Skocz do zawartości

Baburka

Forumowicz
  • Postów

    208
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Baburka

  1. Jeszcze jeden mazur dzisiaj...o kurde, to nie z tej bajki! Mówią o kobietach słaba płeć, prawda? To spróbujcie w nocy ściągnąć kołdrę z żony
  2. Chłopaki nie chcę na tych popperach zarabiać, myśłę że po 5zł szt (całościowo) to napradę dobra cena plus oczywiście koszty kuriera. Wyrzucic szkoda, a ktoś może z nich skorzystać
  3. Tak jest, a spróbuj sobie wyobrazić ile go to musiało kosztować nerwów, samozaparcia, silnej woli i czego tam jeszcze...Straszne katusze!
  4. Istna masakra... Bo to tak, kochani, jak w tym humorze... Gościu przychodzi systematycznie dzień w dzień do baru i za każdym razem zamawia to samo: 2x50g i 2x śledzik. Tdzień, dwa...wreszcie zaciekawiony kelner pyta: - Panie,,a nie prościej by było 1x100g i 1xśledzik. Nie rozumiem... - Aj, bo obiecaliśmy sobie z kolegą, że zawsze będziemy pili za kumpla, 50-ka i śledzik dla siebie, i 50-ka i śledzik za kolegę. - Rozumiem, przepraszam. Następnym razem gość już nie czeka na kelnera. Ten, nauczony doswiadczeniem i wiedzący co i jak, automatycznie zjawia się przy stoliku i tradycyjnie stawia 2x50 i 2śledziki... - O przepraszam , ale od dziś będzie tylko jednaa 50-ka i jeden śledzik - O rany! -woła przejęy kelner- Czyżby...przepraszam, ale czyżby kolega ...umarł? - Nieee-pociesza go stały bywaleć- To ja rzuciłem picie i teraz piję tylko za kolegę
  5. Lekcja języka polskiego, pani pyta dzieci o nowe słow jakie ostatnio słyszeli...Oczywistę, że Jasio pierwszy - Memłon - pszepani - A powiesz nam Jasiu co to oznacza, bo ja nie wiem... -Ja też, ale słyszałem dziś w nocy, jak mama mówiła do taty: połóż głowę na mem łonie
  6. Nie gram, nie lubię takich gierek
  7. Niestety, Andrzeju, tylko modele okrętów wojennych w skalach 1/700, 1/350 i 1/200
  8. Ja się nie nudzę, robię modele okrętów, ale jak się na coś czeka, to czas się wlecze
  9. Fajnie! Ale może już kurde, nie piszcie co kto kupił, bo aż mnie skręca kiedy otzrymam swoje zabawki?!
  10. To tak jak w kawale... Policja znalazła u faceta aparaturę do pedzenia bimbru i wlepia mu mandat,choć ten się tłumaczy, że nie produkuje samgonu . Może i nie ale masz narzędzia i możesz to robić- pada uzasadnienie... To ukażcie mnie też za gwałt - mówi facet - Dlaczego? - Bo mam narzędzia i tez mogę
  11. Dzisiaj w WP przeczytałem najlepszy kawał nie tylko dnia, ale chyba miesiąca, a mianowicie: "Rydzyk błaga o pomoc. Mówi o Sądzie Ostatecznym"
  12. Dwie przyjaciółki spotykają się po długim czasie...Witają się, cmokają i opowiadają o minionym czasie - Wiesz, mam naprawdę fajnie! Nie muszę pracować, zdówko super, willa z basenem, każde wakacje w ciepłych krajach no i 3 lata temu wyszłam za mąż. Ale zapewniam Cię - nie żałuję tego kroku -Aaaaj, wiesz, tego kroku to i ja nie żałuję, ale za mąż, za cholerę wyjść nie mogę Jeszcze jeden na dziś... Raz do rzeźni, rzeczki brzegiemsześć prosiątek szło szeregiem.Z drugiej strony szło dziewczątkoi o dziwo też na rżniątko...
