Skocz do zawartości

grzybek

Zespół AS
  • Postów

    1 489
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez grzybek

  1. Mistrz Mariusz radzi warto obejrzeć, posłuchać i wyciągnąć wnioski Dobiegacz, kształtowanie pilkerów, żyłka dobiegacza, przywieszki... Przypomnę: od jakiegoś czasu, w myśl obowiązujących przepisów - jedna przynęta: pilker albo przywieszka. Nieuzbrojony pilker nie jest przynętą, za to dobiegacz już załapuje się na takie miano
  2. Wczoraj nie było co focić chociaż kilka ryb padło. Wschodni, zimny wiatr utrudniał łowienie na Martwej Wiśle. Wpierw okoń uwiesił się na kotwiczce woblera hand made, później wstrzeliliśmy się z Krisem w sandacze. Wypróbowałem nową wędkę, kręciołek, gumy. Teraz trzeba będzie stworzyć z tego nowy, optymalny zestaw. Sprawdziły się gumy Grubber Shad 9,5cm. W dwóch pierwszych rzutach miałem dwa brania. 1 : 1 Dałem Krzychowi jedną z nich i też wyjął wreszcie rybę W sumie wyprawa udana choć rybska nie powalały na kolana. Sandacze były wyjątkowo wybredne, ostrożne, prawdziwe skubańce. Zamiast brać przyzwoicie, z kopnięciem w łokieć to albo cykały albo przyduszały przynętę do gleby Z pięciu wyjętych trzy zaczepione pod brzuchem, jeszcze jeden spadł po nietrafionym podbieraniu. Kolejne doświadczenia za nami. Nadchodzi zima a mamusiek jak nima tak nima albo nie potrafię ich odnaleźć. Wypróbowaliśmy obiecujące, nowe miejscówki ale sprawdzają mi się tylko te wcześniej poznane. Nie ma letko, może PiSiory to zmienią?
  3. Jeżeli za miarę skuteczności przynęty przyjąć wyjęcie ryby (sandacza) w pierwszym rzucie to Grubbery zagoszczą u mnie na dłużej
  4. Skupię się na tym wątku pytania. Wcześniej używałem silników elektrycznych MinnKota i wydaje mi się, że nie były tak głośne jak Haswing. Obecnie używam wyłącznie silników spalinowych, także do trollingu. Wystawiam wędki na zewnątrz łodzi i ustawiam wobler tak by odpływał od lewej/prawej burty (uszko na sterze). W trollingu za trocią używam planerów ale na pewno można ich użyć do połowu innych drapieżników, którymi nie jestem zainteresowany. Wydaje się, że spalina głośniej wali ryby po uszach, ponieważ silnik nie ma tłumika więc większość hałasu wylatuje bezpośrednio do wody przez śrubę bo tam jest usytuowany wydech. Wydaje mi się, że im większa głębokość łowiska tym hałas jest mniej szkodliwy. Mimo wszystko preferowałbym Minnkotę albo silnik spalinowy w 4suwie. Zależy, czy nie masz strefy ciszy w rejonach w których chcesz pływać. Można kupić mały silnik ze zbiornikiem paliwowym wewnątrz obudowy i nie targać akumulatora i reszty. Zawsze jest coś za coś. Aku trzeba ładować, targać, dbać... a prądu i tak Ci kiedyś zabraknie na wodzie. Moim zdaniem bezpieczniej i ekonomiczniej jest używać małego silniczka spalinowego.
  5. Zaufanie jest jak zapałka, tylko raz można odpalić

  6. Sam sprzęt nie łowi. Trafiła się okazja to łyknąłem Ostatnio wyjąłem 7 sandaczy na 25letniego Shimaniaka 1000, później 8 na ciutkę większą Daiwę 1500, teraz mam nadzieję 2000 spełni swoje zadanie. Liczę na odpowiedniejszą przekładnię a przede wszystkim na niezawodność hamula.
  7. Wreszcie dotarł długo oczekiwany kręciołek Penn'a - maleńki Battle 2000. Mam nadzieję, że nie zawiedzie w słonej wodzie przy poszukiwaniu pasków i cętek. To mój trzeci Penn, jak dotąd wcześniejsze sprawują się nienagannie. Dokupiłem też trochę miękkiej gumy na wodne potfory
  8. bo to wyjątkowo miękka guma, na jesienne, chłodniejsze wody idealna.Kopyto o nazwie Predator, polecam.
