Jump to content

Mączka rybna na zimę


marian
 Share

Recommended Posts

Jeśli chcecie udziwnień to spróbujcie dodaćdo zanęty, podczas jej przygotowywania, oleju z puszki po jakichś rybkach. Według mnie najaromatyczniejszy olej mają podwędzane szproty w oleju ale to tylko moje odczucia. Proponuję też wcześniej zaopatrzyć się w rękawice gospodarcze, takie kuchenne gumowe. Gdy pierwszy raz zastosowałem taki olej to potem przez dwa dni nie mogłem pozbyć się zapachu z rąk i było to naprawdę krępujące.

 

Co do psiej karmy, to w zeszłym roku i w tym testowałem ją jako dodatek. Nie przypominam sobie abym, w którymś momencie przesadził albo dodał jej tylko symboliczną ilość, zawsze było to ok 5%. W moim przypadku starta Chappi wołowina i warzywa nie spowodowała rewelacji a nawet pokuszę się o dalej idący wniosek, że zmniejszyła atrakcyjność zanęty, biorąc pod uwagę innych wędkarzy po sąsiedzku.

Link to comment
Share on other sites

Docio,może zbyt wiele było warzyw w tej karmie?Do zanęt najlepsze są te,z dużą ilością protein zwierzęcych(listopad-marzec).A'propos karm dla psów.Właścicielom tych czworonogów polecam artykuł w necie pt."Krótka rozprawka o suchych karmach".

Link to comment
Share on other sites

może zbyt wiele było warzyw w tej karmie?

A w czym to przeszkadza? Moi zdaniem twierdzenie, że w miesiącach ,,zimnych,, najlepsze są skłądniki zwierzęce można między bajki włożyć :)

Link to comment
Share on other sites

Nie każda karma(składniki) musi rybom odpowiadać.Również niekoniecznie dobrze może się komponować z pozostałą częścią zanęty.Co do składników zwierzęcych i pochodzenia zwierzęcego w zimnych miesiącach,zachowam Woldi zdanie odrębne.

Link to comment
Share on other sites

Docio,może zbyt wiele było warzyw w tej karmie?Do zanęt najlepsze są te,z dużą ilością protein zwierzęcych(listopad-marzec).A'propos karm dla psów.Właścicielom tych czworonogów polecam artykuł w necie pt."Krótka rozprawka o suchych karmach".

Ozet jak Cię lubię... Ty chyba nigdy nie miałeś psiaka. :)

No dobra, znalazłem czas, poszperałem w necie, znalazłem tekst i podczas czytania wpierw opadła mi szczęka a pod koniec tekstu musiałem szybko lecieć do WC aby się nie posikać ze śmiechu. Nie, nie ma w tym tekście bzdur, gdyż jako całość zawiera wyłącznie "prawdy objawione". Całość opinii o suchych karmach jak i wyniki testów oparte są tylko i wyłącznie na gustach i smakach rodzinki jamników. To tak jakby zabrać przysłowiowego Kowalskiego z ulicy do restauracji, zaserwować mu kilka dań a następnie, wyłącznie na podstawie jego smaku i gustu okreslić jakość tych dań, choć nie będzie miał pojęcia jak powinny wyglądać i smakować, że o odróżnieniu wieprzowiny od wołowiny czy baraniny nie wspomnę. No dobra o co mi chodzi. Chodzi mi o to, że nie ma firmy, która by w swoim działaniu nie była nastawiona na zysk i droga karma wcale nie musi być gwarancją jakości. Chyba każdy opiekun czworonoga próbował kilku gotowych karm (suchych lub mokrych), które by odpowiadały pupilowy na wypadek podróży. Takie próbowanie nie ma nic wspólnego z miarodajną oceną jakości karmy lecz tylko i wyłącznie z gustem i smakiem pupila. No i zapomniałbym o najważniejszym. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że chyba wszyscy producenci karm w mniejszym lub większym stopniu stosują uzależniacze o czym autor zdaje się zapomniał nawet wspomnieć. No dobra, dość już.

