Jump to content

Kołowrotek do ciężkiego feedera


Hubert Kopala
 Share

Recommended Posts

Kołowrotek który wybrałeś waży 410 g a jego szpula ma pojemność żyłki 0,30 mm/130 m. Jest stanowczo za mały i za słaby by używać go przy zestawach do 160 g i tak mocnego wędziska. Kupić możesz ale szybko będziesz wymieniał na inny dlatego że ten się rozsypie. Szczególnie jeśli chcesz łowić w trudnych dla sprzętu warunkach wód bieżących. Zestaw będzie czasem stanowił bez mała połowę masy kołowrotka a to nie ciągnik rolniczy że da radę.

Szukałbym kołowrotka znacznie większego a co za tym idzie mocniejszego.

Edited by ryukon1975
Link to comment
Share on other sites

To ja zgoła z drugiej strony.

Przy swoim feederze z cw 150 g posiadam kołowrotek Okuma Travertine TRB 45 i uważam, że jest za duży. Porządna, mocna konstrukcja ale zbyt duży i bynajmniej nie chodzi o ciężar, w końcu feedera nie trzyma się w rękach.

Hubert wybrałeś dobry kołowrotek ale ze zbyt małą szpulą. Jeśli zdecydowanie nie przewidujesz sumów to szukaj podobnego z pojemnością szpuli dla żyłki 0,35 co najmniej 150 m. Rzut na 50-60 m i reszta w zapasie w zupełności wystarczy. W końcu dla swojego wędziska przy obciążeniu od 100 g o silnych, dynamicznych rzutach można zapomnieć, pozostają silne ale płynne bo wędzisko może nie podołać.

Żyłka tak gruba gdyż musi wytrzymać wpierw rzut, w którym przeciążenie może dojść do 2G, czyli pozorne obciążenie podwoi się, a potem hol ryby lub choćby samo ściąganie zestawu, na którego będzie działał nurt rzeki. Na drugą szpulę, gdy będziesz łowił na stojącej wodzie, możesz spokojnie nawinąć żyłkę 0,25 i stosować obciążenie 40-60 g. Satysfaskcja gwarantowana. :) 

Jest też drugie wyjście.  Na ten wybrany kołowrotek zamiast żyłki nawiń plecionkę o odpowiedniej wytrzymałości ale nadal twierdzę, że jest zbyt duży.

Link to comment
Share on other sites

Kołowrotek nie ma małej szpuli. Tylko że to jest kołowrotek zrobiony typowo pod method feeder na łowiska komercyjne. Tylko że tam się łowi blisko i znacznie lżej jak 160 g. Używane żyłki też mają proporcjonalnie mniejsze średnice. Dlatego uważam że nie nadaje się do ciężkiego feedera. Tym bardziej że to nie jest jakiś szczyt techniki czyli made in Ukraina.

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, ryukon1975 napisał:

Tym bardziej że to nie jest jakiś szczyt techniki czyli made in Ukraina.

Nie uważam, że za Bugiem żyją same głąby lub ludzie robiący wyłącznie przekręty. Ostatnio dość intensywnie obserwuję firmy ukraińskie i jestem pod niekłamanym wrażeniem. W niektórych aspektach wędkarstwa jesteśmy do nich "100 lat za murzynami" i nie zmienią tego żadne patriotyczne deklaracje. To co obecnie robią to wyroby, o których nasz rynek może tylko marzyć. U nas również jest bariera materialna i choćby ambitnie jakaś firma chciała rozpocząć produkcję to wpierw trafią ją podatki, potem układy "firm wiodących" mających monopol na rynku a na koniec brak wykształconych kierunkowo pracowników i mentalność ludzi - wszystkich. Pracownicy chcą zarabiać aby godnie żyć, co nie dziwi, ale szefowie chcą zarabiać od razu miliony. Cena końcowa nie ma prawa bytu na rynku.

Dekadę temu nastąpił przełom w ich przemyśle, co można zauważyć w naszym importowanym handlu. Skutecznie uzupełniają braki w naszym zniszczonym przez prywatyzację rynku. Nasi zamiast trzymać się utartych, skutecznych i chodliwych wzorców i wprowadzać nowe wzory zaczęli całkowicie naśladować zachodni chłam i mamy to co mamy. To co było dobre i schodziło na przysłowiowym "pniu" już nie istnieje za to mamy mnóstwo takiego samego badziewia pod różnymi nazwami i markami.

Co do materiałów, technologii i produkcji to też nas od dawna przewyższają, jeszcze za czasów PRL. Tak jak my mają dostęp do światowego rynku, technologii i narzędzi. Jedyne co ich ogranicza to bieda ale to nie znaczy, że robią jakiś totalny chłam. Prasy, formy odlewnicze, obrabiarki wszędzie działają tak samo. Wszystko zależy od mentalności ludzi, którzy wykonują swoją pracę. Spójrz na firmę Gutkiewicza. Odpowiednio zmotywowana załoga i wręcz błyskawicznie zajęli francuski rynek. Dlaczego nie miałoby to być na Ukrainie?

A Daiwa? Ich zakłady na Litwie, w Rumunii, Wietnamie, Szkocji, Chinach to produkują wyłącznie badziewie? Na pewno nie ale także na pewno dużo taniej. Ile to już było pisane o kołowrotkach Daiwa w cenie 200-300 pln - mnóstwo. Ja nadal uważam, że na pewno im dużo brakuje do tych z Malezji za 800 lub Japonii za 1200 ale decydują koszty produkcji zarówno surowców jak i wynagrodzeń pracowników. Jestem też przekonany, że projekty droższe są lepiej dopracowane i wykonane z lepszych materiałów, stąd mój sceptycyzm oraz przeświadczenie, że i tak są dwa razy droższe od produktów krajowych dystrybutorów. Przeświadczenie nie wzięło się znikąd gdyż dokładnie znam wyniki spotkania, wspólnego spotkania, z chińskim przedstawicielem producentów. Gdyby to była wiedza powszechna, to może dwóch, a na pewno jeden dystrybutor dawno by padł jako pazerna hiena.

Dla odmiany ostatnio dostałem link na stronę rosyjskiej firmy robiącej wyłącznie katuszki. Najtańsza i najprostsza kosztuje w przeliczeniu 100 pln, najdroższa, niewiele ciekawiej wyglądająca od najtańczej 400 pln.

Edited by Docio
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...