-
Postów
1 489 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez grzybek
-
szukam 2szt w rozsądnej cenie
-
Dom do góry kołami w Szymbarku W Szymbarku zbudowano nietypowy dom. Stoi na dachu, opiera się o komin, a wchodzi się przez okno. W środku też wszystko odwrócone jest do góry nogami, a do tego lekko pochylone. Chodzimy po sufitach, z góry zwisają meble, okna mamy na wysokości kolan. Dziwne uczucie podkreślają zgodnie wszyscy zwiedzający. - Na początku myślałam, że ludzie udają, ale kiedy weszłam do środka zrozumiałam - potwornie się kręci w głowie - przyznaje pani Marta z Gdańska i dodaje: wbrew pozorom najlepiej się tu czują dzieci. Ludzie z wrażliwym błędnikiem, szybko wychodzą. Skąd tak przewrotny pomysł? Po co to wszystko? Twórca Domu do góry nogami pan Daniel Czapiewski chciał zachęcić zwiedzających do refleksji: czy w naszych domach, w naszym życiu wszystko jest na dobrym miejscu? Chciał przypomnieć, co działo się w kraju w czasach komunizmu i że to właśnie w Polsce nastąpiło odwrócenie dotychczasowego porządku w Europie. informacja zaczerpnięta ze strony trojmiasto.pl Przypomniał mi się ten dom, który odwiedziłem z rodziną kilka lat temu bo wczoraj zmarł jego pomysłodawca: Daniel Czapiewski cześć jego pamięci.
-
Liczyłem Zbyszku na to, że mi odpowiesz, jesteś dla mnie autorytetem. Jak już pisałem, im więcej wiem albo czytam tym bardziej wydaje mi się, że nic nie rozumiem. Z jednej strony producenci malują, uzbrajają nam swoje przynęty w kolorowe, świecące, mniemam fosforyzujące barwy a z drugiej strony mało czytelny (czyt precyzyjny) zapis o braku możliwości stosowania sztucznego światła w wodach RP (nawet morskiej?) Trudno mi to ogarnąć. Nigdy nie zastanawiałem się, czy mój kupiony w sklepie wobler czy blaszka nie jest urozmaicony jakiś wynalazkiem? Strach się nie bać! To moje dywagacje Zbyszku tylko, główkuję... może zbyt wiele? Nie przejmuj się. Pewnie tylko zawracam gitarę
-
Przytoczę tutaj niejako clue tematu, cytuję: źródło salmo.com.pl Domyślam się, że pisał to Piotr Piskorski - autorytet w tej dziedzinie. Bez względu na to kto to napisał zgadzam się w 100% Zwracam też uwagę na: Czy ma to jakiś związek z naszym RAPR stosowanym na wodach PZW? Sorry, kolejne pytanie nieuświadomionego do końca pospolitego wędkarza chodzi mi o wcześniejsze pytanie dotyczące stosowania sztucznego światła do wabienia ryb... Im więcej wiem tym mniej wiem (ObronaSokratesa)
-
