Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Zauważyłem, że lubisz konkretne wypowiedzi i jasne stanowiska, więc napiszę Ci tak aby było to akceptowalne. Sorry ale nic nie "wyczaiłeś". Parafrazując zobaczyłeś samochód i zapragnąłeś też mieć maszynę, najlepiej wypasioną a koszty miały być nieistotne. Dowiadując się, że kosztuje "dziesiąt" tysięcy prostą drogą zmierzasz do zakupu 15-to letniego złoma podklejonego kolorowymi naklejkami, bo się ładnie prezentuje i można błysnąć wśród kumpli. W tym wszystkim zapomniałeś jednak o jednym - o kursie jazdy. Widziałeś wędkarzy ale ni w ząb nie czujesz tego co nimi kieruje, a wędkarstwo to nie rzeźnia, czyli rybactwo, i pozyskanie ryby nie jest celem lecz efektem. Efektem wiedzy, sposobu spędzania wolnego czasu a nie niedzielnych zakupów w markecie. Przeraziła Cię cena wędziska za 1500zł. Ciekawe co byś napisał na temat wędziska za 40tyś zł i bynajmniej nie jest ze złota, a nie jest to jakaś wygórowana cena bo są dwa razy droższe. Pożądne feedery zaczynają się od 1000zł ale stać na nie nielicznych dlatego wędkarze idą na kompromis z pragnieniami i kupują nieco lepszą jakościowo masówkę za 200-300zł. Ci mniej rozsądni kupują na Allegro za 150zł sprzęt, który w większości nie ma gwarancji, nie można doprosić się paragonu od sprzedawcy a reklamacja jest możliwa wyłacznie u nielicznych. Na Allegro w większości jest prawdziwy chłam, który nawet nie jest obecny na rynku. Wędziska rynku azjatyckiego i amerykańskiego, którego ceny pretentują go do roli sprzętu jednorazowego i tak jest tam traktowany. To samo można kupić na różnych bazarach pod innymi nazwami za 30% ceny z Allegro. To tyle na temat cen. Wind dobrze Ci doradził aby zacząć od karty wędkarskiej. Zaczynając od nauki zorientujesz się czy Ci to odpowiada, poznasz schematy uprawiania tego hobby i mnogość rozwiązań, szacunku do otoczenia a także obowiązków za których nieprzestrzeganie może Ci spotka dotkliwa kara. To może Ci się niespodobać ale jest ściśle z wędkarstwem związane. I tu Wind nieco się pomylił. Siatka na ryby i podbierak nie są najdroższe, najdroższe są miarka i wyhaczacz, których brak stwierdzi kontrola. Tak, zdanie egzaminu na kartę i zakup wędziska z pełnym oprzyrządowaniem nie gwarantuje Ci jeszcze możliwości wędkowania. Trzeba jeszcze opłacić licencje na połów u gospodarującego na danej wodzie, czyli albo składki (nie tanie) w PZW, albo u innego dzierżawcy, albo korzystać z łowisk komercyjnych, na których też trzeba płacić. W najtańszym rozwiązaniu przeznaczając 300zł na sprzęt, a na pewno nie będzie to sprzęt porządny (nie będzie nawet kiepski), drugie tyle od razu musisz liczyć na opłaty licencyjne i to tylko w jednym regionie. Jak pisałem wcześniej struktury nauczysz się podczas "kursu jazdy" i zapewniam, że niektórych przeraża wizja opłat. Niezależnie od tego czy kogoś stać na licencje, czy nie, wędkowanie bez niej jest w mniejszym lub większym stopniu okradaniem innych płacących wędkarzy a nazywane jest kłusownictwem. "Łyknij" trochę teorii, sprawdź czy będzie Ci odpowiadał bat, czy potrzebujesz wędziska z kołowrotkiem. Sprawdź wszystkie koszty umożliwiające spokojne wędkowanie bez nerwowego rozglądania się naokoło z krzaków a jak Ci się to nadal będzie podobało, to wtedy na pewno coś dobierzemy, bo wbrew pozorom nie jestem przeciwnikiem bazarowego sprzetu. Każdy łowi sprzętem na jaki go stać, ważne aby miał z tego radochę ale ta radocha kosztuje i to nie mało. Konkretnie w moim przypadku tegoroczna "radocha", tylko na licencje, kosztuje mnie 200zł ale ja mam ulgi. Ktoś bez ulg musiałby zapłacić dwa razy więcej i to tylko dla wód nizinnych. Ktoś łowiący w wodach górskich miałby do zapłaty cztery razy więcej, więc jak sam widzisz koszty są spore ale dla radochy warto. Pytanie tylko, czy Tobie wędkarstwo będzie sprawiać radochę, czy to tylko chwilowe zauroczenie?
