Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. No właśnie to zastosowanie HDPE mnie zasugerowało. Z drugiej strony drukarnie używają wyłącznie denaturatu w szklanych lub metalowych opakowaniach zbiorczych a to sugeruje zupełnie co innego. Żaden producent nie generuje sobie kosztów na szkło, ktore jest o wiele droższe od plastiku a przy tej samej cenie to mniejszy zysk. Musi być jakaś różnica i właśnie jej nie mogę znaleźć. Może to być związane z jakimś konkretnym procesem przy użyciu konkretnych chemikaliów a może dotyczyć wyłącznie etanolu. Ehhh, nie miał chłop kłopotu to kupił denaturat... A napiszę dokładnie o co chodzi. Problem jest tego rodzaju, że samo zabezpieczenie szkła i przewiezienie go nie nastręcza większych problemów. Problemy zaczynają się, gdy ładunek zajmuje miejsce na wysokość trzech bagażników samochodów osobowych. Piętrowanie bagaży nie jest problemem ale zabezpieczenie go przed przesuwaniem, bez odpowiednich kontenerów, już jak najbardziej. Ustawienie szklanych opakowań z boku bagaży nie wchodzi w rachubę, choćby były zabezpieczone. No chyba, że to zabezpieczenie jest jakąś rurą hydrauliczną, to wtedy nie ma obaw. Pozostaje umieszczenie takiego ładunku na samej górze ale i to stwarza zagrożenie, gdy zjedzie się z asfaltu na drogę gruntową, gdyż butelki mogą "podskakiwać". Nikt nie szarżuje po dziurach ale czasem nie da się uniknąć większego dołka a każde bujnięcie wywołuje niepokój. Ot i wszystko. Lubię być przygotowany, bo takim szczęście sprzyja. Aha, nie ma opcji abym wstawił denaturat do kabiny. Poczekam jeszcze, może ktoś zna temat, a Tobie Grzybek pięknie dziękuję. I jeszcze jedno. Mam nieodparte wrażenie iż gdzieś czytałem, że płyn do spryskiwaczy zawiera denaturat. W takim przypadku kanister po takim płynie byłby chyba odpowiedni?
  2. Problem wydawał mi się banalny ale stanął mi w gardle.Będę musiał wozić kilka litrów denaturatu razem z innymi manelami. Problem w tym, że może wystąpić sytuacja, że szklana butelka pęknie. Chcąc uniknąć takiej sytuacji a jednocześnie wykorzystać do maksimum miejsce w bagażniku wymyśliłem, że kanister z HDPE powinien rozwiązać problem.Szukałem odpowiedzi w necie i nie znalazłem. A pytanie to, czy aby na pewno denaturat nie wchodzi w choćby minimalną reakcję z tym kanistrem?Denaturat ma być paliwem do kochera i nie chciałbym przy okazji gotowania wody na kawę przytruć się chemią.
  3. Panowie nie ma problemu, to zajmuje tylko chwilę. Konger Shimano Już wyprzedane a cena ma tendencjhę rosnącą. W innych sklepach 205-214zł. Sanger Co było do pokazania.
  4. A oczywiście, skoro kupiłeś to absolutnie nie wolno żałować. A co do stanu to "prawie" czasem robi wielką róznice. Ważne abyś czerpał z tego przyjemność, bo tego nijak wycenić nie można.
  5. Coś przeczytałes lecz jednak nie wiesz. To, że woda jest państwowa nie ulega żadnym wątpliwościom. To, że jest prowadzona gospodarka rybacka, to trzeba sprawdzić i oprócz karty wedkarskiej będziesz potrzebował błogosławieństwa tego kto zarządza terenem, czyli nadleśnictwa. Nawet RZGW, które z urzędu zarządza wodami państwa, pobiera opłaty licencyjne za połów ryb i sama karta nie wystarczy. Więc proszę, jak pytasz i otrzymujesz odpowiedź to dopytaj jeśli coś się z Twoją wiedzą nie zgadza, bo napinanie się w niczym nie pomoże. A na blogi to odsyłaj leszcze o ile jakieś złowisz.