Wydaje się, że w przypadku stosowania tego preparatu istotnym jest tu fragment zdania informujący o zakazie stosowania sztucznego światła, służący do zwabiania ryb... Jako, że moja wiedza w tym temacie jest raczej szczątkowa trudno mi tu dywagować. Mam wrażenie, że np fragment piórka koguta czy główka jigowa albo nawet jakiś ripper potraktowany preparatem w dzień, będąc eksponowany w pełnym świetle nie będzie widzialny dla oka wędkarza czy strażnika PSR. Prawdopodobnie będzie widzialny pod wodą, im głębiej - tym ciemniej. Możliwe, że będzie atrakcyjny, widoczny dla ryb. Nie mam zamiaru nikogo namawiać do łamania regulaminu. Pragnę podkreślić, że moim zdaniem przepis mówiący o stosowaniu sztucznego światła do lokalizowania i wabienia ryb odnosi się do źródeł wysokoprądowych: typu latarka, reflektor itp. Do tej pory takie metody uznawane za rybackie powszechnie są stosowane na dużych, morskich akwenach. W moim doświadczeniu wędkarskim stosowałem sztuczne światło tylko w przypadku chemicznych świetlików używanych jako sygnalizator na szczytówce wędki lub spławika. Pływając kiedyś z kolegą w nocy po płytkim akwenie obserwowaliśmy ryby w świetle latarki. Mieliśmy okazję widzieć wspaniałe ryby: węgorza, okonia czy lina. Nie znaczy to, że je łowiliśmy, po prostu podglądaliśmy dno i przyrodę po ciemaku. Ręczę - warto. Widok potrafi być zaskakująco piękny. Wracając do samego preparatu nie twierdzę, że tam gdzie można go stosować musi być skuteczny. W sprzedaży są także diody umieszczane w przynętach, świecące pod wpływem środków chemicznych uaktywnianych słoną wodą. Podobnych środków/baterii używa się z kamizelkach ratunkowych, skafandrach czy tratwach ratunkowych. Po zetknięciu z wodą baterie uaktywniają się odpalając diodę lub żarówkę i są widoczne w ciemnościach. Ratują życie rozbitków czy innych nieszczęśników. Postęp i w tej dziedzinie jest nieodwołalny i możemy cieszyć się kolejnymi nowinkami. Prawo nie nadąża za tymi nowościami i w większości od nas zależy czy i co, jak i gdzie będziemy je stosować. Miałem okazje odpytywać zawodowych strażników ze znajomości wędkarskich dylematów, wątpliwości. Przekonałem się, że często nie są zaznajomieni z obowiązującym prawem. Gubią się w odpowiedziach, kręcą... Co innego przy podpytywaniu policjantów z Policji Rzecznej. Mam wrażenie, że są odpowiednio przeszkoleni. Brawo!
-
Nie mam zamiaru polemizować tutaj czy ten lub podobny produkt można nazywać sztucznym światłem czy nie. Dioda LED w przynęcie albo świetlik w niektórych pilkerach morskich bardziej pasowałby pod taki paragraf... Na szczęście wspomniany wyżej Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb nie obowiązuje w wodach morskich. Chciałbym za to podkreślić, że niekoniecznie musimy tym produktem urozmaicać naszą przynętę. Spokojnie, bez utraty zaufania i godności można go zastosować na spławiku, końcówce szczytówki wędki, przy wieczornej zasiadce albo nocnym spinie. W każdym momencie można kropelkę tego typu umieścić na czujnikach brań stosowanych w wielu metodach wędkarskich. Nawiązując do kolorów, o których wspominasz Kris to chętnie przypomniał bym sobie jak się one rozkładają w wodzie, na różnych głębokościach? W osobnym wątku... Ciekawy jestem, czy ryby widzą je tak samo jak my?