  2. Każdy da się, problem jest zasadniczo techniczny. To co opisałeś jest stosowane w małych, płytkich rzeczkach jako "wypuszczanka". Może też mieć inne nazwy w zależności od lokalnej terminologi. Przepływanką jednak to nie jest a głównym elementem mocno niedociążony spławik, długi i cienki. Wróćmy jednak do przepływanki. Założenie jest takie aby łowić jej najprostrzą wersją, czyli podstawową. Co to znaczy musisz sam odszukać. Spławik dobrze jakby był z korpusem takim choć to strzał w ciemno, bo nic nie wiem na temat rzeki w tamtym rejonie. Wyporność spławika musisz dobrać sam ale śmiało możesz założyć, że 2-3g na metr głebokości nie będzie błędem. Odległość łowienia zdeterminowana jest długością wędziska, gdyż zestaw obowiązkowo musi być cały czas pod kontrolą. Żadnego swobodnego spływania. Jeśli jednak upierasz się przy tej 15-to metrowej odległości to pozostaje metoda bolońska a ona jest w sieci dobrze opisana. Co do węzła na haczyk to nie jest "węzeł wędkarski" tylko jak napisał Ozet "węzeł bezwzrokowy".
  3. O doborze spławika można napisać książkę a i tak wszystkiego się nie uwzględni. Zasada jest taka, że spławik dobiera się do metody, typu wody, reszty zestawu i celu połowu, czyli ryb. Wersja kanałowa jest zdecydowanie prosta gdyż w większości przypadków nie ma u nas szerokich kanałów, więc spławik długi, smukły o wyporności 0,8-1,2g powinien wystarczyć. Jednak przy czołowym wietrze może okazać się, że nieodzowny będzie 2g. W drugiej wersji nie ma jednoznacznej odpowiedzi gdyż nie wiem czy to przepływanka, czy przystawka, czy też łowienie w prądach zwrotnych lub na zastoisku.
  4. Mam dziwne przeczucie, że jest to niedokończona myśl, której spora ilość osób może nie zrozumieć. Moim zdaniem jako feedewr chodziło Ci o szczytówki najtwardsze-węglowe, a DS jako pickerki i te dla mniejszych obciążeń. Mogę jednak się mylić.
  5. W sumie źle, że się nie myliłem. To był mój najgorszy wariant i przykro, że nie okazał się błędny. Właściwie, jak ktoś przyjedzie na kilka dni, to by było nieco dziwne gdyby spał na pomoście a załatwiał potrzeby w krzakach. W tym względzie ich rozumiem. Gorzej z zasiadkami karpiarzy. Oni lubią być samodzielni i samowystarczalni, zupełnie jak ja.
  6. Toś mi Jonasz zabił prawdziwego ćwieka. No to jak to jest? Stanica wędkarska nie dla wędkarzy? Wygląda na "każdy sobie rzepkę skrobie", czyli kolesiostwo w czystej postaci. Nieeee, raczej się mylę.
  7. No właśnie. Na stronie cisza a przynajmniej ja nie znalazłem takiej informacji. Czy ZO Gdańsk ma jakieś stanice nad wodami śródlądowymi?
  8. Bardzo słusznie. Póki co, choć żyjemy w dzikim kraju, winę należy udowodnić. A tak na marginesie. Grzybek gdybyś był naprawdę mocno zainteresowany to takie sprawy załatwia Departament Spraw Obywatelskich MSWiA. Można napisać swoje pytania i wątpliwości i nie musi to być ton prawniczy, ważne aby z sensem.
  9. Jakoś mam takie dziwne przeczucie, że tekst będzie podobny. Oby tylko w kwesti ryb był inny.
  10. Krótka relacja z wyprawy nad Pilicę
  11. Ech, cóż, muszę poddać się sile nacisku. Nie przywiozę ani jednej paczki fajek. Nie kupię też na miejscu ale zemsta będzie sroga...
  12. Serdeczne dzieki Ozet. Gdyby nie Wind to Twoja odpowiedź by mi umknęła. Dzięki niej zrezygnowałem pchać się w błota pełne komarów, posiedzę nad Pilicą do końca miesiąca i pojadę do Winda przez dom, w którym się opiorę i doszoruję oraz uzupełnię zapasy jak np papierosy. Tutaj jest fantastycznie jak tylko można sobie wyobrazić. W domu, jak tylko się ogarnę z pierwszymi rzeczami od razu zabiorę się do opisania z fotkami, tak więc za tydzień możecie się spodziewać relacji. Wiem już co dolega mojej przetwornicy - zabezpieczenie przeciwwilgociowe albo coś na jego wzór. Po nocy nie ma siły aby się uruchomiła ale pół godziny na słoneczku i jej przechodzi.
