Jump to content
  • Wybór wędziska


    wind
     Share

    Mnogość dostępnych modeli czasem sprawia trudność przy wyborze odpowiedniego wędziska. Sam doświadczyłem rozterek związanych z zakupem nowego kija, szczególnie przeglądając portale aukcyjne i sklepy internetowe. Więc czym sie kierować?
    Podstawowe zasady to:  pierwsza, podstawowa to metoda, którą będziemy wędkować. Zdarza się, że widzimy na łowiskach wędkujących kijami, które producent przeznaczył do całkiem innych metod niż ta, którą właśnie właściciel się zajmuje. Czasem tak jest, że po prostu kogoś nie stać na zakup wędziska do każdej metody oddzielnie. Dlatego można zrozumieć, że ktoś spinniguje pickerem bądź używa feddera jako odległościówki. Szczyt jaki widziałem to użycie kija spinnigowego jako ... gruntówki podczas wędkowania z plaży . Miotanie ciężarkami rzędu 60-80g kijem o c.w. do 30g pozostawię bez komentarza. Czasem takie poczynania są źródłem złych opinii o konkretnym modelu lub co gorsza o całej linii lub nawet marce. Dlatego warto przed zakupem zastanowić się jaką metodą będziemy najczęściej wędkować. A jeżeli chcemy osiągać sukcesy w wędkarstwie, sportowe czy nawet dla własnej rozrywki, powinniśmy skupić się na wybranej metodzie i starać się o sprzęt dobrej jakości, taki, który będzie służy wiele lat bez awarii.

    druga, niemniej ważna to spodziewana "trofea" oraz rodzaj łowiska. Zakładając połowy np. gruntowe, powinniśmy mieć wędziska które wytrzymają spotkanie z mieszkańcami naszego łowiska. Łowienie pickerem karpi to spore ryzyko zniszczenia kija. Na miśki zasadzamy sie z o wiele mocniejszymi kijami. Podobnie sprawa się ma gdy wybieramy się na pomorskie rzeki za trocią czy łososiem. Z sandaczowym kijkiem nie mamy czego tu szukać. W różnych łowiska panują różne warunki, takie jak głębokość czy uciąg. Do wędkowania gruntowego inny kij potrzebny jest na wody stojące i całkiem inny na wielkie rzeki z mocnym nurtem.

    trzecia, cena. Czasem, gdy czytam "porady" na różnych forach p.t. "jakie kupić wędzisko" ogarnia mnie śmiech. User pyta: "Mam 100zł, chcę kupić fedder". Odpowiedzi : "Dołóż jeszcze 100zł to Ci pomożemy, bo za 100 nic nie kupisz". Bzdura!!! W cenie do 100zł możemy kupić świetne kije, czasem przewyższające parametrami te za 200. Na szczęście zdarzają się i tacy, którzy potrafią przebić się przez tłum krzykaczy i doradzić odpowiedni wybór. Fachowe doradztwo zaczyna się od pytań: "Na jakiej wodzie będziesz łowił i jakie ryby". Cena jest szczególnie ważnym kryterium dla początkujących wędkarzy i takich, którzy nie osiągają jeszcze własnych dochodów. Początkującemu potrzebny jest sprzęt dość, że niedrogi to jeszcze na tyle mocny aby niwelował błędy. Dlatego świetnie się nadają do nauki wędkowania kije z włókien szklanych bądź mieszanki kompozytów i włókien węglowych. Kije te co prawda są ciężkie, ale za to mocne i co najważniejsze niedrogie.

    Wreszcie wybraliśmy po wielu wieczorach spędzonych w sieci lub nad katalogami. Dla mnie najważniejszą cechą i przesądzającą o podjęciu decyzji, jest to, czy kij "leży w ręku". Wtedy wybieram się do dobrze zaopatrzonego sklepu i o ile jest możliwość ważę kija w łapkach. Czasem ktoś z kolegów posiada wymarzony kijek i pozwoli przeprowadzić próby.

