Umawialiśmy się na Martwą Wisłę w Błotniku. Na miejscu melduję się krótko po 6.00 i ... ZONK!! nie ma gdzie usiąść!! Masa wędkarzy w każdej przecince w trzcinach, na pomostach mariny i gdzie tylko da się kijka zamoczyć. Frekwencja jak na wiosennych śledziach .
Krótka konsultacja telefoniczna z Jonaszem i umawiamy się na Śledziowym, w "tajnym" miejscu . Tam też wiatr głowę urywa, lądujemy w końcu na Piaskowym. Krótko po 8.00 już mocze robala, z nadzieja wpatruję się w spławik. Niestety, do 11.00 jeden okonek połakomił się na ochotkę, Jonasz miał więcej szczęścia, a może umiejętności , i poza okonkiem ułowił trzy płotki. Jeszcze przed południem dotarłem do domu.
Jest plan, co by w Sylwestra spotkać się w Elblągu na bulwarze. Jeśli pogoda pozwoli to czemu nie ...