Skocz do zawartości

Paszczak

Forumowicz
  • Postów

    158
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Paszczak

  1. Moim skromnym zdaniem egzamin na kartę wędkarską to post-komunistyczny wynalazek mający na celu wyciągnięcie kaski i służący jako usprawiedliwienie dla istnienia rozbudowanego aparatu administracyjnego. Łowiłem w różnych miejscach na świecie i powiem wam że w normalnym kraju idzie się kupić licencję i na niej jest napisane co wolno, a czego nie wolno. Ale cóż Polacy miłują się w różnego rodzaju pozwoleniach, licencjach itp... Dość powiedzieć że jesteśmy jedynym krajem na świecie gdzie trzeba mieć licencję na ciągnięcie narciarza wodnego, oprócz patentu motorowodnego.
  2. Okno, dobry opis hehe, dzięki wam chłopaki za extra wyprawę... Planujemy coś na następny łyk-end???
  3. Wszystko fajnie, a pod koniec dzierżawy PZW zrobi "odłów kontrolowany" i zostawi po sobie studnię, jak to miało miejsce u nas... Miło że są jeszcze optymiści, jednak proza życia mówi że PZW to instytucja żywcem wyjęta z PRL-u i nastawiona na osiąganie korzyści a nie ochronę wód. Dariusz Dusza pisał kiedyś że chcąc stanąć w obronie PZW, dotarł do wiadomości o ich budżecie. Okazało się że 9% naszych składek idzie na zarybienia... Nie za mało??? Dlaczego w ogóle mam płacić dodatkowe pieniądze na zarybienia??? Zabuliłem już 430 Zł. To jest ich obowiązek, tylko że ta "mafia" swoimi mackami sięga już tak daleko że trzeba dynamitu żeby to zmienić.
  4. Tak sobie myślę że spining z plaży zajmie mi trochę czasu w tym sezonie...

  5. Rozmawiają wędkarze: - Czemu łowisz ryby na ser, a nie na robaki? - To proste. Jak ryba weźmie, to mam na kolację rybę, a jak nie weźmie to ser! Dwóch wędkarzy spotkało się nad rzeką. Jeden z nich co chwilę wyciągał rybę za rybą. - Jak ty to robisz? - spytał ten drugi. - Cały sekret tkwi w dobrych robakach. Wiesz, ja idę z samego rana na pole, podłączam prąd i eleganckie dżdżownice same wychodzą. Po tygodniu obaj wędkarze spotykają się ponownie. Na twarzy tego drugiego jest wielka śliwa. - Co się stało? - pyta kolega. - No nic takiego. Właściwie to zrobiłem wszystko tak jak ty. Rano wyszedłem na pole i podłączyłem prąd do ziemi. Natychmiast wyskoczyły piękne dżdżownice. Ale pomyślałem sobie, że jak dodam jeszcze więcej voltów, to wyjdą większe. I podłączyłem 500 voltów. Potem 1000 i na koniec 1500 voltów. Ale wtedy z ziemi wyskoczyli górnicy i dostałem wpierdziel. Stary wędkarz postanowił połowić trochę pod lodem. Wybrał się więc na zamarznięte jezioro, wyciął przerębel, zarzucił przynętę i czeka. Mija godzina, dwie - ani jednego brania. Zmarzł na kość i już miał wracać do domu, kiedy zobaczył młodego chłopaka, który wybrał stanowisko obok. Wyciął przerębel, zarzucił i wyciągnął wielką rybę. Po pięciu minutach następną. Potem jeszcze jedna. - Słuchaj, jak ty to robisz? - pyta zaskoczony weteran - ja siedzę tu od południa i nic, a ty w kwadrans wyciągnąłeś trzy piękne sztuki. - Uouaki ucha yc euue. - Co powiedziałeś? - Uouaki ucha yc euue. - Nic nie rozumiem chłopcze. Może powtórzysz to powoli? Chłopak zniecierpliwiony wypluł coś na rękę i powiedział: - Robaki muszą być ciepłe. To był zimny listopadowy poranek. Wacek z chęcią by poszedł już do domu. Ręce mu zgrabiały i ogólnie było mu już zimno. Nieduża renta skończyła się już jakieś cztery dni temu o czym przypominało mu doskwierające ssanie w żołądku. Zimny wiatr zmarszczył wodę niedaleko nieruchomego spławika wędki... - Chyba dzisiaj już raczej nic nie złapię - pomyślał Wacek i już miał zwijać tak zwany mandźur, gdy spławik zniknął pod wodą. Wacek zaciął i już po chwili miał na haczyku sporych rozmiarów złotą rybkę. - Ozdobna jakaś - pomyślał Wacek, gdy rybka odezwała się ludzkim głosem: - Wacku! Wacku! Wypuść mnie, a spełnię twoje trzy życzenia! Wieczorem po pewnej kawalerce rozszedł się apetyczny zapach.. Wacek z lubością wciągnął go w płuca. Zadziwiające jak mu się ten węch wyostrzył odkąd ogłuchł 10 lat temu. Idzie murzyn na ryby. Łowi i łowi lecz nic nie może złowić. Minęły 2 godziny i nagle coś ciągnie w spławik. Patrzy a to złota rybka. Rybka mówi: - puść mnie to spełnię jedno Twoje życzenie. Murzyn mówi: - zawsze chciałem być kwiatem choć na 1 dzień. Rybka obcięła mu jaja. Murzyn się pyta: - no i co? Jakim jestem kwiatem? - czarny bez.
  6. Widzisz to jest tak jak napisał Nikoś: Kwestia wiary i umiejętności posługiwania się daną przynętą. Ja jako spiningista rzeczny nie wyobrażam sobie łowienia bez woblerów, chociaż ich cena jest dosyć wysoka w porównaniu z innymi przynętami. Jest to spowodowane tym że w niektórych sytuacjach / miejscach wobler jest niezastąpiony. Niestety nie napisałeś jakich woblerów używałeś, w jakich miejscach, na jaką rybę. Może tam tkwi błąd, Napisz na co polujesz i w jakich wodach to podrzucimy Ci kila propozycji. No początku mojej "kariery" nabawiłem się takiej awersji do wachadłówek i - trudno uwierzyć - gum. Cierpliwość i kombinacje z prowadzeniem przynęt przyniosły wymierne efekty i teraz używam ich bez kompleksów.
  7. Nie wiem co można dodać do tak kompletnych życzeń moich poprzedników... Może zmian w PZW??? Eeeee... Może coś bardziej realnego... Życzę wam spełnienia wędkarskich marzeń, po prostu.
  8. Paszczak

