Skocz do zawartości

wind

Administrator
  • Postów

    5 094
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez wind

  1. wind

    Powerbank.

    O widzisz, o tym trybie samolotowym nie wiedziałem.
  2. wind

    Powerbank.

    Dzięki, przemyślę Twoją propozycję. Mam jeszcze chwilę na zakup.
  3. No i fajnie. A jaką metodą łowiłeś??
  4. Witam, mam do sprzedania wiadro Jaxon z pokrywka i miską, jak na zdjęciu. sprzęt nowy, nigdy nie używany. Cena 60zł plus koszty wysyłki około12-15zł.
  5. witajcie, ze względu na zbliżający się sezon wyjazdowy zastanawiam się nad zaopatrzeniem w tytułowy przenośny magazyn prądu. Nie, nie będę "łowił" za jego pomocą ryb . Chociaż ... Dobra, koniec żartów. Powerbank potrzebny mi raczej na weekendowe wypady aby naładować dwa, może trzy telefony. Nie mam pojęcia jaki kupić, jakiej pojemności i innych parametrów. Jaką kasę musiałbym wyłożyć, aby się nie zawieść. Pomożecie???
  6. @Przemo94, proponuję zacząć od słownika języka polskiego i nie zapominaj o polskich znakach. Kolejne takie posty będa kasowane.
  7. Dzięki wszystkim za pociechę, mam nadzieję niedługo się odegrać. No właśnie się zastanawiam co z nim zrobić, nie wiem czy jest mi potrzebny .
  8. Daj sobie spokój z zestawami z Allegro. Pisaliśmy o tym już wielokrotnie.
  9. Właśnie schłodziło mi się jakieś hiszpańskie Estrella coś tam, coś tam ... kolor piwny, resztę pomińmy milczeniem ... nie polecam .
  10. Dziś prezes zawołał nas na zawody kołowe. Mając w pamięci wyniki poniedziałkowe i wtorkowe nie byłem optymistą. Do tego wczorajsze relacje Pawła dobiły mnie całkowicie. Dość powiedzieć, że do wagi miałem ... 2 ryby .Dzięki płotce i uklejce zająłem 3 miejsce, broniąc miejsca na pudle o 0,010kg. Różnica między pierwszym a drugim miejscem była jeszcze mniejsza, 0,005kg. Nic to, zawsze to na pudle, no i nagroda wpadła .
  11. Mniej więcej tyle ile w linku, chociaż póki ktoś nie kupi cena pozostaje jedynie pobożnym życzeniem sprzedającego.
  12. Automatyczna Wiadomość Temat przeniesiony z "Dodaj artykuł (brudnopis)" do "Ogólne Rozmowy".
  13. A ja właśnie siedzę nad kanałem śledźowym i ten szwedzki wiatr przegonil wszystkie ryby. Zostały tylko dwa niewymiarowe okonki i bolek.
  14. Dziś o metodzie, która jest stara jak wędkarstwo ale bardzo kontrowersyjna. Przez pewien czas była u nas zabroniona, potem wróciła do łask. Ostatnio nawet usankcjonowano w regulaminie APR użytkowanie podstawowego narzędzia do pozyskiwania przynęty, czyli podrywki. Pewnie już wiadomo, ze chodzi o tzw. „ żywca” . Metoda niezwykle skuteczna w połowie większości gatunków ryb drapieżnych ale przez część wędkarskiej braci uznana za „gorszą” , kojarzona z tzw. „gumo filcami”, cokolwiek miałoby to oznaczać, potępianą głównie przez jej domniemaną niehumanitarność. Cóż, każdy ma prawo do własnej oceny i moim zdaniem w zupełność wystarczy, że wyraża swą dezaprobatę nie stosując tej metody. Mimo to uważam ją za wartą spróbowania, a odpowiednia technika i odnalezienie właściwego miejsca może spowodować niezwykle skuteczne wędkowanie. Jak wspomniałem na początku, można z powodzeniem łowić prawie każdy gatunek drapieżnika, ja próbowałem do tej pory w ten sposób łowić węgorze, okonie i oczywiście szczupaki. Zobacz cały artykuł