Stosowałem zmieloną karmę Chappi, gdyż taka mi się została gdy Napir przeszedł po Błękitnym Moście. To był jego wybór, jego smak i jego gust, i nie ma to nic wspólnego z jakością. Dodatek nie sprawdził mi się o czym napisałem i to wszystko. Celowo napisałem nazwę, gdyż wiadomo, że karmy mają różne składy podobnie jak gotowe zanęty. To była tylko informacja i rozważania o "zawartości cukru w cukrze" nie mają podstaw. Nikt, chyba żaden z użytkowników, nie posiada odpowiedniego sprzętu aby miarodajnie stwierdzić ile naprawdę protein jest w karmie tak jak nie jest w stanie określić składu gotowej zanęty. Opieramy się na opiniach, że na taką zanętę ryby biorą a na inną nawet nie trącą, i to nam wystarcza. Dlaczego więc doszukujemy się ilosci protein w psiej karmie?

No dobra, to jeszcze coś. Zawsze sprawdzał mi się Frolic. Gdy był świeży to nawet "kółko" założone na hak działało magicznie, gdy wysechł mieliłem i podnosił skuteczność zanęty. No i jeszcze. Taka przynęta jest skuteczna wyłącznie w technice połowu z dna. Karma dość szybko nasiąka wodą i potrafi sama spaść z haka. A skoro już jesteśmy przy jedzeniu dla zwierzaków to również mogę polecić, jako bardzo dobry wypełniacz, makaron dla zwierzaków. Jednak nie zwykły czy z minerałami lecz taki do zaparzania. Wsypuje się miarkę do miski, zalewa wrzątkiem aby go jedynie pokryć wodą, czeka 5 minut i już jest gotowy a nawet jest go objętościowo cztery razy więcej. :) Jak ktoś chce spróbować to wsklepie dla zwierzaków wiedzą jaki to makaron do zaparzania a kilogram kosztuje do 10zł.

Edited by Docio
Link to comment
Share on other sites

No i stało się,"zeszliśmy na psy".Docio,przeczytałem Twój akuratny wywód trzykrotnie i...nie mam się do czego przyczepić.A szkoda.Może tylko sprostuje niesłuszne podejrzenie że nie mam/miałem psa.Mam i to dwa.Biegają sobie wolno,oczywiście w ramach ogrodzenia posesji.Kupuję im karmy różnych firm,tak dla urozmaicenia,raczej z niskiej półki cenowej.Przy tym nie zauważyłem żadnych efektów ubocznych takiej diety.I właśnie karmy różnych firm,czyli to co akurat mam pod ręką,stosuję do zanęt(listopad-marzec).Z tym jednak że w moim przypadku jest to znaczący dodatek,20-25%składu zanęty.Moim zdaniem mielona karma bardzo pozytywnie wpływa na właściwości wabiące zanęty.Karmę dodaję wyłącznie do zanęt bazowych,uniwersalnych,nie zdominowanych konkretnym zapachem.Często bazę moich zanęt stanowią prażone śruty zbożowe,nasiona oleiste,słone paluszki,czasem herbatniki. Karma dla psów(zmielona) pełni rolę swoistego atraktora.

Edited by Ozet
Link to comment
Share on other sites

w moim przypadku jest to znaczący dodatek,20-25%składu zanęty

To bardzo dużo, przynajmniej według mnie. Korci mnie zapytać jak sobie radzisz z zespoleniem takiej zanęty bo karma, choćby mielona, nie klei się w ogóle. U mnie przy zbliżonej ilości albo nadal była sypka a tworzyły się duże grudy z reszty składników, albo robiły się normalne kule typu kamień. :) Wiadomo, że w obu przypadkach nie była to dobra konsystencja i dopiero zjechanie do 10% pozwoliło mi na normalne klejenie zanęty.

