-
Postów
5 489 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Zakończenie moich wakacji zlotem nad Zalewem Sulejowskim. Na rybki pewnie jeszcze wyskoczę ale o jakiejś wyprawie jeszcze w tym roku można zapomnieć. I tak miałem długie wakacje, niemal 5 tygodni pod namiotem w trzech miejscach.
-
Dziwne. Oglądaliście film, w którym jest grafika, która jasno przedstawia technikę oryginalnej techniki drop shot i nadal stoicie przy swoim. A celowo go wybrałem aby wszystko stało się jasne. Dobrze, niech będzie tak jak Wy to tłumaczycie. Nie mam żadnej misji-krucjaty uświadamiającej. Nie spinninguję od lat i w sumie, to nie będzie mój problem nad wodą. Co najwyżej za jakiś czas, oby nie, poczytamy jak to PSR się dowaliła o technikę prowadzenia przynęty.
-
Jesteście w polu a nie w domu. Grzybek mój błąd, masz rację chodzi o spirolino. A jak już szukacie materiałów video to szukajcie w takich sprzed dwóch lat.
-
Oczywiście, że tak. Nie wiem co oglądaliście ale zestaw do drop shot wygląda tak: - żyłka główna zakończona ciężarkiem 10g + - 40-60cm ponad ciężarkiem zamontowana przynęta do żyłki głównej. Technika polega na zarzuceniu zestawu i podnoszeniu przynęty tak aby nie oderwać ciężarka od dna. I tak ustaloną przez siebie ilość razy a następnie podciągnięcie energiczne zestawu do siebie aby zmienić miejsce "kotwiczenia" zestawu i ponowne kilka spokojnych podciągnięć samej przynęty. Jeśli to delikatne podciąganie nie jest połowem przez ciągłe podnoszenie i opuszczanie przynęty, to znaczy, że ja znam jakąś inną fizykę, w której grawitacja odgrywa kluczową rolę w podnoszeniu i opuszczaniu przedmiotów. To co jest w większości przedstawiane, a co ma dotyczyć drop shot, to najzwyklejsze dopasowanie techniki do wymogów naszego prawa a całość sprytnie podana w bułeczce sezamowej przez marketingowców. Wiem co piszę gdyż bardzo podobnie było ze spidolino wykorzystywanym do spinningowania powierzchniowego, a co również nie jest dozwolone u nas. A Andrzej wiedząc, że nasi wędkarze "łykają" wszystko co nowe, sprytnie zapodał technikę żywcem ściągniętą z połowu pilkerem, gdyż zakazy zasadniczo nie docierają do większości. Mentalność to największa przeszkoda do pokonania a chęć złowienia ryby za wszelką cenę często pcha wędkarza do metod lub technik zakazanych.
-
To tym razem ja z uporem maniaka. Gdzie jest cokolwiek napisane o pionie?
-
Napiszę krótko - nie ma terminu żywej przynęty.
-
PZW-związek sportowy u progu rozwiązania?
Docio odpowiedział temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Ozet dopóki to się nie stanie na pewno nie pozwolę sobie na twierdzący ton. Wszystko się może zdarzyć - jak w piosence. Jednak jak dzierżawcy stracą konkurencję w postaci taniego PZW, to można się domyślać w jakim kierunku sprawy się potoczą. Kolejna sprawa to dzierżawa i warunki przetargów. Ile znasz osób, które mogłyby przejąć całkowicie wody w którymkolwiek okręgu? Ja nie znam żadnej a i badanie wody na wymogi operatu nie jest ani za darmo, ani swobodnie i powszechnie dostępne. Co do wód górskich to moim zdaniem nic a nic nie przesadziłem. Wystarczy spojrzeć na łowisko San oraz górną Wisłę a wszystko podane jak na dłoni. -
Grzybek jako, że jesteś żywo tym zainteresowany, to czy możesz zweryfikować czas podany w tym artykule? 414 metrów w 80 dni to zaledwie 5 metrów z centymetrami na dobę. Normalnie aż nie chce mi się wierzyć.
-
Czyżby mój pech przeszedł na Ciebie? Muszę iść na ryby i sprawdzić to, bo jakoś nie wierzę.
-
PZW-związek sportowy u progu rozwiązania?
