Witam wszystkich i przepraszam za tę Barburkę... Mam na imię Czesiek ale wszystkie odmiany tego imienia są zajęte, aże mzłżonka ma na imię Basia więc wyszło co wyszło...
Bawię się z wędką od lat dziecięcych, a stary już ze mnie człek Kiedyś było to proste nawet bardzo. Do rzeki Narew miałem 400-500 m, człowiek znał każdy jej zakamarek i zakole. Kawałek bambusa(dorabiało się czubek z jałowca), spławik z pióra, jakaś żyłka i haczyk i jazie, płocie (czasami leszcz) były zawsze w zasięgu...Na zanętę tylko groch bo na to się łowiło, ew. drobny bób
Od kilku lat wsszystko to się porąbało i stanęło na głowie, a stary facet nie ma w tyym większego rozeznania. Mój problem jest taki: Od lat mieszkam w Białymstoku i moje upodobania wędkarskie uległy przemianie. Łowię tylko na starorzeczach i stawach polując na lina, trafia się płoć czasami leszczyk. Nie mogę w żaden sposób znaleźć wędziska do połowu tych ryb i w takich warunkach. Łowię jakimś (?) kijkiemi wnerwia mnie to, że przy holu linka czy leszcza, nawet dużej płoci wędzisko jest sztywne i ciągnie się tę rybę jak jakimś kijem....
Czytam gdzie się da o tych wszystkich akcjach, wędzskach, ugięciach, pracach i bla,bla, bla i im więcej czytam tym więcej staję się "rozumniejszy"
Prośba :
Jaki konkretnie kij, o jakich parametrach powinienem wybrać w sytuacji, gdy chcę by jego praca była fast, ew. ultra fast ale by pracował jak parabolik/półparabolik. ? Bardzo proszę o komkretny kij dostępny w sklepach, bo sama jego opisówka nic mi nie da. Może ktoś z Kolegów akurat łowi w takich warunkach i takim sprzętem i byłby łaskaw wskazać konkretne wędzisko? Cena oczywiście gra rolę, jak to u emeryt...
Pozdrawiam