Alexspin Napisano 24 Sierpnia 2022 Zgłoszenie Napisano 24 Sierpnia 2022 (edytowane) 13 godzin temu, RBTS napisał: Moim zdaniem lepiej jest inwestować w lepsze wędzisko. Absolutnie nie zgadzam się z Twoim stanowiskiem. Jestem zdania i chyba nie tylko ja, że bardziej słusznym jest większy wydatek na kołowrotek/multiplikator z wyższej półki, konstrukcyjnie solidny i trwały, niż na "superhiperszpan" wędzisko, ale to jest sprawa indywidualna. 8 godzin temu, RBTS napisał: Wątek dotyczy raczej multika szczupakowego. Przy podanych wcześniej gramaturach, raczej trzeba będzie wybulić kasę na dwie maszynki. Absurd, bez sensu jest wydawanie pieniędzy na dwa multiplikatory po 300-400 zł, jeśli za te same pieniądze Tatula w pełni zaspokoi potrzeby łowienia zarówno okoni, jak i szczupaków czy boleni. To raczej wskazane byłoby nabycie dwóch/trzech wędzisk, a wymienne szpule, o których pisałem zapewnią nam obsługę trzech zestawów. 19 godzin temu, KroiEr Yt napisał: Rozważam również taki zestaw Niech Cię ręka boska i wszyscy święci bronią przed kupowaniem jakichkolwiek tak zwanych "zestawów". Są one kompletowane z przypadkowych niechodliwych "zalegaczy" (choć ten wygląda nawet sensownie) i przeważnie zwrotów poreklamacyjnych. Jest duże prawdopodobieństwo, że będą to wyrzucone pieniądze. 16 godzin temu, Ubertroll napisał: Jeżeli jeszcze nie łowiłeś na zestaw do góry nogami, to nie sil się na wyciąganie jak największych odległości i nie porównuj do stałoszpulowca. Proponuję nawinąć plecionkę. Ucz się rzucać możliwie najcięższymi lotnymi przynętami (wahadłami i np. smukłymi gumami na jak najcięższych główkach) W pełni popieram zdanie @Ubertrolla, za radą kolegi od którego kupiłem pierwszy mój zestaw podobnie zaczynałem i jestem mu za tę radę wdzięczny. Na marginesie, uważam, że najlepiej zaczynać od zakresu średniego CW w granicach 10-30/15-40g, a po opanowaniu techniki rzutów i ograniczeniu liczby "gniazd" do 3/h, można według upodobań schodzić z CW w dół, lub iść do góry. 12 godzin temu, RBTS napisał: I jeszcze jedna uwaga. Opowiadam się za żyłką, przynajmniej na wcześniejszym etapie. Łatwiejsze rzuty, łatwiejsze rozplątanie, " HEREZJA, ABSURD!!! Sprawdzi się to w tradycyjnym spinningu, absolutnie nie w przypadku castingu. Żyłka zachowuje się diametralnie inaczej niż plecionka. nawój "puchnie" w trakcie rzutu i przy braku wprawy, jeśli uda się 1 rzut na 5 bez "gniazda", to będzie sukces. Po dwóch latach castingowania podjąłem próbę zastosowania żyłki w ULcaście i po kilku zmarnowanych wyjazdach na ryby, z ulgą wróciłem do plecionki. Edytowane 24 Sierpnia 2022 przez Alexspin 1
Gość Ubertroll Napisano 24 Sierpnia 2022 Zgłoszenie Napisano 24 Sierpnia 2022 10 godzin temu, RBTS napisał: PS Wątek dotyczy raczej multika szczupakowego. Przy podanych wcześniej gramaturach, raczej trzeba będzie wybulić kasę na dwie maszynki. Moje doświadczenia skłaniają raczej do nieco cięższego łowienia, ale jak zwykle podstawowe znaczenie będzie miała specyfika danego łowiska i upodobania wędkarza. Przestrzegałbym jednak przed tzw. sportowym podejściem. Przerabialiśmy to już kilkadziesiąt lat temu, z tragicznym skutkiem dla wielu ryb, nie tylko szczupaków... Ja zwróciłem uwagę na przynęty i ich wagę. Być może dlatego jestem tak krytyczny w doborze sprzętu. Swoją przygodę zacząłem od Abu c3, plecionki i lotnych przynęt (np. Slider). Dzięki temu początki były bezbolesne. Później zakupiłem sobie Metanium Mg7 ... i uparłem się, że łowił będę na nielotne woblery. Praktyka okazała się nadzwyczaj brutalna. Nie jestem wychowany na "starej szkole", więc może dlatego inaczej postrzegam kwestie komfortu. Znam tylko jednego wędkarza, który bardzo rzadko łowi zestawem z fluorocarbonem. Aż z ciekawości nawinę sobie znów żyłkę. Jaką mógłbyś mi z czystym sumieniem polecić?