Docio odpowiedział temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Jonasz sama prawda. Teraz z PZW jeszcze mamy całkiem dobrze, bo tak zapewnia statut zależny od ustawy, ale jak wszystko padnie to dopiero odczujemy opłaty. Można śmiało założyć, że na terenie każdego obecnego okręgu pojawi się kilku dzierżawców a każdemu będzie trzeba zapłacić o wiele więcej niż obecnie w okręgu. O wodach górskich nawet nie wspominam, to będzie prawdziwy horror finansowy a samo wędkarstwo jako forma wypoczynku przekształci się w rekreację czysto wakacyjną. -
Wybór silnika to nie jest prosta sprawa. Marka to jedno ale decydująca, czasami o bezpieczeństwie, jest moc. Mógłbym tu trochę powymądrzać się ale lepiej jak temat poruszą osoby które pływają na elektrykach, a takich tu nie brakuje. Może jedynie jedno. Nie jest najważniejsza prędkość płynięcia, choć w Twoim przypadku (łódź 185kg) na pewno jest istotna, lecz sama moc silnika, kiedy przydarzy się sytuacja awaryjna na wodzie. Musisz sam przeanalizować wody, o których wspominałeś, czy aby na którejś wiatr nie ma możliwości rozpędzenia się i wytworzenia większej fali (30-40cm). W takim przypadku samo pokonanie masy łodzi nie pomoże i mimo najwyższego biegu będziesz płynął...do tyłu. Może Jotes się odezwie, on już zaliczył "zmarszczki na dupie" ze strachu jak zawiało na Sulejowie.
-
Byłoby to co najmniej nie na miejscu wobec aktywnych spinningistów.
-
Napisz, w którym konkretnie miejscu jest to napisane a, moim zdaniem, sprawa rozwiąże się sama.
-
Z uporem maniaka piszesz o drop shot a sam temat był już poruszany i tłumaczony. Choć nie opisujesz swojego zestawu to mam wrażenie, że masz inny zestaw, propagowany u nas i nie jest to drop shot. Jeśli tak to wszystko O.K. oprócz mylącej nazwy. Mylącej gdyż drop shot jest metodą importowaną z USA, tam się narodziła i tam jest dozwolona. U nas, ze względu na sposób prezentacji przynęty, jest zakazana na wszelkich wodach wewnętrznych przez ustawę o rybactwie śródlądowym. Aż dziw bierze, ze przez tyle czasu rodzimi spinningiści jeszcze nie wymyslili właściwej, adekwatnej nazwy. Materiały jakie można znaleźć na YT potwierdzają to co piszę. Można jednak znaleźć propagowanie łamania prawa nawet przez uznanych wędkarzy, dziennikarzy wędkarskich i zwykłych nawiedzonych wyrostków, co może wprowadzać w błąd. Dla wyjaśnienia oryginalny drop shot podpada pod Art 8 ust 1 pkt 12 ppkt c ustawy o rybactwie śródlądowym. Jak ktoś nie wierzy niech poszuka tej metody ale w serwisach amerykańskich, czy chociażby zachodnioeuropejskich.
-
PZW-związek sportowy u progu rozwiązania?
Docio odpowiedział temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Już w tym roku była poruszana ta kwestia podczas aktualizowania związków sportowych przez minister Muchę. PZW było zakwalifikowane jako związek sportowy gdyż wędkarstwo jest sportem międzynarodowym, w którym mamy sukcesy. Niemniej w niczym to nie przeszkadza aby zwykli członkowie i działacze tworzyli strukturę stowarzyszenia, gdyż tylko na takiej zasadzie może się wszystko odbywać tak jak do tej pory. Jeśli PZW straciłoby teraz status stowarzyszenia to w konsekwencji straciłyby ważność wszystkie przetargi na wody. Nie ma się jednak co obawiać, statut stowarzyszenia i przepisy są jasne. Może coś się wyodrębniło ze stowarzyszenia co dotyczy wyłącznie sportowców wędkarskich? Nie wiem. -
Skargi na strażników Koło Zwierzyniec
Docio odpowiedział Team_Wędkarzy wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Pierwszy raz słyszę aby jakikolwiek strażnik, że o policjancie nie wspomnę, ukarał kogoś za niezarzuconą wędkę. Rejestr wypisuje się przed rozpoczęciem połowu. Ja nie mam podstaw aby nie wierzyć Twojemu koledze, Ty może takie posiadasz. Z tego co jednak piszesz pierwsze to ściema, drugie to głupie tłumaczenie. Przyjechał w nocy? Na nockę bez latarki? -
