Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Spory stawek, więc muszą tam żyć grubsze ryby, niż te które obserwujesz przy brzegu. Większe (starsze) ryby są ostrożne, więc nie będą przebywać pół metra od brzegu, zwłaszcza gdy na tym brzegu "kręci się" człowiek. Tak więc musisz nęcić w takiej odległości od brzegu, żeby większe ryby Ciebie nie widziały. Bo jeżeli Ty widzisz rybę, to jest pewne że ona także widzi Ciebie, więc możesz zapomnieć że ją złowisz. Jeżeli chodzi o zanęty, to moim zdaniem lepiej kupić tanią zanętę, niż robić własnoręcznie. Jeżeli wszystkie komponenty zanęty musisz kupić po cenach detalicznych, to w ogólnym rozrachunku jest to nieopłacalne. W dodatku przy braku doświadczenia, efekt końcowy jest bardzo niepewny. Tak na marginesie napiszę że sam robię zanęty na bazie pieczywa jasnego, ciemnego i cukierniczego, oraz śruty zbożowej. Tzw. firmówki stanowią nie więcej niż 30% składu moich zanęt, częściej mniej. Ale w tym przypadku owa baza wychodzi stosunkowo tanio, gdyż w pobliskiej piekarni kupuję worek starego, kilkudniowego pieczywa (16zł za 25kg), w którego skład wchodzi chleb jasny i ciemny, bułki, bagietki, chałki i drożdżówki. To wszystko po wysuszeniu "na gnat", mielę w urządzeniu zwanym śrutownikiem. W ten sam sposób mielę mieszankę zbożową w której skład wchodzi owies, jęczmień i pszenica (wiosną płaciłem 40zł za 50kg). W ten sposób uzyskuję bazę, która jest podstawą moich zanęt. Czasem dodaję zmieloną karmę do psów (wiosną i późną jesienią).

Wracam do odpowiedzi.

Jeżeli nie będziesz nęcił ziemniakami, dużą ilością makaronu czy jakichś klusek to zakwaszeniem łowiska nie masz się co przejmować. Jeżeli wrzucisz jednorazowo kilogram zanęty, to jestem przekonany że ryby różnych gatunków skutecznie się z nią rozprawią, w ciągu doby góra dwóch. A podejrzewam że na jedno wędkowanie wrzucasz do wody mniej niż 0,5kg zanęty. Tak więc spoko, możesz spać spokojnie.

Małe ryby, właśnie dlatego że jeszcze są małe, żerują głównie na planktonie zwierzęcym (zooplanktonie), dlatego interesują się wszelką zawiesiną w wodzie (w omawianym przypadku, Twoją opadającą zanętą). Wraz z wiekiem, ryby przestawiają się na pobieranie pokarmu w strefie dna, gdyż ich głównym pokarmem będą larwy owadów i małże (bentos).

Inną przyczyną braku zainteresowania małych ryb zanętą leżącą na dnie, może być kontrast między barwą zanęty a barwą dna. Małe ryby unikają jasnych plam na ciemnym podłożu, gdyż mogą szybko zostać namierzone przez drapieżnika.

Napisano

Jest to żwirownia, jak już wcześniej wspomniałem, więc mogę liczyć na naprawdę różne ryby, jak lin, leszcz, karp, okoń, płoć, ukleje itd. Do tej pory głównie nęciłem "swoją" zanętą, tj. zmielone płatki owsiane, wiórki kokosowe, bułka tarta, i to tyle :).

 

Od teraz kompletnie przestaje się interesować łowieniem przy bliskim brzegu i będę zarzucał zestawem dalej tak, aby wreszcie coś ciekawego złowić. 

Co do zanęty. Również uważam, że nie ma sensu wydawać na osobne składniki, więc zdecydowałem, że kupię jakąś na allegro. Czy mam patrzeć konkretnie na składniki i dobierać je do ryb czy po prostu brać co jest najtańsze?

 

Jeszcze raz zadam pytanie dot. tego mojego 0,5 gramowego spławika przelotowego. Czy spokojnie mogę nim zarzucać dalej? (5-6m), czy mam zmieniać na coś cięższego?

Napisano

Na początek kup zanętę przeznaczoną na różne gatunki ryb, dla rozpoznania łowiska. Takie zanęty są pod nazwami: Karpiowate ; Wody stojące ; Uniwersalna. Dość uniwersalne na różne gatunki ryb są też zanęty Lin-Karaś. Gdy już stwierdzisz co tam w stawie pływa, możesz nastawić się na konkretny gatunek ryby, i kupować zanętę dedykowaną temu właśnie gatunkowi. W tak płytkim stawie i niewielkiej odległości łowienia (5-6m), spławik 0,5g powinien wystarczyć. Gdyby wiał silny wiatr i miałbyś problem z zarzucaniem zestawu, to zwiększ gramaturę spławika.