RBTS Napisano 24 Sierpnia 2022 Zgłoszenie Napisano 24 Sierpnia 2022 (edytowane) 12 godzin temu, Alexspin napisał: Absolutnie nie zgadzam się z Twoim stanowiskiem. Jestem zdania i chyba nie tylko ja, że bardziej słusznym jest większy wydatek na kołowrotek/multiplikator z wyższej półki, konstrukcyjnie solidny i trwały, niż na "superhiperszpan" wędzisko, ale to jest sprawa indywidualna. Nie pisałem o wędzisku "superhiperszpan", sam takich nie mam, choć używam też całkiem porządnych. Trzeba powiedzieć jasno, że wędzisko (również te które polecałeś) a którego tyczy się cała dyskusja jest najbardziej bodżetowym rozwiązaniem. Wymienione multiplikatory w kwocie powyżej 400 zł nie będą konstrukcyjnie słabsze od Tatuli. 12 godzin temu, Alexspin napisał: Absurd, bez sensu jest wydawanie pieniędzy na dwa multiplikatory po 300-400 zł, jeśli za te same pieniądze Tatula w pełni zaspokoi potrzeby łowienia zarówno okoni, jak i szczupaków czy boleni. To raczej wskazane byłoby nabycie dwóch/trzech wędzisk, a wymienne szpule, o których pisałem zapewnią nam obsługę trzech zestawów. No cóż - nadal uważam, że lepiej mieć dwa (w niczym nie ustępujące) multiplikatory zamiast jednego. Co do nabycia także innych zadaniowo wędzisk, jesteśmy zgodni. 12 godzin temu, Alexspin napisał: HEREZJA, ABSURD!!! Sprawdzi się to w tradycyjnym spinningu, absolutnie nie w przypadku castingu. Żyłka zachowuje się diametralnie inaczej niż plecionka. nawój "puchnie" w trakcie rzutu i przy braku wprawy, jeśli uda się 1 rzut na 5 bez "gniazda", to będzie sukces. Po dwóch latach castingowania podjąłem próbę zastosowania żyłki w ULcaście i po kilku zmarnowanych wyjazdach na ryby, z ulgą wróciłem do plecionki. Skoro dogmatem castingu, jest użycie wędki Okuma Black Rock z założoną Tatulą i obowiązkową plecionką, to opinie jednego heretyka z nad Wisły chyba niczego nie zmienią. Ale są jeszcze miliony innych wędkarzy, choćby w USA którzy z uporem heretyków używają żyłek. Może jednak udaje się im więcej rzutów niż "1 na 5"? Zyłka może puchnąć przy zbyt lekkim hamowaniu bez tragicznych następstw, plecionka natychmiast podwija się pod szpulę zwiadomym skutkiem. Przy plecionce hamulce zazwyczaj muszą być ustawione mocniej! Tyle jeśli chodzi o same kwestie rzutowe. W dużych maszynkach pracujących pod silną rybą dochodzi jeszcze zwiększone niebezpieczeństwo klinowania się linki w zwojach. W każdym razie "HEREZJA, ABSURD!!!" sprawdza się w moim wykonaniu całkiem dobrze od ponad trzydziestu lat (nawet nocą). Jeśli Twoje próby rzucania żyłką nie powiodły się, to znak, że trzeba włożyć jeszcze nieco pracy w doskonalenie techniki. 9 godzin temu, Ubertroll napisał: Ja zwróciłem uwagę na przynęty i ich wagę. Być może dlatego jestem tak krytyczny w doborze sprzętu. Swoją przygodę zacząłem od Abu c3, plecionki i lotnych przynęt (np. Slider). Dzięki temu początki były bezbolesne. Później zakupiłem sobie Metanium Mg7 ... i uparłem się, że łowił będę na nielotne woblery. Praktyka okazała się nadzwyczaj brutalna. Całkiem słusznie, nie zakładałem w swojej, chyba można powiedzieć rutynie, że są osoby polujące na szczupaki paproszkami i małymi woblerkami, które oczywiście, co też podkreślałem, wymagają zupełnie innego podejścia. 