-
Zauważyłem ostatnio ciekawą nowinkę - świecącą kropkę - The Dot. Jest to mający szerokie zastosowanie preparat uatrakcyjniający naszą przynętę, wspomagający obserwację sprzętu itp. Preparat opatentowała amerykańska firma Aqua Glow. Produkt może mieć mnóstwo zastosowań w wędkarstwie i może stać się pożądany zarówno przez spinningistów jak i przez muszkarzy, karpiarzy czy zwolenników łapania na drgającą szczytówkę. W mętnej wodzie czy też podczas wędkowania w dni pochmurne zarówno przynęty jak i szczytówka wędziska stają się trudno widoczne. W takiej sytuacji sprawdzi się The Dot™. Jak sama nazwa wskazuje (z ang. kropka) wystarczy nanieść kropkę preparatu na przynętę, muchę albo szczytówkę wędki aby stała się ona atrakcyjna dla ryb lub lepiej widoczna w ciemności. Produkt umieszczony jest w fiolce wielkości damskiej pomadki do ust. Fenomen The Dot™ polega na tym, że preparat „ładuje się” światłem słonecznym lub (co bardzo istotne w naszych warunkach klimatycznych) sztucznym. Wystarczy przez 30 minut oświetlać preparat, a będzie świecił w ciemności przez kolejne 5 godzin. W opakowaniu ma kolor żółty, w ciemności świeci na zielono. Ma konsystencję gęstej pasty. Do aplikacji wystarczy wykałaczka. Substancja jest nietoksyczna, bezzapachowa i ma nielimitowaną „żywotność”. Po tym jak przestanie świecić należy ponownie wystawić ją na działanie światła. Można „doładować” substancję – wystarczy przez minutę świecić latarką na kropkę The Dot™ (np. na przynęcie) – to sprawi, że będzie świecić jaśniej. Podobne wynalazki traktowałem kiedyś błyskiem flesza lampy aparatu fotograficznego. Wystarczył moment naświetlenia żeby preparat świecił przez kolejnych kilka godzin.
-
Dotarły wreszcie morskie, nierdzewne kotwice do trocinowych blach. Czekają uzbrojone na okazję do wyjścia na Zatokę
-
Z pewną dozą ciekawości przeczytałem artykuł żeglarzy i motorowodniaków n/t zakazów wprowadzonych na teranie Nadmorskiego Parku Krajobrazowego. Rzecz dotyczy w szczególności części Zatoki Puckiej, popularnej ze względu na występujące tam ryby dwuśrodowiskowe. Nie wędkuję tam ale jeśli przeczytają to inni koledzy wędkarze to może kogoś uprzedzę, przestrzegę? Doczytałem się, że na terenie NPK obowiązuje ZAKAZ UŻYWANIA ŁODZI MOTOROWYCH ORAZ INNEGO SPRZĘTU MOTOROWEGO. Pełny artykuł z portalu sportów wodnych Mapka Nadmorskiego Parku Krajobrazowego
-
Nie wyda Pawełku - oddałem rowera bardziej potrzeboskim
-
Na pewno chciałbym aby tak było ale coś słyszałem o odbiorach, o innych inwestycjach w tym obszarze (największe rondo w Polsce itp) latem Dla mnie najważniejsze jest udostępnienie samego tunelu - będę miał bliżej do stanicy. Obym nie był zawiedziony, w moim kraju to staje się normą.
-
Tyrają chłopaki - trochę to trwa ale praca wre I nitka tunelu pod Martwą Wisłą w Gdańsku
-
Ja nie odpuszczam. Przezbrajam się non stop w miarę potrzeb i kiedy tylko wyzdrowieję wychodzę z portu na wodę. Teraz właśnie najlepiej bierze sandacz i nie tylko... Mam nieodparte wrażenie, że po każdym sztormie (takim jak dzisiaj) kolejne partie świeżych ryb wpływają z Zatoki Gdańskiej do Martwej Wisły.
-
Moje zakupy to trochę drobiazgów na łódź oraz przygotowanie do przezbrajania woblerów i blach. Na dzisiaj kupiłem sobie energooszczędne światła LEDowe do jazdy dziennej, które podłączyłem pod półeczką na rufie. Włączam je na stanowisku sternika a oświetlają mi podłogę i ławeczki na łodzi od tyłu. Bardzo wygodnie bo światło nie oślepia mnie w nocy. Drugim, ciekawym zakupem wydaje się czytelny wskaźnik naładowania akumulatora a jednocześnie tester ładowania z silnika zaburtowego. Wyświetla mi stan baterii oraz kontroluje poziom ładowania w trakcie pracy silnika. W sumie obydwa zakupione elementy przeznaczone w zasadzie do samochodu jednak równie przydatne na łodzi, przy 12V instalacji. Niedrogie i bardzo czytelne. Kolejne zakupy to nierdzewne kółeczka łącznikowe do woblerów i blach wahadłowych. Zauważyłem, że w słonej wodzie Martwej Wisły moje kółeczka trochę zardzewiały, a że nastawiam się na solidne rybska z Zatoki Gdańskiej więc nie ma zmiłuj - trzeba zmienić zawczasu, żeby nie zgrzytać zębami po stracie ryby z wiadomego powodu. Za chwilę przyjdzie czas na zmianę kotwic odpornych na sól, żeby łowić skutecznie nie można pozwolić im zardzewieć.