    Rójka

    Byłem wczoraj (niedziela) na rybach nad Radunią i zauważyłem rójkę małych brązowych owadów. Trochę się zdziwiłem że tak szybko, ale to chyba znak że można ruszać nad wodę z suchą muszką. Wiecie może co to było??? Jest jakiś "terminarz" rojenia dla poszczególnych gatunków / grup owadów??? Słyszałem tylko o słynnej jętce "majowej".
  9. Ja się dowiedziałem od Minusa
  10. Jeszcze na moment wrócę do tematu. Oto fota mojej uklei na wobka. Drapieżnik dominujący w Raduni
  11. Ostatnio to mi wpadło w ucho... ...a normalnie to słucham muzyki klasycznej... ...albo wracam do korzeni...
  12. Jaź (Leuciscus idus) jest rybą słodkowodną, należącą do rodziny ryb karpiowatych. Ciało jazia jest bocznie spłaszczone i lekko wygrzbiecone. Otwór gębowy mały, przedni, co jest cechą ryb wszystkożernych, żerujących we wszystkich partiach wody. Z reguły dorasta do 50-60 cm i 2-3 kg wagi. Rekord Polski według czasopisma Wiadomości Wędkarskie wynosi 5,10 kg przy długości 82 cm. Ustanowił go Jan Zbiegień w 1973 roku, a wyrównał w 1990 Mirosław Królikowski, z tym że ryba miała 78 cm długości. Ciało jazia pokrywa drobna łuska, płetwy: grzbietowa i ogonowa szare, reszta wyraźnie czerwona lub pomarańczowa. Tęczówka oka żółta. Mały jaź jest podobny do klenia, jelca a nawet płoci i mniej doświadczonym wędkarzom może to sprawić nieco problemów z identyfikacją. Jaź występuje w Europie środkowej i wschodniej oraz w rzekach Syberii. Zamieszkuje głównie duże i średnie rzeki nizinne, chociaż potrafi wchodzić do zbiorników zaporowych i jezior połączonych z tymi zbiornikami. Można się też na nie natknąć w wodach „Krainy Lipienia” jak również w lekko zasolonych wodach morskich. Ryby które osiągnęły dojrzałość płciową (w wieku 3-4 lat) migrują w miejsca o żwirowym, bądź piaszczystym dnie żeby odbyć tarło. Zwykle dzieje się to od kwietnia do czerwca. Dieta Jazia jest bardzo różnorodna. Składają się na nią: narybek, drobne skorupiaki, mięczaki, owady i ich larwy i wszystko co przyniesie rzeka, wypłukane z burt pierścienice, czy też zwykłe resztki pokarmowe. Jazia można poławiać na wszystkie metody i większość przynęt – tak naturalnych, jak i sztucznych. W zasadzie jedynym ograniczeniem, ze względu na niewielki pysk ryby jest wielkość przynęty. Przynęty naturalne stosowane na jazia to: białe i czerwone robaki, kastery, ochotka, groch, kukurydza, łubin, chleb itp. Przynęty sztuczne to przede wszystkim woblerki, obrotówki, wahadłówki, cykady – wszystkie w małych rozmiarach – sztuczne muchy. Pierwsze będą skuteczne wiosną i jesienią, kiedy to Jaź wykazuje szczególne ciągoty do drapieżnego trybu życia, drugie w okresie letnim, kiedy to dieta tych ryb składa się w większości z owadów. Jaź jest rybą stadną, więc po złapaniu jednego i umiejętnym wyprowadzeniu go z łowiska, można liczyć na kolejne brania. Jest to ryba wybitnie sportowa, zacięty jaź walczy z zaciekłością często uciekając w nurt, zapewniając wędkarzowi sporo emocji. Ze względu na niezbyt smaczne mięso i sporą liczbę ości jazie powinny odzyskiwać wolność. Wymiar ochronny tej walecznej ryby to 25 cm, okresu ochronnego brak. Istnieje również złota odmiana jazia, tzw „Złota Orfa”. Często zarybia się nią miejskie stawki, sadzawki jako rybą dekoracyjną.
  13. Mój znajomy pokazał mi kiedyś okazyjnie kupiony spining i kołowrotek. Potem opowiedział mi historię jak to jego kolega z pracy pojechał nad Wisłę na ryby i tam dostał ostry łomot, po czym jego sprzęt został skradziony. Został tak dotkliwie pobity, że ledwo przeżył, stracił przy tym śledzionę (jeśli dobrze pamiętam). Gdyby napastnicy odebrali by mu kluczyki do samochodu zmarł by nad wodą, a tak doczołgał się do auta i w jakiś sposób dojechał do pierwszej wsi gdzie wypadł z wozu i zemdlał. Sprzedał cały sprzęt i rozstał się z wędkarstwem na zawsze.
  14. Oświadczam że jestem autorem i właścicielem tekstów i zdjęć zamieszczonych na moim blogu.