  15. Dziś o metodzie, która jest stara jak wędkarstwo ale bardzo kontrowersyjna. Przez pewien czas była u nas zabroniona, potem wróciła do łask. Ostatnio nawet usankcjonowano w regulaminie APR użytkowanie podstawowego narzędzia do pozyskiwania przynęty, czyli podrywki. Pewnie już wiadomo, ze chodzi o tzw. „ żywca” . Metoda niezwykle skuteczna w połowie większości gatunków ryb drapieżnych ale przez część wędkarskiej braci uznana za „gorszą” , kojarzona z tzw. „gumo filcami”, cokolwiek miałoby to oznaczać, potępianą głównie przez jej domniemaną niehumanitarność. Cóż, każdy ma prawo do własnej oceny i moim zdaniem w zupełność wystarczy, że wyraża swą dezaprobatę nie stosując tej metody. Mimo to uważam ją za wartą spróbowania, a odpowiednia technika i odnalezienie właściwego miejsca może spowodować niezwykle skuteczne wędkowanie. Jak wspomniałem na początku, można z powodzeniem łowić prawie każdy gatunek drapieżnika, ja próbowałem do tej pory w ten sposób łowić węgorze, okonie i oczywiście szczupaki. Przygotowując sprzęt na szczupaka i węgorza korzystam z tego samego wędziska i kołowrotka. Trzyczęściowe składane wędzisko długości 3,6m i c.w. do 60g. Odpowiednia długość i dość sztywna praca daje pewność skutecznego zacięcia z dużego dystansu. Kołowrotek Okuma Travertine Baitfeeder wielkość 45 z nawiniętą żyłką 0,25mm. Wolny bieg przyda się przy połowie węgorzy, stawiając żywca za szczupakiem pozostawiam kabłąk otwarty. Żyłka jak wspomniałem, średnicy 0,25mm, przeznaczona do metod gruntowych, niezbyt rozciągliwa. Plecionka do tej metody jest zbyt sztywna, ale to tylko moje zdanie. Wskaźnikiem brań w tej metodzie jest spławik. Stosuję wyporne, jaskrawo malowane spławiki przelotowe o wyporności 8-15g, zależnie od wielkości używanych przynęt. Obciążam zestaw jednopunktowo przelotową oliwką o masie nieco mniejszej niż wyporność spławika. Żyłką główną łączę z krętlikiem na przyponie węzłem spinningowym. Przypon długości minimum 25cm, solidna agrafka i kotwica odpowiedniej wielkości. Na przynętę wybieram rybki, które najczęściej łowię batem w wybranej miejscówce. Zwykle są to płotki lub krąpie. Wolę te drugie ze względu na spłaszczoną budowę ciała, taki szeroki tułów daje większe „echo” żerującemu drapieżnikowi. Idealnym żywcem jest karaś ze względu na niezwykłą żywotność. Niestety, nie zawsze udaje się „na gwizdek” złowić odpowiednią rybę na przynętę i trzeba zadowolić się tym, co mamy do dyspozycji. Żywca zapinam kotwicą za grzbiet pod płetwą grzbietową. Grunt ustawiam mniej więcej na 2/3 głębokości łowiska, zestaw ustawiam w miejscu, które „pachnie” szczupakiem, czyli na skraju zarośli, trzcin czy skupisk kwiatów pływających. Są to ulubione miejsca drapieżników, gdzie czekają na swoje ofiary. Jak wcześniej wspominałem po zarzuceniu zestawu i wybraniu luzu na żyłce otwieram kabłąk i pozwalam żywcowi na swobodne penetrowanie okolicy. Oczywiście trzeba pilnować, aby przynęta nie schowała się w zaroślach, zaczep i strata zestawu murowana. Kwestia zacięcia to też bardzo sporna sprawa i praktycznie każdy wędkarz ma na to własną teorię. Mówią, że trzeba dać rybie dobrze zagryźć, niektórzy dają sobie czas na papierosa i dopiero wtedy zacinają. Ja preferuję całkiem inną szkołę, która mówi, żeby po braniu dać dosłownie chwilę i po zatrzymaniu się ryby ( co świetnie widać na szpuli kołowrotka ), mocno zaciąć. W ten sposób mogę później bez problemu uwolnić rybę niewymiarową lub taką, której zechcę darować wolność. Gdy zapada zmrok ten sam zestaw przezbrajam w dwóch miejscach. Zmieniam spławik na taki, w którym można zamocować świetlik a kotwiczkę z wolframem lub stalką zastępuję 30cm żyłkowym przyponem z haczykiem z oczkiem. Obowiązkowym połączeniem żyłki głównej z przyponem jest duży i mocny krętlik. Żywczyka zapinam za pyszczek, konkretnie za górna wargę