  6. Raczej buja. Wędzisko Shimano kosztuje 180zł nówka. Wędzisko Konger 130zł nówka. Kołowrotki są na rynku niedostępne, za to na rynku wtórnym chodzą po 50-60zł od sztuki za używkę. Licząc, że używki kosztują 50-60% ceny wyjściowej to przepłaciłeś.
  7. Na pewno Wind. Nie ma prywatnych akwenów całkowicie na terenie lasów państwowych. Jednak z tym uprawnieniem do rybactwa to raczej bym polemizował. Nadleśnictwo musiało by prowadzić gospodarkę rybacką z całym tym młynem administracyjnym. Jeśli nie prowadzi to i nie może udostępnić nawet do amatorskiego połowu, że o pobieraniu opłat nie wspomnę. Zasadniczo ponad 90% wód w lasach państwowych jest niedostępna do połowu, ani amatorskiego, ani rybackiego.
  8. Ozet jak wół był cielęciem to nie miał pomocnej głowy ani nie było internetu. Za to były książki. A w ogóle cokolwiek by się nie zobaczyło to było nowością i samemu trzeba było eksperymentować. Książki, autorytety i czytanie po dziesiąt razy tego samego utrwalało większość rzeczy bardzo skutecznie. Internet to wygoda ale pisać w nim może każdy, od speca po nawiedzonego. W dodatku nigdy nie wiadomo kiedy treść zniknie. Książka w porównaniu z netem jest niemal wieczna a samo wędkarstwo niemal się nie zmieniło. Nowe technologie, nowe sposoby na złowienie ryby ale idea ta sama, przynajmniej dla niektórych. Czytanie uczy nas nowych słów, umiejętności wysławiania i kojarzenia. Nie mam najmniejszego zamiaru robić tu ekspedycji czytelniczej ale jak się o coś pyta i dostaje się instrukcję, to przecież logiczne, że dla własnego, dobrze pojętego dobra warto się dostosować aby otrzymać jak najpełniejszą odpowiedź. Ja nadal poczekam na pełniejsze dane.
  9. Przy odpowiednich karpiach to i 150g może być za mało. Podziwiam jednak Twój upór. Admin trzykrotnie nakierowywał Cię abyś mógł jak najwięcej napisać abyśmy wiedzieli o co chodzi a Ty cały czas to olewasz i chcesz od nas odpowiedzi. A ja Ci jeszcze bardziej skomplikuję życie. Koszyczek 10g nie może być. W standardowej wielkości koszyczku namoczona zanęta waży ok 25g.
  10. Taka z cw 200-350g. Do suma z mniejszą nie warto podchodzić.
  11. Tylko link, każdy zdecyduje czy chce odwiedzić. Mapa interaktywna.
  12. Ooooo, ktoś trzyma rękę na pulsie. Baloon dobrze prawi, tam było. A teraz w 15 doszła opcja inne, a nie było. Niemniej, mimo dodania tej opcji pytania do 19 są lekko bez sensu.
  13. Baloonstyle i tak jesteś lepszy ode mnie. Ja się zorientowałem, że to badanie rynku dopiero gdy musiałem wybrać jakieś łowisko komercyjne. Praca o wędkarstwie amatorskim na podstawie łowisk komercyjnych, to tak jak nauka pilotażu na komputerze.
