Jump to content

[Portal] Angielska metoda odległościowa.


Jotes
 Share

Recommended Posts

Rzecz jasna cały poniższy opis wyrażam własnym zdaniem, według własnej logiki i pojmowania wszelkich niuansów związanych z tą metodą.

Początki tej metody sięgają lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia, a sama metoda wymyślona/stworzona została odpowiednio do warunków atmosferycznych panujących w Anglii. Nie na darmo mówimy często, że dzisiaj mamy angielską pogodę, gdy na dworze jest ponuro, mgliście, pada deszcz i wieje wiatr. I właśnie do takich warunków dopasowano odpowiednią metodę amatorskich i sportowych połowów ryb.

Zobacz cały artykuł

 

Link to comment
Share on other sites

Fajne sprawozdanie z łowienia na odległość, jeszcze polecam spróbować metode z spławikiem AVON i STICK na kanale jako przepływankę, też daję radość :) i pełna siatkę np. płoci :) albo klenia ;)

Link to comment
Share on other sites

No i fajnie, wiem przynajmniej jak dobierasz się do tych leszczy. Jotesie, ciekawi mnie pewien niuans. W jaki sposób ustalasz powtarzalną odległość łowienia. Zaznaczasz na żyłce, czy też masz zakotwiczony jakiś znacznik/marker?

Link to comment
Share on other sites

No i fajnie, wiem przynajmniej jak dobierasz się do tych leszczy. Jotesie, ciekawi mnie pewien niuans. W jaki sposób ustalasz powtarzalną odległość łowienia. Zaznaczasz na żyłce, czy też masz zakotwiczony jakiś znacznik/marker?

 

Właśnie też to ciekawe? Np. Ja oznaczam markerem żyłe, ale wiesz czasem łowienie przy jakimś hymm miejscu gdzie można ustawic zestaw pomiędzy grążele itp. daje możliwość bez oznaczania. Jak w gruntówce np.

Link to comment
Share on other sites

Początkowo stawiałem bojkę, ale już tego nie muszę robić. Nęcę w ściśle namierzonych punktach, pomiędzy rurą odprowadzającą deszczówkę z tamy, a drabinkami z prętów do bezpiecznego wchodzenia, gdy spadzista nawierzchnia jest śliska. Patrząc od strony łodzi, miejsce nęcenia jest wierzchołkiem trójkąta o bokach w równej długości, których mogę się mylić o około metr do półtora metra, tama jest podstawą tego trójkąta. Nęcę w kole około 4 do 5 m średnicy, więc tak nieznaczna różnica nie może mieć wpływu na brania. M.in dlatego mogę się pokusić o prowokowanie ryb do brania, o którym napisałem. zarzucam prostopadle do wysokości tego trójkąta (środek podstawy). Stając z konieczności inaczej i zarzucając np o 90º od tamtego miejsca, wyznaczam sobie trójkąt prostokątny, którego jedna z przyprostokątnych (dłuższa) jest linią prostopadłą do rury, a krótsza to odległość łodzi od miejsca nęconego. Rzucam wtedy zanętę począwszy od końca mojej przyprostokątnej i 5 m w moją stronę oraz w stronę drabinki. To z pewnością jest to samo miejsce, co wcześniej. Różnica również jest nieznaczna. Ponadto, kiedyś zaplątała mi się żyłka o szczytową przelotkę (poskręcała się już), gdy pociągnąłem, zrobiła się spiralka. Przypadek, ale i ona wyznacza, ile żyłki mam dowinąć. Następną żyłkę po ustawieniu zestawu od razu przeciągnę nożem żeby zrobić taką ładną spiralkę/wyznacznik.    ;)

 

Dodam jeszcze, że w tak często nęconym miejscu pomyłka nawet o 10 m nie powinna mieć zbytniego wpływu na brania, gdyż po pierwsze strzelam jeszcze z procy zanętę wokół wagglera, a wystrzelony z procy makaron ma też duży rozrzut i to on przytrzymuje leszcze w łowisku.

Edited by Jotes
Link to comment
Share on other sites

Jotes, zamiast robić nożem ową "spiralkę" na żyłce, praktyczniej będzie zaznaczyć np. pół metrowy odcinek żyłki jakimś markerem (flamastrem wodoodpornym, pisakiem, korektorem biurowym). Można takie rzeczy kupić w sklepach z art. biurowymi, szkolnymi czy budowlanymi. Rozwiązanie tanie i skuteczne. Bo markery dedykowane wędkarstwu są niestety drogie (50-80zł).

