Nikt się nie chwali to ja spróbuję. Po kilku dniach nad wodą bez efektów dłuższych niż 10cm wybrałem się nad kanał. Kilka płoci bez robienia zdjęć i rekord życiowy sandacza! Skusił się na jedną pinkę
W tym roku mam taki dzień dziecka, że normalnie wierzyć mi się nie chce. Zostałem sam na cały tydzień, pracuje, łowie ryby i śpię Oprócz tego królowa daje nam dwa dni wolnego, pogoda wyjątkowo dopisuje i nie zostaje mi nic innego niż jechać na ryby
Dowolny stoper który nie będzie się przesuwał i kaleczył żyłki.
Dzisiejszy leszcz. Zestaw z wagglerem mocowanym przelotowo. Spławik 4ld+8g, krętlik do przyponu, kilkanaście centymetrów wyżej dwie śruciny do zablokowania oliwki 5g, jedna z góry. Grunt około 2.5m i gumowy stoper.
Myślę, że bardzo szybko zmienisz zdanie bo będzie się plątał ale daj mu szanse
Nad krętlikiem do szybkiej wymiany przyponu wystaczy jedna śrucina kilka centymetrów wyżej, najlepiej mniejsza żeby sygnalizowała brania podnoszone. Jeżeli koniecznie musi być oliwka to bliżej krętlika i spławik mocowany przelotowo czyli bez krętlika i stoperów pod spławikiem. W trakcie rzutu będzie leciał razem z obciążeniem i unikniesz splątań.
W tym tygodniu mam dużo wolnego czasu i testuję różne wersje obciązenia do łowienia leszczy. Jak na razie wygrywa zestaw który opisałem wcześniej. Wersja bardziej toporna z ciężkim sliderem 4ld+8g też daje radę ale oliwka jest jakieś 20 cm od krętlika i jakieś 5 cm nad nim mała śrucina.
Pamiętaj żeby hamować zestaw przed lądowaniem bo wyprostuje się obciążenie plus łatwiej zatopić żyłkę ułożoną w linii prostej. Rzucaj tochę dalej żeby zatopić żyłkę.
Jeśli szybko to dynamitem. Jeżeli staw jest niewielki wystarczy jeden "zabieg" i nie będzie karasi.
Wydaje mi się, że jedynym skutecznym sposobem będzie spuszczenie wody. Możesz sobie na to pozwolić?