija koniecznie trzeba brać pod uwagę, a o czym pisał Splawik66, że to co dla nas pachnie paskudnie dla ryb może być obietnicą wielkiego żarcia. Są jednak prawdy ogólne przy zapachach i najważniejsza jest ta dotycząca zapachów i smaków słodkich. Otóż zbyt duża ilość zapachu lub smaku słodkiego przechodzi w gorzki. Tak, to prawda. Coś co jest słodkie jest słodkie, ale jak to jeszcze dosłodzić kilkunastoma dawkami to zaczyna być wyczuwalny gorzki zapach lub smak. Kwaśny zapach i smak to zawsze dla ryb zagrożenie. Niezmiennie, a co może co poniektórych zaskoczyć, kojarzy się to rybom z fermentacją czegoś w wodzie a w praktyce strefę beztlenową. Z tego też powodu już od wielu lat nigdy nie stosuję ziemniaków i chleba w zanęcie, w ogóle. Czasem stosuję bardzo skuteczny makaron ale tylko w przypadkach gdy wiem, że leszcze go wyjedzą do ostatniego kawałka. W przeciwnym wypadku można pozbawić tlenu kawał wody. I na koniec ciekawostka. Ci co mnie znają pewnie wiedzą od ilu lat noszę ze sobą w torbie wędkarskiej popielniczkę, bo ja nie pamiętam, tak dawno to było jak zacząłem. A zacząłem dokładnie wtedy, gdy czytałem o różnych truciznach w wodzie i że jeden niedopałek w ciągu kilku godzin skaża metr sześcienny wody a w efekcie o wiele większy obszar wody, ktory ryby również omijają wyczuwając truciznę w wodzie. Reszta to nasza nieujarzmiona fantazja i magia, która ma sprawić, że ryby same będą wyskakiwały na brzeg, prosto do wiaderka z zanętą.
-
Jest zalecenie wewnętrzne ministra MSWiA sprzed kilku lat aby jakiekolwiek patrole odbywały się co najmniej w składzie dwuosobowym. Zalecenie dla jednostek podległych jak i służby cywilnej. Jednostki podległe - tego chyba nie trzeba tłumaczyć, a cywilne to właśnie PSR, Straż Miejska, czy inne straże przemysłowe. Zalecenie nie jest jednak składową toku służby i patrol jednoosobowy jest możliwy, choć to działanie w stylu kamikadze.
