-
Postów
5 479 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Docio
-
Zestaw na białoryb na prywatny staw
Docio odpowiedział ZbylR wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Od lat jestem wyznawcą zasady JNUB i nie pisałbym o tym gdybym sam w ten sposób nie łowił. Mając do wbicia gwóźdź w deskę można kupić gwoździarkę, przedłużacz, agregat i resztę z tym związaną albo wziąć młotek i walnąć go zwyczajnie w łeb. Jest też inne uzasadnienie mojej sugestii. Jak sam pisałeś staw nie został jeszcze "skażony" wędkarskimi wynalazkami. Biorąc pod uwagę jego wielkość i stan gatunkowy to albo już jest, albo jest na progu głodowym dla ryb. Dno przeorane w każdą stronę, rośliny wyżarte i tylko patrzeć jak dopadnie go latem przyducha. Na dnie jest już niewiele pokarmu, więc ryby penetrują całość wody. A bułka, świeża, pachnąca, z lokalnej piekarni ręcznie zagniatania a nie z ciasta głęboko mrożonego jak w miastach daje taki zapach, że niech się schowają wszelkie atraktory. Brat zarybił a pojawiły się wzdręgi, skąd to wie? Może łowił, może tylko chodził nad staw aby go doglądnąć, popatrzyć na wodę, wrzucić kawałek bułki lub chleba aby zobaczyć życie na powierzchni. A może dokarmia? To warto się dopytać czym i wtedy dopasować zestaw. Niemniej bułka z powierzchni niemal zawsze jest skuteczna. -
Zestaw na białoryb na prywatny staw
Docio odpowiedział ZbylR wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
To ja odwrotnie do Michała. Od razu proponuję jakiś teleskop 4,0-4,5 m z cw 10-40 g. Żyłka główna 0,25, przypon 0,18 i kilka kajzerek na przynętę, czyli łowienie powierzchniowe na bułkę. W sieci jest tego pewnie od groma. I tak, dobrze zauważyliście, nie ma spławika ani obciążenia. Karp i wzdręga lub raczej coś wzdręgo-podobnego chętnie zbierają z powierzchni. Amur zbiera z całej wody, jaź to śmieciarz, który bierze wszystko z toni. Typowy dennik to jesiotr. Kawałek bułki 2x2 cm koniecznie ze skórką na hak i na wodę. Bułka nie styropian zacznie nasiąkać. Jak nic nie skusi się z powierzchni to zacznie tonąć i ogarnie pozostałe gatunki. Bez zanęty, baz atraktorów, dopalaczy itp. -
Australijczycy przy tworzeniu spuścizny, kultury, przyrody mają tendencję do rozszerzania na "coś" Australii i Oceanii. A to przez to, że jakby przywłaszczyli sobie Wielką Rafę Koralową, która sięga aż po Filipiny i Indonezję. Nie powinno to nikogo szokować gdyż jak wiadomo są to genetyczni spadkobiercy wszelkiej maści kombinatorów, złodziei i zwykłych bandytów zesłanych z Anglii...tak jak i Amerykanie.