9 godzin temu, Ubertroll napisał: Nie jestem wychowany na "starej szkole", więc może dlatego inaczej postrzegam kwestie komfortu. Znam tylko jednego wędkarza, który bardzo rzadko łowi zestawem z fluorocarbonem. Aż z ciekawości nawinę sobie znów żyłkę. Jaką mógłbyś mi z czystym sumieniem polecić? Czekam z ciekawością na relacje znad wody po próbach rzutowych z mono. Może pokusisz się o porównanie koniecznych ustawień hamulców i odległości rzutowych. Jeśli chodzi o żyłki mogę polecić Daiwę Hyper Sensor, Sensor, Exceler, a nawet Okumę Ultra max (tam gdzie i tak musimy często wymieniać żyłkę). Tak po prawdzie nie miałem nigdy żyłki którą by się źle rzucało. Dobieram raczej pod względem wytrzymałości, trwałości i ceny. Edycja: formatowanie tekstu Edytowane 24 Sierpnia 2022 przez RBTS
Gość Ubertroll Napisano 24 Sierpnia 2022 Zgłoszenie Napisano 24 Sierpnia 2022 (edytowane) , Edytowane 25 Sierpnia 2022 przez Ubertroll
Alexspin Napisano 25 Sierpnia 2022 Zgłoszenie Napisano 25 Sierpnia 2022 13 godzin temu, RBTS napisał: Wymienione multiplikatory w kwocie powyżej 400 zł nie będą konstrukcyjnie słabsze od Tatuli. Gratuluję znajomości konstrukcji i optymizmu. 13 godzin temu, RBTS napisał: plecionka natychmiast podwija się pod szpulę Ciekawe zjawisko, mimo kilku lat castingowania jeszcze nie spotkałem się z takim zjawiskiem, ale wszystko przede mną. 13 godzin temu, RBTS napisał: pod silną rybą dochodzi jeszcze zwiększone niebezpieczeństwo klinowania się linki w zwojach Większe niebezpieczeństwo stwarza śliska żyłka, niż mniej śliska plecionka. 13 godzin temu, RBTS napisał: Twoje próby rzucania żyłką nie powiodły się, to znak, że trzeba włożyć jeszcze nieco pracy w doskonalenie techniki. Być może miałem zbyt mało cierpliwości, ale w moim wieku, po prostu szkoda mi czasu na eksperymenty. 13 godzin temu, RBTS napisał: Ale są jeszcze miliony innych wędkarzy, choćby w USA którzy z uporem heretyków używają żyłek. Warto zwrócić przy tym uwagę na grubość żyłek jakich oni używają, jakim sprzętem dysponują i że łowią głównie z łódek, a to ma duże znaczenie.
Gość Ubertroll Napisano 25 Sierpnia 2022 Zgłoszenie Napisano 25 Sierpnia 2022 16 godzin temu, RBTS napisał: Wymienione multiplikatory w kwocie powyżej 400 zł nie będą konstrukcyjnie słabsze od Tatuli. 2 godziny temu, Alexspin napisał: Gratuluję znajomości konstrukcji i optymizmu. Mam wrażenie, że każdy z nas patrzy na zestawy baitcastingowe ze swojej perspektywy: łódka/brzeg, używane przynęty, techniki ich prowadzenia, potrzebę osiągania różnych odległości rzutowych i wiele jeszcze innych czynników. Aleksandrze, a cóż ma takiego szczególnego w sobie Tatula, że ma taką przewagę (dedukuję, że chodzi o wytrzymałość)? Aluminiowa rama i mosiężna przekładnia są montowane w wielu konstrukcjach. TWS jest ciekawą innowacją, chociaż w przypadku plecionki nie wiem, czy daje zauważalną w warunkach bojowych korzyść. Świetny jest za to system hamowania szpuli. Tym mnie generalnie Daiwa urzekła. Sama Tatula, którą można było kilka lat tamu kupić za < 400 pozwoliła mi mocno zmienić moje wyobrażenie nt. wyświechtanego przysłowiowego komfortu. Dziś już niekoniecznie, a miałem okazję nią porzucać w tym roku. Najprawdopodobniej używam zbyt lekkich przynęt, żeby docenić w pełni jej zalety. Konkurencja ma wiele konstrukcji, które użytkowo nie ustępują Tatuli, a są tańsze. U mnie renesans przechodzą "odśrodkowce".