Jak zasugerowałem, może to być strategiczna tajemnica i naciskać na odpowiedź nie będę. :) 

Link to comment
Share on other sites

Żadna tam tajemnica Docio.Składniki zanęty mieszam starannie na sucho.Wsypuję do plastikowego wiaderka z niemal hermetycznym deklem,i w rękach kręcę tym wiaderkiem we wszystkich kierunkach,przez jakieś 2 minuty.W najprostszej wersji,jest to zanęta firmowa i mielona karma w proporcji np.4:1.Jeżeli z wcześniejszych doświadczeń wiem,że całość będzie zbyt słabo kleić,to w miejsce 1części firmówki dodaję 1cz.mielonych płatków owsianych,albo 3/4cz.mąki pszennej tzw.krupczatki(coś pośredniego między miałką mąką a kaszą manną).Mogą to być oczywiście także kleje mineralne typu:liant coller,lub bentonit.Z tym drugim należy zachować szczególną ostrożność,aby nie zrobić z zanęty ciasta na haczyk.Ilość składników klejących,ustalamy metodą prób i błędów,zależnie od rodzaju łowiska.Więcej w rzekach i głębokich jeziorach/zbiornikach,gdy chcemy aby kule zaczęły pracować dopiero na dnie.Mniej w płytkich stawach czy starorzeczach z mulistym dnem,gdy zanęta ma pracować już od powierzchni.Zanętę po nawilżeniu dobrze jest przetrzeć przez sito, aby uzyskać jednolitą strukturę,bez grud i klusek,dzięki czemu kule zanętowe będą równomiernie rozmywać się na dnie łowiska.

Link to comment
Share on other sites

Ale mnie korci. :) Jak już to jeszcze jedno. :) Używasz karmy świeżej, lekko miękkiej, czy całkowicie wysuszonej? 

A przy okazji. Nie odnosisz wrażenia, że tylko my skusiliśmy się na stosowanie karmy jako dodatku? Tyle pytań, tyle wątpliwości natury czysto technicznej a tu kompletna cisza. :) Tylko ja czegoś nie wiem? :) 

Link to comment
Share on other sites

Z moich obserwacji wynika,że wielu wędkarzy,zwłaszcza młodego pokolenia,idzie na łatwiznę.Kupują paczkę czy dwie firmówki,dodają pinki albo puszkę kukurydzy i gotowe.Takie czasy.Im już nie w głowie gotowanie,mielenie,ugniatanie ciast,etc.Może wynika to z pośpiechu codziennego życia.Ot,szybko zanęcić,szybko nałowić,wrzucić "chrust i urobek"do bagażnika i wio,do domu.Wielu rzeczy nie wiedzą i nie chcą wiedzieć.Wystarczają im zapewnienia producentów zanęt Xczy Y,że dana zanęta jest skuteczna w każdych warunkach,wabi i selekcjonuje wybrane gatunki ryb,zwłaszcza największe egzemplarze.Czego tu chcieć więcej?

Jeżeli chodzi o karmę,to stosuję tylko suchą,w postaci różnego rodzaju chrupek,które mielę w ręcznej maszynce do mięsa(przeznaczonej wyłącznie do celów wędkarskich).

Link to comment
Share on other sites

 i

stosuję tylko suchą,w postaci różnego rodzaju chrupek,które mielę w ręcznej maszynce do mięsa

No to robimy podobnie. Osobiście korzystam z przystawki do elektrycznej maszynki do mielenia mięsa. Przystawka do warzyw, robi plasterki, wiórki ale i ma tarkę dla której jest obojętne czy ścieram bułkę, czy suchą (wysuszoną) karmę. Swoją drogą to nieźle musisz się naszarpać z maszynką, prawdziwa droga przez mękę. :) 

No dobra, po tegorocznym zniechęceniu z powodu braków efektów znów mi się coś po głowie kołacze i to dzięki Tobie. :D W przyszłym roku zrobię inaczej i znów spróbuję zwykłej karmy. Jak pisalem wcześniej Frolic mi się sprawdził. :) Tym razem wezmę skorzystam z wiórkownicy w tej mojej przystawce a zrobię je ze świeżej karmy. Małe wiórki dodam tak jak gruby dodatek i nie będę musiał się zastanawiać nad ich połączeniem z zanętą. Może to okaże się skuteczne.

