Skocz do zawartości

Docio

Zespół AS
  • Postów

    5 489
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Docio

  1. Ot odbija mi z nudów. Nie byłem, za zimno. Niesienie wszystkiego równa się spocenie a rano na termomentrze miałem tylko 8°C. Teraz się przeziębić to byłoby nierozsądne. Dochodzę do etapu, że łatwiej mi będzie dojechać nad wodę 10km niż przejść 200m. Przynajmniej teraz, gdy nie jest jeszcze dość ciepło. A właśnie, zaraz dzwonię.
  2. Coś akurat na off-top aby przy niedzieli namieszać w głowach. Tajemnica ciężkiej denki. Właściwie to nie jestem przekonany czy to naprawdę jest tajemnica ale mam przekonanie, że 95% tu obecnych o tym nie wie. Można by na ten temat napisać fachową książkę pełną terminów z fizyki ale chyba to nie miejsce aby Was zanudzać. Cała ta tajemnica polega na dobraniu żyłki i obciążenia do wędziska. Dobraniu maksymalnym gdyż mniejsze obciążenia będą pasować same z siebie. Od razu na początku warto sobie postawić kilka założeń, które będą wyjściowymi w naszym rozpatrywaniu. Otóż dla wygody i koniecznych dalszych działań przyjmijmy, że posiadamy wędzisko gruntowe z cw max 100g i długości 3,6m. Nie jest ważny kołowrotek ani miejsce połowu. Ważne natomiast jest obciążenie. Obciążenie, czy to w postaci koszyczka, czy sprężyny, czy jakiekolwiek inne, w założeniu wynosi 50g. W tym miejscu ktoś mógłby wtrącić, że dobór obciążenia jest bez sensu, gdyż ono określone jest przez cw wędziska. Trudno takiemu twierdzeniu zaprzeczyć ale nie jest to tak do końca prawdziwe. To co będę się starał udowodnić pozwoli spojrzeć na wytrzymałość wędzisk i żyłek z zupełnie innej strony. To teraz spróbujemy obliczyć jakie naprawdę siły działają na wędzisko i żyłkę podczas zarzucania zestawu oraz jaka jest pozorna masa obciążenia, której nadajemy sporą prędkość podczas rzutu. Kluczowym terminem dla rozpatrywanego zagadnienia jest przeciążenie. Def. Przeciążenie to stan, w jakim znajduje się ciało poddane działaniu sił zewnętrznych innych, niż siła grawitacji, których wypadkowa powoduje przyspieszenie inne niż wynikające z siły grawitacji. Przyjęto wyrażać przeciążenie jako krotność standardowego przyspieszenia ziemskiego. Tak zdefiniowane przeciążenie jest wektorem, mającym kierunek i zwrot. Dla naszych rozważań możemy spokojnie przyjąć, że wartość przyśpieszenia ziemskiego wynosi g=9,8 m/s2. Wędzisko trzymamy w rękach a nie opieramy o ziemię i to najczęściej na wysokości piersi, a to znaczy, że do długości 3,6m możemy spokojnie dodać jeszcze 1,5m. Całość 3,6 + 1,5 określa promień okręgu jaki zakreśla przelotka szczytowa i pomijamy tu ugięcie samej szczytówki. Ułożenie wędziska do rzutu też jest ważne i z moich obserwacji wynika, że najczęściej przy siłowym rzucie wędzisko układa się pomiędzy godziną 3 i 10 odnosząc się do tarczy zegara. Takie ułożenie daje nam kąt 100°, który za chwilę będzie potrzebny do obliczenia drogi jaką przebyła szczytowa przelotka. Nie wiem jak tu wstawić wzory ale wzór wygląda tak: l=a/360° x 2 x Pi x r, gdzie l - to szukana droga, a - nasz kąt 100°, Pi to 3,14 a r to nasz promień 3,6+1,5=5,1m. W zaokrągleniu wychodzi 9,0 metrów jakie przebyła przelotka szczytowa podczas rzutu. To nie wszystko. Rzut nie trwa dłużej jak sekundę a to wprost daje nam niutonowskie przyśpieszenie z II zasady dynamiki, czyli a=F/m=9,0m/s2, gdzie a to przyśpieszenie, F to siła, m to masa. Po przekształceniu wzoru na F=m x a = 0,05 x 9,0=0,45N (kg x m/s2) Czy wszystko już jasne? Nie? To poczytajcie dalej. Wracamy do definicji przeciążenia. Patrzymy na przyśpieszenie ziemskie, czyli siłę grawitacji. Patrzymy na przyśpieszenie jakie nadaliśmy obciążeniu. Z obliczeń wynika, że wektor siły określony przez wytrzymałość wędziska i żyłki a równoważony przez wektor siły ciążenia przez co obciążenie jest w stanie spoczynku przed rzutem, otrzymuje