Tu nie ma żadnej filozofii, reguły są podobne do tych, które dotyczą przechowywania żywności. Z tym, że mniej rygorystyczne.
1. Wysusz na przysłowiowy wiór. Trochę głupie, ale Twój pellet przeżyje mnie na bank.
2. Zamroź, Twój pellet będzie smaczny nawet w dniu mojej śmierci. A mówię szczerze, jeszcze te 18 miesięcy mam zamiar żyć.
3. Zapakuj podciśnieniowo i trzymaj w chłodnym, ciemnym miejscu. Półtorej roku masz jak w banku. Są takie fajne, małe i tanie pakowarki na alledrogo. Więcej info znajdziesz na stronach "wędliniarzy".
Na glinach się nie znam, mam z nimi czasem kontakt na komendzie lub przy kontroli drogowej. Dodawać nie muszę, że ta przyjemność należy do tych raczej wątpliwych.