Skocz do zawartości

Jotes

Zespół AS
  • Postów

    2 760
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Jotes

  1. Alex, miło było, ale Twoja Zika (nie wiem czy dobrze zapamiętałem imię?) złamała mi serce. Jest fenomenalna, już się zakochałem.
  2. A po co byłeś taki wyrywny? Ja jak zamawiam, to zawsze wybieram "płatność przy odbiorze", a żeby było jeszcze ciekawiej, to żądam, żebym mógł przesyłkę sprawdzić w obecności kuriera - np Poczta Polska daje taką możliwość i od razu odpowiednio znaczą przesyłkę. Większość firm kurierskich nie daje możliwości sprawdzenia. Tak oznaczoną przesyłkę odbierałem wczoraj. Paczka była oznaczona naklejką "Weryfikacja przesyłki".
  3. U nas już od wczoraj biało i wciąż śnieg sypie.
  4. "Na wszelki wypadek...". Dzisiaj widziałem ostrzeżenie na FB i tak właśnie prognozowali. A poza tym, to "luty - obuj buty" - urozmaicenie musi być. Nad wodą wilcy grasują. Mnie bardzo kusiło w sobotę i w niedzielę, nawet już kołowrotek do kijka przykręciłem i miałem już jechać na okonia, ale ostatecznie usiadłem na dupci.
  5. Ale nakłamał! Pod koniec tygodnia ma być mróz do -11*C i śnieżyce. Dlatego Cię łamie w kościach.
  6. I to jest dobry wybór, bo ta firma również specjalizuje się w sprzęcie wyczynowym. Ten konkretny kijek posiada 15 przelotek, więc pozostawia w tyle wielu innych producentów. Wart swej ceny i da Ci dużo satysfakcji na łowiskach.
  7. Błędne myślenie. Trzyczęściowy kijek pod każdym względem przewyższa teleskopy. Poniżej masz zdjęcie jednej z moich odległościówek, złożona i gotowa do użycia, co zajmuje mi zaledwie moment. Ja nie potrzebuję zsuwać ciężarka i śrucin do spodu, by złożyć kijek i spiąć rzepami. Uwalniam haczyk, zdejmuję rzepy, składam do kupy, przypinam spławik i już tylko łowię...
  8. Ale czytając od tyłu, można znaleźć to, czego się poszukuje. Ja tak przeglądam gazetki reklamowe marketów, bo interesujące mnie towary znajdują się na końcu.
  9. I co ostatecznie postanowiłeś Krzychu? Z tych kołowrotków, które opisałeś w temacie, żaden nie nadaje się do metody match (wg moich kryteriów!). Kijek też proponowałbym Ci dłuższy - 4,20 m będzie najlepszym i uniwersalnym wyborem. Cw szukaj do 20 g. Ja na kijek do 15 g wyciągam z wody leszcze po 60 cm i bez trudu daję sobie z tym radę. A łowię na dużym zbiorniku i na dużych głębokościach, więc i spławiki odpowiednio ciężkie muszę stosować. W zalinkowanym przeze mnie temacie masz kilka propozycji kołowrotków matchowych. Są tam tańsze i droższe kołowrotki. Taki kołowrotek powinien mieć duże przełożenie i jak największy nawój na jeden obrót korbki, bo chodzi o łatwość i szybkość zatopienia żyłki. Kołowrotek musi idealnie układać żyłkę na szpuli. Do 300 zł masz spory wybór, a opinie o konkretnych kołowrotkach znajdziesz w necie.
  10. Popatrz jeszcze tutaj, może coś zwróci Twoją uwagę?
  11. My też już jesteśmy w dokładnie tym samym miejscu z pogłowiem okonia.
  12. A teraz to ja pozwolę się z tym nie zgodzić.
  13. A ja dodam jeszcze, że ten kołowrotek ma również swoją ciemną stronę. Wciąga żyłkę pod szpulę, hamulec potrafi się sam dokręcić, a na dodatek mocno szumi. Znalezienie takich informacji zajęło mi zaledwie kilkanaście sekund. Bo takie jest Mykadło...
  14. Znam ten ból z różnymi żyłkami. One pękają zwyczajnie, po cichu, ale serce wędkarza pęka z całą mocą w takim przypadku. Strata ulubieńca boli. Potem aż echo niesie po wodzie, jakieś rwy, zdy i je. A najgorzej stracić ulubiony waggler/slider łowiąc z brzegu. I od nowa uczyć się łowić na kolejny, awansować go do ulubionych, itd. Niekończąca się opowieść. Taki jest los wędkarza...
  15. Na początku lat dziewięćdziesiątych łowiłem na te żyłki. Najlepszą była 0,30 mm fuo, na nią targało się sandacze z opadu - plecionek jeszcze nie było. Sneck miał dziwaczną rozmiarówkę - 0,165 mm, 0,185 mm, 0,205 mm. Na błękitną 0,205 mm nałowiłem mnóstwo boleni. A 0,185 mm stosowałem wtedy do małych przynęt jaziowych. Te żyłki miały drobny feler - były przegrubione. Obecnie do metody match stosuję żyłki Dragona, Tubertini, Miwardi, Robinson i Browning. I zawsze w ciemnym kolorze.