Link to comment
Share on other sites

Z tym mieleniem to fakt,że trzeba się trochę natrudzić.Pół obrotu do przodu,obrót do tyłu.Ale jako że nie są to duże ilości,nie jest tak źle.W zimnych miesiącach nęcę oszczędnie,więc ilość karmy w zanęcie wynosi 100,a w porywach 200g.W ten sam sposób mielę herbatniki,suchary,słone paluszki,orzechy arachidowe z łupiną.Docio,jakoś nie jestem przekonany czy wilgotna karma pocięta na wiórki, przyniesie pożądany efekt.Sucha i mielona jest o tyle lepsza że woda roznosi te drobinki po łowisku wabiąc ryby.A takie wiórki,jeżeli już ryby na nie trafią,mogą je szybko sycić.Zwłaszcza w zimnej wodzie,kiedy to przemiana materii u ryb przebiega znacznie wolniej.Piszę to raczej pod kątem płoci,ale jak trafiasz w stadko leszczy,może być to dobre rozwiązanie.Frolica nigdy nie stosowałem,więc może za jakiś miesiąc wypróbuję.(O ile zima się nie pośpieszy).Do tej pory stosowałem Pedigree,Chappi i Purinę.Z różnymi efektami.Raz na wozie,trzy razy pod wozem,jak to na rybach.

Link to comment
Share on other sites

A nie, nie. Nie myślę i chłodnej wodzie lecz o lecie. Kikedyś furorę robiły połówki orzechów arachidowych w dedykowanych dodatkach do zanęt. Kilkanaście orzeszków a cena dwukrotnie wyższa. :) Z wiórkami chodzi mi myśl aby właśnie zastąpiły grubsze kąski ale to jeszcze prawie rok. :D 

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...
  • 2 weeks later...

Nie mam zielonego pojęcia, gdyż nigdy nie dane mi było jej stosować. Gdyby jednak mi przyszło to wpierw sprawdziłbym jej właściwości klejące. W końcu to mączka, czyli może się zdażyć, że więcej niż 10% może robić z zanęty kluchę, choć z drugiej strony ne ma w niej klejącego glutenu.

Zupełnie innym tematem jest sama idea nęcenia w porze zimowej i tu rozwiązania są diametralnie różne z podobnymi efektami. Jedni jedynie obsypują przerębel płatkami owsianymi, inni zapodają minimalne ilości ochotki do dziurwy, a jeszcze inni bez żenady nęcą małymi kulkami zanętą firmową w ilości niemal jak latem.

Link to comment
Share on other sites

Co do przerębli,nie bedę się wymądżał,bowiem w tych okolicznościach łowię tylko na błystki,ale faktycznie,koledzy nęcą zarówno czarnymi firmówkami,ziemią z ochotką,czy płatkami owsianymi.Zależnie od miejsca i czasu,każda z tych zanęt była rewelacyjna.Teraz o mączce rybnej.Nigdy nie stosowałem jej w postaci czystej,ale jako składnik pasz dla trzody.Owa pasza o strukturze sypkiej(nie granulat),stanowiła wiosną i późną jesienią ok.50%składu mojej zanęty.Zauważyłem że szczególnie dobrze,na dodatek owych pasz,reagują leszcze i krąpie.Płocie owszem też wchodziły w takie mieszanki,ale zbyt szybko się przejadały i po pół godzinie już ich nie było.Jeżeli miała by być to czysta mączka rybna,to dodatek 5 max 10% w zupełności wystarczy.I wtedy już żadnych atraktorów.Zapach dla ludzkiego nosa ochydny,dla ryb wydaje się być całkiem całkiem

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...