kolejny wektor siły 0,45N, który pozwala na rzut z przyśpieszeniem 9,0m/s2. Ta wartość jest niemal równa przyśpieszeniu ziemskiemu, czyli rozpatrywana jako przeciążenie wynosi prawie 2g, a to z kolei mówi nam, że pozornie masa obciążenia wzrosła niemal dwukrotnie. To wszystko może wydawać się dziwne lub wręcz niezrozumiałe. Nie jestem belfrem, który by to ładnie i składnie podał “na tacy” tak aby każdy zrozumiał. Jak dla mnie ważne jest to, że na podstawie tego tekstu każdy będzie mógł sobie wszystko zmierzyć i podstawić do wzorów a następnie obliczyć i wyciągnąć wnioski. Już teraz widać, że dla przykładowego wędziska obciążenie 50g i dynamicznym rzucie jest to niemal graniczne obciążenie zalecane przez producenta a określone przez cw. Do tego łatwo sprawdzić czy żyłka z jej wytrzymałością jest dobrze dobrana. No i w końcu niektórzy otrzymali odpowiedź na dość powszechnie padające stwierdzenie, że najdalsze rzuty dokonuje się z obciążeniem 50-60g i dlaczego przy niemal maksymalnym obciążeniu wędziska sam rzut jest o wiele mniej dynamiczny a obciążenie wpada do wody o wiele bliżej. A może się mylę i to wszystko bujda.
  3. To typowo gruntowe wędzisko ale do tzw lekkiego gruntu. Dobra na kanały, starorzecza o niezbyt silnym uciągu, wszelkie wody stojące oraz nawet jako żywcówka. Może się też sprawdzić w rzece tam gdzie nurt staje lub zawraca - uciąg w takich miejscach jest zdecydowanie mniejszy.
  4. To co zaproponowałeś to wybitnie metoda gruntowa i ze spławikiem nie powalczysz. Zestaw, jako ten pierwszy, na Twój zbiornik może być. Lepiej by było gdyby kołowrotek był numer mniejszy ale co tam, nie jest źle. Za to akcesoria wyglądają o wiele lepiej. Kilka sprężyn zanętowych, kilka ciężarków do połowu drapieżników, trochę różnych haczyków do ziaren i robactwa, ze 2-3 przyponówki, krętliki nr6 i może jeszcze jakieś koraliki aby sprężyna nie spadała na haczyk a zatrzymywała się na krętliku a do tego dwie proste podpórki i to wszystko. W sumie jakieś 50-70zł.
  5. Piękna chrzestna. No i łódka tyż.
  6. No ładnie proszę sióstr. Planowanko o mnie i beze mnie... Spoko, spoko, ja się już doczekać tego czerwca nie mogę kiedy wreszcie wszystko zniosę i odpalę "muła" z myślą o trasie. Jednak póki co to jutro idę pod most. Na ryby, co by ewentualnie na głowę nie kapało.
  7. Muł mułowi nierówny ale konia z rzędem temu co lepiej wyprowadzi zanętę z koszyczka na jakimkolwiek dnie niż ze sprężyny. To praktykowane "poszarpywanie" w celu uwolnienia zanęty jest poza moim komentarzem. Jeśli ktoś uważa, że tak można to proszę bardzo, ja nie mam nic przeciw, każdy łowi jak chce, prawo pozwala i przynosi mu radochę. Niech tylko obiektywnie napisze ile metrów "podszarpnął" i rozwlókł zanętę po dnie. A może jakaś dzielnie pracująca co sama z koszyczka ucieka. Tak też można tylko po co przynęta na dnie? Rozsądek najważniejszy. Spoistość zanęty z dużymi ziarnami można dobrać i dopasować do sprężyny. W czasie siłowego rzutu nic z niej nie wypadnie, rzuci się daleko a zanęta w większości zostanie uwolniona od uderzenia w powierzchnię wody. Opadnie pokrywając kawałek dna i w ten sposób przynęta znajdzie się w polu zanęty bez bzdurnego poszarpywania. Jak nie zarzucisz i nie ściągniesz nie będziesz wiedział jaki jest ten muł a wtedy dopiero można wyciągnąć jakieś wnioski. Zwróć uwagę czy przy wyciąganiu zestawu musisz się z nim siłować nim "puści", czy też bez większego problemu podrywasz zestaw i ściągasz. To da nam odpowiednią wiedzę o tym mule tym bardziej, że nie ma jeszcze bujnej roślinności podwodnej. Aha. Wolny nurt kanału nie wypłucze ci zanęty. Musisz ją odpowiednio spreparować i koszyk nabijać bardzo luźno. Kanały na szczęście nie są szerokie to i rzuty nie powinny być dalekie co nie spowoduje tego, że do wody spadnie sam koszyk a zanęta "posieje" całą drogę lotu.