-
Moje kije cały czas za szafą stoją, tylko kilka dyżurnych na łodzi leży. Jednak sezonu nie zamykam. Mogę zakończyć rok ale sezon dla mnie trwa na okrągło. Odpuszczam kiedy chory jestem albo zajęty robotą. Jak nie łowię spod lodu zimą to z łodzi. W tym sezonie do kolejnych ryb zaliczam troć z Zatoki Gdańskiej. Jeśli jej odpuszczę to popłynę na dorsza. Pogoda jak mówią zawsze jest dobra na ryby. Wystarczy ubrać się cieplej. Jak zacznie jedna ryba odchodzić od brzegu to przyjdzie śledź i belona... Sezonowość ma swoje zalety. Więcej wiary mimo wszystko
-
Niestety, sezon pod tytułem "Quźwa ale pizga" rozpoczęty Złowiłem jakiegoś wirusa albo przegrzałem się (bo nie zmarzłem) i teraz się męczę. Kaszel, katar, zatoki, osłabienie, gorączka... Zamiast jakiegoś dorsza, morskiego sreberka, wód Zatoki Gdańskiej muszę wygrzewać się w domu. Pewnie tydzień mam z głowy. Przez internet gromadzę nowe blachy, morskie kotwiczki, kółka nierdzewne, szykuję sprzęt na lepszy czas. Mam nadzieję, że mój nauczyciel i przyjaciel da mi jeszcze kilka lekcji i nauczy pokory. Oby Ostatnim razem to mi dopisywało szczęście a jemu wręcz przeciwnie. Kilkakrotne splątania linki, "brody" na plecionce... ufff, też bym się wnerwiał. Jednak nie można być wciąż poważny. Jak mi idzie to się cieszę, czy muszę swoje hobby traktować jak religię? Trochę luzu nie zaszkodzi. Widzieliście kiedyś rybę wyjętą za pyszczek ale na samą linkę? Biedna trocina zaczepiła się linką bez udziału kotwiczki! Pała mała. Tak właśnie zdarzyło się koledze na ostatnim, wspólnym wędkowaniu. To pech czy fart? Broń Boże żebym się nabijał z czyjegoś pecha albo miał się za jakiegoś speca. Jeśli sobie trochę żartuję chyba nikt tego nie traktuje poważnie? Mam nadzieję... Piszcie, co u Was? Sam nie mogę popłynąć, połowić to będę cieszył się Waszym szczęściem. Pzd
-
Odświeżam
-
Pięknie, też bym tak chciał pociągać się z metróweczką na żyłeczce 014-16 na BT i jeszcze ją wyciągnąć - bravo!
-
Dobrze radzisz Zbyszku. Chyba tak będzie lepiej. Chyba nie jestem zainteresowany bezpośrednio sprawą łodzi. Właścicielką jest żona kolegi. To ona będzie wszystko podpisywała jako jedyna właścicielka łodzi z wyposażeniem. Tak mi się wydaje. Ja tylko pomagałem koledze doprowadzić łódź do wygodnej używalności.
-
Będę pomagał koledze tak jak potrafię sugerując także Wasze propozycje. Policjant prowadzący sprawę twierdzi, że kolega nie jest na straconej pozycji. Coś w tym musi być. Też mi się tak wydaje... prawdopodobnie właściciel też będzie miał wgląd do akt sprawy. Niech domyśla się albo wie co go czeka. Nie mamy do niego sentymentu. Zbyt dużo pracy w to weszło.