ewentualnie za ogonek. Tu najczęściej stosuję ukleję lub słonecznicę. Zmniejszam też nieco grunt ustawiając przynętę w pół wody. Tym razem kabłąk pozostawiam zamknięty. Zacinam od razu jak zobaczę branie, węgorz połyka łapczywie swoją ofiarę nie obracając jej w pyszczku. Łowienie okoni na żywca to już zupełnie inna para kaloszy i prawdę mówiąc „ćwiczę temat” bez większych sukcesów do tej pory. Sprzętowo wygląda to wiele delikatniej niż poprzednio. Wędzisko pozostaje to samo, kołowrotek wielkości 3000 z nawiniętą tonącą żyłko 0,18mm. Spławik przelotowy o wyporności 6-10g wyważony w 1/2 wartości oznaczonej na korpusie. Dalej jak poprzednio: krętlik, przypon z żyłki głównej długości 25cm i haczyk nr 2-4 . Na przynętę stosuję zwykle podstawowy pokarm okonia w moim jeziorku czyli słonecznicę. Ma jedną wadę ,trzeba stosunkowo często ja zmieniać. Zacinam praktycznie od razu, jednak trzeba to zrobić z wyczuciem, okoń ma dość delikatny i kruchy pyszczek, poza tym łapczywie połyka swój posiłek i czasem może by problem z odhaczeniem ryby. Zwykle stawiam zestaw żywcowy przy okazji połowów spławikowych. Jako dodatkowa szansa na bonusowy połów. Za to dość często widuję wędkarzy, którzy stosują „wędrującą” odmianę tej metody. Przemieszczają się wzdłuż brzegu z wędziskami i wiaderkiem z żywcami. Dają szansę drapieżnikowi przez 15-20minut na jednej miejscówce i jeśli nie ma efektów ruszają dalej. W ten sposób aktywnie penetrują duży obszar łowiska i znacznie zwiększają swoje szanse na spotkanie z zębatym zbójem. Zgodnie z obowiązującym regulaminem APR przynęta musi pochodzić z łowiska, w którym wędkujemy. Ma to ochronić nasze wody przed gatunkami inwazyjnymi, jak np. karaś srebrzysty oraz przed rozprzestrzenianiem się chorób, które mogą przenosić ryby z innych akwenów. Oczywistym jest też to, że przynęta musi być wymiarowa i poza okresem ochronnym, o ile takowe posiada. Utarło się, że drapieżniki najchętniej łowimy tuż po zakończeniu okresu ochronnego, mówi się, że po tarle najchętniej żerują i najłatwiej je złowić. Na pewno jest w tym wiele racji, ale równie dobre brania np. szczupaka można mieć np. późną jesienią. Dlatego zwykle odkładam żywcowe połowy o kilka tygodni po okresie ochronnym z dwóch podstawowych przyczyn. Po pierwsze, ryby nie mają kalendarza i jeśli mamy chłodną wiosnę to mogą być jeszcze nie wytarte. Trofea ociekające mleczem czy ikrą nie są urokliwe a troska o jakość naszych wód powinna nam podpowiadać, ze warto dać im jeszcze spokojnie dokończyć dzieła prokreacji. Druga przyczyna jest bardzo prozaiczna, ryby łowione jesienią posiadają wiele więcej walorów kulinarnych. Metoda połowu jak każda inna, może kontrowersyjna i „zalatująca” słusznie minionymi czasami, ale jak każda ma swój urok i przede wszystkim skuteczność
  16. Toś zaszalał, w końcu . Ja też się dziś nie obijałem i skoro świt popędziłem co koń wyskoczy nowym tunelem prosto nad kanał Śledziowy. Pogoda piękna, słonecznie choć rześko, ale wredny północny wiaterek podwiewał, z upływem czasu coraz bardziej. informacje zebrane wśród wędkarzy nie nastrajały optymistycznie ,ale jak już byłem na miejscu to grzechem by było nie zapuścić spławiczka . O 7.30 zestawy w wodzie, łowiłem na dwa kije, i ... cisza . Faktycznie ryby w ogóle nie skubały nawet. Od czasu do czasu pojawił się drobny okonek, i w końcu miałem kilka delikatnych brań. Nie wszystkie wykorzystałem, ale w efekcie do siatki trafił jaź, okonek i dwie płotki. Jutro poprawka, przed zawodami kołowymi chcę sprawdzić jeszcze dwa warianty .
  17. wind