  14. "Utopiłem kołowrotek, w którego instrukcji jest uwaga aby go nie moczyć. Teraz działa inaczej, co mogło się stać?". Hmmmm, trudna sprawa. Może komputer nawalił albo ABS. Elektronika wybitnie nie lubi wody. Gdyby piszczał to niemal pewne, że hamulce albo pasek na kole pasowym. Jaroch no miej nad nami odrobinę litości. Zamoczyłeś kołowrotek, który wybitnie nie lubi wody. W dodatku nie jest to model luksusowy lecz jak najbardziej przeciętnie popularny. Precyzja wykonania ma mocno ograniczoną zależność od użytych materiałów i technologii choćby ze średniej półki bym się nie spodziewał. Nie wiem jakim smarem był firmowo potraktowany. Dobre potrafią same wyprzeć wodę tylko po co ta uwaga firmowa. Kiepskie emulgują i spływają pozostawiając niezabezpieczony mechanizm. O tryby bym się nie martwił. Niemal wszystkie to jakiś stop cynku, czyli nierdzewny, ale łożyska i inne ruchome części to już inna bajka. Jak na mój gust to ten kołowrotek po części sam się zaciera co objawia się większymi oporami kręcenia, łożyska mu rdzewieją co ma takie same objawy oraz niedługo dostanie takich luzów, że wszelkie śrubki i sworznie same będą wypadać. Osobiście nie znam kołowrotka o stałej szpuli, który "nasiąkł" by wodą od deszczu, ot tak sam z siebie. Szczeliny, o ile są, są zdecydowanie zbyt małe. Jednak gdy pracuje to zasysa krople wody w trzech głównych miejscach: pod wieńcem, przy korbce i przy hamulcu tylnim. Przy przednim hamulcu woda dostaje się bez najmniejszego problemu do szpuli niszcząc metalowe tarcze hamulca przez co hamulec po jakimś czasie sam się zablokuje "na mur". Powinieneś kupić dobry smar do kołowrotków lub urządzeń precyzyjnych odporny na wodę. Jak kupisz to trzeba rozebrać cały kołowrotek, wyczyścić do sucha, pordzewiałe elementy wymienić, nasmarować i złożyć o ile kiedykolwiek robiłeś taki generalny remont. Jeśli nie robiłeś to nie wiesz czego nie smarować, co i jak docisnąć i po robocie może się okazać, że jeszcze gorzej kręci niż przed robotą. W takim przypadku rozważ remont u specjalisty bądź w serwisie.
  15. Plandeka dwustronna 210g 6x8 jako tropik na wyprawy wędkarskie. Z jednej strony mocuję do bagażnika, z drugiej mam trzy maszty składane 210cm i odciągi, po dwa na maszt. Nawigacja Lark Free Bird 50.3 abym się w swoich podróżach nie pogubił. Wersja mocniejsza i rozbudowana od standardowej. Mapa LarkMap z danymi od Copernicus i jak na razie chwalę sobie, i ciągle coś nowego, nie ujętego w specyfikacji odkrywam. Dwa dni temu odkryłem opcję nawigacji pieszej z możliwością graficznego zapisania trasy i automatyczną opcją - Powrót. Dziś odkryłem asystenta ruchu. Ujawnił się pod Wawką przy rozjazdach.
  16. Dlaczego? Jak założy zestaw spławikowy 12-15g to z żyłką 0,40 zarzuci na te kilkanaście metrów.
  17. Tak duże ryby i wędzisko spławikowe stoją w sprzeczności. Odpowiednie wędzisko gruntowe, które od biedy można wyposażyć w zestaw spławikowy byłoby odpowiednie ale przyjemność znikoma. Ze względu na grubość żyłki zestaw spławikowy musi być naprawdę sięrmiężny i bardzo ciężki aby zarzucić go na te kilkanaście metrów. Do głowy przychodzą mi tylko dwa rozwiązania. Albo karpiówka, albo jakieś mniejsze wędzisko surfcastingowe. Oczywiście można też poszukać w teleskopach o cw do 120-150g ale 4-ro metrowego to raczej nie znajdziesz.
  18. Docio

    Bug

    Nie, jestem z Warszawy. Jestem też emerytem SG i stąd ta wiedza. A w Bugu łowiłem dwa razy z dużą grupą kumpli, gdy jeszcze Ś.P Janusz Niczyporowicz organizował poniżej Mielnika "Noc Traperów" na tzw "kolanie". Miejsce kapryśne, raz ryb mnóstwo, raz pustynia. Trenują tam też zawodnicy spławikowi ale, jak pisałem, byłem tylko dwa razy i nie czuję się na siłach by wystawiać obiektywną opinię. Miejsce jest proste do znalezienie. Leży pomiędzy Mielnikiem a Osłowem, niemal po środku, przed jedynym ostrym zakrętem Bugu. Dojazd dobry, skręt z drogi na gruntową pomiędzy łąkami jest na środku zakrętu przy niesamowicie wysokiej sośnie. Droga gruntowa była znośna i osobówki spokojnie dojeżdżały. A co do zasad połowu w strefie nadgranicznej to poszukaj rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych i administracji w sprawie warunków uprawiania turystyki, sportu, polowań i połowu ryb w strefie nadgranicznej. Ostatnie mi znane jest z 2008 roku i według niego wolno łowić cała dobę z brzegu. Z łodzi jedynie od świtu do zmroku. Jeśli chcesz coś poczytać i obejrzeć o tym miejscu, to możesz wejść TU
  19. Hmmm, zapach delikatny jest ale psiakowi absolutnie on nie przeszkadza. Grill daje więcej zapachu niż spirala i na pewno nie jest to zapach typowy dla chemii lecz raczej dla odświeżacza powietrza.
