-
Postów
1 489 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez grzybek
-
Korzystam z "Facebuka" ale na pewno więcej informacji n/t wędkarstwa znajduję na You Tube. Szczególnie sporo interesujących mnie materiałów dociera ze Stanów, z Kanady...
-
Smutne ależ jakże bardzo często prawdziwe, współczuję Zbychu. Szkoda słów... Nie mam sekretów przed kumplami z którymi wędkuję, ufam im. Zawsze płyniemy na najlepsze o tej porze, znane mi miejscówki. Często razem pokrywamy koszta takich wypraw, wspólnie ściągamy z netu akcesoria. Kupujemy na spółę materiały, sami robimy jigi, pomagamy sobie wzajemnie. Chłopaki nawet pomagają mi w konserwacji łodzi - to rozumiem, to są kumple... dlaczego mam im czegokolwiek żałować? Łodzią łatwiej dotrzeć tam gdzie jeszcze nie przebłyszczone, skłusowane wody. Doświadczenie, łut szczęścia, "nos do ryb" też przydaje się. Chciałoby się wszystkim ufać ale niestety nie można. Cieszę się, że mam kilku zaufanych kolegów i możemy wspólnie wędkować. Raduję się także z ich sukcesów. Odbieramy rodzinie wspólny czas ale najczęściej nie wracamy na tarczy. Coś upolujemy dla tej rodziny a jak komuś zabraknie szczęścia to dzielimy się. Nikt nie jest zawiedziony, tak mniemam i oby było tak dalej.
-
- żartowniś z Ciebie Paweł Nie raz przekonałem się, że nie o wszystkim można pisać bez konsekwencji choćby koleżeńskich. Nie ciągnijcie mnie za język na publicznym forum. Wyjaśniłem Dociowi na PW w czym rzecz. Mam nadzieję zamknąć temat i dywagacje w tym wątku. Piszę bardzo oględnie i nie dziwota, że rodzą się nietrafione domysły. Wróćmy do tematu Ja wciąż pracuję nad nowym sprzętem i czekam na okazję do wyjścia w morze. Chciałbym jeszcze w tym roku poszukać dorsza ale może też przechytrzę jakąś szlachetniejszą rybę?
-
Wczoraj przed wypłynięciem podjechaliśmy do Policjantów z posterunku na Twierdzy. Pogadaliśmy, podzwoniliśmy, sprawdziliśmy czy w Kapitanacie Portu Gdańsk coś zrobili w/s tej sieci rozstawionej wzdłuż toru wodnego. Kiedy wychodziliśmy w portu mijaliśmy się z Kontrolerem - siaty nie było Inne siaty oznakowane, baniek na wodzie już nie było widać. Oby tak zawsze. Znowu testowaliśmy z Krzychem nowe ustrojstwa ale z rybami kiepsko - jedno branie na dwie wędki i to wszystko, kaplica.
-
O tak, rybacy znają swoje miejscówki z "dziada pradziada" i nie potrzebują GPSa żeby obstawić je sieciami. Nam udaje się od czasu do czasu odnaleźć coś w toni albo na dnie. Często jest to okupione wieloma dniami poszukiwań, prób, wyjazdami... Tak jak ostatnio: trzy wyjazdy dwóch wędkarzy a tylko jedno branie i to bez zapięcia ryby. Podawałem namiary, więcej informacji udzielałem telefonicznie, w prywatnych kontaktach. Przekonałem się, że ludzie nie potrafią tego docenić więc nie palę się do wylewności. Staram się być adekwatny dla tych co i mi pomagają. Coby nie napisać to i tak wszystkiego się nie da i czasami nie można z różnych względów. Jestem uparty i wiem, że tylko w ten sposób można cokolwiek osiągnąć. Nikt oprócz mnie nie będzie wiedział ile kosztów i czasu trzeba poświęcić nowej metodzie, technice, miejscówce żeby osiągnąć upragniony cel jakim jest finałowa ryba. To nie tylko miejscówka, teoria, praktyka, sprzęt... Trzeba poświęcić nie tylko swój czas ale i rodziny i przyjaciół żeby uprawiać skutecznie ulubione hobby. Wyłożyć wszystkiego na tacy nie sposób. Nie raz przekonałem się, że po prostu nie o wszystkim można pisać, taka jest prawda czy mi się to podoba czy nie to zupełnie inna broszka. Koledzy wędkarze, którzy do czegoś doszli nie zdradzają swoich sekretów które opanowali latami wyrzeczeń, prób i błędów. Tak już jest. Wyobraź sobie, żeby zawodnik wskazał Ci swój skład zanęt czy treningową miejscówkę - zapomnij. Zdarza się, oczywiście ale musisz być wtedy lojalnym w stosunku do niego. Raz stracisz zaufanie i po zawodach, po przyjaźni a on musi szukać, wypracować kolejne miejsce do treningów. Sorki, rozpisałem się