  16. No i o tym właśnie napisałem. Zazdroszczę Wam anielskiej cierpliwości. Moja cierpliwość sprowadza się obecnie do drzemek przed TV, na moim ulubionym fotelu (ale nie mówcie nikomu). Owszem i ja pamiętam czasy, kiedy niczego nie można było kupić i samemu się kombinowało. Na wszystkich grzejnikach porozkładane kromalki chleba, bułki i chałki, suszenie, mielenie, dodawanie dodatków, doprawianie i niekończące się próby nad wodą. Teraz mogę nie połowić, już mi to zwisa, bo brak mi już tego, czego Wy macie w nadmiarze - cierpliwość. I zwyczajnie Wam zazdroszczę. A jeszcze z takim namaszczeniem piszecie, z taką pasją... Czapka z głowy! Oby do wiosny - zima sio!
  17. No i już sprawiliście, że ponad wszelką wątpliwość żadnego z Waszych dodatków nie zastosuję. Rany Boskie, ja miałbym się aż tak naharować? A pies trącał takie wędkowanie! O! I już mi oko lata. Owszem, do gotowej/kupnej zanęty dokładam dodatki, takie grubsze dla leszczy, ale nic poza tym. A moje lekarstwo na brak lub zanik brań jest najlepsze na świecie. Brania zanikają? Zmieniam miejsce... na fotel przed TV we własnym domku. Macie stalowe nerwy...
  18. Niedawno (ok 2 mies. temu) zrobiłem wystawkę ze sprzętu spinningowego. Węglowe spinningi, których nie używałem od kilku lat, wystawiłem za bramę. Poskładałem kije, żeby każdy widział, że są w pełni sprawne i tak zostawiłem. Obok kijków postawiłem jeszcze starą wagę sklepową, ale wciąż sprawną. Branie miałem po około 7-8 minutach. Do furtki zadzwonił facet 35-40 lat: - Proszę Pana, czy te kije wystawione są do wzięcia? - Tak, jeśli ma Pan ochotę, to proszę sobie wybrać. - A co będę wybierał, zabiorę wszystkie, a po wagę zaraz wrócę. I faktycznie zabrał wędki, ciężko było mu tylko odjechać ode mnie, bo na rowerze przejeżdżał. Żałuję trochę, bo nie widziałem już jak wagę zabierał, a ciekawe, jak mu z nią poszło, bo ciężka była jak jasna cholera. Uważam, że zrobiłem dużo lepszy interes, niż mógłbym sprzedać za flaszkę lub kilka piwek. Przynajmniej za oliwiarę mnie "klient" nie wziął.
  19. Zbyszek, kątownik to również taki nąrzędź pomiarowy, a to mogłoby wprowadzać w błąd. Wyjaśnione? I wszystko jasne.
  20. Qurna, nie mogę edytować i dopisać? OK! Dokupiona szczytówka ma zaje...fajne przelotki - ładne duże oczka.
  21. Alek, stało się. Kijek ma już dwie różne szczytówki. Dzisiaj miałem parcie, poświęciłem 10 min i już zrobione. Ale wybrałem inny wariant. Obciąłem jeszcze niżej niż planowałem, a to z tego powodu, że we wklejce musiałbym wycinać przelotkę, skracać ją i ogólnie popsuć jej fajne ugięcie. Zaznaczyłem sobie białą nitką i ciąłem bzitką (mała szlifierka kątowa). Doszlifowałem dosłownie odrobinkę z grubości końcówkę wklejki tak, jak widać na oryginalnej, to białe na końcu. Po obcięciu otwór wewnętrzny miał 2,85 mm, a końcówka szczytówki 3,20 mm, więc 0,35 mm oszlifować, to był zaledwie moment. Obydwa elementy ustawiłem w załamaniu kątownika (taki wyrób hutniczy ). Dwie kropelki supergluta i błyskawicznie wcisnąłem. W miejscu łączenia dałem po wierzchu kropelkę kleju i pozwoliłem jej opłynąć szczytówkę dookoła, następnie wytarłem nadmiar. Potem zrobiłem omotkę z cieniutkiej plecionki, zakolorowałem ją czarnym markerem i teraz czeka jeszcze na posmarowanie klejem już samej omotki dla wzmocnienia. Na koniec na omotkę nałożę lakieru bezbarwnego i nad wodę. Oczywiście nie obeszło się bez prób. A jakże! Na sucho pracuje pięknie. Będzie superczuły kijek. A tak to wyglądało: 1. Widok przecięcia, 2. Już sklejone, 3. Miejsce łączenia.
  22. I dlatego założyłem z góry, że odpowiadam osobie, która zadaje pytanie w jak najlepszej wierze, a o zakupiony kołowrotek zadba tak, jak Pan Bóg przykazał. Pewnie wie też, że kto smaruje, ten jedzie.
  23. Zauber FD będzie ci służył długie lata.
  24. No dobra, czas się przyznać do żarciku. To nie są spławiki, ale jak zobaczyłem i wziąłem do ręki to od razu powiedziałem żonie, że jej ze dwa takie zabiorę dla siebie na ryby. To są druty do dziergania. W zestawie są jeszcze grube żyłki, które zapina się w te czerwone końcówki metalowe. Nie wiem, jakie to jest drewno, ale jest bardzo lekkie i nie jest to balsa. Jako spławiki z całą pewnością by się sprawdziły. Kiedyś taki wzór robiło się z kory topolowej i były super.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...