Link to comment
Share on other sites

Zbyszku, ja już kiedyś to przerabiałem i faktycznie celowo do tej metody kupowałem żyłkę spinningową, odtłuszczałem ją i zaznaczałem na niej czarnym markerem. Nie było to jednak trwałe i co kilka zarzuceń musiałem odnawiać. I żeby było jasne, robiłem to porządnym markerem - BIC Permanent Marker.

Tym razem stosuję typowe żyłki do odległościówki i w grę wchodziłby jedynie biały marker dedykowany do tej właśnie metody. Nie zależy mi jednak na aż takiej precyzji i nie dam tyle kasy na zwykłą pierdołę, z której być może już za kilka tygodni nigdy więcej nie skorzystam. Bo jako spinningista nie mam odrobiny pewności, że w przyszłym sezonie jeszcze będę łowił na odległościówkę - a nóż drapieżnik będzie ładnie zagryzał?

 

A z tą spiralką to oczywiście żartowałem(że zrobię na nowej żyłce).  ;) Zbyszek, nawet jeśli miałbym już nic więcej tam nie złowić, to i tak jestem nasycony już leszczami. Ale podejrzewam, że gdyby któregoś dnia moje nęcone miejsce było zajęte, to stając obok, ryby i tak wlezą w moją zanętę, którą już doskonale znają, a nie jakąś inną bebeluchę. Tutaj każdemu szkoda kasy i dołożyć konkretnych dodatków. Walą moczony chleb wymieszany z płatkami. No to kto ma wtedy większe szanse? Mam rację? ;)

 

Trzym się - pozdrawiam. Jarek

 

Ps. Na tej żyłce nie zaznaczę - DRAGON Nie będzie widać. :(

Edited by Jotes
Link to comment
Share on other sites

Jarku, ja stosuję tanie markery firmy Granit, cena to +-5zł. Mimo że są na bazie alkoholu, nie zauważam uszczerbku na wytrzymałości żyłki w trakcie sezonu. Na następny i tak nawijam nową. Owe markery można kupić w różnych kolorach: białym, żółtym, czerwonym, zielonym, niebieskim i czarnym, więc z doborem kontrastującego koloru do czarnej czy ciemnobrązowej żyłki, nie ma problemu. Fakt że w trakcie łowienia 2-3 krotnie odnawiam kreskę na żyłce, ale bynajmniej jak dla mnie to żaden kłopot. U mnie oznaczenie na żyłce zawsze znajduje się między kołowrotkiem a pierwszą przelotką, więc schylam się, odnawiam kreskę i po bólu.

Link to comment
Share on other sites

Dzięki za podpowiedź. Poszukam i spróbuję. Ja też w dokładnie tym samym miejscu znaczyłem. ;)

 

A żyłka? To akurat nie problem, takiego Dragona za 8,50 zł mogę nawet 5 razy do roku wymieniać. Żaden wydatek. I trzeba przyznać, że jest dobra, nadal pięknie tonie (nie odtłuszczałem jeszcze) i jest wytrzymała (0,16). Trabucco 0,18 niemiło wspominam.

Edited by Jotes
Link to comment
Share on other sites

Ja z Trabucco stosuję tylko żyłki przyponowe (no i bolonkę tej firmy). Na spinning zastosowałem czarną żyłkę Trabucco dwa razy, czyli po raz pierwszy i ostatni. Była bardzo podatna na uszkodzenia mechaniczne i co tu dużo mówić, znacznie słabsza niż deklarowana wytrzymałość na szpuli. Do technik spławikowych, jako żyłki główne stosuję Dragony: Millenium i Maximę Feeder&Match.

Edited by Ozet
Link to comment
Share on other sites

Ja ją kupiłem do odległościówki. W sklepie nie mogłem zerwać 0,18, więc byłem pod wrażeniem i wziąłem w cenie coś ok 20 zł. Dopiero nad wodą okazało się, że to zwykła nitka, rwała się bez żadnego trudu. Przez tą cholerę straciłem wtedy 2 najlepsze wagglery 10+3. Być może dostałem tylko starzyznę, ale już się sparzyłem i więcej nie wezmę. :)

Link to comment
Share on other sites

@Ozet, Maxima od Dragona - super żyłka.

Sam stosuję Jig&Trout - różową.

Nawinąłem w ubiegłym sezonie na kołowrotek i do dzisiaj nie straciła nic ze swojej świetnej wytrzymałości.

Nadal zachowuje swoją miękkość, co znacznie ułatwia wiązanie węzłów.

Maxima - żyłka moim zdaniem godna polecenia i wydania około 30 złotych za szpulę 300m.

Edited by Tammyy
Link to comment
Share on other sites

Guest ŁYSY0312

A ja Trabucco żyłeczkę pod matcha miło wspominam, tak samo jak wyrób Mivardi. Najgorzej zaś Maverowską River Stone.