  13. Szkoda, że nie mogę się rozpisać.No i akurat teraz muszę korzystać z silnika aby mieć trochę prądu i dostęp do netu. Pytanie mające w sobie niemal odpowiedzi i to się naprawdę chwali. Trudno przelecieć obok niego obojętnie i wiem, że koledzy staną na wysokości zadania, gdyż jest tu wielu prawdziwych fachowców. W dwóch zdaniach uczciwie odpowiedzieć sie nie da a mnie goni każda chwila na sprawdzenie pogody, stanu Sulejowa i zgrywanie zdjęć. Przepraszam, że nie mogę się rozpisać. Pozdrowienia z dziczy nad piękną i dziką Pilicą pomiędzy Sulejowem a Tomaszowem.
  14. Match powinien sobie dać radę z takimi leszczami o ile dobrze ustawisz hamulec. Co do karpi to może zdecyduj się na klasyczną karpiowkę. Odpadną wszystkie problemy. Konkretnych modeli nigdy nie podaję, bo ich nie znam. Musiałbym kupować na bieżąco wszelkie wędziska.
  15. Panowie widoczek widoczkiem ale wieczorem, gdy samochody już w większości znikną, to taki koncert ptaszyska uskuteczniają, że człowiek czuje się jak w lesie a nie centrum miasta. Wahałem się mędzy klasykiem a chyba Borysewiczem, też o Warszawie. Mam jednak słabość do Wydrzyckiego.
  16. Mieszkam w Warszawie na Starej Pradze a to widok z okna. Warto włączyć głośniki. muza
  17. Zawsze wędzisko składane będzie lepsze od teleskopu. Po latach fascynacji teleskopami rynek wrócił do normalności. Gdyby nie te karpie to była by bajka z doradzeniem match 5-25g 4,2m. CW idealne pod delikatny spławiczek a długość zdecydowanie pomaga w operowaniu nim pomiędzy grążelami. W wielu przypadkach będzie można wręcz pionowo kontrolować zestaw. Zaczepy nigdy nie wyszarpujemy wędziskiem. Należy zluzować żyłkę, wędzisko do tyłu tak aby złapać żyłkę i ciągnąć za żyłkę. Co najwyżej pęknie przypon. O właśnie, co do żyłki. Przypon proponuję 0,12-0,14 a główną 0,14-0,16. Cieńszą wersją zestawu i spławiczkiem 0,8g mozna naprawdę dalego machnąć a to już robi się prawdziwa frajda. Kołowrotek musisz dobrać sam. Jeśli będziesz tylko łowił w okolicy tych grążeli to wielkość 100 lub 200 będzie w zupełności wystarczająca. Jeśli jednak będziesz chciał rzucać dalej to warto pomyśleć o jakimś maleństwie z long cast. Niestety wymieniasz też karpie 5-6kg i tu zaczynają się schody. Trudno pogodzić delikatny zestaw nawet na 0,5kg płocie z lekko topornym na 5kg karpie. W takim wypadku minimum to wędzisko z cw 10-40 (już dość sztywne i zero finezji) a żyłki zdecydowanie grubsze 0,16 na przypon i 0,2 jako główna. Do tego kołowrotek wielkości 200 z bardzo dobrym hamulcem.
  18. I znów się mylisz. Nigdy, nigdzie i nikomu nie poradziłem, że tani sprzęt to szajs. Pojęcie taniości jest jednak bardzo ogólne a wędziska za 40zł nadal nie tknę, bo to tak jakbym wyrzucił pieniądze do śmietnika. Same przelotki niego są droższe niż to całe wedzisko i bynajmniej nie jakieś kosmiczne, więc nie o cenę tu chodzi lecz o zdrowy rozsądek. Wejdź do pierwszego lepszego sklepu i sprawdź cenę uchwytu do kołowrotka może wtedy cokolwiek dotrze do ciebie. A bolonka z jedną przelotką na składzie też nie jest bolonką lecz zwykłym teleskopem. I tak kupisz co będziesz chciał, a jak nie chcesz uzyskać odpowiedzi to po prostu nie pytaj, a nie obrażaj innych jeśli twoje pomysły nie uzyskują poklasku. Arogancją nie zastąpisz wiedzy i proponuję dostosować się do porad, gdyż wtedy na pewno ktoś coś doradzi.