  9. Moja ulubiona przynęta, kopyto Manns 3" (7,5cm) Gratuluję wygranej w zawodach
  10. Najwidoczniej trwa jakaś wyprzedaż, promocja... Pewnikiem ukaże się nowy model. Kręciołek ma sporo pozytywnych opinii i w tej klasie i przedziale cenowym nie ma co narzekać. Jedni będą woleli Penna inni Zaubera a jeszcze inni Daiwę czy Schimano. Dużo zależy od stosowanej techniki pod określonego drapieżnika. Szybkości nawijania, niezawodności, układania plecionki, wagi produktu... Zawsze możesz podeprzeć się testem i opiniami użytkowników. Kołowrotek jest projektowany i robiony na sprzęcie japońskim. Można mieć tylko nadzieję, że na rynek zachodni będą takie same kręcioły jak i nasz. Niczego nie ryzykujesz. Przesmaruj od razu rolkę kabłąka i korzystaj. W razie problemu masz gwarancję.
  11. Zadzwoń, zapytaj w sklepie. Może to jakaś chińszczyzna, malezja, vietnam? Nie wiem ile Ci prawdy powiedzą ale producenta się nie wyprą bo dostaniesz papiery.
  12. Jak masz uzasadnione podejrzenia to nie kupuj ale myślę, że w sklepie nie powinni Cię oszukać. Zbyt wiele mogą stracić, poza tym zawsze masz prawo oddać na koszt sprzedającego.
  13. Rano nie było aktualne, a w tej chwili 4000 kosztuje 288zł w promocji. Dlaczego nie? Dzisiaj kupiłem Penna Battle 2000 za dwasta
  14. to na bank! Wczoraj wyjąłem kolejnych 8szt sandaczyków, niestety tylko dwa do wzięcia same maluchy. Skorzystałem z okazji i kupiłem kolejną wędkę "dedykowaną" pod drapieżniki. Kolejny Jaxon Variant Pro Zander Claw Tip 2,15 6-28g z wymiennymi szczytówkami. Ciekawy jestem, czy sprawdzi się na wodzie wg mojej techniki, przyzwyczajeń?
  15. Chyba jakąś burzę wywołałem niechcąco ale skoro taki mamy klimat... to podpowiem, że nie miałbym ochoty podgrzewać ani ołowiu ani haka do temperatury 200stC. Nie próbowałem tego patentu ale na pewno spróbuję na uszkodzonych gumkach. Zdarza mi się sklejać nową albo uszkodzoną (skuteczną) gumkę zapalniczką. Topię ją nad ogniem aż się zapali w zależności od potrzeb i np zaokrągla mi rozpirzony korpus. Przez jakiś czas nadaje się jeszcze do łowienia. W ten sposób łączę też np korpus z innym kolorem ogonka. Po sklejeniu wrzucam to po prostu do wody dla ostygnięcia albo ściskam poślinionymi palcami. Można się poparzyć ale w miarę nabywania doświadczenia i grubości naskórka można przeżyć Czasem guma aż poczernieje ale można łowić dalej, jakoś mi to nie przeszkadzało. Raz zdarzyło mi się wyciągnąć z wody jedną gumką ponad 20 szczupaków (oczywiście w trakcie wielu wędkowań) zanim dokonała żywota. Jak to mówią, potrzeba jest matką wynalazków. Trzeba próbować, czasem nie ma innego wyjścia. Zakupiłem już klej szybkoschnący, cyjanoakrylowy Dragona. Jak będę miał problem na wodzie zaraz go sprawdzę. Póki mam całe gumy to nie czuję takiej potrzeby ale dlaczego nie spróbować? 2-3 zł może "piechotą nie chodzi" ale też nie jest to wydatek ponad stan. Sorry Winnetou jeśli to off-top
  16. Jarku, każdy ma swoje metody, doświadczenia. Nie neguję Twoich. Jeżeli masz doświadczenie to powinieneś wiedzieć, że po nałożeniu gumki na gorący hak czy po sklejeniu zapalniczką natychmiast warto schłodzić zgrzew.