    W końcu jest decyzja, gdzie kupować? Ja najczęściej szukam sprzętu na allegro, ponieważ oferują tam najlepsze ceny. Czasem, doliczając koszty wysyłki, cena nie różni się zbytnio od tej w sklepie tradycyjnym, zdarza się, że sprzedający nie oferuje gwarancji czy choćby paragonu, wtedy nie ma sensu kupować w sieci. Skoro koszt wyjdzie taki sam lub niewiele niższy nie warto ryzykować. Chyba, że mamy możliwość odbioru osobistego. Szerokim łukiem omijam tych sprzedawców, którzy nie mają zielonego pojęcia o tym, co sprzedają. Wystarczy przeczytać opis przedmiotu i można wiele wywnioskować na temat fachowości sprzedawcy.

    Życzę Wam jak najkrótszych rozterek z wyborem wędziska na nowy sezon.

     Share


    User Feedback

    Recommended Comments

    Bardzo trafnie ujęty temat, faktycznie początkujący szukają tańszych kijów - przecież jeszcze sami nie wiedzą czy dana technika, będzie im odpowiadać. Zresztą jeśli nauczą sie łowić "gorszym" sprzętem to póżniej na kijach lepszej klasy to już tylko sama przyjemność i radość z holi :)

    Link to comment
    Share on other sites

    Ponownie kolego- trafne spostrzeżenia i ciekawie ujęty temat, czego pogratulować:)

    Ja od jesieni pomagam kompletować sprzęt dla brata, który stawia pierwsze kroki w wędkarstwie. Najczęściej jest tak, że daje mu moje zabawki, którymi trochę się bawi i stwierdza jak mu one leżą i czego oczekuje po sprzęcie. Sam też widzę czy kije mu leżą w dłoni czy raczej nie są dla niego...Potem już katalogi i oferty w sieci lub wizyta w kilku sklepach. W sieci faktycznie można dostać czasem perełki i rodzynki w cenach naprawdę przyjemnych, ale można się i nadziać na jakiś szmelc od nie uczciwego sprzedawcy. Dlatego kupując w sieci należy koniecznie sprawdzić wiarygodność sprzedawcy, żeby się nie rozczarować jak przyjdzie do nas paczka...

    Link to comment
    Share on other sites

    Miałem kiedyś takiego kolegę który miał w nosie rady bardziej doświadczonych kolegów, czyli minusa i moje. Poszedł do sklepu i poprosił o spining, więc sprzedawca spytał się jakie ryby będzie łowił. Ten odpowiedział że wszystkie i spinning ma być uniwersalny, więc za radą sprzedawcy nabył kij o cw. 10-30. Kołowrotka nie kupił bo stwierdził że ma. Ponieważ w tym czasie łowiliśmy z minusem jazie, klenie i okonki na Raduni ów kolega nabył przynęty podobne do naszych. Któregoś dnia zaprosiliśmy go na wypad nad Radunię. Sprzęt z jakim przybył przyprawił mnie o atak nieudawanego śmiechu. Do wspomnianego kija przymocował kołowrotek z wolnym biegiem szpuli o wielkości około 4000 z nawiniętą żyłką karpiową, a na końcu tego zestawu dyndała obrotówka w rozmiarze 0. Nie muszę chyba tłumaczyć czemu nie mógł dorzucić nawet do środka rzeki, a przynętę ściągał po powierzchni. Potem stwierdził że mu sprzedawca wcisnął g..., a on przecież mówił że na wszystkie ryby.

    Wspominam tu o tym bo po pierwsze, ile razy o tym pomyślę to mi się chce śmiać, a po drugie rady bardziej doświadczonych wędkarzy są po prostu bezcenne. Sam ostatnio nabyłem kijek na trocie Shimano Beast Master cw. 40. pod wpływem rozmów z łowiącymi nad Radunią trociarzami. Sam podchodziłem, pytałem oglądałem, w końcu wybrałem i jestem zadowolony. Dobry temat, warty opisu.