-
Wczoraj chcieliśmy z Krisem wypróbować nowe sprzęty i techniki łowienia na Zatoce Gdańskiej. Długo i drobiazgowo przygotowywałem sprzęcicho żeby połowić. Niestety, miejsce w którym ostatnio wędkowałem było tak obstawione sieciami, że szok! Nigdy nie widziałem tyle sieci w jednym miejscu. Nie dość, że sieci rozstawiono w bezpośredniej bliskości toru wodnego podejścia do portu to obstawili brzeg rzędami wzdłuż. Jak przypatrzeliśmy się bliżej to często wystarczała rybakowi (albo kłusolowi) jedna flaga a na drugim końcu plastikowa butla/pojemnik służący jako boja ustawiona mniej niż 50m od brzegu - masakra! Autentyczna matnia dla wszelkiego stworzenia. Nie wiem, czy to rybackie sieci czy kłusownicze, nie widać było oznaczeń. Zgłosiłem ten fakt w kapitanacie portu, także próbowałem to zgłosić Straży Rybackiej - ta pokierowała mnie do OIRM, do gościa który dawno wyjechał z kraju i oddał numer komuś innemu - kołomyja, spychotechnika. Będę próbował ustalić legalność poczynań tych rybaków/kłusoli oraz zdjęcie przekażę do wątku STOP RYBAKOM NA Facebooku. Nie dziwcie się, że nie mam ochoty pisać czasami gdzie i co łowię? Często jest tak, że dobre łowiska nie tylko okupują wędkarze. Rybacy i kłusole też umieją czytać i potrafią wykorzystać zawarte w necie informacje.
-
Mam nadzieję, że pomogę chociaż w ten sposób Nie pamiętam skąd te kopie, prawdopodobnie z Wędkarskiego Świata Pzd
-
Jak na szybką, impulsywną ocenę Twojej wypowiedzi Zbyszku pozwól, że nie do końca się z nią zgodzę. Szczególnie u drapieżników oczywiście liczy się wzrok, linia boczna oraz Ampułki Lorenziniego o których zapewne wspomniałeś nie nazywając ich. Te elektroreceptory służące do elektrolokacji, umiejscowione zwykle w okolicy głowy ryby umożliwiają wykrywanie nawet bardzo słabych impulsów elektrycznych, zmian pola magnetycznego, zmian temperatury i zasolenia wody. Działają na zasadzie półprzewodnika, zamieniając sygnały dochodzące z zewnątrz na impulsy przekazywane do mózgu. Pomagają rybie w lokalizowaniu zdobyczy lub zagrożenia, umożliwiają orientację na zasadzie kompasu. To za Wikipedią Pisałem kiedyś o tym na jednym z portali ale nie zaszkodzi przypomnieć. Uważam te receptory za bardzo istotne dla drapieżników choć raczej nie doceniane, mało znane przez wędkarzy. Przyjrzyjcie się np oczom i Ampułkom Lorenziniego u rekina młota - są bardzo charakterystyczne. Obejrzyjcie każdego innego naszego drapieżnika, znajdziecie ich mnóstwo... Jak wykorzystać tą wiedzę? Przyznam, że nie znalazłem sposobu..................................................
-
Putin dzwoni do Kliczko i się pyta: po co wam ta Europa? Przecież wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. - Masz rację Wladimir, wszędzie dobrze gdzie was nie ma
-
Hmmm, człowiek uczy się całe życie... Z moich obserwacji po latach spędzonych nad uganianiem się za szczupakiem z wodzie o III kl czystości (mętnej) pozostały przemyślenia. Podstawowym kolorem przynęt był dla mnie zielony, żółty, czarny, niebieski i oczywiście biały. Te kolory oraz ich kombinacje miały zdecydowane znaczenie. Także dodatki typu brokat, "pieprz". Wszelkie malowanki flamastrami (czarny, czerwony, zielony) także użyteczne. Do jigowania często skutecznie używałem główek malowanych żółtą barwą po tym, jak zauważyłem w zupie rybnej żółte kulki - prawdopodobnie oczy okoni. To dobry sposób prezentowania przynęty dla agresora jakim jest szczupak - pogromca okoni, traktowanych jako pożywienie oraz konkurencja pokarmowa.
-
Słusznie prawisz Zbyszku - przez te hybrydy można popaść w kompleksy.
-
- no, nie wierzę... Co to za strażnicy? Dla kilku procent zniżki na zezwolenie do wędkowania? Nie dziwota, że nie widać ich nad wodą.