  17. można też pokolorować główkę, przykleić oczko... Można już kupić główki wolframowe. Wszystko można znaleźć, jeno poszukać abo pogłówkować
  18. Sposób montażu gumki na haku jigowym. Dotyczy "jaskółki" jak i rippera czy twistera. W razie potrzeby można podgrzać zapalniczką ołowiane "kołnierzyki" albo połączenie haczyka z główką i na gorący element nasunąć silikonową przynętę. Domyślam się, że jakikolwiek klej wprowadzi do przynęty dodatkowy, może niekorzystny aromat. Oryginalne, japońskie Keitechy są nasączone odpowiednimi zapachami. Z kolei nie zauważyłem niekorzystnych zmian po sklejaniu gum zapalniczką. Możliwe, że to autosugestia ale nie narzekam.
  19. Jeszcze nie musiałem kleić silikonu do haczyka. Gdzieś to wyczytałem i mózg zakonotował w pamięci 1/0. Kleiłem za to różne gumki ale na gorąco, pod zapalniczką. Silikon topi się pod ogniem, łączę wtedy elementy i jest gucio. Domyślam się, że kiedy podgrzeję lekko hak przy główce to naciągnięty na gorąco silikon powinien się też przykleić. Na razie mam zapas gum to nie muszę kombinować ale kiedyś kupię i wezmę ze sobą ten szybkoschnący klej. A może lakier?
  20. Jednak kolega zaproponował mi rzeczywiście fajną wędkę Jaxona. Ten Grand Virtuoso Sensitive Spin 2,10 z CW 1-8g jest zaje...fajny. Trochę przeszkadzała mi na łodzi długość dolnika kiedy przysiadałem na ławce blisko burty. Zastanawiam się czy go nie skrócić i przerobić tak jak w Konger Stallion Prime Rocker 213/18? Bardzo skutecznymi okazały się 4" gumy Keitecha w różnych kolorach, poniżej akurat "marchewka" Easy Shiner Muszę jeszcze zmienić kręciołek Shimano ZX 1010 bo ma tylko dwa łożyska i pewnie słona woda zaraz mi je zeżre. Poza tym chyba skręca mi cieniutką plecionkę Nanofil 004mm. Dotarła do mnie Daiwa Liberty 1500 odporna na zasolone leciutko wody Martwej Wisły. Mam nadzieję, że sprawdzi się równie dobrze jak niedoceniany przez lata Jaxon. Zwróć uwagę na sposób montażu gumki. Obcinamy kawałek silikonu i montujemy na hagu jigowym 2/0. W domyśle możemy zastosować kropelkę kleju żeby gumka nie była tak łatwo ściągana przez ryby.
  21. To nam wczoraj trochę lepiej poszło. Wraz z Krisem wypłynęliśmy sobie w południe na Martwą Wisłę żeby wypróbować nowe przynęty, kijaszki i generalnie zasadzić się na okonia. Dawno razem nie pływaliśmy. Od razu wzięliśmy kurs za mosty na kanale. Założyłem swoje nowe wynalazki od Kejtecha na nowym, dziewiczym jeszcze kijaszku o CW 1-8g i sru do wody. Po pierwszych kilku rzutach czuję mocne puknięcie i i przyjemny, pulsujący ciężar na kiju. 25letni Shimaniak z serii ZX chwilami oddawał na hamulcu plecionkę 004mm, kijaszek w pełnej paraboli - jeszcze to widzę Myślę se: szczupły czy garbus? Ostatnio szczupaczki odgryzały mi w tym miejscu drogie przynęty więc tym razem założyłem półmetrowy przypon z fluorokarbonu. Jednak przeczucie i doświadczenie mnie nie myliło. Fajny szczupal uwiesił się na filigranowym, delikatnym kijaszku. Jak Krzychu próbował go podebrać starym, małym podbierakiem to mnie się ciepło zrobiło. Był zdecydowanie za mały dla tej ryby a przecież mamy nowy, duży! Z reguły wypuszczam