-
Wyrobienie karty wędkarskiej
Docio odpowiedział Beniamin Żurek wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
PZW to nie całe wędkarstwo. Prawa połowu określa ustawa o rybactwie śródlądowym Art 7. Wędkarz musi posiadać Kartę Wędkarską oraz zezwolenie gospodarującego. Fakt, że osoby do 14 roku życia nie muszą posiadać tego dokumentu nie wyklucza ich z posiadania a co za tym idzie z korzystania w pełni ze swoich praw. Fakt ograniczeń wiekowych PZW omija się bardzo prosto - wystarczy nie być członkiem PZW i mieć opłaconą licencję połowową. -
Wyrobienie karty wędkarskiej
Docio odpowiedział Beniamin Żurek wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Jesteś nieletni. Obecnie, chyba, nim skończysz 15 lat za wszystko odpowiadają rodzice. Udaj się do najbliższego Koła PZW lub tego, które sobie upatrzyłeś, poproś któregoś z rodziców lub prawnych opiekunów aby poszedł z Tobą do tego Koła, dopytaj się o egzamin i materiały do niego. Jak Ci coś dadzą to dobrze, jak nie to dokładnie dopytaj i zapisz, ustawy itp ściągniesz z netu bez problemu. W necie znajdziesz zagadnienia takie jak montowanie zestawu, pierwszy sprzęt, itp. A adres Koła to prosta sprawa, wpisz w np Google frazę - Radom koło pzw i wyświetlą się linki do Kół i wchodząc na ich strony przeważnie jest zakładka adres albo kontakt. Zdanie egzaminu to jeszcze nie koniec. Z kwitem udajesz się do starostwa i tam składasz wniosek + zdjęcie + drobna opłata ok 20 zł. Po kilku dniach będzie do odebrania Karta Wędkarska. Szanuj ją, zabezpiecz przed wilgocią i noś tak aby jej nie zniszczyć, bo to dokument wydany do końca życia. Będziesz mógł łowić samodzielnie ale czyń to z rozwagą gdyż za wszystko odpowiadają rodzice. Jeśli złapią Cię na kłusowaniu, połowie gatunków w okresie ochronnym, połowie ryb niewymiarowych to rodzice bekną prawnie a wtedy ktoś z nich może wziąć pas i zapomnieć o bezstresowym wychowaniu wbijając Ci przez tyłek odpowiedzialność do głowy. -
-
Podejdź do tego jak do najzwyklejszego teleskopu, takiego nieco dłuższego. Zestaw składaj jak do match obojętne czy spławik stały, czy przelotowy. Przy głównej 0,14-0,16 zobaczysz jak pięknie zestaw 1 g śmiga spokojnie na 10 m. Naprawdę nie trzeba machać jak cepem, do czego zmuszają cięższe wędziska, prawdziwa finezja.
-
Nie wiem co dla Ciebie znaczy "lekki waggler" ale osobiście spokojnie łowiłem na zestaw 0,8 g montowany na stałe przy gruncie ok 2,5 m oraz zestawem 5 g odległościowo ok 25 m przy gruncie 8 m. Moja bolonka ma cw 5-20 g i długość 5 m.
-
Nie powiem, masz wyczucie odnajdywania przepisów na porażkę. Mam nadzieję, że to celowe. Według tego przepisu na naleśniki to czy wyjdzie, czy nie, jest super losowe. Nie odbieram fachowości autorce ale koniecznie przydały się wspomnieć o konsystencji ciasta. Nie może być za rzadkie ani za gęste bo nici z naleśników a jak wiadomo, różne mąki, z różnych młynów (czasem nawet z tego samego), mają różną zdolność wiążącą i czasem trzeba dosypać mąki lub dolać płynu.
-
Oho, czuć wiosnę, sezon wybiegu dla trolli uważam za otwarty.
-
Kiedyś, dawno temu, popełniłem tekst o kuchni wędkarskiej. Praktycznie niczym się ona nie różni od zwykłej domowej kuchni i nie ma w niej miejsca na jednoczesne podawanie gramów, mililitrów i procentów. Zawartość procentowa w ogóle nie istnieje w recepturach i całość zawsze odnosi się do jednego, określonego, suchego składnika. Warto poczytać jakieś przepisy z książek kucharskich, czy choćby na stronach internetowych a wszystko stanie się jasne.
-
Spławik i sandacze, nawet raz go spotkałem jak podsuwał im żywczyki, skutecznie. Jednak konia z rzędem temu komu udałoby się łowić z marszu w tamtym miejscu. Tam wkoło nurt i małe głazy a pogrubienie końcówki zestawu jest jak najbardziej uzasadnione. O innych miejscach mogę się jedynie domyślać ale nie są jakoś wybitnie łatwiejsze od tego co napisałem.
-
To dobry argument a mimo to nie czuję związku. Łowiąc na najzwyczajniejszy grunt, czyli metodą ciężkiej denki, nawet nie słyszałem aby ktoś stosował przypon strzałowy, a w rzekach nizinnych bardzo często piach jest nietypowy, powstały z rozmycia skał. Są to maciupkie sześciany ok 2x2 mm i paskudnie ostrych rantach i krawędziach. Wejść na bosaka na taki piach to jak proszenie się o wizytę u chirurga a jednak nie kojarzę aby ktoś w ogóle myślał o przyponie strzałowym.
-
No i mam prośbę do Ciebie o wyjaśnienie, gdyż do tej pory sądziłem, że przypony strzałowe stosowne są po to, by duże obciążenie umieścić dość daleko na relatywnie cienkiej żyłce głównej, która przy rzucie najzwyczajniej mogłaby się zerwać. O związku przyponu strzałowego z zaczepami na dnie nie słyszałem a przyznaję, jestem ciekaw. Uczucie po siłowym rzucie 150 g na żyłce 0,40 jest równie niezapomniane i głęboko zapad w pamięć...i palce.
