Skocz do zawartości

grzybek

Zespół AS
  • Postów

    1 489
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez grzybek

  1. Też nie czuję tego Święta - odczuwam raczej przesyt mnogością okazji do świętowania. Za kilka lat okaże się, że mamy też "Święto grzyba" Nawet jeśli przyjmiemy, że sezon rozpoczyna się na dobre 1maja to też będzie bardzo subiektywne odczucie dla każdego wędkarza. Ostatnimi laty łowię cały rok bo akurat mam takie możliwości i każdy dzień nad wodą mógłbym uznać za święto. Ale dobrze jest jak jest - mamy to mamy... Jak wykorzystamy taki dzień to już każdy z osobna zdecyduje.
  2. Okazji Święta kupiłem sobie żyłkę Trabucco. Używałem jej kiedyś przy surfcastingu, nie mam zastrzeżeń żeby zastosować ją w trollingu. Plecionki mi się kończą a używając klipsów w połowach łatwo wyczepiają mi przynęty. Grubsza żyłka powinna mi pomóc w tej sytuacji - sprawdzimy
  3. Przy kapitanacie, w Nowym Porcie (Gdańsk) trafiają się małe ławiczki. Lada tydzień zaczną pojawiać się w miejscowości Górki Zachodnie. To dzisiejsze ochłodzenie i silny wiatr nie sprzyja grupowaniu ławic ale na pewno przyjdą. Zestawy typowe, ja używam kupnych Shakespeare. Spory, złoty haczyk z kawałkiem plastiku imitującym skrzydełko. Na końcu zestawu ciężarek 30g.
  4. Trzeba korzystać z pogody ile się da Wypłynęliśmy z Krzychem znowu na Zatokę Gdańską. Ciepełko było tak, że pierwszy raz można było zdjąć ciężkie, zimowe kurtki! Słońce operowało mocno, że gdy przy monotonnym trolingowaniu można było przysnąć za sterem Przy Kapitanacie w Nowym Porcie, na Martwej Wiśle wędkarze próbują szczapić pierwsze śledzie... Podchodzą małe ławiczki pod brzegi ale nie ma ich tyle co w zeszłym tygodniu. Woda jeszcze chłodnawa ale dochodzi momentami do 5stC. Na Zatoce chłodniejsza - od 3,5 do 4,2 ale już w ujściu Śmiałej Wisły dochodzi do 5,7 Pierwsi zapaleńcy patrolują rozgwiazdy i betony falochronów w poszukiwaniu śledzia ale nie widać ich na echu. Spore ławiczki są za to przy Porcie Północnym, tam gdzie rozstawili sieci rybacy z Jelitkowa. Nawrzucali sieci pod samym portem, w pobliżu toru wodnego - ciekawe, kto im na to pozwala? Pewnie jakiś kolejny układzik Ścigaliśmy się znowu z trocinami - tym razem było sprawiedliwie: dostaliśmy pod jednej na eb. Maluchy bo maluchy ale te pół metra też ma swój walor po prawie całodniowym bujaniu się na falach Kolejna fajna, pouczająca wyprawa. Jesteśmy co raz lepiej przygotowani do sezonu chociaż to już końcówka trociowa. Ważne, że sezon nie kończy się bo można poszaleć z innymi rybskami. Będziem dalej ćwiczyć
  5. Zapamiętałem z nalepki na reduktorze jakąś wartość 0,1 - 1,6 Butla jest pełna i ciśnienie wydaje się być b dobre. Jestem ciekawy, na jak długo wystarczy mi tego gazu? Butla 3kg, nie czuję żadnych nieszczelności. Myślę, że min na rok starczy
