Otóż właśnie robi różnicę. W teorii rejestry miały właśnie określić presję wędkarską na poszczególne gatunki. Miały być podstawą do określania potrzeb zarybieniowych. Dlatego znaczenie maja te ryby, które zabieramy a nie wypuszczamy.
Co się dzieje z danymi zawartymi w owych rejestrach to już inna historia, chociaż z mojej wiedzy wynika, że przynajmniej w naszym okręgu ktoś te dane "obrabia'" i nawet natknąłem się gdzieś na opracowania traktujące o tym, ile jakich gatunków zjadamy.
Z drugiej strony wiem, że wielu, bardzo wielu wędkarzy ma równie ambiwalentny stosunek do rejestru. Powinien być, ktoś z ZO powinien je analizować, ale samemu wypisać te parę kratek to już "smród". Przeglądałem swój rejestr jak oddawałem skarbnikowi, dwa razy w ciągu roku 2015 zabrałem ryby, więc dla mnie to żaden problem go wypełnić.