Alexspin Napisano 26 Sierpnia 2022 Zgłoszenie Napisano 26 Sierpnia 2022 (edytowane) Nie ulega wątpliwości, że cena Tatuli mogłaby być nieco niższa, ale to dyskusja akademicka. Co do trwałości trudno mi porównać z konstrukcjami o połowę tańszymi, bo po trzech nieudanych "eksperymentach" nie mam nawet chęci tego sprawdzać. Dodam tylko, że najstarsza z moich Tatul jest użytkowana nie krócej niż 6 lat (kupiona z drugiej ręki), nadal pracuje bez zarzutu i to akurat sparowana z moim najcięższym wędziskiem 10-35g, a u poprzedniego użytkownika z 25-50g. Zresztą wszystkie trzy są nabyte z drugiej ręki i nie mam do nich najmniejszych zastrzeżeń. TWS nie jest już wcale taką nowością i o ile wiem, to stosowany jest nie tylko w Tatuli, więc chyba jednak ma pewne zalety, choćby mniejsze opory przy zarzucaniu niż stawiane przez małe "lipko" tradycyjnych rozwiązań i ma to znaczenie zwłaszcza przy łowieniu z brzegu gdy przeważnie trzeba dalej rzucić przynętę niż przy łowieniu z łódki. Natomiast to rozwiązanie ma nikłe znaczenie, a powiedziałbym nawet negatywne przy łowieniu ultralekkim cieniutką plecionką, na niewielkich odległościach, gdyż - nie wiem z jakich przyczyn - plecionka podczas zwijania często nie wraca w kanałek prowadzący. Dla tego do UL-a 1-4g używam multiplikatora z tradycyjnym wodzikiem. Wyższość Tatuli nad tańszymi maszynkami pojawia się przy jej zakresie użytkowości. Model 100, przy zastosowaniu odpowiedniej szpuli i użyciu kompatybilnej plecionki, bez problemu obsłuży przynęty od 5g (łożyska ceramiczne) do 60g, a jak słyszałem od fachowców nawet do 80g (osobiście nie sprawdzałem) w pełnym komforcie przy łowieniu z brzegu, a tym bardziej z łódki. Ps Zaznaczam, że to bardzo subiektywna ocena i nie neguję, że może być wiele zdań odrębnych. Jestem w wieku, gdy nie ma się już chęci do eksperymentowania i ja pozostanę przy mich Tatulach. Edytowane 26 Sierpnia 2022 przez Alexspin 1
Gość Ubertroll Napisano 26 Sierpnia 2022 Zgłoszenie Napisano 26 Sierpnia 2022 24 minuty temu, Alexspin napisał: bo po trzech nieudanych "eksperymentach" nie mam nawet chęci tego sprawdzać. Dedukuję, że raczej nie z konstrukcji Shimano, Abu, Lew'sa. 26 minut temu, Alexspin napisał: TWS nie jest już wcale taką nowością i o ile wiem, to stosowany jest nie tylko przez Daiwę A tego nie wiedziałem, chętnie bym się dowiedział, kto jeszcze stosuje ten patent? 29 minut temu, Alexspin napisał: Model 100, przy zastosowaniu odpowiedniej szpuli i użyciu kompatybilnej plecionki, bez problemu obsłuży przynęty od 5g (łożyska ceramiczne) do 60g, a jak słyszałem od fachowców nawet do 80g (osobiście nie sprawdzałem) w pełnym komforcie przy łowieniu z brzegu, a tym bardziej z łódki. W dniu 24.08.2022 o 06:10, Alexspin napisał: Absurd, bez sensu jest wydawanie pieniędzy na dwa multiplikatory po 300-400 zł, jeśli za te same pieniądze Tatula w pełni zaspokoi potrzeby łowienia zarówno okoni, jak i szczupaków czy boleni. RBTS pisał o multiplikatorach powyżej 400 zł, a nie poniżej. Chyba zrobił Ci się skrót myślowy. 5-60 z lekką szpulką i ceramikami? Nie wierzę. Zapewne chodzi Ci o przekładanie szpul. A wtedy pasowałoby wymieniać łożysko w poliku. Upierdliwe i ryzykowne przy wymianie w terenie. Poza tym Tatula 700 + lekka biedaszpula 100, lepsza ok 200 + łożyska 70. Robi się 900-1000 pln. Za taką gotówkę jestem w stanie kupić sobie dwa nowe multiplikatory. Jeden do cięższego łowienia i drugi na super lekko.