  6. Ja ma ten dylemat od lat: kupić - nie kupić? Pomimo, że mam zniżkę 50% na składki to i tak nie jest to najważniejsze. Przede wszystkim posiadam alternatywę - mogę łowić na wodach morskich w pobliżu albo na wodach dzierżawionych. Wody dzierżawione też już są "puste, przeorane, wybagrowane..." Na wodach morskich czuję się co raz lepiej, co raz lepiej je znam i pomimo różnych doświadczeń nie będę narzekał. Na wodach PZW łowiłem w zeszłym roku przez kilka miesięcy. Nie powiem, pobiłem 5 życiowych rekordów choć łowię blisko pół wieku. Trzeba wciąż walczyć, szukać, uczyć się i dozbrajać - nie można poddawać się, trzeba być dobrej myśli. Związkowcy mówią: nie płacisz za ryby a za możliwość uprawiania sportu... Może masz dołka? Uwierz w siebie, będzie dobrze. Pozdrawiam kolegę po kiju
  7. Mimo przedwiośnia jeszcze trochę zimno: ok 4-5stC nad wodą. W wodzie kanału Martwej Wisły, w odcinku przyujściowym 3,5-3,7st. Ostatnio pojawiają się spore ławice ryb. Trudno określić, czy są to szproty, śledzie czy certy? Słyszałem, że te ostatnie dotarły już nawet na sam koniec kanału, do mariny w Błotniku. Pierwsze odnalazły je kormorany. Później zaroiło się od wędkarzy... Z Krzychem wybraliśmy się na Zatokę Gdańską. Uganiamy się za srebrnymi strzałami, torpedami, słonym srebrem Lawirujemy pomiędzy statkami, portami, sieciami... Sieci co raz więcej. Dziwne, że w bezpośredniej bliskości torów wodnych, wejść do portów... Znowu, dwa razy wpakowaliśmy się przynętami w linki. Sieci są źle oznakowane i nie wiadomo jak są ułożone? W jednym miejscu naliczyliśmy 14 chorągiewek! W sumie mieliśmy dwa trącenia i dwa brania na nasze przynęty. Udało się wyjąć jedną troć chociaż Krzychu holował coś solidnego przez dobrą chwilę
  8. Dodam kilka fotków Piękne rybki Krzychu, gratuluję powodzenia. Musimy je kiedyś oblać, tylko kierowcy nie mamy
  9. Udało mi się kupić (wymienić) 3kg butlę na tej stacji. Koszt 27zł. Ponoć można też napełnić własną butlę w tygodniu. Cena jest taka sama choć koszt LPG kształtuje się na poziomie 2,56zł/L. Ponoć w zeszłym roku zmienił się właściciel stacji i okazuje się, że sprowadza ten gaz aż z Poznania!? Trochę to dziwne ale nie mam powodu nie wierzyć... Mam nadzieję, na czysty, dobrej jakości gaz. Edit: Poprzednio używany reduktor dla butli 11kb ma oznaczenia firmy PARTNER Typ E009-P Gaz propan-butan, LPG pd = 36mbar p = 0,3 - 16bar Mg = 1,5kg/h PN - EN12964 Płomień gazu był niewystarczający.
  10. Tak, macie rację. Znam tą stację i kiedyś tam tankowałem do czasu kiedy zabroniono takiego napełniania butli turystycznych. Nie mniej mam nadzieję, że dogadam się z obsługą i może zrobię to jeszcze dzisiaj? Co do zbiornika wodnego to nie jest mi aż tak bardzo potrzebny. Używam 5-6L butli po wodzie mineralnej i w zupełności mi to wystarcza. Mam odpowiednie szafki i mógłbym zrobić instalację wodną ale zlew bardziej jest mi potrzebny na inne bambetle. Jak potrzebuję wodę to najczęściej do obmycia pokładu, ławek... Do tego wystarcza mi wiadro i woda zza burty. Pompa zęzowa wyrzuca mi nadmiar wody samoczynnie za burtę.
