Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 489
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Docio

    Jakich glin użyć?

    A ja z Jotesem całkowicie się zgadzam. Wolę kilka porządnych leszczy niż stado niedorostków. Do tego jednak potrzeba nie gliny i ziemi tylko konkretnej zanęty, która będzie w stanie zatrzymać na kilka minut żerujące stado. Nad pyłem przepłyną w poszukiwaniu kąsków i popłyną dalej nie zatrzymując się w ogóle. Ani wiekszy leszcz, ani większa płoć, ani żadna inna większa ryba nie interesuje się drobnym pokarmem, który trzeba skubać z dna i pilnować aby przy okazji nie zabrudzić mułem skrzeli. Drobnica świetnie sobie radzi z taką zanętą bo to jej podstawowy posiłek. Aromaty tylko uruchamiają większe zainteresowanie lecz niezależnie od teorii naukowców - czy ryba myśli, czy działa instynktownie, większość z nas spotkała się z terminem przebłyszczenia wody. To nic, że dotyczy to spinningu a nie spławika i gruntu, zjawisko jest to samo. Jeśli stado większych ryb kilkukrotnie zareaguje na zapach i nic nie znajdzie to przestaje na niego reagować. Znając tendencje wędkarzy od lat do szprycowania każdej zanęty mimo, że już jest aromatyzowana, mam szczere wątpliwości, czy w ogóle jeszcze jakiś zapach jest w stanie zadziałać na ryby tak aby nie miały skojarzeń "pustego stołu". Karpiarze w tym względzie już dawno przeszli z ilości na jakość i aromatyzują wiadra kukurydzy i innych bardzo grubych specjałów, które niezmiennie mogą kojarzyć się z sutym stołem. Dlaczego więc my cały czas skłaniamy się do zubożania zanęty? Panowie wybaczcie ale nie każdy jest zawodnikiem i wypad na ryby niekoniecznie musi się kojarzyć z wanną drobnicy - bo ważny jest wynik. Tak samo jak nie każdy jest łowcą okazów i nie musi wyprawa kojarzyć się z polowaniem na niedźwiedzia. Dajmy ludziom wybór i nie starajmy się rozpowszechniać "jedynie słusznej idei". Sztuka kombinowania to element wędkarstwa i to berdzo rajcujący. Czasem przekonanie o cudownym działaniu jakiegoś składnika potrafi jeszcze przed wyprawą tak nakręcić wędkarza, że nie może doczekać się wypadu. A czasem garść sparzonych płatków owsianych jest zanętą zabójczą dla ryb i wszelkie specjalne przepisy wymiękają przy nich. Dobrze wiecie, że miejscowy wędkarz, który nęci od kilku dziesięcioleci namoczonym chlebem ma o wiele większe efekty niż przyjezdny z ciężarówką zanęt i cysterną aromatów. Miejscowy dość szybko złowi kilka większych sztuk a ten przyjezdny co najwyżej będzie się szczycił miską drobnicy. Gorzej gdy zacznie narzekać, że w wodzie nie ma ryb, bo to jednoznacznie wskazuje, że zapomniał o naturze i całkowicie pogrążył się w technologii.
  2. A co tu się uśmiechać, wszyscy się zmieścimy.
  3. Jak najbardziej możliwe, że pierwsze czytanie nie wpłynęło na pełne zrozumienie tekstu, więc mea culpa. Jestem grzeczny. Ale co powiesz na ten kwiatek? Czy to też źle zrozumiałem? Kulka o neutralnej pływalności będzie zachowywać się pod wodą jak pływająca. Będzie dążyć do stanu kiedy siła wyporu zrównoważy siłę ciążenia, czyli dążyć do stanu zanurzenia wyłącznie tuż pod powierzchnią wody. Nie jest moim celem cokolwiek Ci wytykać ale nie twórzmy nowych wersji dla pojęć, które już istnieją. Może warto postarać się o nowe określenie typowe dla stanu fizycznego a opartego na charakterystyce wędkarskiej? Ja czuję o co Ci chodzi ale na pewno nie jest to zerowa pływalność. W moim spławikowym ogródku, na swoje własne potrzeby, niektórym specyficznym spławikom oprócz wyporności dodaję bezwładność. Spławik może mieć 0,5g wyporności ale sam może być całkiem potężny, jak żywcowy.