Napisano

Podczas dzisiejszego łowienia, zorientowałem się, że nie potrafię zacinać ryb!

Miałem kilka pełnych brać, tj. spławik zanurzył się cały, lecz zanim zaciąłem w jedną ze stron, na haczyku już nic nie było (ryba wypluła pewnie). Panie Zbigniewie, jakaś kolejna rada co do zacinania? 

Napisano

Spróbuj zacinać w pierwszej fazie brania, gdy spławik zaczyna się: zanurzać, "odjeżdżać" w dowolnym kierunku lub unosić.

Ps. Staraj się łowić możliwie jak najczęściej, bo nawet najlepsze porady na forum, nie dadzą tyle co praktyka nad wodą. Niestety, ale skutecznego zacinania korespondencyjnie się nie nauczysz.

  • 10 miesięcy temu...
Napisano

Witam po prawie roku absencji na forum. Wznawiam temat, bo wciąż wasza wiedza, Panowie, jest mi potrzebna :) . Łowiska nie zmieniłem od zeszłego roku, wciąż jest to żwirownia. Nie dokupiłem żadnych akcesoriów wędkarskich, a kupić je muszę. Budżet w chwili obecnej mam nieco większy, więc mogę sobie pozwolić na, powiedzmy sobie, firmowe części zestawu. Wędzisko mam stare, ale kupować nowe nie zamierzam, bo je po prostu lubię. Co prawda jest już trochę "zjechane", ale mam nadzieję, że posłuży jeszcze bardzo długo. Kołowrotka, którym mógłbym łowić nie mam, więc jest to najważniejsza część całego wędkowania. Co moglibyście mi polecić? Myślę, że mógłbym przeznaczyć do 100 zł na zakup kołowrotka. Następnie chciałbym kupić jakąś naprawdę dobrą żyłkę główną. Myślałem nad Stroftem lub Dragonem. Fajnie gdyby wytrzymała długi czas w dobrym stanie.

 

Jak już wcześniej wspomniałem, na tym łowisku, szczególnie przy brzegu, jest niesamowicie dużo uklejek. Nie są to ogromnych rozmiarów osobniki, a przynajmniej tak mi się wydaje. Jak wiecie, ryby te bardzo szybko reagują na rzucaną zanętę. Właściwie po chwili od rzucenia jej, w miejscu tym pływają dziesiątki, jak nie setki sztuk. Już piszę, o co mi chodzi. Na haczyk (14) nabijam białego robaka bądź pinkę, bądź kukurydzę, bądź dżdżownicę, i zarzucam. Haczyk tego rozmiaru jest o wiele za duży na średniej wielkości uklejkę (mam na myślę średniej wielkości pływające tam uklejki - do powiedzmy 7 cm). No i chętne na robaki, czy tam coś innego, ryby jedzą moją przynętę. Gryzą po kawałku, albo próbują i zaraz odpływają. Doskonale to widać na ruchu spławika, bo ten, od wielu takich prób zjedzenia przynęty, rusza się. I to rusza się w taki sposób, jak gdyby ryba, na którą w tym momencie łowię - płoć. Chodzi o to, że nie wiem, kiedy taka płoć naprawdę będzie się kręciła obok haczka, bo uklejki sprawiają wrażenie ciągłego brania, i nie wiem, czy to bierze płoć czy małe uklejki. I tutaj mam pytania. Czy płoć zniechęci widok uklejek zajadających się przynętą? I czy gdyby faktycznie brała większa ryba, to spławik zareaguje inaczej? Widziałbym to jakoś wyraźniej?

To na razie tyle. Cieszyłbym się, gdybyście podali mi jakieś fajne propozycje kołowrotka i żyłki.

Napisano

Spróbuj łowić tuż nad dnem. Sprawdź dokładnie głębokość w miejscu w którym łowisz a później ustaw grunt. Jeśli nie będzie brań możesz położyć pzypon na dnie, najlepiej razem z ostatnią śrucina.

Większa przynęta, 3 robaki zamiast dwóch? Kanapka z kukurydza lub pszenica. A może przynęta roślinna lub ciasto.

Jeśli Twoja zanęta zawiera konopie a ryby są przyzwyczajone do necenia ziarnami konopi będą skubały śruciny i powstają fałszywe brania. Skup śruciny i powinno pomóc jeśli na tym polega problem.

Przede wszystkim próbować, im więcej tym lepiej. Zmieniaj przynęty, sposób podania, grubość i długość przyponu, grunt, miejsce łowienia. Na koniec porównuj wyniki i wyciągaj wnioski.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...