Alexspin Napisano 26 Sierpnia 2022 Zgłoszenie Napisano 26 Sierpnia 2022 (edytowane) 3 godziny temu, Ubertroll napisał: A tego nie wiedziałem, chętnie bym się dowiedział, kto jeszcze stosuje ten patent? Sorry zagalopowałem się, chodziło mi o to, że nie tylko w Tatuli, zastosowano również w multiplikatorach Steez. Dziękuję za zwrócenie uwagi, już poprawiłem. 3 godziny temu, Ubertroll napisał: Chyba zrobił Ci się skrót myślowy. 5-60 z lekką szpulką i ceramikami? Nie wierzę. Zapewne chodzi Ci o przekładanie szpul. Miałem na myśli użycie różnych szpul i w tym przypadku, poprzez wymianę zastosowanie szpul 6g, 11,g i standardowej pozwala na szeroki wachlarz stosowanych przynęt. Jak pisałem mam trzy Tatule, z różnymi szpulami, ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby mieć jedną i wymieniać szpule w zależności od potrzeb, nie koniecznie w terenie. Przykładowo - jadę na pstrągi zabieram wędzisko pstrągowe 4-10g i wkładam do maszynki szpulę 6g, jadę na szczupaki z kijkiem 10-35g to standardową. Miałem na myśli zmniejszenie kosztów poprzez możliwość zastosowania jednej Tatuli do różnych wędzisk. Przy posiadaniu i użytkowaniu, załóżmy czterech wędzisk o różnych gramaturach w zakresie od 5g do 60g wypadałoby kupić 4 multiplikatory w cenach powiedzmy 400.- zł czyli wydatek 1.600.- zł. Kupując jedną Tatulę 700.- zł i trzy szpule szpule nawet po 200.- zł (na Ali można nabyć za 100-120) uzyskujemy łączny wydatek 1.300.- zł, a więc oszczędzamy 300 setki. Poza tym, mimo że nie mogę udowodnić, mam pewność, że Tatula jednak przewyższa użytkowością i trwałością maszynki o połowę tańsze. To samo można powiedzieć, że Tatula bez wątpliwości ustępuje multiplikatorom za 1.000-1.500.- zł czy więcej i nie mam do tego żadnych zastrzeżeń. Nadal podtrzymuję, że jest to moja osobista opinia i każdy może mieć swoją. Nikogo nie zmuszam do kupowania Tatuli. Można równie dobrze łowić zestawem z Procasterem, jak i Stezem i mieć pozytywne wyniki, ale różnicy w komforcie nie da się ukryć. Ps Może to zabrzmi śmiesznie, ale do zestawu UL 1-4g mam dopasowaną chińszczyznę Fishband Brilliance GH100 kupiony za 100.- zł i jestem nim usatysfakcjonowany, choć nie da się go nawet porównać choćby do Alphasa CT SV ze szpulą 4,9g. Prawdopodobnie gdy udałoby się zmienić szpulę na lżejszą (standardowa waży 9,5g) to może byłoby znacznie lepiej, ale nie natrafiłem na taką. Wystarczy, że obsługuje przynęty 3g, a przy krótszych odległościach daje radę nawet 2g, co jest absolutnie nieosiągalne Tatulą ze szpulą 6g. Po prostu "każdy ma swoich znajomych"... Edytowane 26 Sierpnia 2022 przez Alexspin 1
Gość Ubertroll Napisano 26 Sierpnia 2022 Zgłoszenie Napisano 26 Sierpnia 2022 (edytowane) Wszystko się zgadza. I doskonale rozumiem Twoją filozofię. Tylko zwrócę jeszcze raz uwagę na łożyska. Standardowe zmniejszają możliwości szpul lekkich, a jak są zamontowane tunnigowe, to bardzo szybko można je zajeździć cięższymi przynętami. Dlatego uważam, że używanie jednego multiplikatora i kilku szpul nie jest najlepszym rozwiązaniem. Tak sobie szukałem jakichś informacji odnośnie budżetowych multiplikatorów i natknąłem się na takie coś. Smutne jest to, że tacy ludzie są opiniotwórczy. Można pierdzielić, byle z przekonaniem. Edytowane 26 Sierpnia 2022 przez Ubertroll
Gość Ubertroll Napisano 27 Sierpnia 2022 Zgłoszenie Napisano 27 Sierpnia 2022 (edytowane) W dniu 23.08.2022 o 17:21, RBTS napisał: I jeszcze jedna uwaga. Opowiadam się za żyłką, przynajmniej na wcześniejszym etapie. Łatwiejsze rzuty, łatwiejsze rozplątanie, możliwość nieco lżejszego ustawienia hamulców, amortyzacja podczas holu. To wystarczy by rozważyć tę opcję. W dniu 24.08.2022 o 06:10, Alexspin napisał: HEREZJA, ABSURD!!! Sprawdzi się to w tradycyjnym spinningu, absolutnie nie w przypadku castingu. Żyłka zachowuje się diametralnie inaczej niż plecionka. nawój "puchnie" w trakcie rzutu i przy braku wprawy, jeśli uda się 1 rzut na 5 bez "gniazda", to będzie sukces. Po dwóch latach castingowania podjąłem próbę zastosowania żyłki w ULcaście i po kilku zmarnowanych wyjazdach na ryby, z ulgą wróciłem do plecionki. Nawinąłem sobie 0.27 Jaxona Sumato. Linka miękka i o zaskakująco małej pamięci kształtu. Przynęty to gumiaki o masie 7 - 18 g łącznie z ołowiem. 