-
Postów
5 484 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Też gliny bym nie użył a jedynie ewentualnie kleju do zanęt. Ewentualnie gdyż użyłem firmowego raz w życiu, z ciekawości. Wolę zmielone płatki owsiane.
-
Jonasz już Ci napisał, nie ma najmniejszego sensu stosować jakichkolwiek glin do zanęty na tak spokojnej wodzie.
-
Wybacz ale to sprzeczność. Zarówno neutralna (zerowa) wyporność, jak też dodatnia i ujemna mają swoje definicje - w fizyce . No to byś się nieco zdziwił. Znam jeziora gdzie prąd podwodny zawstydziłby niejedną rzekę. Bynajmniej nie jest to zjawisko chwilowe lecz stałe.
-
Wybór należy do Ciebie, pozwól jedynie, że napiszę garść swoich obserwacji. Płoć, leszcz i okoń to dla mnie jedna grupa ryb, karp to druga. Dotyczy to zarówno samego sprzętu jak i zanęty. Przy moich wyborach żyłek zawsze opieram się na założeniu jaką metodą i techniką będę łowił. Do połowu ze spławikiem montowanym na stałe zawsze wybiorę żyłkę, która nie tonie i zadbam aby nie tonęła. Pozwala to na stałe kontrolowanie zestawu i szybką reakcję. W przypadku kiedy żyłka tonie, to ściąga zestaw do brzegu a samo zacięcie wpierw musi ją "wyrwać" z wody a potem pokonać opór spławika, który jest elementem żyłki. Dodatkowo, przy cienkich i sztywnych antenkach spławików, w takiej sytuacji przy silnym zacięciu (podświadomie coraz mocniej się zacina), występuje duże prawdopodobieństwo, że antenka zostanie złamana. Opór wody jest naprawdę duży, gdyż zatopiona żyłka ciągnie spławik pod wodą zamiast go wynosić ponad powierzchnię. Do połowu ze spławikiem przelotowym montowanym za kil zawsze wybiorę żyłkę tonącą zarówno przy połowie bliskim, głębokim jak i odległościowym. W takim przypadku podczas zacięcia spławik odgrywa pośrednią rolę gdyż samo zacięcie jest dokonywane bezpośrednio przez żyłkę a sam spławik układa się pod wodą jak torpeda. Dodatkowo, przy łowieniu odległościowym, pływająca żyłka jest podatna nie tylko na wiatr ale i na naturalny ruch wody. Nie dość, że zmienia położenie zestawu w stosunku do nęconego miejsca to jeszcze tworzy się z żyłki "balon". który daje taki luz na żyłce, że o zacięciu w tempo można tylko pomarzyć. A teraz same ryby. Zrobiłem dwie grupy ponieważ płoć i okoń mają dość delikatne pyszczki. Leszcz ma nieco twarszy ale to i tak niewiele z twardym pyskiem karpia. O ile dla pierwszej grupy, według moich kryteriów, wystarczyłaby żyłka miękka i lekko rozciągliwa 0,14, to dla karpia nieodzowna jest żyłka nierozciągliwa 0,18. Żyłka dość gruba jak do przedstawionej wagi karpia ale musi ona wytrzymać nie tylko jego wagę ale także siłę zacięcia. Przy zastosowaniu żyłki rozciągliwej karp może nie zostać zahaczony a jedynie ukłuty. Za to odwrotnie, przy zastosowaniu żyłki nierozciągliwej i silnym zacięciu jest duże prawdopodobieństwo, że pyszczek płoci i okonia zostanie poważnie rozerwany. Nie sugeruję Ci konkretnych nazw. W dzisiejszych czasach żyłki są dobrze opisane na szpulach. Napisałem to jedynie w celu abyś może, w wolnej chwili, przemyślał to i dopasował do swoich potrzeb a także uwzględnił swoje obserwacje, których ja nie jestem w stanie przewidzieć.
-
Wirtualne muzeum, czyli perełki z naszych wędkarskich skrzynek i pokrowców.
Docio odpowiedział wind wna temat w Ogólne Rozmowy
Oooooo, cacy. Mnie się podobają. -
A mnie za przemalowanie, wymianę zaworu i homologację krzyknięto 60zł, więc się pozbyłem czerwonej. W piwnicy butli trzymać nie mogę bo wiosną już bym jej nie miał. A czy zostanie z gazem na zimę? Możliwe lecz wtedy zdecydowanie zrezygnuję z noszenia termosu na poranne wypady. A i dłużej można zostać bez obawy o to co wykluje się w kanapkach.
-
Coś kiedyś dotarło do moich uszu lub oczu, że w okresie wymiany butli czerwonych na obecne wymieniano też zawory w butlach, gdyż zmienił się nieco gaz. Nie wiem czy to prawda ale ciekawi mnie, czy może stare palniki będą działać z obecnym gazem?
-
A ja podjąłem decyzję. Mam cała zimę na znalezienie używanej, taniej butli 3kg na propan butan. Rezygnuję z maszynki spirytusowej, z której korzystanie przy wietrze jest niemożliwe. Mam kilka argumentów za i jakoś tylko jeden przeciw, więc według mojego mniemania decyzja będzie słuszna.
