Skocz do zawartości

Jotes

Zespół AS
  • Postów

    2 760
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Jotes

  1. Co prawda nie mam zbyt wielkiego pojęcia o bocznym troku (uczę się dopiero), ale zastanawia mnie zdanie, które pozwoliłem sobie podkreślić. Nieśmiało zatem zapytam, jeśli wolno? Co ma być do 30 g? Kanał? Wędka do BT? Czy ciężarek?
  2. Dobre dobranie kija karpiowego, to podstawa. Kij musi mieć dobrze rozstawione przelotki, ma być mocny, wytrzymały i musi pracować na całej długości. Poniżej wklejam link do testu takiego kija. Na początek próba wytrzymałościowa, a potem rzut ciężkim koszyczkiem zanętowym i hol. Dowolność doboru odpowiedniego koszyczka, zależy wyłącznie od inwencji twórczej wędkarza, co widać w poniższym teście. Test kija. Do sklepów Panowie - do sklepów!
  3. Świetny kijek, ale już chyba nie do kupienia. Chociaż?... Mam taki sam, a opisany jest jako 10-30 g. Na początku przeszkadzała mi nieco przycienka rękojeść, ale to kwestia przyzwyczajenia.
  4. Lepiej nie, bo jak łykniesz bakcyla, to jeszcze w hazard wpadniesz. O ile się nie mylę i o ile moja pamięć mnie nie zawodzi, to te eurogąbki wykupuje się, żeby w grę wędkarską móc katować na NK. Ja na szczęście już dawno, dawno temu wyczyściłem swoje konto i odpaliłem słusznego kopiora temu...czemuś.
  5. Myślę, że nic z tego nie będzie, bo wobler jest już sprowadzany w dół przez ster. I to jest siła znacznie większa, niż ten opływowy kształt ciężarka. Taki system, ale o wiele ciekawszy, można osiągnąć wiążąc boczny trok z woblerem. W silnym nurcie ciężarek nawet 25-30 g. Jedyne wyjście to nauka - wyobraźnia i pamięć. Ja w takich miejscach stosowałem nawet woblery SDR, o zasadzie działania tak prostej, jak konstrukcja cepa. Kręcisz kołowrotkiem, wobler prze do dna. Przestajesz kręcić, wychodzi do wierzchu. A dodatkowo, odpowiednie operowanie kijem - to nisko przy wodzie, to pionowo w górze (w miarę potrzeb, by unikać zaczepów!) I tak na przemian...
  6. Wyobraźnia i pamięć. Wyobraźnia, żeby sobie koronę tego drzewa wyobrazić, jak pod wodą mogą się układać gałęzie i konary. Nie potrzebujesz do niego zbliżać przynęty bliżej niż na 1 m, ryba do niej wyskoczy. Nie potrzebujesz "wjeżdżać" pomiędzy gałęzie, bo to 100% ryzyko zaczepu i wypłoszenia ryb, a w konsekwencji strata przynęty. Pamięć, bo skoro już narwałeś przynęt, to powinieneś teraz mieć w głowie mapę miejsc z zaczepami, które należy omijać. Nie ma innej recepty.
  7. Hihi. Po prawie dwudziestu latach, rozstania są trudne i długotrwałe. Cóż, silnik zmieniłem na lepszy i młodszy model, ale żona zostaje. Dzięki Alku!
  8. O! I szacunek za pamięć, bo odświeżyłeś też i moją. Gdzieś mam jeszcze w domu starą kartę/legitymację po moim ojcu - jeszcze tą brązową, sztywną - pamiątka.
  9. U mnie czas na zmiany i pełną motoryzację. By skończyć z dźwiganiem akumulatorów, wyposażyłem swoją łajbę z silnik spalinowy Yamaha 5 KM, linię paliwową i kilka drobnostek. A skoro zmiany, to również wymieniłem echosondę na nowszy model i wielkość dla "dziadków". Przynajmniej lupy już nie potrzebuję.
  10. Karkołomne zestawienie, obowiązku posiadania "Karty wędkarskiej" z polityką. Uff! Ja pamiętam coś zupełnie innego, a nieco starszy jestem. Nie przychodziło się "na szewca" nad wodę i SIE nie łowiło na rympał. Fakt! Karty wędkarskiej wtedy jeszcze nie było, bo to stosunkowo młody wynalazek. Ale za brak "Legitymacji członkowskiej" z aktualną składką członkowską, kłusol tracił sprzęt i zaliczał kolegium. No i w tamtych czasach więcej kontroli w ciągu miesiąca zaliczałem, niż w ostatnich 20 latach... Co do notowania połowów w kapowniku, pełna zgoda. Też mnie to wk...urza!
  11. Zgadza się Zbyszku i nie da się z tymi argumentami spierać. Ja jednak, jak zaznaczyłem na wstępie opierałem się na doświadczeniu własnym, które: Czyli mówiąc krótko, schodzę z ciężaru zestawu, bo sił nie staje. Te, wraz z wiekiem odchodzą... Dawniej - odnośnie długości kija (wędki!) - podchodziłem tak samo, jak do gumki - lepiej ją mieć, a nie potrzebować, niż potrzebować, a nie mieć.