  15. Łoł, wyglądają bardzo ładnie i do tego są skuteczne z tego co piszesz. Sam muszę sie za to zabrać.
  16. Sposób podsunął mi znajomy szef kuchni. Wykorzystałem go podczas romantycznej kolacji z moją dziewoją, po prostu urywa łeb... Składniki: Filet z ryby, pokrojony na małe porcje. W moim przypadku była to troć, ale myślę że można tak przyrządzić dowolną rybę słodkowodną. Borowiki - 250 g Cebula - jedna duża Śmietana 30 lub 36% Masło Sól Pieprz Cebulę kroimy i smażymy na maśle razem z borowikami aż zmięknie. Dolewamy śmietany i czekamy chwilę aż się zagotuje. Natarte wcześniej solą i pieprzem kawałki fileta wkładamy do śmietany skórą do dołu. Całość doprawiamy solą i pieprzem. Po około 15-20 minutach śmietana powinna zgęstnieć i danie gotowe. Znakomitym uzupełnieniem obiadu będą gotowane warzywa: brokuł, kalafior i marchewka. Do tego oczywiście ziemniaczki. Polecam i życzę smacznego.
  17. Święta prawda, nawet z wodami morskimi by się uporali...
  18. To było w Niestępowie w górę od mostu.
  19. John Wilson poradzi sobie w każdej sytuacji, hihihihi... nice fish... hihihihi...
  20. Ju ustawiam hamulec na około 70% wytrzymałości zestawu a przy połowie okoni które mają kruche pyski jeszcze bardziej go luzuję. Jeśli zatniesz dużą rybę i nie zdążysz popuścić skręconego na maxa hamulca, to przy gwałtowny odjeździe ryby coś w zestawie musi puścić. Pół biedy jak ryba się wypnie, ale widziałem już sprzęt zdemolowany w takich sytuacjach. Na maxa ustawia się w zasadzie przy połowie ryb które mają twardy pysk, jak np. sandacz. Chodzi o to żeby cała moc zacięcia poszła rybie w zęby.
  21. Witaj. Wiele dużych ryb możesz wyciągnąć jeśli będziesz miał odpowiednio przygotowany sprzęt. Poprawnie zawiązane węzły, dobrze wyregulowany hamulec kołowrotka. Do tego pełna kontrola holu i oczywiście trochę szczęścia. Dodam jeszcze że Wind ma całkowitą rację jeśli chodzi o spiningowanie tym Mistrallem. Jest za długi i ma pewnie akcję jak krowi ogon, co uniemożliwi zacięcie.
  22. Paszczak

    Metoda Muchowa

    Minus mieszka w bloku obok, więc damy radę z książką, a z tym wiązaniem do ręki to dobry pomysł. Już się nie mogę doczekać pierwszej ryby
  23. Paszczak

    Metoda Muchowa

    Nabyłem sprzęcik i już pierwsze nieporadne próby przeszedłem. Ciężko będzie, ale trafiam do wody hehe... Muszę się wybrać na jakiś trawnik żeby poćwiczyć.
  24. Kupiłem sobie trochę małych cykad. Chcę je zastosować do połowu jazi i kleni w Raduni. Będzie zabawa...
  25. Cyt - "Zgodnie z prawem można je odholować jedynie w przypadku prowadzenia akcji ratowniczej lub działań mających na celu ochronę życia lub mienia." Czy przypadkiem ochrona jeziora, to nie ochrona mienia? Takie głupkowate mamy prawo... niejednoznaczne, mało konkretne... Mieszkam w Polsce...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...