-
Podpowiedzcie coś o wędce
Docio odpowiedział Dejwhc wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Spostrzeżenia co do miejsca wbicia haka są jak najbardziej prawidłowe lub wręcz oczywiste. Wiedząc jak ryby pobierają pokarm oczywistym jest, że z dna będzie to dolna warga lub nożyczki, a z toni górna warga. Cienkie haki potrafią rozerwać wargę ale nigdy same z siebie. To wynik nieumiejętnego, zbyt silnego zacięcia. O ile nie mamy najmniejszego wpływu jakiej wielkości ryba pokusi się na naszą przynętę, o tyle już nasze wstępne nastawienie w efekcie daje podstawy do zmontowania właściwego zestawu. No a jak na zestaw dla ryb 20-25 cm przywali 40-stak, to klękajta narody. Albo zestaw się zrywa w najsłabszym miejscu, albo zaczyna się bieganie po brzegu aż do stanu przedzawałowego i trzeciego skręcenia kostki. Nic śmiesznego, znałem gościa, który tak bardzo chciał wyjąć sandacza ok 70 cm, który akurat nieplanowo mu wziął, na zestaw okoniowy, że prawie osiągnął to co napisałem. Skręcił obie kostki a jak z braku sił usiadł na ziemi, to sandałek zerwał zestaw a wędkarze kibicujący po podejściu do niego chcieli wzywać karetkę. Takie pytanie, zupełnie od pały. Czy ważniejsza duża ryba na lekki zestaw by móc się chwalić, czy zdrowie i gdzie tu przyjemność? Wracając do meritum. Łowisz i holujesz wedle swoich upodobań, byle zgodnie z obowiązującymi przepisami i nic nikomu do tego. Można wymieniać się informacją lub radą ale tylko i wyłącznie jako informacja do przemyślenia a nie w formie nakazu. Holowanie po dnie, jak pisałem, jest czynnością z góry odejmującą nam przewagę nad rybą. Ryba denna w swoim środowisku, choćby na metrowej głębokości, jest w swoim domu i cały czas kombinuje jak się z tego zadzioru co ją ciągnie uwolnić. Jest w pełni świadoma i absolutnie nic jej nie przeszkadza bo samo holowanie, co jest naukowo udowodnione, nie robi na niej większego wrażenia. Dopiero gdy zobaczy brzeg, światło, poczuje tlen atmosferyczny na skrzelach zaczyna się despotyczna walka o przetrwanie. Co ja ciągle o tym świetle? Rybie oko nie ma regulowanej źrenicy. Różnica w natężeniu światła nad powierzchnią wody a na głębokości metra typowej nizinnej nieprzejrzystej wody jest ogromna. To tak jakbyś w słoneczny dzień nosił mocno przyciemnione okulary i nagle je zdjął, albo obudził się w nocy i włączył światło. Ryba nie zmruży oczu, nie osłoni ich ręką a źrenica jest cały czas otwarta na maksa. To szok dla każdego organizmu. Spytaj jakiegokolwiek kierowcy jak jadąc nocą dostanie długimi po oczach z naprzeciwka albo trafi na palanta ze źle ustawionymi światłami. A nasze źrenice się adaptują do ilości światła a i tak przez kilka sekund kierowca kieruje za pomocą "mocy" a nie tego co naprawdę widzi, bo nic nie widzi. W podręcznikowym holu leszcza od początku opisów połowu tego gatunku wszelcy autorzy powtarzają, że leszcza trzeba jak najszybciej podnieść pod powierzchnię, wyciągnąć jego łeb aby łyknął powietrza i praktycznie jest już po walce. Leszcz jest wyjątkowo wrażliwy na światło i tlen atmosferyczny, to tak jakby przed człowiekiem wybuchły jednocześnie granat błyskowy i łzawiący. Zero obrony, całkowite skołowacenie. Zupełnie inaczej ma się z rybami światłolubnymi ale to temat na zupełnie inne dywagacje. I jak zwykle, to tylko moje zdanie...choć to nieprawda. Zdanie jest osób żyjących z badania ryb pisząc opracowania naukowe a moja jest niewielka praktyk. Edit. Przeczytałem jeszcze raz Twój post i mam dla Ciebie coś do przemyślenia. Przynęta na dnie, ryba bierze, hak w dolnej wardze, hol przy dnie. Oblicz szanse na fakt zaczepienia grota haka o cokolwiek na dnie by ryba się wypięła, z haka i na wędkarza. -