-
Nie wiem jak u Was ale na Wybrzeżu trochę zawiało. Po pierwszych ostrzeżeniach o nadciągającym orkanie przestawiłem łódkę z wyjścia fosy Twierdzy Wisłoujście głębiej, bliżej lądu. Cumy były już nadszarpnięte zębem czasu i wcześniejszymi porywami sztormowych wiatrów. Stoję łajbą na samym wyjściu i te liny są wciąż narażone na podmuchy. Na dzielni i na działce zamieć zrobiła swoje Długo ten śnieg się nie utrzymał ale kociambry głodne - pamiętam o naszych braciach mniejszych, szczególnie w takie dni
-
Ja do tej pory wypuszczam płocie poniżej 15cm był, był taki zapis
-
Przechowanie błystek, woblerów, pilkerów
grzybek odpowiedział grzybek wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Ideałem by było, żeby dało się kupić, zastosować coś przezroczystego Mam sporo półprzezroczystych, markowych pudeł i pudełek na przynęty miękkie. 3mam tam zestawy dla okonia (boczny trok), osobno dla sandacza i szczupaka (opad i typowy spin) oraz kolejne pudła dla wobków i gum na dorsza... Jest tego masa, zbyt wiele, żeby utrzymać to w jednej torbie. Na szczęście dysponuję sporą, krytą łodzią i nie muszę wszystkiego targać ze sobą. Wożę jedynie wędki, kręciołki, elektronikę, jakąś padlinkę czy ciuciu. Jednak bywa, że płynę także z kolegą jego łodzią. Część badziewia muszę mieć w chałupie żeby nie latać po sklepach albo pożyczać. Także nowe zakupy oraz przezbrajanie przynęt korodujących w słonej wodzie powoduje zajmowanie kolejnych pudeł, wiaderek i tak bez końca. Przynajmniej próbuję je jakoś poukładać tak żeby przynajmniej minimalnie haczyły się ze sobą. Kiedyś można było dostać w marketach torbę/lodówkę dla 6-paka od browarów. To też nadaje się zajefajnie. Pomysł z przezroczystymi rurami czy kształtownikami jak najbardziej przydatny. Może jakiś poliwęglan? Obawiam się tylko o koszt... może być drogi materiał a chyba nie tylko o to chodzi. -
Do przechowania/transportu wszelkiego typu błystek, woblerów, pilkerów przydatne jest wiaderko wypełnione pociętą na odpowiednie rozmiary pianką do ocieplania rur. Można też zastosować kawałki rurek PCV o odpowiedniej średnicy używanych w instalacjach elektrycznych. Rury nie są drogie i łatwe do przycięcia. Uporządkują nam przynęty i dają łatwy przegląd podczas wędkowania, transportu... Myślę, że to dobry, przydatny pomysł - warty rozpatrzenia. Całość w jakimkolwiek wiaderku, pojemniku plastikowym. Równie dobrze prostokątnym, dającym się pomieścić w torbie wędkarskiej.
-
Mnie wcale te uchwały nie przeszkadzają. Spokojnie można się dostosować. Ważne żeby wiedzieć o obowiązujących obostrzeniach żeby się nie pogubić. Domyślam się, że zakazy pozwolą oszczędzić kilka ryb choć i w to nie wierzę. Zbyt wiele skrótów cennych gatunków ryb pada łupem wędkarzy teoretycznie wędkujących zgodnie z prawem. Same zakazy nic nie dadzą jeżeli nie pójdą za tymi skuteczne kontrole i wysokie kary. Wątpię, żeby w naszym społeczeństwie szybko zagościło przeświadczenie o nieuchronności kary. Służby działają tak jak to widzimy, tu przypominam o kradzieży wędkarskiej łódki z całym wyposażeniem...
-
Co raz mniej ryb - co raz więcej zakazów a Jesiotr stoi w marinie, po co i na co? Dlaczego? Piękny RIB a chyba tylko jedna kontrola w tym roku, jedno wypłynięcie
-
No to już nie kumam... Albo chcecie mieć zasięg albo nie. Antena zewnętrzna daje dużo więcej możliwości, także wzmacniacz
-
Może warto zastosować jakąś zewnętrzną antenkę? W Norwegii zawsze używałem tuby do łapania internetu. W Polsce też można złowić zasięg taką tubą, na pewno pomaga. Tak było w przypadku laptopa ale może da się zastosować coś podobnego do telefonu?
-
Wydaje się, że zdania są podzielone w tej kwestii. Czytałem gdzieś, że na wodach morskich świetlik czy dioda nie jest zabroniona a jeśli to i tak wędkarze stosują elementy sztucznego światła. Często dzwoniłem do inspektora OIRM w celu wyjaśnienia wątpliwości ale po jego ostatniej wpadce na temat znajomości przepisów daję sobie siana. Odpuszczam.
-
Taaa, obserwuję te aukcje. Szukam dwóch takich samych - jakoś nie przemawiają do mnie aukcje. Gdyby ktoś chciał z podobnych zrezygnować to się piszę... Chyba już pisałem do @spokojnego - jakoś sprawa upadła