szczupaki ale tego chciałem mieć, wyjąć, zwyciężyć... Takiego jesiennego, wypasionego kaczora od czasu do czasu chętnie znajduję w domowym menu. Na szczęście Krzychu nie dał ciała i wprawnie go podebrał - równe 66cm radochy Tak więc dobrze się zaczęło chociaż szukaliśmy okoni. Te pasiaste zbóje unikały nas wczoraj ale początek łowienia był obiecujący. Krzychu wyjął kolejnego kaczora, którego oddał wodzie. Często latem łowiłem na tej miejscówce okonie ale nigdy nie dostałem sandacza a tu pstryk i siedzi Wymiarowy, fajny... a garbusów dalej niet, za Chiny Ludowe. Nic to, zmieniamy taktykę i próbujemy coś szczapić w trollingu. Nooo, w końcu uwiesił się jeden pasiak ale co z tego? Kurcze blade, ciutkę większy od woblera! Z całą kotwiczką w pysku! Pazerota. Szkoda takiego brać, może nie miał nawet wymiaru? Przeszukaliśmy kilka kolejnych miejscówek, Krzychu wreszcie dorwał jednego godnego, pasiastego zbójnika w trolu. Z opadu nic nie możemy namierzyć ale nie jest źle. Mamy w końcu po rybie i wciąż jesteśmy na wodzie. W końcu zmierzch zapada, odpalam światła nawigacyjne i wracamy już w stronę mariny. Po drodze przymierzyliśmy się do ostatniej miejscówki i to był szczał w dziesiątkę. Zaraz po zmierzchu wstrzeliliśmy się w sandaczową stołówkę. Wyjąłem kolejne rybki, 6 sztuk, Krzychu też kilka. Porównując przynęty, sprzęt, doświadczenie z wynikami to wychodzimy tak jak trzy do jednego. Kiedy próbowałem dedykowany kij sandaczowy i starą, wypróbowaną przynętę miałem zero brań. Na nowe przynęty i kijek okoniowy łowiłem świetnie. Czułem różnicę na jednym gramie wagi przynęty. Mogłem wpasować się do głębokości, nurtu, wielkości przynęty a przede wszystkim do charakteru techniki "mojego" opadu. Widziałem na czubku skubnięcia kiedy nie czułem ich jeszcze w dolniku! Dla mnie to rewelacja! Od wczoraj mam gdzieś wszystkie dedykowane kije pod sandacza. To mój drugi wynik jeśli chodzi o sandacze i za pierwszym razem, kiedy wyjąłem 12szt jednego dzionka to też była wklejanka z miękką szczytówką. Ta nowa jest pełna, węglowa i zdecydowanie bardziej mi pasuje. Tylko jeden sandacz spadł mi przy burcie, kilka pstryków nie zaciąłem ale czułem każde branie, nawet jeśli nie widziałem. Kilka skubańców ściągnęło mi ogonek, coś obcięło mi samą końcówkę, płetewkę Kejtecha ale jeszcze to wszystko widzę zamykając powieki. Łowiłem na cztery różnego koloru przynęty. Wszystkie były łowne w tym pierwszy raz łowiłem na "marchewkę" Wygląda na to, że trafnie wytypowałem zakupione kolory. Dzisiaj wypłynąłem znowu kutrem na dorsze ale nawet wędki nie wziąłem. Po co mnie to? Kilka ryb wczoraj wypuściłem a nie lubię ryb mrozić w lodówce. Wróciliśmy w nocy zadowoleni. To był fajny i owocny dzionek. Ja jestem zadowolony z faktu, że znowu trafnie wytypowałem kolejne łowisko i udało mi się do niego wpasować skutecznie. Próbuję Krzycha przekonać do tej metody ale wpierw musi sam się przekonać i zainwestować w zupełnie nowe przynęty i wędziska. To kosztuje. Ja płacę od 5-6zł za jedną gumę 4" Myślę, że warto było. Nawet jeśli straciłem kilka przynęt to hole wymarzonych ryb rekompensują mi te wydatki.
