Jump to content

Problemy z dorszami


kris1313
 Share

Recommended Posts

Witam entuzjastów połowu dorszy.Narzekamy od pewnego czasu na chude dorsze i słabe ich połowy.Tu znajdziecie wiele odpowiedzi na nasze niepokoje.LINKMiłej lektury i nadziei że natura poprawi tą sytuację w nadchodzących latach.

Edited by wind
edycja linku
Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Domyślam się, że problem z dorszami jest powiązany z brakiem podstawowego pokarmu jakim jest nasz pospolity śledź.

Cytując trojmiasto.pl :

 

W tym roku trudno będzie przygotować tradycyjne śledzie po kaszubsku czy śledzie smażone w occie. Powód? Brakuje w trójmiejskich sklepach głównego składnika - właśnie śledzi z Morza Bałtyckiego.

- Od dłuższego czasu nie sprzedajemy tej ryby, ponieważ brakuje jej na rynku. Śmiało można powiedzieć, że śledź z Morza Bałtyckiego stał się dobrem luksusowym, niczym kawior ;)

 

Rybacy i sprzedawcy branży rybnej przyczyn tej sytuacji upatrują w limitach połowowych na ten gatunek ryb, jakie wprowadziła Unia Europejska.

Większość polskich rybaków wykorzystała je już latem.

Dziś jest niewiele kutrów, które jeszcze mają prawo odławiać tę rybę.

 

Jako wędkarzowi, który traktuje te ryby raczej lajtowo (nie wyławiam ich na potęgę w ramach limitu) wydaje się, że te opinie są przesadzone ale na pewno ziarno prawdy w tym jest.

 

Wciąż spotykam się ze śledziami i śledzikami na Zatoce Gdańskiej.

Możliwe, że jest ich mniej ale limity dla rybaków to zupełnie inna broszka.

 

Zupełnie możliwe, że stada migrujących śledzi uszczupliły się znacznie, co utrudnia znalezienie pokarmu przez dorsza.

Tego boję się najbardziej.

Lubię łowić dorsza na spinning.

Śledź w moich połowach, choćby w granicach limitu to nudny, monotonny sposób wędkowania.

 

Link to comment
Share on other sites

Wszystkiemu jest winna UE, limity, kormorany, kłusole i rybacy.
- pozwól, że dopiszę jeszcze foki, morświny i paszowce ;)

Sieci, małe zasolenie i ogólnie zasyfioną wodę z pozostałościami amunicji chemicznej z II WŚ

Link to comment
Share on other sites

Wind,daleki jestem od propagowania "mięsiarstwa",ale mam wrażenie że z lekka piłujesz gałąź na której siedzisz.Bliższy jest mi pogląd Grzybka,jeżeli chodzi o śledzie.Bo gdzież tam wszystkim wędkarzom razem wziętym,do dobrego niech będzie duńskiego paszowca.Pozostałe czynniki wymienione przez Grzybka,również trafiają do mojej wyobraźni.Ale niewykluczone że jako wędkarz mam trochę mentalność Kalego.

Link to comment
Share on other sites

Nie twierdzę, że mam rację, być może przesadzam, ale krew mnie zalewa, gdy widzę "obrońców dobra wspólnego" czyli naszych wód, gdzie każdy, kto zabierze dużą rybę to mięsiarz i morderca, nie widząc belki we własnym oku dostrzegają źdźbło w oku bliźniego ;) . Łatwo wskazać winnego, paszowca, rybaka, kormorana, a mistrzostwo świata w pluciu ;), które gdzieś przeczytałem (na jakimś forum), że brak dużych dorszy to wina .... PZW. Przykro mi, ale trudno będzie komukolwiek mnie przekonać, że wędkarze i ich "skuteczność" nie maja wpływu na pogłowie ryb.

Link to comment
Share on other sites

Przykro mi, ale trudno będzie komukolwiek mnie przekonać, że wędkarze i ich "skuteczność" nie maja wpływu na pogłowie ryb.

 

 

Danielu, Ty też masz rację w jakimś stopniu jeśli chodzi o małe cieki, stawy, bajora.

Zastanów się, jaką może mieć skuteczność wędkarz na kutrze czy małej łodzi z patykiem w ręku na tak dużej kałuży jaką jest Bałtyk czy Zatoka Gdańska?

 

Jeden wędkarz czy nawet tabun wędkujących nie byli i nie są w stanie odłowić takiego obszaru.

 

Na pewno większe spustoszenie w rybostanie robią sieci i zanieczyszczenie środowiska oraz przyducha w małych zbiornikach wodnych.

Dla mnie nie ulega to wątpliwości.

 

Nie odbiegając od głównego tematu wątku powiem, że i mnie zdarzało się złowić chore ryby w Zatoce.

Prawdopodobnie poparzone przez iperyt - śmiertelną truciznę z czasów II Wojny Światowej.

Ostatnio okazało się, że tą truciznę zlokalizowano nawet pod Sopotem czy Gdynią!

 

Kto wie, jak bardzo taki czynnik szkodzi naszym rybciom?

Tego nie wie nikt - ręczę Ci brachu.

 

Jestem stary Grzyb, pamiętam jeszcze morszczyn wyrzucany przez sztormy na nasze plaże.

