Znów coś z sadola:
Pewnego dnia wróciłem do domu, w drzwiach wita mnie moja żona (wtedy jeszcze narzeczoną) i od progu widzę, że ma minę typu "o nic mi nie chodzi".- Gdzie byłeś?!Zapytała moja luba rykiem prosto z piekła, szybko policzyłem i doszedłem do wniosku, że to nie czas na "te" dni ale widząc co się święci asekuracyjnie odpowiedziałem:- Na dz**kach.Na to ona ze zdwojoną wściekłością...- Nie kłam k***a, że na dz**kach! Znalazłam paragon z wędkarskiego!