Podpowiedzcie coś o wędce
Docio odpowiedział Dejwhc wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Obejrzałem, od początku do samego końca. W filmie ani razu nie padło słowo "bombka" za to często padało określenie slow sinking bomb. Film ciekawy, prezentuje całkowicie mi nieznaną technikę połowu gruntowego z opadu. Co do reszty, to po nadaniu nowego nazewnictwa do znanych już rzeczy, udaje, że wymyślił koło na nowo, w dodatku z podstawowymi błędami, czyli koło nie jest okrągłe a kanciaste. No to teraz o kantach. Poleca kołowrotek jak do techniki match tylko sporo większy i w sumie wiadomo, że tylko aby szybko ściągać zestaw. Patrząc na ryby jakie łowi to pewnie co sezon go wymienia na nowy. Poleca wędzisko pellet-waggler, o którym nawet nie słyszałem. Mam jednak oczy i obserwowałem zachowanie tego wędziska. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wymyślono nową nazwę dla długiego wędziska spinningowego o cw 10-30 g. Przypatrzcie się szczytówce, to nie jest feeder. W tym momencie przypomniały mi się pytania z forum o feeder i łowienie na waggler oraz upór niektórych użytkowników, że na feeder można wygodnie łowić na spławik. Starych wyjadaczy nie zaskoczę ale młodzi, nie mający pojęcia o metodach i technikach, łasi na wszelką nowoczesność łykają takie nazewnictwo choć nie mają pojęcia o podstawach, no i konflikt gotowy. Węzeł - pętla podwójna. Już w latach 90-tych ubiegłego stulecia wędkarze odeszli od tego węzła gdyż okazał się węzłem mocno osłabiającym żyłkę ze zbadaną wytrzymałością 80-82% wytrzymałości żyłki. Wspomniane w filmie zalecane grubości to 0,21-0,26 mm ale przy tak dużej utracie wytrzymałości zdecydowanie podciągnąłbym ich średnice. Jednak czy dałoby się tak lekkim zestawem zarzucić żyłką 0,30 mm na te 20-25 m? Nie sądzę. Jednak zawodnicy hołdują temu węzłowi gdyż pozwala on na błyskawiczną wymianę przyponu. Hol. Nie wiem jaką "szkołę" wędkarską kończył ale poza zaczynającą przygodę z wędkarstwem młodzieżą pierwszy raz widzę aby holować 4-ro kg rybę po dnie. Dobra, komercja, dno czyste bez zaczepów ale nawyk pozostanie, a holowanie to reakcja zdobyta poprzez doświadczenie oparta na wyczuciu i niuansach, które każdy może odbierać inaczej i inaczej reagować. Nie dziwi więc, że autor jawnie oświadcza o spinaniu się ryb pod nogami, bo spinają się, gdyż są w swoim bezpiecznym środowisku, nie są "przymroczone" tlenem atmosferycznym oraz światłem i są w pełni sił. To tylko moje spostrzeżenia, moja opinia i ocena, więc absolutnie nie trzeba się z nią zgadzać. -
Podpowiedzcie coś o wędce
Docio odpowiedział Dejwhc wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
Może tym, że bombka jest wskaźnikiem brań a ołów lub koszyczek obciążeniem. Ale upierać się nie będę, nie wiem, nie znam się... -
- Mamo, mamo, tata zjadł moją czekoladę. - To za to wypij mu piwo z lodówki.
-
Koniecznie spryskiwacz pokaż żonie, zaraz go zwinie do prasowania.
-
Na pewno nie. Komplet to 4-ry, pełne takie segregatory jednak najciekawsze jest to, że to opis metod i technik z całego świata (głównie z Niemiec), z czego zdecydowana większość jest u nas zabroniona. Niestety, chyba podczas ostatniej przeprowadzki wywaliłem je z hukiem jako nieprzydatne a wręcz wprowadzające w błąd, a ja miałem mniej dźwigania.
-
Z rybami jak z cyckami u kobity, nawet małe cieszą.