  4. Zawsze coś się może stać i nawet producent nie zapewni Cię o jego niezniszczalności. Nieco rozsądku, uwagi i wyeliminujesz większość niebezpieczeństw.
  5. Obawiać...zaczepów na dnie. Jeśli to model Aviator to sprawdzi się. Innych nie znam z warunków bojowych.
  6. Docio

    Jakich glin użyć?

    Też gliny bym nie użył a jedynie ewentualnie kleju do zanęt. Ewentualnie gdyż użyłem firmowego raz w życiu, z ciekawości. Wolę zmielone płatki owsiane.
  7. Docio

    Jakich glin użyć?

    Jonasz już Ci napisał, nie ma najmniejszego sensu stosować jakichkolwiek glin do zanęty na tak spokojnej wodzie.
  8. Wybacz ale to sprzeczność. Zarówno neutralna (zerowa) wyporność, jak też dodatnia i ujemna mają swoje definicje - w fizyce . No to byś się nieco zdziwił. Znam jeziora gdzie prąd podwodny zawstydziłby niejedną rzekę. Bynajmniej nie jest to zjawisko chwilowe lecz stałe.
  9. Wybór należy do Ciebie, pozwól jedynie, że napiszę garść swoich obserwacji. Płoć, leszcz i okoń to dla mnie jedna grupa ryb, karp to druga. Dotyczy to zarówno samego sprzętu jak i zanęty. Przy moich wyborach żyłek zawsze opieram się na założeniu jaką metodą i techniką będę łowił. Do połowu ze spławikiem montowanym na stałe zawsze wybiorę żyłkę, która nie tonie i zadbam aby nie tonęła. Pozwala to na stałe kontrolowanie zestawu i szybką reakcję. W przypadku kiedy żyłka tonie, to ściąga zestaw do brzegu a samo zacięcie wpierw musi ją "wyrwać" z wody a potem pokonać opór spławika, który jest elementem żyłki. Dodatkowo, przy cienkich i sztywnych antenkach spławików, w takiej sytuacji przy silnym zacięciu (podświadomie coraz mocniej się zacina), występuje duże prawdopodobieństwo, że antenka zostanie złamana. Opór wody jest naprawdę duży, gdyż zatopiona żyłka ciągnie spławik pod wodą zamiast go wynosić ponad powierzchnię. Do połowu ze spławikiem przelotowym montowanym za kil zawsze wybiorę żyłkę tonącą zarówno przy połowie bliskim, głębokim jak i odległościowym. W takim przypadku podczas zacięcia spławik odgrywa pośrednią rolę gdyż samo zacięcie jest dokonywane bezpośrednio przez żyłkę a sam spławik układa się pod wodą jak torpeda. Dodatkowo, przy łowieniu odległościowym, pływająca żyłka jest podatna nie tylko na wiatr ale i na naturalny ruch wody. Nie dość, że zmienia położenie zestawu w stosunku do nęconego miejsca to jeszcze tworzy się z żyłki "balon". który daje taki luz na żyłce, że o zacięciu w tempo można tylko pomarzyć. A teraz same ryby. Zrobiłem dwie grupy ponieważ płoć i okoń mają dość delikatne pyszczki. Leszcz ma nieco twarszy ale to i tak niewiele z twardym pyskiem karpia. O ile dla pierwszej grupy, według moich kryteriów, wystarczyłaby żyłka miękka i lekko rozciągliwa 0,14, to dla karpia nieodzowna jest żyłka nierozciągliwa 0,18. Żyłka dość gruba jak do przedstawionej wagi karpia ale musi ona wytrzymać nie tylko jego wagę ale także siłę zacięcia. Przy zastosowaniu żyłki rozciągliwej karp może nie zostać zahaczony a jedynie ukłuty. Za to odwrotnie, przy zastosowaniu żyłki nierozciągliwej i silnym zacięciu jest duże prawdopodobieństwo, że pyszczek płoci i okonia zostanie poważnie rozerwany. Nie sugeruję Ci konkretnych nazw. W dzisiejszych czasach żyłki są dobrze opisane na szpulach. Napisałem to jedynie w celu abyś może, w wolnej chwili, przemyślał to i dopasował do swoich potrzeb a także uwzględnił swoje obserwacje, których ja nie jestem w stanie przewidzieć.