-
Jeszcze kupa czasu, żebyś falstartu nie zrobił.
-
O widzisz, sam wiesz co będzie dla Ciebie najodpowiedniejsze. Jeśli dzięki wcześniejszym postom pozbyłeś się hamulców i otworzyłeś umysł, to żadne rady już Ci są niepotrzebne. Wiesz co chcesz i czego potrzebujesz. My możemy tylko doradzać na podstawie własnych doświadczeń. Nikt nie ma patentu na nieomylność.
-
A ja wręcz odwrotnie doradzę. Jak już to taki z cw do 150g. Powód jest prozaiczny, w końcu trafisz nad rzekę z porządnym uciągiem. Podczas gdy inni będą z nurtu ciągać leszki po 2kg Ty będziesz musiał łowić zdecydowanie bliżej, na spokojniejszej wodzie leszczyki po 30dkg. Nie cackaj się, kup ciężki z dwiema lub jeszcze lepiej trzema wymiennymi szczytówkami i w zależności od jej wyboru dopasujesz obciążenie. Na najmiększą spokojnie będziesz łowił płotki po 15cm z lekkim obciążeniem a na najtwardszą... Feeder to wędzisko gruntowe i nie ma się co w nim doszukiwać finezji ani szukać "protezy" jako spławikówki, jak niektórzy już na tym forum radzili.
-
Jeśli z wody to faktycznie długość przyponu ma znaczenie aby przynęta była umieszczona na określonej wysokości ponad nim. Jesli jednak z dna to uwierz, jak będzie kilka centymetrów różnicy to nic to nie zmieni. Choć czasem dość drastyczne wydłużenie (nawet do metra) lub skrócenie przyponu (aby leżało zaledwie 5cm) przyponu dopiero przynosi efekty.
-
Michu a tak z ciekawości. Łowisz z dna (przypon z przynętą leży na dnie), czy z wody (przypon z przynętą unosi się nad dnem)?
-
Właśnie wróciłem znad Narwi w okolicy Janówka a przynajmniej tak ten rejon zwą. Sam nie byłem lecz ze Splawikiem, który dzisiejszej nocy próbował mi udowodnić, że na kanciastych kamieniach też się można wyspać, wystarczy karimata. Pewnie tego nie czyta, bo już śpi po tej koszmarnej nocce ale to nie był jedyny koszmar. Narew koszmarnie niska, bolki tłuką wzdłuż brzegów dzień i noc, z większymi rybami brak kontaktu - sama biżuteria. No może nie sama bo w nocy Splawik dopadł trzy sumiczki-niewymiarki. Sam nie wiem i gdyby nie zapora we Włocławku to gotów byłbym pomyśleć, że ryby spłynęły z wodą do Gdańska. Ale atmosfera była przednia a co więcej, oprócz nocnych ptasich treli i uwertury świerszczy dało się słyszeć niewieście okrzyki uniesienia z niedalekich zarośli. Czysta, niezmącona przyroda. Niestety zdjęć rybek w siatce nie mam. Zwijaliśmy się dość szybko w dość już mocno przypiekającym słonku. Ale jak ktoś jest zainteresowany to i owszem, mogę zrobić jak będą usmażone i zamarynowane.
-
Rozporządzenie MinRol w/s amatorskiego i sportowego połowu ryb w wodach morskich
Docio odpowiedział wind wna temat w Wędkarstwo morskie
Skomplikowana sprawa ale o ile niewody, żaki, drygawice i inne wontony mogą być sprzętem wędkarskim to czemu nie. A przy okazji, 1.07.2013 powstał jednolity tekst ustawy o rybactwie. Bez obaw można w niego zajrzeć zamiast w ten z 2004 roku oraz do całkiem pokaźnej ilości poprawek w latach późniejszych. -
Wiele lat temu do tego doszedłem. Ryby to jedynie dodatek do odpoczynku w odpowiednim towarzystwie.