  13. Szpital psychiatrtczny położony na wzgórzu, w dole wijaca się rzeka. Wariat skoro świt spaceruje wokół ogrodzenie i zauważ wedkarza siedzącego na brzegu rzeki. - Panie, biorą? - pyta - Nawet nie myślą- pada odpowiedź Po obiedzie ten sam pacjent psychiatryka znów spaceruje i znów pyta - Panie jak tam? Biorą? - A skąd, cholera by je wzięła!? -odpowiada rożżalony wędkarz Wariat zjadł kolację i w trackie wieczornego spacerku (słoneczko już znika za horyzontem) ponownie podchodzi do ogrodzenia i widzi tego samego wędkarza uparcie tkwięcego na swej miejscówce... - Zaczęły brać? - pyta z ciekawością - Ni cholery, nawet nie skubną, zarazy! - rzecze wędkarz -To chodź Pan do nas, do swoich...- pada odpowiedź
  14. Cz.II. 3 z.II.3 Wśród panującej wokół ciszy , rozległ się nagle głośny plusk,a raczej jakieś "cmoook", jakby coś zasysało wodę. I znowu cmook, cmook, a pod krzakiem na wodzie ukazały się kręgi wzburzonej wody... - Co to było?- spytał zdziwiony Antek, dla którego było to zupełną nowością - To tylko jazie-uśmiechnął się stary wędkarz.- Zaczynają poranne żerowanie na jakichś latających owadach. Będziemy mieli fajna zabawę... Tak mogłaby się zaczynać jakaś książka na temat tej ryby i wiem, że nie wszyscy będą zadowoleni, bo to tylko kontynuacja moich wspomnień... Tam, w tamtych latach to było istne eldorado! Gdy zbliżałeś się do rzeki bez względu na porę, rano skoro świt, w dzień, czy przy zapadającym już mroku,zawsze było słychać i widać oznaki żerowania jazia. Widać było, że ta woda żyje z całą intensywnością. A to okoń pogonił drobnicę na wypłyceniu, a to szczupak polował na jakimś zakolu, albo jaź kląskał, pod pochylonym nad wodą krzakiem... Pierwszy raz w życiu, po przyjeździe na tamte tereny, widziałem zjawisko masowych rójek jętki, zwanej tam majówką, chyba ze względu na okres w jakim się to najczęściej działo To da się porównać jedynie do zjawiska latającej szarańczy. Późne popołudnie i z traw, krzaków, unoszą się stada tych owadów, by w przeciągu kilkunastu minut być wszędzie! Odganiałeś je z twarzy,oddychałeś nosem by ich nie połknąć.Niesamowite, jak to wszystko kotłowało się nad wodą by w końcu opaść i zatonąć, albo być zjedzonym przez ryby.Powietrze stawało się jednym, wielkim rojem owadów, a woda była nimi jakby posypana. I to nieustanne mlaskanie, cmokanie, gdy wszystko co pływa zbierało jętkę z powierzchni wody... Wtedy jeszcze nigdy nie złowiłem jazia, ale zacząłem robić rozeznanie jak je łowić na jętkę.Okazało się, że ludzie znają metody chyba na wszystko ... Były 2 sposoby takiego połowu... Pierwszy był legalny, tzn na pływającą muchę. O sztucznych muchach w tamtych latach nie było co marzyć, zresztą nikt nimi nie łowił. Zamiast niej zakładało się 2-4 majówki na malutki haczyk, obciążenie montowało się przy samym spławiku by można jakoś było zarzucać, a spławik przesuwało się ok.1,5-2 m od haka. Wyporność owadów utrzymywała je wraz z haczykiem przez jakiś czas na powierzchni wody. Należało wybrać odpowiednie miejsce by mieć jakieś efekty, a mianowicie takie ,gdzie nurt stawał się wolniejszy po minięciu zakola...Jeśli rzeka skręcała w prawo, należało stanąć przed zakrętem na lewym brzegu i puścić zestaw z prądem przy lewej burcie .Myślę, że wiecie o czym mówię,bo nie mam ochoty na rysowanie tego wszystkiego. Na taką potrójną czy poczwórną przynętę dawało się złapać żerującego jazia bez większej trudności, bo była ona znacznie większa i widoczniejsza od opadających na wodę pojedynczych owadów, a nawet tych par kochających się w danej chwili. Sposób drugi jaki stosowano z jętką to była tzw :szubienica"...2 spięte ze sobą szczupakówki na obu brzegach, na środku żyłki dwa zwisające odcinki z haczykami uzbrojonymi w sposób jak wyżej, i po której stronie jaź wziął, ten ściągał do siebie. Cała trudność polegała na tym, by zaczepione jętki nie