  10. Oooooo, cacy. Mnie się podobają.
  11. A mnie za przemalowanie, wymianę zaworu i homologację krzyknięto 60zł, więc się pozbyłem czerwonej. W piwnicy butli trzymać nie mogę bo wiosną już bym jej nie miał. A czy zostanie z gazem na zimę? Możliwe lecz wtedy zdecydowanie zrezygnuję z noszenia termosu na poranne wypady. A i dłużej można zostać bez obawy o to co wykluje się w kanapkach.
  12. Coś kiedyś dotarło do moich uszu lub oczu, że w okresie wymiany butli czerwonych na obecne wymieniano też zawory w butlach, gdyż zmienił się nieco gaz. Nie wiem czy to prawda ale ciekawi mnie, czy może stare palniki będą działać z obecnym gazem?
  13. Do tego śmiało i odpowiedzialnie mogę dodać Narew, Bug, Wartę i Odrę. Przy lekkich wyżówkach całe mnóstwo atrakcyjnych rzek jak Pilica. W czerwu w Pilicy koszyk 125g z zanętą był na styk a rzucać trzeba było prostopadle i odczekać bo trzymał dopiero przy około 55-45 stopniach.
  14. A ja podjąłem decyzję. Mam cała zimę na znalezienie używanej, taniej butli 3kg na propan butan. Rezygnuję z maszynki spirytusowej, z której korzystanie przy wietrze jest niemożliwe. Mam kilka argumentów za i jakoś tylko jeden przeciw, więc według mojego mniemania decyzja będzie słuszna.
  15. Nie mam pojęcia co jest aktualnie na rynku ale szukałbym czegoś w rozmiarze 200, góra 300 z niskim przełożeniem, 3-4 łożyskami i metalową obudową. Nie wierzę w tani plastik, który jest wytrzymalszy od stali. To znaczy taki plastik istnieje, jak najbardziej, ale nie jest tani, jest droższy od stali.
  16. Jeszcze kupa czasu, żebyś falstartu nie zrobił.
  17. O widzisz, sam wiesz co będzie dla Ciebie najodpowiedniejsze. Jeśli dzięki wcześniejszym postom pozbyłeś się hamulców i otworzyłeś umysł, to żadne rady już Ci są niepotrzebne. Wiesz co chcesz i czego potrzebujesz. My możemy tylko doradzać na podstawie własnych doświadczeń. Nikt nie ma patentu na nieomylność.
  18. A ja wręcz odwrotnie doradzę. Jak już to taki z cw do 150g. Powód jest prozaiczny, w końcu trafisz nad rzekę z porządnym uciągiem. Podczas gdy inni będą z nurtu ciągać leszki po 2kg Ty będziesz musiał łowić zdecydowanie bliżej, na spokojniejszej wodzie leszczyki po 30dkg. Nie cackaj się, kup ciężki z dwiema lub jeszcze lepiej trzema wymiennymi szczytówkami i w zależności od jej wyboru dopasujesz obciążenie. Na najmiększą spokojnie będziesz łowił płotki po 15cm z lekkim obciążeniem a na najtwardszą... Feeder to wędzisko gruntowe i nie ma się co w nim doszukiwać finezji ani szukać "protezy" jako spławikówki, jak niektórzy już na tym forum radzili.
  19. Jeśli z wody to faktycznie długość przyponu ma znaczenie aby przynęta była umieszczona na określonej wysokości ponad nim. Jesli jednak z dna to uwierz, jak będzie kilka centymetrów różnicy to nic to nie zmieni. Choć czasem dość drastyczne wydłużenie (nawet do metra) lub skrócenie przyponu (aby leżało zaledwie 5cm) przyponu dopiero przynosi efekty.
  20. Michu a tak z ciekawości. Łowisz z dna (przypon z przynętą leży na dnie), czy z wody (przypon z przynętą unosi się nad dnem)?