  19. Najwygodniej obrażać gdy nie chce się czytać. Postawa roszczeniowa tak charakterystyczna dla ograniczonych umysłów. A w dziale na samej górze jak byk stoi: "Zanim założysz temat na tym forum najpierw sprawdź, czy podobny już istniejący temat nie zawiera odpowiedzi na Twoje pytania.Jeżeli nie znalazłeś podobnego tematu i liczysz, że pomożemy Ci rozwiązać Twój problem, postaraj się w swoim temacie udzielić nam jak najwięcej informacji:- określ metodę połowu na jaką będziesz wędkował.- typ wody, czyli stojąca, wolno płynąca, płynąca z silnym nurtem- ryby jakie masz zamiar łowić, czyli rekreacyjne połowy drobnicy, średnie ryby, okazy. ( mile widziane konkretne gatunki ryb )- jak daleko będzie łowił (przy brzegu/pomoście na długość wędziska, na kilka długości wędziska - odległościowo, powyżej 25m - match);Jeżeli będziesz wędkował metodą spinningową, morską lub muchową, napisz jakie przynęty będziesz stosował podaj również ich wagę oraz długość." Pretensje miej do siebie leniuchu, nikt nie jest wróżką aby odgadnąć Twoje zamiary i nie ma możliwości ogólnego połączenia wędziska spławikowego i gruntowego - to nierealne. I jeszcze jedna sprawa. Jak się pisze na priv to trzeba czytać odpowiedzi. Tam również napisałem iż nic nie napisałes o rybach i wodzie. Teraz ten post obrażający również i mnie kwalifikuje Cię w prostej linii do internetowych trolli.
  20. Docio

    Węgorz:D

    Jeśli w akwenie są węgorze to o robalach można zapomnieć. Jak każda istota żywa a jednocześnie drapieżnik ma swoje preferencje pokarmowe, których nic nie zmieni poza naturą, tak jak i natura pcha je do obłędu. Węgorz jako swój pokarm naturalny upodobał sobie rybki chore i ranne. Jego nadzwyczajna wrażliwość węchu na obecność molekół krwi w wodzie stawia go w tej dyscyplinie na samym szczycie. Pół uklejki lub cała z rozciętym/naciętym brzuszkiem, filet z płotki lub okonia zakasuje wszelkie nadzwyczajne robale i na pewno zapach rybiej krwi poprowadzi go do haczyka jak po sznurku. Natura stworzyła węgorza jako rybę aktywną nocą a przynajmniej tak twierdzą wędkarskie autorytety. Poznawanie ich biologi pozwala na wyprowadzenie niejakich wątpliwości co do tego założenia i postawić nowe, iż nocą węch pozwala skuteczniej eliminować ryby chore i ranne. Dodatkowo znane już od co najmniej dekady metody i techniki połowu węgorzy w dzień potwierdzają, że nie tyle decydujące jest światło, co impuls węchowy. Od razu można między bajki włożyć wszelkie opowieści o żerujących węgorzach na padlinie, topielcach itp. Węgorz to nie sęp i nie tknie nieświeżego pokarmu. Połowy w ciągu dnia stały się od bardzo dawna popularne w Europie i jedynie u nas jeszcze króluje pogląd, że węgorza można złowić jedynie nocą. Jednak i u nas wędkarze ceniący sobie nowatorstwo i otwartość szczycą się regularnymi połowami wyłącznie w południe. I tu wracam do natury pchającej węgorze do obłędu. Otóż węgorze poławiane w dzień, nie wiadomo czemu, upodobały sobie konserwową kukurydzę. Wielokrotnie złowione sztuki podczas oporządzania ujawniały w sobie wręcz ogromne ilości ziaren. I to tyle co myślę o przynęcie i nęceniu węgorza.
  21. Jak to czym? Jednolitym zielonym kolorem maskującym a nie krzykliwym seledynem i ceną, która jest dwukrotnie wyższa. Nie chce mi się wchodzić na Allegro ale fotelik wędkarski, jaki posiadam, jako wędkarski chodzi po 50-70zł a jako turystyczny 25-35zł. Na pewno to taki sam fotelik a róznice wynikają z profesji sprzedającego. Firmy "smalec, mydło i powidło" sprzedają go po 30zł, firmy sprzętu turystycznego po 50zł a firmy wędkarskie po 70zł.
