Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Prostym i skutecznym sposobem na podlodowe płocie był dla mnie serek topiony.

Serek bez dodatków, wciskany w otwarty dozownik do zastrzyków.

 

W razie potrzeby obcinałem końcówkę takiej strzykawki żeby mieć odpowiednio duży otwór do formowania porcji zakładanej na haczyk.

Odpowiednio małą porcję wyciskałem z tuby, przecinałem haczykiem i zakładałem ją na kolanko.

Oczywiście grot haczyka musiał być odkryty.

 

Jako palący starałem się unikać dotykania palcami przynęty więc było to dla mnie istotne.

 

Całkiem możliwe, że sprawdzi się także inną porą.

Napisano

Testowaliśmy podobny serek rok temu na lodzie z Krzyśkiem.

 

Był całkiem dobry na płocie, jedynie co irytowało przy większym wietrze lub mrozie, że często trzeba było go zakładać.

 

Należałoby być bardzo czujny w łowieniu jedno drgnięcie płoci i już go nie było na haku.

 

I kiedy mi się znudziło na niego łowić po prostu go zjadałem:)

 

Paweł

Gość ŁYSY0312
Napisano

W daaawnych czasach jak nikt jeszcze nie myslał o ochotce w sklepie serek był podstawą na białoryb na lodzie. Czasem jak w sklepie trafiło się zbyt rzadki dobrym patentem było dodanie odrobiny maki, lub mąki kukurydzianej jak była. Serek twardniał i dłużej trzymał się na haku. Choć jak pamietam przygotowanie takiej mikstury nie było łatwe, z racji na kłopotliwe mieszania/wygniatanie.

Napisano

Się pozwolę nie zgodzić ;)  "W daaawnych czasach jak nikt jeszcze nie myslał o ochotce w sklepie..." "kombinowało się" w Sam-ie spożywczym koszyk, wlutowywało w niego metalową siatkę o oczkach 2/2mm... Czerpakiem, i tu już była taka mnogość konstrukcji, że nie pokuszę się wymieniać. Najprostszym był podprowadzony z domowej kuchni durszlak uwiązany sznurkiem do grubego kija :D  Tym czerpakiem nakładało się błoto do koszyka i energicznymi ruchami przesiewało w przeręblu. W koszyku zostawały grubsze frakcje - połamane muszle, podgniłe liście i patyki, szczątki roślin i .... ochotki. Ochotki mają ciekawą właściwość - napięcie powierzchniowe wody utrzymuje je na wierzchu. Dlatego nie trzeba było ich wybierać po sztuce, tylko po chwilowym "osuszeniu" zanurzało się powolutku koszyk z całym "śmieciem" a ochotki unosiły się na powierzchni wody.... i teraz do akcji było potrzebne sitko do przecedzania fusów z herbaty... też podprowadzone z kuchni :D  Wyniki były zależne od miejsca. W koszyku błota bywało zazwyczaj 20-30 larw.. Mój rekordowy zaciąg to 60 -kilka larw z jednego durszlaka błota!

Na topiony serek łowiłem sporadycznie. Bardzo sporadycznie. Bywały wyjątkowe sytuacje gdzie ryby godne wędki przebywały z niezliczonymi stadami jazgarzy albo okonków wielkości palca. Wtedy serek albo ciasto z mąki były niezastąpione. Nigdy natomiast nie odważyłem się spróbować łowić na paseczki czy tez kawałki słoninki,  polecane w literaturze przez dawnych mistrzów wędki...

Fotka AD 1986 :)

post-1110-0-56913700-1389031936_thumb.jpg

 

Gość ŁYSY0312
Napisano

Kurde żebyś Ty Spławiku66 wiedział jakie kombinacje uskuteczniałem żeby wypłukać choć jedną ochotkę :D  Nawet kiedys z kumplem skonstrułowalismy taki czerpak, że we dwóch nie dawaliśmy rady wyciągnąć go z wody :P  Niestety nie było nikogo z dorosłych którzy by byli zainteresowani szukaniem robactwa i znali się na tym i pomogli :P  Po latach okazało się że w promieniu kilku km od mojego uwczesnego miejsca zamieszkania nie ma dobrego miejsca do płukania ochotki, trzeba było przejechać więcej,....rowerem,  na co jako dzieciak się nie zdobyłem :)

Napisano

Fotka AD 1986

Poznaję, poznaję, Port Praski. :) Klisza Agfa Orwo bo wali czerwonym. Fuji dominowało zielonym a Kodak niebieskim. Zawsze musiałem robić dopisek na kopercie w zakładzie obok chemicznego na Okrzei. :) Niestety najczęsciej nie chciało się komuś czytać. :( Też mam sporo takich - czerwonych. :) 

Napisano

"W daaawnych czasach jak nikt jeszcze nie myslał o ochotce w sklepie..." "kombinowało się" w Sam-ie spożywczym koszyk, wlutowywało w niego metalową siatkę o oczkach 2/2mm... Czerpakiem, i tu już była taka mnogość konstrukcji, że nie pokuszę się wymieniać. Najprostszym był podprowadzony z domowej kuchni durszlak uwiązany sznurkiem do grubego kija

Dokładnie :)  i taka mała podpowiedż dla łowiących na kanale j.Orle. Kiedyś często tam zaglądałem za plocią i jedyną dobrą przynętą na te 30+ był ,,krokodylek,,, a dokładniej robal pozyskiwany z mułu zalegającego na dnie kanału. Z mułu robiło się coś w stylu krowiego placka i podczas jego wysuszania robale wyłaziły na wierzch klocka ;) Co to był za stwór nie mam jednak bladego pojęcia :)

Napisano (edytowane)

Woldi,moim zdaniem ów "krokodylek" to larwa jętki.Faktycznie świetna na płoć,ale dobra takze na inne karpiowate.Także okoń się na nią skusi.Bardzo skuteczne bywają ciasta (np.z manny) z wyrobione z kilkunastoma larwami jętki,zwłaszcza na płoć ,wzdręgę i karasia.W przypadku ciasta z larwami,nie należy dodawać żadnych innych zapachów.Ciasto jętkowe jest w/g mnie znacznie skuteczniejsze,od tego z dodatkiem chruścików (kłódek).Niestety,ostatnio niemal odszedłem od stosowania wszelakich ciast,gdyż łowiąc bolonką czy odległościówką,nie jest to wdzięczna przynęta.Gdy łowię batem, czasem stosuję ciasto manno-kukurydziano-konopne, w które wgniatam jeżeli znajdę różne larwy,najlepiej jętki.A jeżeli nie znajdę to też gra gitara,bo powyższe ciasto samo w sobie,też jest (bywa) skuteczne.

Edytowane przez Ozet

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...