    Link to comment
    Share on other sites

    Ja muszę przyznać, że też trochę sprzętu kupiłem w ciemno, ale mi się przyfarciło i praktycznie nie było wtopy :). Kupiłem kilka wędek bez macania (zapoznałem się z fimikami z netu, lub szukając porad na necie - w sensie opisu jak się kij zachowuje).

    Link to comment
    Share on other sites

    Miałem kiedyś takiego kolegę który miał w nosie rady bardziej doświadczonych kolegów, czyli minusa i moje. Poszedł do sklepu i poprosił o spining, więc sprzedawca spytał się jakie ryby będzie łowił. Ten odpowiedział że wszystkie i spinning ma być uniwersalny, więc za radą sprzedawcy nabył kij o cw. 10-30. Kołowrotka nie kupił bo stwierdził że ma. Ponieważ w tym czasie łowiliśmy z minusem jazie, klenie i okonki na Raduni ów kolega nabył przynęty podobne do naszych. Któregoś dnia zaprosiliśmy go na wypad nad Radunię. Sprzęt z jakim przybył przyprawił mnie o atak nieudawanego śmiechu. Do wspomnianego kija przymocował kołowrotek z wolnym biegiem szpuli o wielkości około 4000 z nawiniętą żyłką karpiową, a na końcu tego zestawu dyndała obrotówka w rozmiarze 0. Nie muszę chyba tłumaczyć czemu nie mógł dorzucić nawet do środka rzeki, a przynętę ściągał po powierzchni. Potem stwierdził że mu sprzedawca wcisnął g..., a on przecież mówił że na wszystkie ryby.

    Wspominam tu o tym bo po pierwsze, ile razy o tym pomyślę to mi się chce śmiać, a po drugie rady bardziej doświadczonych wędkarzy są po prostu bezcenne. Sam ostatnio nabyłem kijek na trocie Shimano Beast Master cw. 40. pod wpływem rozmów z łowiącymi nad Radunią trociarzami. Sam podchodziłem, pytałem oglądałem, w końcu wybrałem i jestem zadowolony. Dobry temat, warty opisu.

    taaaaa, pamiętam ten kij - parametry dorszowe

    ale najlepsze jest to jak zabrał swoją dziwczynę na ryby i kazał jej chodzić za nią z piwem w ręku - no przecież tak ciężkiego spina to trzeba trzymać oburącz

    Link to comment
    Share on other sites

    Bywa i tak...Czasami sprzedawcy wciskają ludziom najgorszy szajs zupełnie nie nadający się do łowienia...Ale i jak pisaliście, wędkarze sami sobie winni też są bo jak wiemy wszyscy, nie ma uniwersalnego spina na każdą wodę...

    Ja też widziałem, jak koleś polował na klenie ze szklakiem cw 50g i młynkiem dorszowym...Woblery wieszał na tytanowym przyponie z obawy o odgryzienie ich przez szczupaka, bo przecież to drogie przynęty....Niestety, ignorancja nie których wędkarzy jest ogromna.

    Paszczak bardzo dobrze napisał- rady kolegów po fachu są czasami bez cenne.

    Link to comment
    Share on other sites

    Co do tego wciskania to wiem po sobie że częśto sprzedawcy młodym, początkująvcym wciskają to co im po prostu nie schodzi. Sam wiem po sobie ile dziwnego sprzętu mi sprzedawcy polecali a ja to kupowałem, po kilku rzutach nad woda wyrzucałem takie cuda do kosza.

    Rady bardziej doświadczonych często są bezcenne :)

    Link to comment
    Share on other sites

    Jezeli mowa o sprzedawcach hihihi to ja pracowalem w sklepie wedkarskim aczkolwiek sytuacje wyzej wymienione nie mialy miejsca w moim sklepie aczkolwiek spotkalem sie z tym w innych sklepach (podgladalem ceny konkurencji ^^).