1. Wasze wpisy dotyczą używania zupełnie różnego zakresu przynęt, więc wnioski mogą być zgoła różne. Ale daleki byłbym od używania słów "herezja" i "absurd". "Gniazda" dziś były (nawet bardzo efektowne), ale dlatego, że szukałem granic. Z rozplątaniem nie miałem większych trudności. 2. Łowiłem z użyciem multiplikatora z hamulcem odśrodkowym, więc końcowa faza lotu wymagała kontroli kciukiem, z magnetykiem zapewne byłoby prościej. W mojej opinii początkującemu będzie trudno zapanować nad linką. 3. Jeżeli chodzi o odległości, to trudno wydać werdykt. Z zestawem z plecionką rzucałem dalej, ale ale w dużo łatwiejszych warunkach. Edit. @RBTS nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak można nieco lżej ustawić hamulce łowiąc żyłką. Edytowane 28 Sierpnia 2022 przez Ubertroll
RBTS Napisano 28 Sierpnia 2022 Zgłoszenie Napisano 28 Sierpnia 2022 Cieszy mnie konkretne podejście do sprawy. Mam nadzieję że inkwizycja nie spali na stosie zapisków z Twoich doświadczeń... Ciekaw mnie czy próbowałeś zestroić hamulec odśrodkowy z hamulcem (osi) szpuli. Wielu wędkarzy kompletnie pomija w zestrojeniu maszynki ten element, moim zdaniem niesłusznie. Jak wiadomo, w końcowej fazie lotu przynęty z uwagi ma małe obroty szpuli, hamulec odśrodkowy praktycznie nie działa. Skutek jest wiadomy zwłaszcza z nielotną przynętą. Załączanie kolejnych bloczków w końcu nieznacznie pomaga, ale jakże dużym kosztem! Wyrzucona przynęta, kiedy ma największą prędkość jest najmocniej hamowana. A przecież w interesie wędkarza należy tę prędkość jak najdłużej utrzymać (z nielicznymi wyjątkami). Moim zdaniem (przede wszystkim z hamulcem odśrodkowym), warto zwiększyć docisk szpuli, jednocześnie zmniejszając proporcjonalnie działanie hamulca odśrodkowego, poprzez zablokowanie jednego, dwóch, czy więcej bloczków. Wówczas charakterystyka hamowania zostanie znacznie wypłaszczona bez strat (lub z korzyścią) w odległości rzutu. Mam nadzieję, że porównasz jeszcze łatwość operowania zestawem i uzyskiwane odległości w porównywalnych warunkach. Jak pisałem, z moich doświadczeń jednoznacznie wynika łatwość posługiwania się żyłką z możliwością nieco lżejszego ustawienia hamulców względem plecionki. Padło stwierdzenie że żyłka puchnie. Tak to prawda. Jeśli przynęta nie wybiera dostatecznie szybko żyłki, a hamulce są ustawione zbyt lekko tak się dzieje. Zastanówmy się jednak co będzie się działo, gdy zamiast żyłki będziemy używać w tych samych warunkach plecionki. Czy szpulka będzie obracać się wolniej?! Rzecz w tym, że w analogicznej sytuacji plecionka nie podniesie się zwojami jak żyłka, co często daje się jeszcze opanować muśnięciem kciuka. Luźne zwoje plecionki (o ile zdążą powstać) są z powodu jej miękkości, momentalnie wciągane są pod obracającą się szpulę. Kończy się to w pewnym momencie gwałtownym zatrzymaniem szpuli, zakleszczeniem linki i często odstrzałem przynęty. Przy rzutach żyłką możemy sobie pozwolić na lżejsze hamowanie (kiedy to konieczne) bo w sytuacji podnoszenia się zwojów często zdążymy zareagować. Z plecionką nie będzie to możliwe. Ciasno ułożona plecionka ma niestety tendencje do trzymania się w pozostałych zwojach. Wówczas przy najmniejszym luzie (gdzie żyłka się tylko podniesie) zostaje wciągnięta pod szpulę. Najczęściej zdarza się to przy szerokich szpulkach i ustawieniu wodzika w skrajnym położeniu. Być może system TWS minimalizuje to zjawisko, tak samo jak sprzężony ze szpulą wodzik. I na koniec jeszcze w sprawie hamowania szpuli - przypomniała mi się dyskusja użytkowników multiplikatora Shimano Conquest DC na innym wędkarskim forum. Wynika z niej, ze przy przełączeniu programu z plecionki na żyłkę działanie hamujące systemu DC jest słabsze. Poniżej link: http://jerkbait.pl/topic/147721-19-shimano-calcutta-conquest-dc-101-2020/?hl=calcutta