-
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
Nie wiem jak gdzie indziej ale tutaj problemy Grzybka zaczęły się od tego, że otrzymałem na priv od pewnego użytkownika opinię na jego temat. Zniesmaczyło mnie to totalnie i jednocześnie wyczuliło na problem. To wyczulenie pomogło w zauważeniu zorganizowanej akcji na Grzybka, istne polowanie z nagonką. Trzeba być ślepym aby nie zauważyć, że podczas tego polowania na forum zalogowało sie kilka osób, które mają tylko jeden cel - skłonić jak największą liczbę użytkowników do swojej opinii aby to oni przejęli nagonkę. Osoby te nie mają najmniejszego zamiaru uczestniczyć w życiu forum, nie mają zamiaru tworzyć tu społeczności, tworzą za to skutecznie ferment, któremu uległeś, i to mnie smuci. Smuci mnie jeszcze fakt, że jeśli faktycznie obecni tu użytkownicy przejmą nagonkę to czy chcą, czy nie, spowoduje to w efekcjie ogólne rozdrażnienie i niesmak, które wykończą to forum. A szkoda by było, bo zapowiadało się jako jedno z tak nielicznych normalnych. A na koniec. Nie jestem dzieckiem, umiem czytać i myśleć. Obecność Grzybka nie stworzyło jakiegokolwiek problemu. To działanie kilku użytkowników spowodowało całe zamieszanie i częściowo osiągnęli swój cel. Ciebie wciągnęli do swojej gry, walczysz jak lew aby udowodnić, że Grzybek jest be, choć nie masz ani jednego dowodu poza "świętym przeświadczeniem". A może masz coś, co sam widziałeś tylko nie chcesz o tym napisać? Opinie tych "innych" pomijam. Mam dziwne przeczucie, że to kontynuacja problemu z innego forum, gdzie Grzybek udowodnił, że ma rację a w nagrodę został zbanowany ponoć za całokształt. Lecz co mnie obchodzi inne forum? Dla mnie ważne jest co Grzybek robi tutaj a robi wiele dobrego. Jak zacznie robić coś źle, to też nie ja jestem od tego aby go poprawiać, lecz jest tu odpowiedzialny zespół adminów, którzy na pewno sobie poradzą. Woldi nie daj się wciągać w tą brudną grę kilku oszołomów, pozwól toczyć się wydarzeniom swoim własnym tokiem i może wreszcie wykombinuj kilka godzin na rybki, to naprawdę uspokaja. -
Skoro temat kulinarny tak ładnie nam się rozwija to podzielę się kolejną "złotą zasadą". Jest różnica w smaku ryb drapieżnych i spokojnego żeru, ale to wiecie. Ta zasada dotyczy części ryb najlepszych smakowo. Podział jest banalnie prosty. Najsmakowitsza część u ryb drapieżnych to tzw ogon, czyli część określona w przybliżeniu linią od odbytu do końca płetwy grzbietowej. U ryb spokojnego żeru jest dokładnie odwrotnie.
-
No to jeszcze coś z kulinariów, bo już wiem, że sam robisz i gustujesz w rybim mięsku, jak ja. Jesli zdarzy Ci się złowić/kupić/dostać leszcza, ale takiego 2,5-3,0kg to uwędź go na zimno, daj mu odsapnąć od dymu i skosztuj. Z góry radzę ostrożność a najlepiej jedną rękę przywiązać do krzesła, bo za szybko można pochłonąć. Jak dla mnie taki leszcz ma o wiele większe walory kulinarne od swietnie uwędzonego węgorza.
-
W życiu się nie zgodzę. Mięso bardziej zwarte nie oznacza twardości, że o zapachu nie wspomnę. Nie tylko nie czuć mułem ale i charakterystyczny rybi zapach jest o wiele słabszy niz u takiej płoci, czy krąpika. O tłustości mięsa to już ktoś całkowite bzdury powypisywał a Ty go powielasz. To tak jakbyś miał napisać, że kulturysta to nie mięśnie lecz uformowane sadełko. Sum to atleta wśród ryb. Jeden wielki mięsień, który przyprawia większość wędkarzy o smak porażki. Pod względem kulinarnym sumy do 40kg to zupełnie inne ryby niż te powyżej. Jak dla mnie te do 20kg są niejadalne, niech sobie rosną. Mięso jasnoróżowe, mało zwarte, w smaku nijakie. Te większe mają mięso różowe, nadal nie ścisłe, nabierające smaku i zapachu otoczenia w jakim przebywa. Te powyżej 40kg to mięsko bardzo ścisłe ale nie twarde, jasnoczerwone ciemniejące z wagą aż do koloru i zwartości bardziej przypominających wołowinę a nie rybę. Zapach i smak lekko rybi ale nie tranowy. A Tobie Grzybku życze złowienia takiego 40+ abyś sam mógł zweryfikować jego wartości kulinarne, a jest co smakować - powiadam Wam.
-
Dziesiejszy dzień można zaliczyć do bardziej burzliwych podczas mojego pobytu. Choć od rana woda sprawiała wrażenie "wielkiej studni", to wieczorem, po przybyciu wujka Winda można dzionek podsumować fragmentem piosenki z Kabaretu Starszych Panów. "Starsi panowie, starsi panowie, starsi panowie dwaj, Choć szron na głowie, choć nie to zdrowie, to w sercu ciągle maj." ...z cytryną w tle.
-
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
Docio odpowiedział temat w Na każdy temat
Nie ma definicji prawnej ani na pierwszego, ani na drugiego. Niemniej masz całkowitą rację, czuję róznicę każdym członkiem -
Wind generalnie masz rację ale... No właśnie. Yaroslaw pisze, ze będzie się uczyć w Łodzi a to już wymaga karty stałego pobytu. Obcokrajowcy przebywający na karcie stałego pobytu już potrzebują naszej karty wędkarskiej. Najlepiej jakby w google wyszukał najbliższe koło PZW od swojego miejsca zamieszkania i tam się zgłosił.