  11. Wczoraj pierwszy raz odpaliłem kuchenkę na tym reduktorze. Płomień gazu był zadowalający - szybko zagotowałem garnuszek z wodą i napełniłem termos. Później próbowaliśmy zagotować wodę na gorącą zupkę chińską, niestety gaz się skończył Znakiem tego wydaje mi się, że reduktor będzie spełniał moje oczekiwania. Skoro na prawie pustej butli płomień był zadowalający to na pełnej butli też powinno być dobrze. Będę próbował wykorzystać ten gaz tankowany do samochodów. Przydaje się kuchenka Mam też zlew w opcji z kuchenką ale tam 3mam tylko garnuszki i bambetle. Może w końcu założę jakiś zbiornik z kranikiem z zaworkiem elektrycznym? Chyba nawet mam taki kranik ale nie używam
  12. Wczoraj znowu wypłynęliśmy z Krisem na wody Zatoki Gdańskiej. Mieliśmy wyjechać wcześniej ale odwołaliśmy spotkanie z powodu dość rzęsistego, zimnego deszczu. Jednak przed południem przestało padać i podjęliśmy decyzję o wyjściu. To była trafna decyzja. Nie zmokliśmy a wyniki przeszły nasze oczekiwania. Woda w kanale Martwej Wisły ma już 3,5stC, pojawiły się pierwsze ławice drobnych rybek - prawdopodobnie szprotki. Na Zatoce długo szukaliśmy ryb na wcześniej uzgodnionych pozycjach. Dopiero po kilku godzinach pływania Krzycho miał pierwsze branie no i kolejna "życiówka" żywcem wyjęta z wody! Troć 74cm/4kg W trakcie holu wydawało mi się, że to piękny, ciemny łosoś ze słodkiej wody. Po dwukrotnym podbieraniu w końcu wszedł do podbieraka. Za pierwszym razem odbił się od ramki i wyskoczył ale nie spiął się. Był dobrze zahaczony w nożyczkach. Piękna ryba Kolejny, udany wypad w doborowym towarzystwie. Co raz lepiej rozumiemy się na łodzi i sprawdzają się nam nowe przyrządy trollingowe. Dopracowujemy kolejne innowacje. W Zatoce co raz cieplej, co raz więcej ławic śledzia i to nawet już w odległości do dwóch km od brzegu. Woda w granicach 2,9 - 3,2stC W tych ławicach obserwujemy także grube ryby. Pewnie za kilka tygodni ławice te podejdą pod brzeg na tarło. Za nimi przyjdą belony a odejdą trocie - taki cykl. Wciąż trzeba się próbować dostosować do nowych warunków, także sprzętowych.
  13. A nie zwróciłem uwagi na to, jak pojadę kolejnym razem to zapiszę Zbyszku. Cieszy mnie, że płomień jest zdecydowanie lepszy i to mi wystarczyło. Woda gotuje się szybciej i w odkrytym garnuszku jest pełne wrzenie.
  14. Ostatnio mogłem przekonać się jak ważny jest element redukujący ciśnienie gazu z butli turystycznej na łodzi. Do tej pory używałem butli 2 i 3kg oraz reduktora przeznaczonego dla butli 11kg. Tak stan zastałem po kupnie łodzi X lat wstecz. Zawsze miałem problemy ze szczelnością połączenia reduktora z butlą. Musiałem używać redukcji z wlotem gwintowanym 21,8L oraz dodatkowej redukcji na 3/8" Prócz niedoskonałości połączenia małe ciśnienie gazu nie pozwalało mi zagotować wody do pełnego wrzenia. To było upierdliwe... W końcu zdecydowałem się zdjąć redukcje jednak wtedy ciśnienie z małej, prawie pustej butli było na tyle wysokie, że gasiło płomień iskrownika i utrudniało odpalenie kuchenki na łajbie. Kolejnym krokiem był zakup reduktora do małych butli i teraz jest wszystko OK. Układ jest szczelny, nie czuję gazu (często śmierdzącego) - dla zapewnienia bezpieczeństwa nie muszę używać wentylatorów a płomień w kuchence jest wystarczający duży do zagotowania wody na kawencję czy jakąś ciepłą zupkę na rozgrzewkę. Teraz jestem zadowolony.