Gość Ubertroll Napisano 28 Sierpnia 2022 Zgłoszenie Napisano 28 Sierpnia 2022 (edytowane) Podpisuję się rękami i nogami pod wszystkim co napisałeś. Dziś sobie porzucałem wreszcie w neutralnych warunkach (flauta). Z racji, że lubię podeprzeć swoje spostrzeżenia dowodami, to wrzucam kilka zdjęć. Wnioski: zestawem z żyłką łowi się bardzo przyjemnie, choć wg mnie trzeba poświęcić mu trochę więcej uwagi. Tak jak pisałeś, trzeba zestaw kontrolować, bo w końcowej fazie lotu linka zaczyna puchnąć. Celowo nie ingerowałem w ustawienia docisku szpuli (ustawiony był tak, żeby nie było luzu szpulki), żeby jak najwięcej wycisnąć z zestawu. Multiplikator ma dosyć płytką szpulę, co przy grubości linki (0.27) sprawiało, że ubywało jej ze szpulki znacznie. Ciekawe, czy zapas wystarczyłby do wyholowania okazałej ryby. Być może rozciągliwość żyłki byłaby sprzymierzeńcem. Opisy na pudełkach można sobie wsadzić... tam. Z pudełkowych 77 cm nawój zmniejszał się do około 55, więc rekordziści odległościowi, liczący obroty korbki, powinni sobie zweryfikować pojęcie "jak daleko". Spotkałem dziś nad wodą młodego niedoświadczonego castingowca. Dałem mu porzucać i mimo braków technicznych dawał radę (do momentu, kiedy zaczepił przy rzucie przynętą o trzcinę) Nieśmiało napiszę, że mam wątpliwości, czy dałbym tak daleko rzucić z zestawem z plecionką! Ale kiedyś sprawdzę. Guma z główką waży 13.5 g. Edytowane 28 Sierpnia 2022 przez Ubertroll
Alexspin Napisano 29 Sierpnia 2022 Zgłoszenie Napisano 29 Sierpnia 2022 (edytowane) 13 godzin temu, RBTS napisał: Luźne zwoje plecionki (o ile zdążą powstać) są z powodu jej miękkości, momentalnie wciągane są pod obracającą się szpulę. Powtarzam to co już wcześniej napisałem, jeszcze nie miałem takiego przypadku. Jestem szczerze zaciekawiony jak Ty to robisz? 13 godzin temu, RBTS napisał: Kończy się to w pewnym momencie gwałtownym zatrzymaniem szpuli, zakleszczeniem linki i często odstrzałem przynęty. Rozumiem, że takie przypadki zdarzają się gdy nie kontrolujemy szpuli w końcowej fazie lotu i plecionka już nie wysnuwając się plącze się na nadal obracającej się szpuli. W wyniku tego powstaje mniej lub bardziej "efektowne" gniazdo. Zdarza się to nawet najlepszym, najbardziej doświadczonym castingowcom. Początkowo "budowałem" gniazda co trzeci rzut, teraz gdy mam zły dzień trafiają mi się trzy-cztery na godzinę. Co do odstrzelonych przynęt, to na początku utraciłem trzy przynęty w jeden tydzień, teraz w okresie całej mojej "kariery" liczba ta wzrosła do siedmiu, ale zawsze przyczyną było splątanie linki na szpuli, nigdy skutkiem "wciągnięcia" linki pod szpulę. No cóż, młody jestem (>73), krótko wędkuję(>60), więc jeszcze wszystko przede mną. Edytowane 29 Sierpnia 2022 przez Alexspin
RBTS Napisano 30 Sierpnia 2022 Zgłoszenie Napisano 30 Sierpnia 2022 W dniu 29.08.2022 o 06:17, Alexspin napisał: Powtarzam to co już wcześniej napisałem, jeszcze nie miałem takiego przypadku. Jestem szczerze zaciekawiony jak Ty to robisz? No cóż, młody jestem (>73), krótko wędkuję(>60), więc jeszcze wszystko przede mną. "Chciałżebyś wszystko pojąć? O Horacy, więcej jest rzeczy na ziemi i w niebie, niż się ich śniło waszym filozofom." - W. Shakespeare SAM_0067.AVI SAM_0066.AVI SAM_0064.AVI SAM_0063.AVI SAM_0062.AVI
Alexspin Napisano 31 Sierpnia 2022 Zgłoszenie Napisano 31 Sierpnia 2022 Bardzo dobre filmiki poglądowe, ale nie jest to wciągnięcie linki pod szpulę, ale zwykłe splątanie linki na szpuli wynikające z tego, że linka już nie wysnuwa się, a szpula nadal się obraca, lub obraca się szybciej niż wysnuwanie linki. Stąd powstające "gniazda". O tym zjawisku pisałem. Jest wynikiem zbyt słabo ustawionego hamulca, lub niedostateczna kontrola obrotów szpuli w końcowej fazie lotu przynęty. W dniu 29.08.2022 o 06:17, Alexspin napisał: Luźne zwoje plecionki (o ile zdążą powstać) są z powodu jej miękkości, momentalnie wciągane są pod obracającą się szpulę. W żaden sposób nie obrazują tego co napisałeś.