Proszę o opinie zestawu feeder i match
Docio odpowiedział Adam Modliński wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Jak możesz to podaj jeszcze: - przewidywany ciężar ryb, które możesz złowić - odległość połowu dla odległościówki - cw feedera - czy Cormoran to prosty Jet Match, czy może Super Jet Match - przybliżoną wielkość stawu, długość boków -
Mam coś na uwadze. W dzisiejszych czasach im kij lżejszy to na 99% użyte materiały są lepszej jakości. Każdy wie co to szklak a co węgiel, problemy zaczynają się z kompozytami. Kompozyt to nic innego jak włókna szklane w oplotach węglowych oraz specjalnie do nich dobranymi żywicami. Szklaki - mogą być sztywne a mogą być kiepskie "banany". Niezmiennie jednak mają pracę parabolika, gdyż taka jest charakterystyka włókna szklanego. Sztywność zawdzięczają odpowiedniej żywicy. Kompozyty - mata z włókien szklanych w oplocie węglowym najczęsciej konstrukcja wielowarstwowa. Obecnie najmocniejsze wędziska na rynku, dość sztywne ale jednak o akcji parabolika lub semi parabolika. Węgiel - mata węglowa plus odpowiednia żywica daje w efekcie sztywne wędzisko o akcji szczytowej aż do semi parabolik. Rozbieżność wynika z użytej maty i żywicy. Samych mat jest naprawdę wiele, o tak wielu ilościach splotów z różnych grubości włókien, że samemu można się w tym pogubić. Żywice też są różne i nie da rady inaczej się dowiedzieć jakie to wędzisko, jak samemu sprawdzić i to pod obciążeniem. Można oprzeć się na opini kolegów ale pod warunkiem, że rozmawiacie tym samym językiem, czyli używacie tych samych pojęć. Kiedyś, w starych książkach, wszyscy autorzy trzymali się jednego oznaczenia i wszystko było jasne. Akcja: A - czysto szczytowa B - pracuje szczytowa 1/3 długości wędziska (moje ulubione ) C - semi parabolik (półparabolik) D - parabolik Jak pomogłem to daj lajka i łapkę.
-
Skargi na strażników Koło Zwierzyniec
Docio odpowiedział Team_Wędkarzy wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Mało rozsądne. Na patrolu strażnik SSR ma status funkcjonariusza, więc odpowiadałbyś za napaść jak na policjanta. -
Czy aby na pewno przemyślałeś zakup? Nie, nie będę ci odradzał ale on jest dość ciężki jak na 680cm, bo aż 390g. Jak Splawik kiedyś już napisał, górna granica wyboru to ciężar wędziska nie większy niż połowa długości. Ja dodam jeszcze +10g dla wędzisk do 5m. W tym konkretnym wyborze ciężar wędziska nie powinien być większy niż 340g.
-
Rozporządzenie MinRol w/s amatorskiego i sportowego połowu ryb w wodach morskich
Docio odpowiedział wind wna temat w Wędkarstwo morskie
oraz «spójnik używany do łączenia zdań lub innych wyrażeń, które odnoszą się do tych samych przedmiotów, osób lub faktów» za słownikiem języka polskiego. A to znaczy, że tytuł jest jednoczęściowy i nie ma najmniejszych wątpliwości czego dotyczy. -
Mogła być transportowana z jakąś chemią w jednym kontenerze i reakcja gotowa. I napiszę jeszcze raz. Żyłka to głównie poliamid. Jeszcze grube, gospodarcze trafiają się z poliestru ale wedkarskie to poliamid. Rozkład częściowy to ok 300 lat. Zwykła reklamówka poliamidowa, w której folia mierzona jest w mikronach, podstawowy rozkład ma wyliczony na ponad 100 lat. Żyłka jest dziesiąt razy grubsza i o zleżeniu mowy być nie może. O leżeniu miesiącami w sklepie też można zapomnieć. Niejednokrotnie kupiłem jakąś żyłkę wiosną i jesienią chciałem rozszerzyć swój asortyment na inne średnice, niestety nie była już dostępna. Bardziej obawiam się podróbek "małych żółtych rączek" niż objawów zleżenia. W garażu nie da rady zrobić żyłki, to wyższa technologia.