  21. Właśnie wróciłem znad Narwi w okolicy Janówka a przynajmniej tak ten rejon zwą. Sam nie byłem lecz ze Splawikiem, który dzisiejszej nocy próbował mi udowodnić, że na kanciastych kamieniach też się można wyspać, wystarczy karimata. Pewnie tego nie czyta, bo już śpi po tej koszmarnej nocce ale to nie był jedyny koszmar. Narew koszmarnie niska, bolki tłuką wzdłuż brzegów dzień i noc, z większymi rybami brak kontaktu - sama biżuteria. No może nie sama bo w nocy Splawik dopadł trzy sumiczki-niewymiarki. Sam nie wiem i gdyby nie zapora we Włocławku to gotów byłbym pomyśleć, że ryby spłynęły z wodą do Gdańska. Ale atmosfera była przednia a co więcej, oprócz nocnych ptasich treli i uwertury świerszczy dało się słyszeć niewieście okrzyki uniesienia z niedalekich zarośli. Czysta, niezmącona przyroda. Niestety zdjęć rybek w siatce nie mam. Zwijaliśmy się dość szybko w dość już mocno przypiekającym słonku. Ale jak ktoś jest zainteresowany to i owszem, mogę zrobić jak będą usmażone i zamarynowane.
  22. Skomplikowana sprawa ale o ile niewody, żaki, drygawice i inne wontony mogą być sprzętem wędkarskim to czemu nie. A przy okazji, 1.07.2013 powstał jednolity tekst ustawy o rybactwie. Bez obaw można w niego zajrzeć zamiast w ten z 2004 roku oraz do całkiem pokaźnej ilości poprawek w latach późniejszych.
  23. Wiele lat temu do tego doszedłem. Ryby to jedynie dodatek do odpoczynku w odpowiednim towarzystwie.
  24. Nie wiem jak gdzie indziej ale tutaj problemy Grzybka zaczęły się od tego, że otrzymałem na priv od pewnego użytkownika opinię na jego temat. Zniesmaczyło mnie to totalnie i jednocześnie wyczuliło na problem. To wyczulenie pomogło w zauważeniu zorganizowanej akcji na Grzybka, istne polowanie z nagonką. Trzeba być ślepym aby nie zauważyć, że podczas tego polowania na forum zalogowało sie kilka osób, które mają tylko jeden cel - skłonić jak największą liczbę użytkowników do swojej opinii aby to oni przejęli nagonkę. Osoby te nie mają najmniejszego zamiaru uczestniczyć w życiu forum, nie mają zamiaru tworzyć tu społeczności, tworzą za to skutecznie ferment, któremu uległeś, i to mnie smuci. Smuci mnie jeszcze fakt, że jeśli faktycznie obecni tu użytkownicy przejmą nagonkę to czy chcą, czy nie, spowoduje to w efekcjie ogólne rozdrażnienie i niesmak, które wykończą to forum. A szkoda by było, bo zapowiadało się jako jedno z tak nielicznych normalnych. A na koniec. Nie jestem dzieckiem, umiem czytać i myśleć. Obecność Grzybka nie stworzyło jakiegokolwiek problemu. To działanie kilku użytkowników spowodowało całe zamieszanie i częściowo osiągnęli swój cel. Ciebie wciągnęli do swojej gry, walczysz jak lew aby udowodnić, że Grzybek jest be, choć nie masz ani jednego dowodu poza "świętym przeświadczeniem". A może masz coś, co sam widziałeś tylko nie chcesz o tym napisać? Opinie tych "innych" pomijam. Mam dziwne przeczucie, że to kontynuacja problemu z innego forum, gdzie Grzybek udowodnił, że ma rację a w nagrodę został zbanowany ponoć za całokształt. Lecz co mnie obchodzi inne forum? Dla mnie ważne jest co Grzybek robi tutaj a robi wiele dobrego. Jak zacznie robić coś źle, to też nie ja jestem od tego aby go poprawiać, lecz jest tu odpowiedzialny zespół adminów, którzy na pewno sobie poradzą. Woldi nie daj się wciągać w tą brudną grę kilku oszołomów, pozwól toczyć się wydarzeniom swoim własnym tokiem i może wreszcie wykombinuj kilka godzin na rybki, to naprawdę uspokaja.
  25. Skoro temat kulinarny tak ładnie nam się rozwija to podzielę się kolejną "złotą zasadą". Jest różnica w smaku ryb drapieżnych i spokojnego żeru, ale to wiecie. Ta zasada dotyczy części ryb najlepszych smakowo. Podział jest banalnie prosty. Najsmakowitsza część u ryb drapieżnych to tzw ogon, czyli część określona w przybliżeniu linią od odbytu do końca płetwy grzbietowej. U ryb spokojnego żeru jest dokładnie odwrotnie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...