Coraz głębiej zapuszczamy się w tym roku na "elbląskie rewiry". Trochę podpytuję znajomych, trochę próbuję wywnioskować ze zdjęć w Google Maps i nie powiem, z całkiem dobrymi wynikami . Okazów nie ma ale frajda z łowienia jest niesamowita. Ale po kolei .
Dziś zabrałem mojego stałego towarzysza wypraw Marcina i pojechaliśmy do Tujska, nad rzekę Tugę. Dzięki wrodzonej umiejętności orientacji w terenie tylko raz objechaliśmy całą wieś w poszukiwaniu tajemniczej "drogi z płyt", na którą skierował nas nasz nieoceniony @calvuss . Szybko znaleźliśmy fajną miejscówkę.
Wokoł nie było nikogo, brzeg prosty, wody około 3,5m, lekki uciąg.
Kilowa paczka zanęty leszczowej o zapachu piernika, paczka ziemi torfowej, trochę pinki i białych grubasków pozwoliły utrzymać rybki w zasięgu wędki przez cały czas łowienia. Podejrzewam, że nawet bez nęcenia wyniki mogłyby być fajne, bo ryby uaktywniły się zanim pierwsze kule wpadły do wody. W sumie ułowilismy jakieś 3,5 - 4kg ryb, głównie leszczyków, krąpi i trochę wymiarowej płoci. Jak zwykle pokonałem Marcina, chociaż największa rybka padła jego łupem. ale ja podbierałem .
Zebraliśmy się ok 12.00 do domu, a po drodze spotkaliśmy miejscowego
Dzień bardzo udany, a to dopiero pierwszy dzień majówki.