Gdzie teraz znajdziesz choćby resztki tego wspaniałego zielska, w którym rozmnażały się i żerowały, wychowywały kolejne pokolenia ryb?

Cała Zatoka pokryta jest szlamem który dotarł tu Wisłą z całej komunistycznej Polski!

 

Kiedy złowię dorsza wolę go nie patroszyć w domu ze względu na smród! :wacko:

Ten smrodek to właśnie szlam na którym bytuje i żeruje nasz główny drapieżnik tych wód.

On zasysa go wraz z pokarmem na dnie.

 

Wierz mi albo nie ale ja jestem przekonany, że dorsz ma większy kłopot z rybakami, zanieczyszczeniami niż z wędkarzami.

 

Łowię je kilka lat ale tylko raz udało mi się złowić nadkomplet.

Wolę złowić 2-3 większe sztuki niż kilkadziesiąt maluchów.

Tym bardziej, że łowię je na spining, bez kotwiczki ani pilkerów.

Na cienkie linki 012, 014... wydaje mi się sportowo, amatorsko :)

Link to comment
Share on other sites

Danielu, Ty też masz rację w jakimś stopniu jeśli chodzi o małe cieki, stawy, bajora.

To tylko kwestia skali.

Łowię je kilka lat ale tylko raz udało mi się złowić nadkomplet.Wolę złowić 2-3 większe sztuki niż kilkadziesiąt maluchów.

Grzybku, piszesz jakbyś nigdy kutrem z wędkarzami nie pływał ;). Poczytaj fora internetowe. Sam zobaczysz, jakie "wyniki" osiągają wędkarze.

 

Nie twierdzę kategorycznie, że wędkarstwo to główny i jedyny powód aktualnej sytuacji z dorszem, ale jeden z wielu a na pewno znaczący.

 

Na cienkie linki 012, 014... wydaje mi się sportowo, amatorsko

 

Sportowo?? Dla kogo, Ciebie czy ryby?? ;)

Link to comment
Share on other sites

Jeden wędkarz czy nawet tabun wędkujących nie byli i nie są w stanie odłowić takiego obszaru.

Sorki, ale chyba nie wiesz co piszesz, bo......policz sobie liczbę kutrów wypływających na pseudo sportowo-wędkarskie wyprawy, pomnóż to przez liczbę wypłynieć, ilość wędkarzy na łabie, niemałą liczbę wyszarpanych dorszy w przeliczeniu na łeb, a wyjdzie z tego cała masa ryb wyrżniętych w pień!

Kiedy złowię dorsza wolę go nie patroszyć w domu ze względu na smród!

Nie no bez jaj! :angry:  Moim zdaniem to właśnie zapach świeżego, osobiście złowionego dorsza jest jednym z czynników popularności tego typu połowów! Kup na hali, porównaj ze ,,swoim,,, a zakumasz w czym szum.

Jak czytam o sportowym połowie na kutrze to nóż w kieszeni mi się otwiera no chyba, ze ktoś ma na myśli prześciganie się w ilości złowionych bolków :angry:

Link to comment
Share on other sites

Rybacy zamierzają protestować w polskich portach przeciwko unijnej polityce prowadzenia połowów na Bałtyku.

Według nich obowiązujący system doprowadził do katastrofy ekologicznej w stadach bałtyckiego dorsza.

Ryby jest mało.

Osobniki są chude.

Nie znajdują wystarczająco dużo pokarmu więc pożerają własny narybek.

 

Problem z dorszem, jak wyjaśniali uczestnicy spotkania w Ustce polega na tym, że ryby jest w morzu mało a osobniki, które się wyławia są długie ale chude, przez co nie mają odpowiedniej wagi.

Zdaniem rybaków, główną przyczyną takiej sytuacji jest niewystarczająca ilość szprota i śledzia, stanowiących główny pokarm dorsza.

 

Parający się rybołówstwem od 32 lat armator jednego z usteckich kutrów, Janusz Depta powiedział na spotkaniu, że dorsz uprawia obecnie kanibalizm.

 

W 80 proc. żołądków łowionego obecnie dorsza znajduje się najczęściej młody narybek tego gatunku.

 

Według rybaków tragiczny stan dorsza w Bałtyku to efekt prowadzonych na dużą skalę połowów przemysłowych na paszę szprota i śledzia.

 

Naukowcy są w tej sprawie podzieleni.

Z hipotezą rybaków zgadza się prof. Wawrzyniec Wawrzyniak z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie.

W opracowaniu przygotowanym w tym roku dla Biura Analiz Sejmowych na potrzeby Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi naukowiec napisał, że przyczyn złej kondycji jakościowej dorsza bałtyckiego „należy upatrywać w znacznie większych niż w poprzednich latach połowach paszowych gatunków, które wpływają na ograniczenie ilości dostępnego pokarmu dla dorsza”.

 

Link do artykułu TVP INFO

 

 

Dorsze nam chudną, my tyjemy.
To nie żart.
Najstarsi rybacy chwytają się za głowę, bo tak wychudzonych dorszy dotąd nie widzieli.
Wszystko przez to, że podkradamy dorszom pokarm – w tzw. połowach paszowych do kutrowych ładowni trafiają szproty i śledzie.
Te przerabiane na mączkę rybną stają się pokarmem kurczaków i świń.
Edited by grzybek
Link to comment
Share on other sites

  • 7 months later...
  • 5 months later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...