    Dlatego dla poczatkujacych jezeli chcecie zaczac swoja przygode z wedkarstwem to firma Jaxon zaoferuje wam wszystko za male pieniadze (np spinning 60zl 2.4m 10/25g) gdzie zapewniam ze ten sprzet wytrzyma sezon (nawet gwarancja jest roczna na sprzet jaxona).

    Link to comment
    Share on other sites

    Witam, sam się zaliczam do początkujących, sam męczyłem nie jedną rozmową Daniela (dzięki i pozdrawiam, mam nadzieję, że może kiedyś razem jakiś fajny dzionek spędzimy w Pasłęku nad zakrzewkiem). Szukałem niezbyt drogiego, ale w miarę mocnego kija wraz z osprzętem do metody odległościowej. Praktycznie co sklep i sprzedawca to inne rady, co aukcja to inne podpowiedzi, jednak dopiero po kilku rozmowach z Danielem i wzięciu pod uwagę właściwości i możliwości rybnych mojego łowiska wybrałem wędkę. Na obecną chwilę mam już wszystko skompletowane i czekam na 1.04 kiedy to u mnie zacznie się sezon. Mam tylko nadzieję, że moja Mikado SHT okaże się trafnym wyborem.

    Link to comment
    Share on other sites

    Wind nie krytykuj tylko zachowaj ten link dla potomnych. To świetny tekst szkoleniowy, bo artykułem nawet przy pomroczności jasnej bym jego nie nazwał. Naprawdę warto go podawać początkującym z informacją, że wszelkie zawarte tam prawdy i półprawdy to faktycznie jedno wielkie g...o prawda.

     

    Ja jestem pełen podziwu i sam musiałbym się mocno napiąć aby napisać w ten sposób kilkanaście zdań. Ani jedno zdanie nie jest poprawne  merytorycznie ani gramatycznie, przynajmniej dla języka polskiego, a sama wiedza wygląda jakby pochodziła bezpośrednio od sprzedawcy bazarowego, którego kumple właśnie obrobili sklep wędkarski.

     

    Jak dla mnie ten tekst to prawdziwy rarytas. :) 

    Link to comment
    Share on other sites

    Ja już kawał czasu temu "wyleczyłem się" z pomocy komukolwiek przy doborze sprzętu (choć czasem nie wytrzymuje). Z wyjątkiem przypadków gdy ktoś chce kupić to czym ja wędkuję. Jak widzę na jakimkolwiek forum tysięczny temat typu "jaki bat do 100zł", czy "jaki bat 7m kupić", lub "dobra i tania odległościówka" to mnie odrzuca. W każdym z tych tematów, takie same odpowiedzi, a pytający i tak zrobi/kupi swoje.

    Oczywiście w każdym przedziale cenowym są kijki godne polecenia, ale są pewne granice. Co można polecić młodemu człowiekowi w temacie bata 7m za 150zł? Żeby swobodnie przełowił dzionek i nie spuchł mu nadgarstek i nie zniechęcił się do łowienia? Zwłaszcza, że uparł się na siódemkę choć za taką kasę można kupić naprawdę przyzwoitą 5-tkę a nawet 6-stkę, a on nie słucha? Ale co doradzający się potem nasłucha/naczyta.....

    Z najciekawszych moich przypadków - jeden z "szukających dobrego sprzętu za przyzwoitą cenę", "kazał" mi ten kijek od siebie odkupić :) Podobno każdy dobry uczynek musi być ukarany :)

    Link to comment
    Share on other sites

    A ja mam wrażenie,że inspiracją do owego "artykułu",był jakiś tekst nt.wyboru wędziska,z literatury wędkarskiej z lat 70-tych ub.wieku.Wtedy właśnie, mniej więcej w powyższy sposób,oceniano wagę wędzisk oraz materiały użyte do ich budowy.Jest też możliwe,że "artykuł"napisała babcia Mariusza vel Szymona,po obejrzeniu jego wędek stojących w kąciku.

    Link to comment
    Share on other sites



    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
    Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

    Guest
    Add a comment...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

    Loading...

×
×
  • Create New...