  15. Regulator pracował w moim poprzednim silniku Yamacha ale nie jest oryginalny. Silnik też nie miał ani regulatora ani układu prostowniczego. Te urządzenie to prostownik z regulatorem napięcia. Kupiłem go gdzieś na Alledrogo i sam zamontowałem w silniku. Pracował do końca, do dnia sprzedaży. Można go użyć w każdym urządzeniu z napięciem zasilania 12V. Znalazłem też 17szt główek jigowych na hakach VMC o gramaturze od 30 - 40g oraz jedną 80g. Haki są duże, na gumy 6" - (ok 15cm) Jeśli takie potrzebujesz mogę to wszystko spakować i wysłać za 5dych + przesyłka. Bez kartonika waży to 864g więc myślę, że zmieszczę się w granicach kilograma. Może jakaś koperta bąbelkowa? Daj znać, czy to Ci odpowiada?
  16. Przypadkiem znalazłem na łodzi mój stary regulator napięcia od mojego poprzedniego silnika 6KM. Regulator jest zalany jakąś masą a na zewnątrz jest aluminiowy kaloryfer/radiator. Są oznakowane połączenia na końcówki samochodowe (męskie): dwa na ~ oraz + i -. Mogę Ci go odstąpić jeśli potrzebujesz Wystarczy, że podepniesz dwa przewody z magneto i będziesz na wyjściu miał napięcie prądu stałego do 14,7V max. Wszystko w jednej kostce ok 5x3x2,5cm Do podłączenia można użyć standardowej kostki samochodowej z czterema wyprowadzeniami żeńskimi i po kłopocie.
  17. aleś dał do pieca Bynio! Ja np bardzo lubię wzbijać przynętą chmurkę, obłoczek mułu lub piasku z dna. Uważam, że to bardzo skuteczna metoda. Oczywiście podstawą będzie nurkowanie wobkiem czy blachą ponad dnem ale kiedy łowię na górkach to wcale mi to nie przeszkadza. Nawet szukam zaczepów, przeszkód na dnie bo w myśl zasady: "gdzie patyki tam wyniki" skutecznie łowię ryby metodą trolingową. Oczywiście, nawet nie sugeruję, że pijesz do mnie - jednakowoż pozdrawiam...
  18. Przyjrzyj się "konstrukcji" pyska troci - to dużo wyjaśnia. Pysk jest mały, kości twarde... Używamy planera bocznego, gdzie przynęta zawieszona jest na kilkunasto/kilkudziesięciometrowym odcinku linki - nie widzimy dokładnie ataku ryby. Czasem uda się zaobserwować moment brania, trącenie szczytówki ale najczęściej samo branie widzimy po jakiejś chwili. Ryby ściąga blachę pociągając planer. Nie zacinamy jej natychmiast, jak wcześniej na Wiśle. Jeżeli przystaje po braniu, ciągnie w bok albo w dół to dopiero zauważamy, że coś się dzieje. M in słyszymy terkot hamulca - to ostatnie stadium brania. Jeżeli ryba jest zacięta to najczęściej kotwiczka jest już w nożyczkach - to daje nam szansę wyjęcia jej z wody. Troć ma najmniejszy i najtwardszy pyszczek z ryb które wcześniej łowiliśmy (pomijając bolenia - dla mnie to przyłów) Po za tym łowiliśmy na woblery, na znacznie mniejsze i cieńsze kotwiczki. One łatwiej wbijają się. Wielkość ma znaczenie Nie sądzę żeby przy używaniu planera coś zmieniała linka - tu zawsze będzie dylemat: żyłka czy plecionka? Chcę użyć żyłki ale to tylko dlatego żeby łatwiej było ustalić wyczepianie linki z uchwytu. Sam