RBTS Napisano 31 Sierpnia 2022 Zgłoszenie Napisano 31 Sierpnia 2022 Te krótkie filmy nie tylko obrazują splątania linki, ale przede wszystkim sytuację którą opisywałem. Z chwilą, nazwijmy to luzu, linka przestaje być wyciągana (odwijana) ze szpuli. Często z powodu swej miękkości nie podnosi się jak sztywniejsza żyłka, lecz trzyma się nadal między sąsiednimi zwojami. Obracająca się nadal szpula zabiera ją (podwija) i zaczyna nawijać w przeciwnym kierunku. W ułamku chwili dochodzi do sytuacji bardzo niebezpiecznej - przynęta wyciąga linkę w jedną stronę a szpula w drugą. Jakie to niesie konsekwencje chyba wszyscy wiedzą... Jest to oczywiście skutek zbyt słabego hamowania, tu chyba jesteśmy zgodni. Jednak uważam, że żyłka, przynajmniej grubsza i sztywniejsza nie stwarza takiego niebezpieczeństwa, a splątania powstają dopiero przy poważniejszym zmotaniu. Stąd też moja opinia o możliwości słabszego hamowania szpuli z żyłką. Przy plecionce trzeba ustawić większy margines bezpieczeństwa, bo czasu na reakcję jest bardzo mało lub go w ogóle nie ma. Myślę, że już bardziej precyzyjnie nie uda mi się opisać tej niekorzystnej cechy plecionek. Na koniec dla niewtajemniczonych podaję prosty sposób na rozplątanie gniazda (brody, czy mówiąc językiem techników obróbki taśmy filmowej - sałaty). Dotyczy on żyłki, z plecionką nie jest już tak skuteczny. Myk polega na mocnym dokręceniu hamulca walki, dociśnięcia kciuka do szpuli ze splątaną żyłką i wykonaniu kilku obrotów, a następnie wybrania żyłki ręką. W razie konieczności należy te działanie powtórzyć. To naprawdę działa!
Alexspin Napisano 1 Września 2022 Zgłoszenie Napisano 1 Września 2022 Nie ulega wątpliwości, że wcześniej napisałeś: W dniu 28.08.2022 o 16:21, RBTS napisał: Luźne zwoje plecionki (o ile zdążą powstać) są z powodu jej miękkości, momentalnie wciągane są pod obracającą się szpulę. i z tym nie mogłem się zgodzić. Teraz piszesz: 12 godzin temu, RBTS napisał: Obracająca się nadal szpula zabiera ją (podwija) i zaczyna nawijać w przeciwnym kierunku. i z tym się zgadzam, to obrazują zamieszczone przez Ciebie filmiki. 12 godzin temu, RBTS napisał: Przy plecionce trzeba ustawić większy margines bezpieczeństwa, bo czasu na reakcję jest bardzo mało lub go w ogóle nie ma. Zgadzam się w pełni, choć z zastrzeżeniem, że "...w ogóle go nie ma", zawsze jest czas, tylko trzeba to odpowiednio wytrenować. Co nie znaczy, że takie przypadki da się całkowicie wyeliminować. Nie wierzę komuś kto będzie twierdził, że jemu to się nie zdarza. 12 godzin temu, RBTS napisał: żyłka, przynajmniej grubsza i sztywniejsza nie stwarza takiego niebezpieczeństwa, a splątania powstają dopiero przy poważniejszym zmotaniu. Tu się zgodzę, żyłka zwłaszcza gruba i sztywna nie podwinie się tak jak plecionka, tylko wylezie jak rosnące ciasto na zewnątrz i stworzy efektowne gniazdo wokół multiplikatora. Byłem świadkiem takiego przypadku, w wyniku którego wędkarz spędził ponad godzinę na rozplątywaniu tej pięknej konstrukcji, a żyłka wyszła z tej opresji mocno pozałamywana w miejscach gdzie zwoje utworzyły samoistne węzły i pętelki. Rozplątywanie plecionki wcale nie jest takie trudne - wyciągam linkę do miejsca splątania, luzuję maksymalnie poplątane zwoje, następnie ponownie wyciągam linkę, luzuję splątane zwoje i w zależności od wielkości gniazda powtarzam tę operację tyle razy, aż do likwidacji splątania. Zapewniam, że jest to skuteczne i trwa od kilkudziesięciu sekund, do kilku, a maksymalnie kilkunastu minut, w zależności od skomplikowania splątania. Na zakończenie - najlepsza jest ta metoda, która nam odpowiada i jest dla nas skuteczna - więc nie namawiając nikogo, wyrażam jedynie moją opinię.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się