W obecnym sezonie testuję Ignesti New Subline, i jak na razie jestem pod wrażeniem, ale to się może zmienić ;) . Do końca sezonu jeszcze  ciut czasu zostało :D.

 
Link to comment
Share on other sites

Czytałem w 2013, że Tarabucco, ma słabe żyłki, np. do spina mi nie polecali, a na spławik taka jedna seria ich żyłek, fatalnie w wodzie działała, i się skręcała szybko, przeszłem na Mikado, ale teraz mam akurat Kongera Matcha na ruchomej szpili, i całkiem całkiem.

Edited by stawny
Link to comment
Share on other sites

Kołowrotki o ruchomej szpuli nie skręcają żyłki, więc różnica w jej jakości nie jest bardzo odczuwalna. Natomiast w kołowrotkach o stałej szpuli, które mniej lub bardziej skręcają linkę, marnej jakości żyłka potrafi dać się mocno we znaki.

Edited by Ozet
Link to comment
Share on other sites

Masz Ozet rację! Ważne też, by żyła dobrze toneła, i szybko się nie przetarła, i była nowa, a nie długo zalegała w magazynie, i jak na allegro niekiedy sprzedają starą od tyle :)

Link to comment
Share on other sites

Jost przenoszę rozmowę z czata do Ciebie.

Według Mnie, to co napisałeś ok, ale im prostrzy zestaw match, tym ławiej z nie plątaniem się go. Doświadczeni wędkarze spławikowi, mogą jak Ty łowić, ale amatorzy powinni korzystać z prostoty, bo match daję taką możliwość, tz. prosty zestaw match ze spławikiem blokowanym śrucianami. John Wilson as matcha angielski, pisze w książce, że blokoje śrucinami waggler 3BB lub inny, i też poczatkującym to poleca. Stupkiewicz podobnie wspomina o tym, w swym podręczniku Wędkarz Nowoczesny. Albo nie rozumiem niekiedy kolegów amatorów, albo teraz nie zaczyna się łowienia na anglika od prostoty, a od dużego zaawansowania, a ma się bardzo mało info. o metodzie, i zero doświadczenia w łowieniu. Przepraszam za brak pol. znakow niekiedy pisze z pracy.

Edited by stawny
Link to comment
Share on other sites

Po pierwsze, proszę nie kaleczyć mojego nicka, o ile zwracasz się do mnie...

 

A po drugie, ja napisałem o najprostszym zestawie w swoim artykule, możesz mi wierzyć! A mógłbym opisać jeszcze zestaw ze śrucinami z większością ciężaru skupioną pod wagglerem i resztą malejąco rozłożoną w kierunku krętlika...

 

Po trzecie... Jak ktoś coś opisuje, to zanim wejdzie się w taką polemikę jak powyżej, należałoby przynajmniej zapoznać się z tekstem i go zrozumieć - czemu tak, a nie inaczej autor opisuje i poleca taki, a nie inny zestaw? Doczytaj, czemu mój zestaw nie może być blokowany niczym, albo raczej, czemu nie może być zmontowany przy pomocy systemiku do stacjonarnego mocowania wagglera? Tak na spokojnie i bez pośpiechu. To wszystko zawarte jest w moim tekście! pkt NR 2. GŁĘBOKOŚĆ ŁOWISKA 6,4 M!   :)

 

John Wilson też by tak łowił tu u mnie.  :czytaj:

Edited by Jotes
Link to comment
Share on other sites

Koledzy, ja bardzo proszę o nie zasypywanie mnie bezsensownymi pytaniami na Privat, gdyż na pytania typu:

 

"A jaki ciężarek przelotowy założyć posiadam 0,5, 10 i 14g a waggler 3+4 :/ Muszę kupić inne?"

 

"Ile splawik powinniem mieć luzu pomiędzy jednym a drugim stoperem?

 

Nie będę odpowiadał poza forum! Od tego jest Mateczka Googlownica i jej niezmierzone zasoby, żeby się wspomagać. A jak się jest początkującym wędkarzem, to nie wolno się sugerować czyjąś siatką złowionych ryb i wmawiać sobie, że ja też od razu chcę tak samo łowić. Nie powinno się od razu rzucać na głęboką wodę, jeśli nie potrafi się pływać! Do wszystkiego należy dochodzić małymi krokami, poczynając od najprostszych rzeczy, kolejno przechodząc do bardziej złożonych, ale przede wszystkim chłonąc mnóstwo wiedzy zawartej w internecie. Czytać, czytać i jeszcze raz czytać. Chłonąć wiedzę jak gąbka, poczynając od poradników dla początkujących wędkarzy, przechodząc kolejno do zaawansowanych technik połowów.

 

Dla ułatwienia daję pytającym:

Krok pierwszy

Edited by Jotes
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...