  8. Michu zapamiętaj, że namoczona zanęta w standardowym koszyczku waży ok 25g. I tak jak napisał Maksz, koszyk z dociążeniem 25g wystarczy. No chyba, ze będziesz łowił w jeziorze, to wtedy będę upierał się przy sprężynie, która może być tak samo dociążona albo i wcale.
  9. Jeśli chcesz mieć wszystko co potrzeba + reszta na wszelkie ewentualności, to co najmniej 400zł. Minimum 300zł na nisko średniej jakości wędzisko węglowe z takim samym jakościowo kołowrotkiem a reszta na niezbędne akcesoria. Gdyby nie obecność karpia w zbiorniku, to może udałoby się urwać stówkę a tak trzeba brać na niego poprawkę, bo rośnie naprawdę szybko. Wędzisko teleskopowe 4-4,5m ok 200,- Kołowrotek rozmiar 200 ok 100-120,- Spławiki, haczyki, żyłki i drobniejsze akcesoria do spławików montowanych na stałe i przelotowo, a także śrut ołowiany, wypychacz, miarka i jeszcze mnóstwo dupereli, które nie są drogie ale po zsumowaniu to i stówka może braknąć. W efekcie może lepiej rozważyć ewentualne pozostanie przy bazarowym sprzęcie, bo w sumie jakościowo wyjdzie niemal na to samo. Pozostanie dokupienie akcesoriów. A łowienie sprzętem "profesjonalnym" jedynie ułatwia połow a nie łowi za nas. Radocha ze złowionej ryby jest taka sama. Aha. Skoro dopadły Cię reminiscencje z dzieciństwa, to także nie zapomnij o odpowiednich dokumentach dla legalnego połowu. Egzamin jak i sama karta kosztuje, niewiele ale jednak i należy to dodać do wydatków. Licencja na połów również kosztuje i to już nie będzie aż tak mało, zależy który okręg.
  10. Właściwie masz rację, przyjemności kosztują.
  11. Michu a zanim opanujesz technikę "ciężarową" to lepiej nie przekraczać 2/3 obciążenia, max 3/4. Jak się już oswoisz z wariacjami wędziska to tak jak napisał Wind.
  12. Wind bat to dobra rada ale... Chciałoby się podyskutować ale łapy mnie bolą od dźwigania opon. Do rzeczy. O ile większe płotki, okonie a nawet japońce to nie problem dla bata, to nawet mały karpik chyba wymaga dodatkowego osprzętu? A jak już się zliczy koszty, to czy aby na pewno kolega zmieści się w tych 200zł? Sama różnica głębokości od 2 do 6 metrów już sugeruje co najmniej kilka zestawów.
  13. No i świetnie. Osiągnąłeś swój cel zgodny z potrzebami połowu. Dla mnie to bez różnicy, czy to zawodnik, czy wędkarz łowiący latem dwa tygodnie na wakacjach, ważne jest zadowolenie. A wiara jest ważna szczególnie, gdy wiedza na każdym kroku potwierdza słuszność działania. No i (moim zdaniem), za takę przekonującą reklamę Zbyszek Milewski powinien otoczyć Cię sponsoringiem. Nie, nie kpię, nawet ja przy okazji skuszę się przejrzeć ofertę zanęt i na pewno coś wybiorę do długotrwałych testów. A cały post zasługuje jak najbardziej na wyróżnienie, gdyż nic mnie tak nie cieszy jak łamanie kanonów. W końcu mamy do czynienia z istotami żywymi i jakkolwiek naukowcy nie deprecjonowaliby inteligencji ryb, to mimo wszystko nie da się ich zaszufladkować. Tam gdzie jest życie, tam nie ma mechanizmów i odwrotnie. Życie jest nieprzewidywalne i jedynym kluczem do sukcesu nie jest stosowanie cudownych zanęt, czy doskonałego sprzętu lecz poznanie życia ryb.
  14. No o to mi chodziło. Jeśli się chce i ma możliwości to zawierzenie jakiejś firmie wymaga jeszcze czasu na sprawdzenie jej wyrobów. Opinie jakoś mnie nigdy nie przekonywały, przecieki już jak najbardziej. Niestety mogę pisać tylko o tym co widziały moje gały.