  22. Hmmm, dziwne ale właśnie potwierdziłeś to co opisałem. Te wszystkie powłoki kosztują, tak jak i porządne szycie i podklejanie szwów. Bambo wyraźnie pytał o tańsze odpowiedniki. Co do zakazu rozbijania namiotów nad łowiskiem, to nie ma takich łowisk z wyłączeniem prywatnych, gdzie ziemia należy do osoby fizycznej. Biwakowanie nad wodą publiczną, choćby gospodarowaną przez dzierżawcę, reguluje prawo lokalne na poziomie gminy. Są od tego wyłączenia jak brzeg rzeki przepływającej przez Rezerwat, Park Narodowy lub teren lasów państwowych, na których to terenach prawo ustala gospodarujący. Za nieprzestrzeganie tego grozi dotkliwa kara i ku przestrodze wszystkim, informuję, że połów w rzece/jeziorze na terenie leśnym gdy jest wydany oficjalny zakaz wstępu do lasu grozi karą.
  23. Miałem, a jakże, i starsze i nowsze choć niekoniecznie Kongera. Generalnie na początek. Stare namioty z sypialnią bawełnianą i tropikiem (nawet z brezentu) są nie do pobicia. Nawet tanie chińczyki o takiej konstrukcji są lepsze od współczesnych wykonanych z jednego kawałka materiału. Te wszystkie odporności na przeciekanie to dym w oczy. Materiał ma taką skuteczność nieprzepuszczania wody jak gęsty ma splot a to gramatura. Nikt mi nie wciśnie, że poliester o gramaturze 80g nie przepuszcza wody. Owszem, może i to jak najbardziej jak mu się splot pozakleja impregnatem. A splot, choćby najgęstrzy ulega rozluźnieniu i odkształceniu przy każdym, nawet lekkim naprężeniu. Miałem dawno temu namiot, bodaj Warta3. Dawno, bo pozostało po nim jedynie wspomnienie. Kupiłem sobie tani wyrób chiński jako sypialnia i tropik, i nie zmokłem pod nim w największe ulewy. Mam też jeden z nowszych wyrobów, wszedłem w jego posiadanie kilka lat temu i owszem spać można przy silnej determinacji. W słońcu może służyć zamiast piekarnika. Gdy robi się chłodno to odnosi się wrażenie, że w nim jest jeszcze chłodniej. Odporny na przeciekanie dopóki nie dotknie się materiału, bo wtedy zaczyna w tym miejscu lat. Przy większym deszczu trzeba pamiętać aby zebrać co jakiś czas wodę, która przeciekła do środka. No i najgenialniejsze rozwiązanie gdy jest to typ iglo, czyli bez przedsionka lub choćby zadaszenia. W letni dzień gdy nadejdzie chmurka i zaczyna padać, to koniecznie trzeba rozciągnąć zasłonkę, bo na pochyłą płaszczyznę z moskitiery pada deszcz do środka. Wtedy w środku robi się darmowa sauna. Aby odetchnąć trzeba zasłonkę odsunąć a wtedy robi się mokro, bo zasłonka otwiera kopulasty bok. Podsumowując. Namiot dobry do spania gdy nie pada, gdy nie jest parno a temperatura jest umiarkowana 22 do 25°C. Niżej, wyżej i w deszczu to koszmar. Mając tę wiedzę od dłuższego czasu poszukiwałem rozwiązania na schowanie siebie i sprzetu przed deszczem. Nie wnikając w szczegóły zdecydowałem się na plandekę 210g rozpinaną pomiędzy samochodem a stelarzem. Jeszcze kilka dni mi pozostało do sprawdzenia tego w terenie ale mam przeświadczenie, że to się sprawdzi.
  24. Firma Dragon z Krakowa. Tej firmy właśnie kupiłem dykte w szkle.
  25. Ozet słusznie ale na jedno wychodzi, czy pierwszy zapas wezmę ze sobą, czy kupię przed dojazdem. Na jedno gotowanie zużywam 150-180ml czyli przysłowiowe pół litra to trzy obiady. A gdzie poranna kawa bez której żyć nie moge? Czyli trzy litry na początek to w sam raz, później też a kanister, w który już przelałem "dykte", będzie jak znalazł. Co do opakowania byłem w Tesco, Carrefourze i Obi. Wszędzie stał w szkle po 0,5l zarówno "jagodzianka" jak i bezbarwny. Podaję ceny w zł. zaokrąglone o 1 grosz w górę. Tesco N-8, B-7. Carrefour N-7, B-6. Obi N-9, B-8.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...