  22. Wczoraj na te 4-ki padł szczupły 66cm i siedem sandałków, w tym 5 do wzięcia - żaden skubany okoń się nie uwiesił
  23. Od jakiegoś czasu gnębi mnie myśl sprawienia sobie kolejnej łodzi. Tu mam sporo dylematów. Jednocześnie chciałoby się pływać po Zatoce Gdańskiej i po Martwej Wiśle a czasem kusi na Wisłę bieżącą. Do każdej wody przydałaby się inna łódka, także pychówka ale przecież flotylli nie utrzymam, wszystko potrzebuje miejsca i kasiory. Zastanawiam się nad RIBem i jakąś jednostką napędową do 15KM lecz rozważam także inne warianty. Chciałbym szybszą łódź, przede wszystkim na Zatokę i kanały Wisły oraz Motławy. Zaletą łodzi wypornościowej jest to, że ma kabinę, kuchnię, miejsca do spania, leżakowania a przede wszystkim mogę tam schowa masę sprzętu wędkarskiego, motorowodnego a jest tego dużo. Wspomnę tylko o wędkach, przynętach, podbierakach, kasty dla dorszy, koło ratunkowe, kamizelki, bosak, wiosła, kotwice, siedzisko, linia paliwowa, bateria, radia, głośniki, sprzęt kuchenny... można długo wyliczać. Wszystko to mam pod ręką w takiej łodzi, także windy i planery trollingowe. Nie pomijam sprzętu nawigacyjnego z antenami i przetwornikami echosond, oświetlenie. Mogę pływać całą dobę, w dzień i w nocy. Wadą takiej łodzi jest jej szybkość przemieszczania się po łowiskach. Mogę pływać do 10km/h, więcej nie wyda a jeśli już z mocniejszym silnikiem co zwiększy mi wyraźnie zużycie paliwa, niewspółmiernie do zwiększonej szybkości ze względu na kształt kadłuba i wagę (1,5t w tym przypadku). Nie powiem, wygoda jest, której może nie doceniam ale chciałoby się popływać szybciej żeby łatwiej znaleźć konkretne miejscówki a także przepłynąć pod mostem pontonowym w Sobieszewie. W tej chwili jestem uzależniony od godzin otwarcia bo łajba jest zbyt wysoka żeby przepłynąć pod przęsłami. Z Twierdzy Wisłoujście mam blisko do morza, ok 2km ale nie mogę łowić na kanale Martwej Wisły ze względu na portowy tor wodny. Dopiero od mostu Siennickiego zaczynają się łowiska a kończą w Błotniku, na samym zakończeniu kanału. Wszędzie znajduję ryby ale są miejsca szczególne, które chciałoby się odwiedzić w trakcie całodziennego wędkowania. Wcześniej używałem pontonów ale bez sztywnej podłogi i bez napędu. Użytkowałem też kilka łodzi z elektrykiem lub ze spaliną na pawęży. Mam mieszane uczucia jeśli chodzi o bezpieczeństwo wędkowania na małej łodzi jak i na pontonie. Różne rzeczy mogą się przytrafić na wodzie. Wyraźnie bezpieczniej czułbym się na RIBie ale to może tylko sugestia? Na otwartej łodzi dużo nie zostawię bo "w Polsce tylko ryby nie biorą" a sprzęt choćby motorowodny trzeba mieć bo jest obowiązkowy. Pewnikiem macie swoje własne doświadczenia, przemyślenia, sugestie. Warto kupować i przystosowywać do własnych potrzeb inną łódź? Tylko ja wiem, ile czasu, kasiory i roboty poświęciłem na obecną jednostkę.
  24. Wyluzuj Alex - pomyśl, co sobie myśli założycielka tematu? Czyżby Twoja opinia, propozycja jest twojsza? Myślę, że tu administrator strony mógłby mieć uzasadnione zastrzeżenia. Z jednego pytania stworzył się chaos, galimatias... I tak wybór należy do osoby zakładającej temat. Im więcej będzie miała opinii tym łatwiej będzie jej zdecydować. Twoje uwagi w stosunku do kolegi z forum nie wnoszą nic sensownego dla założycielki tematu. Mam nadzieję, że Daniel wyczyści ten bajzel, także mój post. Pzd
  25. Sezamie otwórzże się, Bozia daj czas na ryby! Różności Keitecha i prywatnych lurebuilderów. 2 -4 cali. Jaskółki do opadu, i różne takie. Trójkątne główki, elementy drop shota, fluorocarbon, haki offsetowe i do dużych główek jigowych 40-80g. Artyleria jest ale czy rybska na to gotowe? Powinny być mocne, duże, wypasione Pomarzyć dobra rzecz. Nie wszystko jest na zdjęciach choć większość zaprezentowana.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...