  15. Michu taka jest prawda, że wolę sam zaparzyć pęczak, zmielić i dodać płatki owsiane oraz otręby pszenne lub żytnie, dodać jakieś ziarna w odpowiednich proporcjach oraz atraktor i mam zmieszaną zanętę denną, która nie wymaga dociążenia, przecierania ani innych takich zabiegów, co samo z siebie już zdejmuje ze mnie sporo majdanu do noszenia. A jak nie dam mielonych płatków to mam idealną zanętę do koszyczka. A że nie pracuje idealnie? I bardzo dobrze, ryby też mają mieć szansę bo ani nie chcę nałowić ich setek, ani małych, ani z toni, itd, itp. Stosowanie zanęt wynika bezpośrednio z potrzeby jaka kieruje nami w całym mistycyźmie wędkarstwa. Nie jestem temu przeciwny, nie krytykuję, nie pogardzam, to jest równorzędne z moim rozwiązaniem, gdyż odpowiada mojemu celowi połowu. Dla mnie ta cała magia z zanętami nie jest istotna i nie pokładam w niej więcej jak 20% sukcesu. Nie potrzebuję aby w ciągu dwóch godzin złowić 20-cia leszczyków 25cm ale oczekuję, że trafi po ziarnkach, w tym samym czasie, i pokusi się na przynętę jeden półmetrowy. I nie jest tak, że te 20 leszczyków nie dałoby mi radochy. Dałoby, jak najbardziej, ale cel mam inny dlatego wszelkie zanęty są dla mnie już obojętne. A tak przy okazji. Jeśli chcesz poznać zanęty to nie potrzeba kupować każdej po kilka kilogramów. W dobie internetu warto poświęcić nawet sporo czasu i poszukać informacji o producentach. Co niektórzy mogą od tego dostać zawału jak np gdy dowiedzą się, że Gutmix i Sensas robione są przez jedną firmę. Reszty szukajcie sami, szukanie informacji też bywa pasjonujące.
  16. No właśnie. Szczerze to mogę polecić te wyłącznie robione samemu, bo wiadomo co w nich jest. Można też obdarzyć wielkim zaufaniem jakąś firmę i się jej trzymać aby dowiedzieć się jaka jest jej sprawdzalność.
  17. No popatrz. A ja myślałem, w związku z ostatnimi Twoimi refleksjami o przybywaniu (nie chodzi mi o poziom wód ), że się z lekka przestraszysz. No ale skoro nie to w te kilka dni świniaka przerobimy na grillu.
  18. Trapera lubiłem praktycznie w jednej formie - zielona baza. Czarny specjal leszcz, płoć, lin spowodował, że już w ogóle przestałem je kupować, gdyż w wymienionych bez problemu znajdowało się kawałki folii z opakowań, duże kawałki paluszków (nie wiem czy słone, czy z makiem, czy jakieś inne), jakieś sporej wielkości drzazgi i drewienka, a kumplowi po otwarciu nad wodą trafił się nawet niedopałek papierosa. Traper zapach ma jak najbardziej w porządku ale ze składem organizowanym podczas sprzątania, to ja się nie godzę. Wiem jedno. Dobre ziarno kosztuje, przerobienie ich wymaga maszyn a firma jest po to aby przynosić zysk, więc o tanich zanętach i ich składzie wolę się nawet nie domyślać, a o jakości nawet nie próbować rozmawiać.
  19. Aby całkiem wypłoszyć Winda zakupiłem dziś grilla. Taki fajny, może pracować jako standardowy, a może być nad ognisko. Jeden ruszt i jedna obręcz do wolnego opiekania akurat jak dla rybek na hakach. Grill pod nazwą Neptun . Z góry przepraszam za lichą jakość zdjęcia.
  20. Docio

    Przypon

    Hmmmmm, głębokie i widać, że mocno przemyślane. Przyznam się, że w ogóle tego aspektu nie brałem pod uwagę a teraz mam poważne wątpliwości co do słuszności swojego postępowania w aspekcie dzielenia się wiedzą.
  21. Bez różnicy. Wedziska są bardzo mocno porównywalne.
  22. Hubi jeśli to nie tajemnica, to jaki to rejon?
  23. No to więcej zaufania do ojca. Nie wiem czemu uważasz, że on nie wie jaka jest procedura.
  24. To prawda, ze do 14-go roku zycia nie potrzebowałeś karty ale potrzebowałeś opiekuna z kartą. Skoro posiadasz zezwolenie, to łowiłeś na wodach innych niż PZW, bo byś o tym wiedział. W takim razie powinieneś się udać do najbliższego Koła PZW a tam dowiesz się o materiałach do egzaminu, terminie i opłatach. Egzamin w Kole PZW to nie automatyczny akces do PZW lecz wymóg ustawowy.
  25. Czerwony Peugeot 106 z białymi pasami przez całą karoserię, z prawdopodobnie kolorowymi felgami, z widocznymi śladami kolizji z przodu samochodu na gdańskich tablicach - poszukiwany. Poszukiwany Peugeot w dniu wczorajszym spowodował poważną kolizję drogową w Gdańsku na osiedlu domków jednorodzinnych i uciekł z miejsca zdarzenia.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...