Witam,
Na wędkowanie ostatnio mam coraz mniej czasu, ale gdy tylko mam wolny dzień staram się spędzić go nad wodą.
Wczoraj udało się znaleźć wolne popołudnie więc postanowiłem odwiedzić Jezioro Sperillen,
które znajduje się około 150 km od mojego miejsca zamieszkania, trochę daleko ale
jadąc tam można podziwiać Norweską naturę, wiele krętych dróg
z nachyleniem 10-20%
oraz można zaobserwować spacerujące łosie, które zazwyczaj stają nieruchomo na środku drogi, a gdy się wyciąga aparat fotograficzny robią 2 kroki i już są w lesie ( fotki jeszcze nie udało mi się im zrobić).
Jadąc na Sperillen przejeżdżam wzdłuż Jeziora Ransfjorden,
które jest również bardzo atrakcyjne pod względem wędkarstwa, ale "z brzegu" głównie udaje mi się tam upolować nie zbyt duże zębate, więc tym razem jadę dalej, wiem bowiem że na Sperillen dorwę z tym okresie, kilka sporych zębatych, nawet wędkując z brzegu.
Na wędkowanie wybieram odcinek rzeczny
poniżej zapory, mam tam już swoje ulubione miejscówki,
w których wiem, że czeka na mnie szczupak.
Kilka pierwszych rzutów na Norweskiego gumowego szczupaczka okazało się owocne, pierwszy zębaty, na oko 70cm wyholowany, potem pół godziny bez brań, więc postanowiłem zmienić przynętę, założyłem moje ostatnie Norweskie wahadło, przeszedłem kilkanaście metrów dalej, oczywiście zmiany przyniosły rezultat- 2 zębate się spięły i 2 wyholowałem.
Przez resztę dnia wędrowałem nad (czasami bardzo stromym) brzegiem Sperillen i zrywałem przynęty, o Norweskie kamieniste dno.
Około 22.00 udało mi się upolować jeszcze 1 malucha,
na białe kopytko z czerwonym grzbietem.
tym razem rozstawiłem statyw i uwieczniłem trofeum, które zaraz potem wróciło do wody.
Słońce powoli się zaczęło chować,
więc postaniwiłem powoli wracać do domu, wypad uważam za udany, lecz następnym razem na pewno będzie więcej zdjęć, a jeżeli znajdę wędkarskiego kompana, być może i filmów.