    Choroba karpi

    Automatyczna Wiadomość Temat przeniesiony z "Ogólne Rozmowy" do "Karp".
  18. wind

    naklejki

    Konger na pewno dodaje naklejki do swoich wedzisk i kołowrotkow.
  19. Walczyłem jak lew i w końcu wylicytowałem dwa piękne zestawy wspaniałych spławików. Pierwszy to zbieranina, trochę rękodzieła, trochę manufaktury ale główny celem był pierwszy z prawej, najprawdziwszy Sheakspeare . Jak już dotarł i wziąłem go w ręce ucieszyłem się podwójnie. Drugi zestawik to ręcznie robione spławiczki o bardzo niskiej gramaturze, od 0,2g do 0,8g. Wpadły mi w oko od razu i nie wahałem się ani chwili, przebijałem jak szalony . Do 12zł
  20. Dziś sromotnie zaspałem, dwie godziny obsuwy . Dobrze po 9.00 zaczynam połowy w Tudze, na znanym już odcinku koło Żelichowa. Miałem na dzieję na konkretne leszcze ale widziałem tylko oznaki intensywnego żerowania, nawet ogona mi nie pokazały. Dziś były poza moim zasięgiem. Za to połowiłem trochę płotek, krąpi i innego drobiazgu. Wynik końcowy to 2720g. Zawsze cuś . Za tydzień pewnie tam wrócę, te leszcze nie dają mi spać ...
  21. W środę odebrałem ostatni z poważnych zakupów sprzętowych tej wiosny. Jonasz przekonywał mnie, ze warto więc w końcu zamówiłem półkę do podestu, na nodze i z parawanem. Koniec darmowego solarium dla robactwa . Teraz już tylko same drobiazgi mi zostały do dokupienia ...
  22. wind

    Sztutowo

    Dziś dostałem potwierdzenie, że to Królewiecka. Podobno idzie nieźle połowić tych karasków. Ale z miejscówkami ciężko, tubylcy okupują najlepsze. Ale to dobrze, może na Tudze będzie luźniej jutro .
  23. Wiatr nie zniesie koszyka, tylko nurt, prąd wody. Jeżeli wiatr naciąga linkę i w ten sposób przesuwa zestaw, co wydaje mi się mało realne, masz dwa wyjścia. Pierwsze to zwiększyć masę zestawu na dnie. Drugie , wiele prostsze i skuteczniejsze to tak ustawić wędzisko na podpórkach aby szczytówka była minimalnie zanurzona i cała linka była pod wodą. Jako sygnalizator wieszasz bombkę i po kłopocie. Oczywiście przy silnym wietrze trudno łowić techniką drgającej szczytówki.
  24. Kasztelan od jakiegoś czasu zaczął zalatywać mi po prostu spirytusem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...