były na wodzie, a muskały ją jedynie raz po raz, co bardziej prowokowało do ataku. Nie wiem jak to dokładnie się robiło, bo nigdy tego nie próbowałem, ale niektórzy, gdy łowili bez kolegi, to zamiast niego stosowali na drugim wędzisku mocną sprężynę od ściennego zegara, która pozwalała ściągać zestaw i w jedną i drugą stronę. Zrozumiałe jest jednak, że obie metody dawały względnie dobry efekt wtedy, gdy na wodzie było jętki bardzo mało , a nasze "duże" rzucały się w oczy z daleka. Zbierało się te owady w krzaku czy trawie przed główną rójką , składało w pudełko i zanim zaczęły robić się w powietrzu zawsze coś się złowiło. Nawet mimo to, obie metody w skali roku odznaczały się bardzo marną efektywnością, Rójka trwała jedynie przez 2-3 dni raz w roku.... W pozostałym okresie stosowało się normalne łowienie na lekką gruntówkę. I znów wędzisko leszczynowo - jałowcowo-bambusowe ( bogatsi łowili już teleskopami z Kraju Raju, które stawały się coraz tańsze i powoli zdobywały uznanie). Przynętą był groch. I tu znowu się kłania, opisywana wcześniej specyficzność terenu. Jedna z RSP uprawiała na sporym areale tę właśnie roślinę. Nie było problemu ani z dostępem, ani z ceną, bo miało się to za darmo.Gotowało się (wcześniej namoczony groch), zakładało na haczyk pod kiełek i gotowe. Żadnych atraktorów, dodatków smakowo-zapachowych itp cudów. W początkowych latach nawet nęcenie nie było zbyt potrzebne, Dopiero przełom 1970-80, pierwsze lata budowy farsy, zwanej Zalewem Siemianówka, spowodowały wyraźny spadek populacji jazia i wymusiły niejako konieczność nęcenia. Ale to robiło się tym samym grochem, wrzucając od czasu do czasu po kilka/naście ziaren... Wzrosła również w tym okresie presja wędkarska właśnie na tę rybę, Przyjeżdżało sporo ludzi z terenów odległych o kilkadziesiąt kilometrów, bo "Bieszczady" zaczęły słynąć, jako właśnie eldorado jazia. Coraz częściej było tak, że "swoja" miejscówka była zajęta, a jeśli nawet nie to dno było "wybrukowane " grochem... Rozwiązanie znaleźliśmy dość szybko. Przez 2-3 dni nęciło się nowe miejsce ale nie grochem, a gotowanymi ziemniakami. Pokrojone w kostkę stanowiły super przynętę nie tylko na jazia, ale i leszcza i dużą płoć. Najlepsze były miejsca niepozorne, na które ktoś niezbyt obznajomiony nawet by nie spojrzał, najlepiej obok używanych miejscówek. Dlaczego? Z prostej przyczyny.. Złowiłeś 1-2 jazie,a gość obok ...nic, nawet nie miał brania i jego zdziwienie. dopytywania czemu, co i jak, były wystarczającą nagrodą. Było to nieco samolubne podejście, ale czasami tych "niedzielnych" ""wędkarzy"" miało się naprawdę dość, zwłaszcza, gdy się widziało dziesiątki kg różnych zanęt wywalanych do wody... Zapomniałbym o pewnym smaczku przy ówczesnych połowach. ..W związku z tym, że groch był zakładany za kiełek, więc trzymał się na haczyku dość słabiutko. należało zacinać natychmiast tym bardziej, że brania jazia były gwałtowne, ostre. Ułamek sekundy za późno i nie było ani grochu ani jazia... Nie trudno więc sobie wyobrazić, że wędkę trzymało się w garści, będąc przygotowanym na natychmiastowe zacięcie. Widzicie w tej chwili te chmary komarów tnące wędkarza, kłujące jego rękę, którą nie można było ruszyć, bo akurat jaź może pociągnąć? To dobrze widzicie, bo tak to było. Nikt wtedy nie słyszał o jakichś płynach od komarów, a ochrona przed tą kłującą armia to była witamina B, czosnek, cebula i kto co sobie wymyślił...Pomagało? Jak umarłemu kadzidło... Uwolniona od haczyka niemal 2 kilowa ryba zatrzepotał się na piasku. Stary wędkarz patrzył z uśmiechem na na zadowolonego ze swojego pierwszego jazia Antka. -Chrzest bojowy zaliczyłeś -powiedział zadowolony, że jego nauki nie były daremne.... Tak mogłaby się kończyć książka na temat tej ryby, ale to tylko przypomnienie słów kiedyś skierowanych do mnie... Dawno to było...zbyt dawno...