-
Dzisiaj kolejny wypad z Jackiem po morskie sreberko. Tym razem na mojej łodzi. Długo nie mogliśmy ich znaleźć ale w końcu padła jedna, druga, trzecia... Wszystkie moje Nauczyciel dostawał baty Pierwsza na pokładzie Kiedy ciągnąłem czwartą z kolei kolega już nie wyrabiał na szczęście zeszła a on dorwał swoją. Od razu humor mu się poprawił Wszystkie ryby około wymiarowe: 51, 52cm ale ta co zeszła była solidniejsza. Jak na trzy moje pierwsze wyprawy 4 ryby wyjęte to i tak dobry wynik. Znam opowieści kolegów którzy wychodzili "setki" kilometrów, lata całe za pierwszą rybą. Pewnie mam farta. Często powtarzam kolegom: farta czeba mieć a bez miedzi to się w domu siedzi. Dzisiaj brały przede wszystkim na miedziane blaszki Kaczmarka ale także na niklowane. Ważne, że była jazda. Kije pracowały pięknie. Największą rybę holowałem na wcześniej złamanej i naprawionej własnoręcznie specjalistycznej wędce z pracowni. Dobrze pracuje i cieszę się z tego bo jest idealna pod troć.
-
Budujesz mnie Jarek. Liczę na to, że masz rację. Przekażę koledze te sugestie. Proponuję żeby poczekał do zakończenia śledztwa a nuż coś Policja ujawni, naświetli, wyjaśni albo umorzy śledztwo. Zadeklarowałem już chęć poświadczenia tego co widziałem i słyszałem w trakcie rozmów z właścicielem stoczni i przystani. Byłem tam wielokrotnie i widziałem, słyszałem wystarczająco dużo, żeby potwierdzić co trzeba. Nie znamy jeszcze szczegółów postępowania śledczych. Będę informował na bieżąco. Dzięki za odzew.
-
Po przykrym incydencie kradzieży łodzi kolegi spać nie mogę. Nurtuje mnie wiele pytań, na które szukam odpowiedzi. Nie jestem prawnikiem choć chciałbym pomóc przyjacielowi wspólnych, wędkarskich wypraw. Facet kupił łódź, w wolnym od pracy zawodowej czasie remontował ją miesiącami, wkładając w to ogromny wysiłek, kasiorę i zdrowie. Każdą wolną chwilę spędzał przy jej budowie, każdą wolną złotówkę przeznaczał na jej odnowienie. Pomagałem mu trochę i dlatego też jestem związany z tą łodzią. Nie mogę pogodzić się z faktem samej kradzieży a także kwestią odpowiedzialności cywilnej właściciela przystani, stoczni na której łódź została wyremontowana, zwodowana i gdzie cumowała przez 11dni. Za każdy miesiąc remontu czy cumowania łodzi właściciel pobiera opłatę, bez żadnych kwitów pobiera kasę. Po wodowaniu, kiedy rozmawiamy wspólnie o jakimś solidniejszym zabezpieczeniu zacumowanej do pomostu łodzi właściciel śmiał się z sugestii uwiązania łodzi stalową liną do nabrzeża. Twierdził, że non-stop pracują kamery, czujki, zatrudnia straż przemysłową żeby nic się nie stało. Niestety, po kilku dniach łódka odpłynęła ze złodziejami w siną dal... Dopiero wtedy okazało się, że stocznia nie jest ubezpieczona od kradzieży! Wiele wskazuje na to, że łódkę ukradli "miejscowi" złodzieje. Dobrze znający topografię miejscowości, wiedzieli gdzie i kiedy ukraść wcześniej inną łódkę, żeby po cichu podpłynąć do stoczni. Wiedzieli gdzie popłynąć żeby ukryć dużą w końcu łódź z ciężkim silnikiem, którego nie udało im się zdemontować. W takiej