widzisz jak walczyły złowione przez nas trocie - osobiście spodziewałem się więcej emocji, walki. Woda jest zimna, ok 2,5 - 3,2stC, w zasadzie stojąca - nie ma wyskoków, młynków czy podobnych fanaberii. Może kiedy przekroczymy wymiar 70cm będzie lepiej? Gdybyśmy nie używali planerów byłoby łatwiej zauważać brania ale pewnie byłoby ich znacznie mniej choć teoretycznie łatwiej byłoby zaciąć rybę. Możemy spróbować łowić je tak jak wcześniej inne drapieżniki na Wiśle - z bocznych uchwytów. Metoda sprawdziła się - na Zatoce nie mielibyśmy zaczepów. Warto się nad tym zastanowić. Uwielbiam te "dechy"-nie raz je sobie przypominam
  19. Wreszcie przełamałem złą pasę Zatoka Gdańska dzisiaj piękna Krzychu też nie odpuszczał - mieliśmy po dwa brania - po jednej rybce na eb
  20. Przedwiośnie to czy już WIOSNA? Ciepełko się dzisiaj zrobiło w Gdańsku. Ja uparcie szukam oznak wiosny w moim ogrodzie. Jutro rano chcemy na ryby! na dorsze, może trocie?
  21. Nie zawsze próba wypłynięcia, wędkowania to sukces. Ósmy raz wypłynąłem od czasu ostatniej zdobyczy i znowu bez brania! Jestem zdegustowany - ciągle celuję w tą samą rybę (troć) ale albo jest ich bardzo mało albo powinienem ich szukać tam gdzie inni łowią. Celowo wybieram łowiska gdzie nikomu nie wadzę, szukam samodzielnie odnalezionych miejscówek ale ostatnio nie mogę odnaleźć tych ryb. Dwa brania na tyle wypadów to deprymujące. Wiem gdzie te torpedy żerują i koledzy je łowią i albo wreszcie zmienię rejon albo przerzucę się na inną rybę. Może dorsz, flądra...? Już sam nie wiem, co robić? To męczące...
  22. Bez pół litra nie rozgryziesz
  23. Ponoć dorszyki skubią nieźle - czas wypłynąć Janeczku Faktycznie - tego kaczora mieliśmy w rękach
  24. No tak odbył się pierwszy, pozimowy rejs. Nie nudziliśmy się. Twoja pierwsza wyholowana torpeda pewnie długo nie zostanie przebita Bravo Krzychu! Tak 3maj Przyznam, że zazdraszczam ale i cieszę się z Twojego sukcesu. Z doświadczenia innych kolegów wiem, że niełatwo wychodzić taką piękną rybę. Z naszych ostatnich 6 wypraw to dopiero pierwsze branie i od razu "życiówka" Mamy nauczkę jeśli chodzi o sprzęt. Ja muszę dokupić reduktor do małej butli gazowej, Ty musisz dokręcać hamula na kręciole... Mogło być po rybie a tak zostało po filecie (dzięki za tatarka) Cieszę się także, że kaczor przeżył - to naprawdę miłe uczucie pomóc przeżyć zwierzakowi.
  25. Wreszcie udało się wyrwać na wodę Wspólnie z Krzychem przygotowaliśmy łódź po zimowej przerwie i kierując się słoneczkiem popłynęliśmy na fale Zatoki Gdańskiej. Manewrowaliśmy pomiędzy rozstawionymi sieciami wzdłuż brzegu. Krzychu dorwał swoją kolejną życiówkę - ja też Jakiś dziwny ten kaczodzioby, pewnie morski, słonowodny Zaplątał się bidok w sieci. Na szczęście nie utopił się a my go zauważyliśmy i zrozumieliśmy w porę więc udało się uwolnić - daj mu Bozia zdrowie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...