  15. No cóż, zagadka albo zbyt trudna, albo nie chce się Wam zgadywać, więc powiem sam. Tą rybą jest ...okoń!!! Tak Kochani, tego pasiaka, można w zielsku niemal "głaskać", obracać, ale razem z zielem w dłoniach. Prawdopodobnie traktuje to jako naturalny ruch ziela i przemieszcza sie o te kilka/lilkanaście cm wraz z nim. Tak jest zawsze ale na głebokości do 1 maks. 1,5 m. Wystarczył jeden nieostrożny ruch, nawet delikatne jego ściśnięcie i...już go nie było
  16. Zamówienie złożone, sprzęt powinien dotrzeć w połowie stycznia. Pochwalę się jak do mnie dotrze
  17. Zbyszku, nic się nie namiesza bo klamka zapadła i nic już nie zmienię, to miałem na myśli. Dzięki Tobie i Kolegom za sugestie i wyjaśnienia, wreszcie się zdecydowałem na takie zakupy: Żyłka 0,16 Wędka Mikado Excellence match 4,20 Kręciołek Jaxon Harmony HTXMatch 200M Pozdrawiam
  18. Nie chcę zajmować kolejki stawianm obecnie na https://topfish.pl/product-pol-100041096-Jaxon-Kolowrotek-Harmony-HTX-Match-200M-6-OWC.html. Skoro co przyjęcia był poprzednik, to nowsza wersja nie powinna być gorsza, a lepsza. Zyłka 0,16 zgodnie z sugestią/radą Zbyszka będzie Trabucco T-Force, wędzisko jak wyżej... Mam nadzieję, że nic już się nie namiesza Dzięki wszystkim i zgodnie z kawałem: zdrowaśka , a nie mięsiwo
  19. Mówisz na pewno dobrze, ale fundusz nie jest gumowy, niestety... Muszę więc pozostać w kwocie do 150 zł. Skoro może być i dobrze i źle(zależnie od szczescia) to rozumiem, że te 3 wskazane wyżej mogę traktować jako równorzedne, że nie ma między nimi diametralnych różnic? Ostatecznie będzie używany kilkanaście razy w roku, może 2-3 razy w tygodniu...
  20. Wędkarz jedzie motocyklem na ryby. Przed wschodem słonca, bo wybtrał się na jazie i nagle...prr,..pyr.prye i motocykl gaśnie. Kopnął raz, drugi-bez efektu. Wściekły jak cholera wykęca świecę, rozkręca gaźnik i nic. A czas płynie.. Spoglada na zegarek, na niebo po wschodniej stronie, gdzie lada momentwyjrzy słońce i przeklina. Stała akurat w pobliżu kościoła i przechodzacy obok ksiadz usłyszał i zrozumiał jego przekleństwa i zniecierpliwienie -Synu-mówi-Zamiast kląć uklęknij i zmów zdrowaśkę, napewno pomoże Wędkarz zrozpaczony pada na kolana z myślą, że już i tak wszystko wypróbował więc co mu szkodzi. po dwóch odklepanych zdowaśkach wstał, kopnal i ...wrrr-rozległ się cudowny warkot silnika Przypatrujacy się wszystkiemu księżulek podrapał sie po głowie mrucząc pod nosem -Kurwa...cud?
  21. Zbychu, Ok, dzięki! ale sprawa najważniejsza to kołowrotek. Co zz tym zrobić???
  22. Chłopaki ratunku!!! Już prawie wszystko ustalone, a jak przychodzi co do caego robi sie problem jasności pomrocznej dostałem w temacie kołowrotków i doprawdy nie mam pojecia co wybrać. Pomóżcie proszę wybrać konkretny z tych poniżej.Jak się czyta ich opisy niby każdy by pasował, ale jak się nie ma w tym rozeznania to dostaje się oczoplasu i zawrotów głowy 1.Wędka (to chyba już zostanie) Mikado Excellence match 4,20 Problem jest z tym co dalej... 2. Żyłka główna Trabucco XPS 0,181 lub to Trabucco S-Force Match sinking 0,16 3. Kręciołek Okuma Carbonite Match CRM 4000S lub to Okuma Carbonite I m 35RD lub Mistral Aqua Mach Fd2000 Panowie...please, bo dostaję kręćka
  23. Powiem prawdę, Danielu. Sam cholernie załuje, że nic z tamtych lat nie zostawiłem Zrobiłem co prawda jedynie kilka fotek rzeki i chyba dwóch, może 3 miejscówek jaziowych. Jakimś ruskim aparatem(Zorka, Zorki???) i to było wszystko co sfotografowałem. Teraz chętnie by się to poogladało, bo takie widoki to dziś już historia. Szkda, ale nic nie poradzę Pozdrawiam
  24. Kurczę, czy piwo wypadło z mody, czy jak?
  25. Słuchałem sporo razy NŚ, to nie "stara trójka", niestety! Na niej sie wychowałem, odgrzewane obecnie odzywki Wojtka...nie odpowiada mi to zupełnie. Dlatego słucham czegoś takiego jak "slow blues" na YT Mówię o niemal wojnie Niedźwiedzia z Wojtkiem, a to już wystarczy za całość
×
×
  • Dodaj nową pozycję...