małej miejscowości właściciel dużego w końcu zakładu jakim jest stocznia pewnie zna mieszkańców. Prawdopodobnie też ich zatrudnia. Wydaje się możliwe, że zna złodziei a może nawet tam pracują? Pytania się mnożą i nie dają spokoju. W pierwszym dniu poszukiwań Policja odnalazła wcześniej skradzioną, wiosłową łódkę, przy pomocy której uprowadzono łódkę kolegi. Ciekawe, czy ten trop gdziekolwiek zawiedzie? Czy policjanci nie zbagatelizują sprawy, czy zasłużą sobie na swoje wysokie uposażenia i przywileje emerytalne? Śmiem czasami w to wątpić. Nie raz bywałem okradany... Jeżeli powierzam za opłatą własny sprzęt na przechowanie czy właściciel przystani ponosi odpowiedzialność w razie kradzieży? Nie interesuje mnie czy i jak, czy gdzie jest ubezpieczony. Dla nas wędkarzy ważna jest cena za przechowanie, możliwość dojazdu do remontowanej łodzi czy bezpieczne cumowanie. Możliwie bliski dojazd z miejsca zamieszkania czy dopłynięcia do łowiska. Czy są jakieś metody, sposoby (oprócz kija bejsbolowego i maczety) żeby wymusić odpowiedzialność od takiego właściciela stoczni, przystani? Czy pobierający określone kwoty za usługi może czuć się bezkarny? Tam stoi kilkadziesiąt łodzi. Czy ich właściciele zdają sobie sprawę, z kim mają do czynienia i co im grozi? Będę chciał nagłośnić tą sprawę na forach społecznościowych, także na Facebooku. Nie odpuszczę złodziejom i cwaniakom. Jeżeli możecie pomóc to dajcie znać. Każda uwaga jest cenna bo nie można bagatelizować czyjejś krzywdy. Jutro Tobie to może grozić.
-
No i doczekałem się pierwszego brania morskiego srebra - troci. Pierwsze branie i od razu wymiarowa ryba! Po tygodniach, miesiącach spędzonych na Martwej Wiśle, po kilku pobitych rekordach życiowych w tym roku (sum, szczupak, boleń, okoń) przyszedł czas na morskie łowy. Tym razem kolejna życiówka, teraz troć: 60cm, 2174g Dobre i to Jak na pierwszą troć złowioną po kilkudziesięciu latach to dobry prognostyk. Do tej pory nie mam ani nie miałem ciągu na tą rybę i nadal żal mi tych ryb. Gdyby nie towarzycho na wspólnej wyprawie łodzią pewnie pognałbym po kilkudziesięciu minutach trollingu w... siną dal. Ciągle nie potrafię zaszczepić w sobie tego bakcyla morskiego srebra. Cieszę się z pierwszej, wymiarowej ryby ale ucieszył mnie także a nawet rozbawił widok prawidłowo zapiętego na wszystkie trzy groty śledzia Zaczynałem już przymulać na dziobie w tempie napierających fal kiedy Jacek wykrzyczał, że mam branie Hol bez rewelacji, żadnych świec, odjazdów, murowań... Normalka. Dobrze jest... Pewnie gdyby nie cierpliwość Jacka od Górali jeszcze długo bym nie zaznał tego holu. Wciąż przygotowuję się do łowienia troci ale bez żadnego parcia, magnesu, ciągoty. Dalej lubię bawić się oszukiwaniem gumą dorsza, okonia czy sandacza. Sam jestem ciekawy, gdzie i do czego jeszcze pokieruje mną moja wędkarska pasja?
-
Sprzedam Kołowrotek DAM Quick Royal MDS 5500
grzybek odpowiedział c13 wna temat w Giełda Wędkarska Giełda Wędkarska - Ogłoszenia
Fajny kręcioł. Łożyska odporne na słoną wodę? Jaka cena?
