Część tematu zaczynająca się od postu Ozet-a wydzieliłem z tematu sprzętowego. Przypomnę tylko, że Docio "przyznaje się" do współpracy, świadomej i do tej pory "tajnej" dla części naszych użytkowników, z redakcją Wiadomości Wędkarskich. Od siebie mogę dodać, że moje działania mające na celu sprowadzenie Docia do nas powodowane były moja sympatią do niego, podziwem dla jego wiedzy i, sami przyznacie, niesamowitej umiejętności jej przekazania. Gdy się pierwszy raz spotkaliśmy w wirtualnej rzeczywistości 5 lat temu nie wiedziałem, że współpracuje z redakcją, a były to czasy ,gdy jeszcze publikował w WW swoje artykuły.
Ale wracając do tematu. Sami mamy możliwość obserwacji tego co dzieje się nad naszymi wodami. Czy to wina PZW, czy Urzędu Marszałkowskiego, czy kłusoli, nawet często nas, wędkarzy, że jest tak jak jest?? Każdego po trochu. Związek to ludzie, ludzie i pieniądze. Nie od dziś wiadomo, że zawsze znajdzie się słaba jednostka, która będzie chciała wykorzystać "możliwości". A im wyżej w związkowej hierarchii tym pokusy większe. Ale to wędkarze decydują, kto jest na szczycie. Udział w życiu związku biorą tylko ci, którym się naprawdę chce i tacy, którzy mają dużo czasu. A takich jest niewielu. I im mniej ludzi patrzy na ręce tym łatwiej poddać się pokusie kombinacji. Już kiedyś była grupa, która chciała działać, ale wraz z nadejściem wiosny jakoś więcej chęci i energii poświęciliśmy wędkowaniu niż próbom zrobienia czegokolwiek.
Dziś cieszę się, że mam fajne koło, z fajnymi ludźmi, spotykamy się na imprezach organizowanych przez koło czy komórkę PZW. I chyba na tym zostanie nam poprzestać, chociaż wychodzę z założenia, że jak nam tu " na dole" będzie dobrze to może i z czasem związkowi się "poprawi".