-
Hmmm, to może inaczej. Kto zna jezioro Kalwa ale z początku lat 80-tych? Perfidne z mojej strony ale tam właśnie starszy jegomość nauczył mnie nęcić luźną zanętą. Nie ma w tym nic tajemniczego, ot po prostu postępuje się nieco inaczej. Po wygruntowaniu zestawu, bardzo pobieżnym, należy go trzymać w wodzie około pół minuty następnie wyciągnąć i skrócić o pół metra. I tak aż skróci się do metra a wtedy wyciąga się wnioski bo jak pod wodą ciągnie to od razu wiadomo na jakiej głębokości i z jaką siłą. I tylko nie piszcie, że nie było widać. :DNie ma jezior takich aby wszędzie był nurt podwodny. Są za to jeziora gdzie miejscami ten nurt jest naprawdę potężny i tam tak nęcić nie da rady, w ogóle nie da rady chyba, ze ciągnie wyłącznie przy samym dnie. Jeśli to tylko metrowa warstwa to można sobie spokojnie poradzić, podobnie jak z kulami w rzece. Jesli warstwa jest większa to i sklejone kule nie pomogą, bo skleić trzeba fest a osiądą na dnie w całkowicie spokojnej wodzie. To z kolei sprawdzone w jeziorze Orzysz. Cóż, po tym jak takie nęcenie okresliłeś kardynalnym błędem. Ale to dobrze, że się nie zgadzamy, przynajmniej można wymienić się informacją.
-
Skargi na strażników Koło Zwierzyniec
Docio odpowiedział Team_Wędkarzy wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Grzybek dobrze mówi. Słowa są tylko przeciw słowom i często choć prawdziwe, to obracają się przeciw. A na filmy, w dzisiejszych czasach, już zupełnie inaczej się patrzy. Bardzo często dopuszczane są jako dowód w sprawie, no chyba, że sam sedzia jest zainteresowany w ich odrzuceniu. -
Ozet ależ rozumiem, doskonale rozumiem na czym polega różnica pomiędzy sportem wędkarskim od samego wędkarstwa. To, dosłownie, dwa różne podejścia do niby tego samego tematu i bynajmniej nie o metody i techniki mi chodzi. Nie wiem czemu napawa Was odrazą nęcenie w stylu "zasiali górale". Absolutnie nie rozumiem tym bardziej, że to często jedyna metoda na żerujące, rozpędzone stado leszczy. Położenie "dywanu" 1x3 metry często nie przynosi efektu a zebranie grubej zanęty przez stado to dosłownie pół minuty. Stado leszczy pracuje jak odkurzacz doczepiony do motocykla, który wcale wolno nie jedzie. Dopiero położenie "dywanu 2x5 metrów potrafi zatrzymać na minutę takie stado i dopaść jedną, góra dwie sztuki. Potem trzeba poczekać na kolejne żerujące stado. Z płocią jest zupełnie inaczej, nie pędzi, nie połyka łakomie wszystkiego co jest na jej drodze, żeruje na racicznicy, którą wybiera, przebiera, marudzi i grymasi. Żadne cudne aromatyzowane pyły jej nie skuszą bo ma żarcia więcej niż mogłaby zjeść. Jednak już aromatyzowana gruba i konkretna zanęta mogłaby ja skusić na skosztowanie kilku kęsów, bo te kęsy fizycznie istnieją. A co do ruchów wody to gruba zanęta jest tak ciężka, że na 7-8 metrów głębokości faktycznie może się przemieścić, gdzieś tak o pół metra. Nęcąc w dwumetrowym kole nie można nietrafić z przynętą w nęcone miejsce. Co do istoty rzeczy to gdy Domek napisze, że chciałby zanętę zawodniczą, to tak jak mam w zwyczaju słowem się nie odezwę, bo się na tym nie znam. Jednak jak czytam, że człowiek będzie łowił w stawie, w którym ruch wody jest minimalny, zerowy lub jedynie powierzchniowy, to sypanie dużych ilości zanęty od razu podsuwa mojej wyobraźni zakwaszoną wodę. Napisał wyraźnie, że ryby niechętnie biorą, czyli mają naturalnego pokarmu do oporu. Dla mnie wniosek z tego jest prosty: zanęty mało, grubo i delikatnie aromatyzowanej aby ryby do niej przyzwyczaić i nie zepsuć przy okazji wody.