  20. Docio

    Bug

    Nie celnikom tylko Straży Granicznej. Znów obowiązuje obowiązek zgłaszania pobytu w strefie granicznej.
  21. Bardzo dobre są spirale Raid, szczególnie w pomieszczeniach. Nam nie szkodzą ale komary i wszelkie muszki trafiają na wewnętrzny sprzeciw.
  22. Nadal nic nie napisałeś o obciążeniu jakie masz zamiar stosować. W takim przypadku mogę podpowiedzieć, że z podanych najodpowiedniejsszym jest Shimano ale w wersji 3000, czyli ponad wyznaczonym budżetem. Moja propozycja z tego samego sklepu Okuma w wersji 146.
  23. I nabierzesz jeszcze więcej. To praktyka a nie teoria czyni mistrza. Wraz z obserwacją wody i poznawaniem jej zaczniesz odkrywać jej tajemnice, zależności i miejsca przebywania oraz żerowania ryb. Mam przeczucie, że woda, w której łowisz, jest dość płytka a w takiej nie ma jednoznacznej granicy litoralu i podrośnięte osobniki zamiast przebywać nieco głębiej przy brzegu przemieszczają się w stronę otwartej wody. Stąd ten okonek, bo płotka jest już jak najbardziej rozsądnych rozmiarów. Kolejnym punktem jest wzmożona ostrożność ryb w płytkich wodach. Specyfika pobierania pokarmu przez ryby polega na jego zasysaniu a nie połykaniu i gryzieniu jak my. Małe ryby z małymi pyszczkami nie mają szans na zassanie większej przynęty tak aby ją połknąć. Za to świetnie takie zasysanie widać na wskaźniku gruntówki. Wrażenie "śmiałego brania" potęguje przynęta, która jest rozwleczona wobec haczyka, czyli wszelkie jak najbardziej prawidłowo założone robactwo typu dżdżownice. Czy to dendrobeana, czy czerwone będą zasysane jedynie do momentu napotkania haczyka, który nie mieści się do pyszczka. Rybka odpływa z połową robala w pyszczku i haczykiem na zewnątrz, zacięcie jedynie wyrywa z pyszczka robala. Wielkość haczyka jak i wielkość przynęty są elementami selektywnymi w połowie ryb. Małe rybki nie zassą dużej przynęty a tym samym nie będzie ich można zaciąć. Nie odpłyną też przyssane do dużej zwartej przynęty bo to nie pijawki a na haczyk 16, czy nawet 18, można spokojnie wyholować i dwukilogramego leszcza. Jak na mój gust już częściowo odkryłeś łowisko, choć możesz sobie z tego nie zdawać sprawy. Teraz pozostało jedynie dopasować się z zanętą, która ściągnie większe ryby w łowisko, bo drobnica zawsze będzie obecna. Warto też zwrócić uwagę na sam sposób zakładania przynęty. Często typowo książkowe schematy się nie sprawdzają i dla ostrożnych ryb należy przynętę zakłądać zdecydowanie głębiej na haczyk a nie tylko za końcówkę, szczególnie gdy dotyczy to przynęt innych niż robaki. Ziarno kuku założone za końcówkę, czy niemal całe na haczyk zawsze będzie wyglądać na jak najbardziej naturalny pokarm. To nie robal, który musi się ruszać. Uffff. Na dziś wystarczy.
  24. Punkt za odrobioną "pracę domową" i starania. Szkoda, że nie da rady nawinąć takiego stoperka na szpulę i śrucina blokująca musi być poniżej szczytowej przelotki.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...