  12. Zbyszek, ja obecnie jestem wyznawcę tej "ćwierćprawdy", ale to przychodzi z wiekiem. Obecnie widzę jedynie same zalety krótkiej wędki. Ale może to również sentyment i wspomnienie własnych początków przygody ze spinningiem. A założę się o wszystko, że każdy wędkarz w wieku zbliżonym do mojego i zaczynający swoją własną przygodę w czasach również zbliżonych do moich, też zaczynał od kijka 1,60 m - jak ja. Potem było 1,80 m, jeszcze później 2,10 m, aż wreszcie doszedłem do 3 m. A najlepsze swoje wyniki osiągałem na spinning 2,10 m, ale też należy mieć na uwadze, że to były zupełnie inne czasy, gdzie wody było do kolan, a ryb do... Więc to nie może być wyznacznikiem sukcesów i nie da się przyrównać do czasów obecnych, gdzie wody jest do kostek, a... wędkarzy do... A wracając do czasów obecnych, wieku i długości (wędki!). Ja z podanych wyżej różnych długości, wróciłem ponownie do krótkich kijków. Kilka mam o długości 2,20 m, a jeden 2,10 m (88 g). Dłuższych już nie używam! Do nich mam kołowrotki o wielkości 1000, a do tego 2,10 m o wielkości 800. Ich czułość i finezja zwalają z nóg, a hol sandacza 3-4 kg, to poezja. Taki zestaw niemal "nic nie waży", a każde dotknięcie przynęty przez rybę odczuwam, jak trzęsienie ziemi. Cóż, w tym miejscu poprzestanę i zakończę cytatem jednego z moich tekstów: "O ironio! – My nie mieliśmy na co łowić, choć ryb było bez liku, a ONI nie mają już co łowić, choć sprzętu mają bez liku"...
  13. Jeden koniec do pręta w balustradzie na balkonie, na klatce schodowej, drugi do wkrętaka i pociągnąć. Widziałeś kiedyś, jak prostują drut 6 mm na jarzma do zbrojeń budowlanych? Stwórz tego miniaturę...
  14. Boleń
  15. Jak w temacie. Do sprzedania silnik elektryczny - HASWING Osapian 55/60Lbs MAX Mc-Tuning. Silnik jest mało używany, bo tylko jesienią (więc krótko). Kupiony 2 lata temu w sierpniu z tej oferty.Silnik jest w pełni sprawny, posiadam oryginalny karton do niego, a jako gratis dorzucam akumulator Banner 100 Ah (tylko koszt wysyłki!). Cena silnika 1050 zł. (plus wysyłka!) Sprzedam również w pełni sprawną echosondę Lowrance X125 - cena 430 zł + wysyłka (do negocjacji). Jeśli ktoś życzy sobie zdjęcia, to oczywiście dodam!
  16. Gdyby tak używać rozumu zgodnie z przeznaczeniem, to by nie było żadnych zadym...
  17. Fatal error - nie ten temat
  18. Fatal error - nie ten temat
  19. Fatal error - nie ten temat
  20. Widzieć, widziałem, ale nigdy na takiej nie pływałem. Nie wiem, jak się zachowuje na wodzie.
  21. Niestety, ale nigdy nie miałem z czymś takim do czynienia. Tutaj się nie wypowiem.
  22. No nie, tutaj z wyborem nie pomogę. Ja mam ten drugi typ łodzi - "V". Podpowiedziałem Ci płaskodenną, bo podejrzewam, że osoba z takim problemem, jak wyżej, nie będzie się wybierała na wodę podczas fali (choć przecież pogoda może być bardzo dynamiczna). W złych warunkach - wiatr i fala - na pewno bezpieczniejsza jest moja łajba, bo bezproblemowo jest omywana z każdej strony, a wysoki dziób pięknie przecina fale i zapobiega przelewaniu się przez niego wody. Ma jednak minus, gdy potrzeba się na niej przemieszczać np do kotwicy, to bardziej się buja na boki. Wchodzenie do niej i wychodzenie, też jest kłopotliwe dla osoby z tak poważnym problemem. Ja mam tę łajbę. Masz poważny dylemat z wyborem uwzględniając wuja i jego ograniczenia. Gdybyś się decydował na płaskodenną, to koniecznie szukaj szerokiej łodzi, w przedziale 160-180 cm, z wysokimi burtami. Masz cholernie trudne zadanie!...
  23. Płaskodenna jest stabilna.
  24. Próżne te dywagacje (zrozumiałe i oczywiste dla "starych wyjadaczy"), bo jeśli nowicjusz nie pojmie ustawienia, operowania i zasady działania hamulca kołowrotka, to akurat jest bez różnicy, co nawinie na szpulę...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...