-
Postów
2 760 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Jotes
-
Alex, miło było, ale Twoja Zika (nie wiem czy dobrze zapamiętałem imię?) złamała mi serce. Jest fenomenalna, już się zakochałem.
-
A po co byłeś taki wyrywny? Ja jak zamawiam, to zawsze wybieram "płatność przy odbiorze", a żeby było jeszcze ciekawiej, to żądam, żebym mógł przesyłkę sprawdzić w obecności kuriera - np Poczta Polska daje taką możliwość i od razu odpowiednio znaczą przesyłkę. Większość firm kurierskich nie daje możliwości sprawdzenia. Tak oznaczoną przesyłkę odbierałem wczoraj. Paczka była oznaczona naklejką "Weryfikacja przesyłki".
-
U nas już od wczoraj biało i wciąż śnieg sypie.
-
"Na wszelki wypadek...". Dzisiaj widziałem ostrzeżenie na FB i tak właśnie prognozowali. A poza tym, to "luty - obuj buty" - urozmaicenie musi być. Nad wodą wilcy grasują. Mnie bardzo kusiło w sobotę i w niedzielę, nawet już kołowrotek do kijka przykręciłem i miałem już jechać na okonia, ale ostatecznie usiadłem na dupci.
-
Ale nakłamał! Pod koniec tygodnia ma być mróz do -11*C i śnieżyce. Dlatego Cię łamie w kościach.
-
I to jest dobry wybór, bo ta firma również specjalizuje się w sprzęcie wyczynowym. Ten konkretny kijek posiada 15 przelotek, więc pozostawia w tyle wielu innych producentów. Wart swej ceny i da Ci dużo satysfakcji na łowiskach.
-
Błędne myślenie. Trzyczęściowy kijek pod każdym względem przewyższa teleskopy. Poniżej masz zdjęcie jednej z moich odległościówek, złożona i gotowa do użycia, co zajmuje mi zaledwie moment. Ja nie potrzebuję zsuwać ciężarka i śrucin do spodu, by złożyć kijek i spiąć rzepami. Uwalniam haczyk, zdejmuję rzepy, składam do kupy, przypinam spławik i już tylko łowię...
-
Ale czytając od tyłu, można znaleźć to, czego się poszukuje. Ja tak przeglądam gazetki reklamowe marketów, bo interesujące mnie towary znajdują się na końcu.
-
I co ostatecznie postanowiłeś Krzychu? Z tych kołowrotków, które opisałeś w temacie, żaden nie nadaje się do metody match (wg moich kryteriów!). Kijek też proponowałbym Ci dłuższy - 4,20 m będzie najlepszym i uniwersalnym wyborem. Cw szukaj do 20 g. Ja na kijek do 15 g wyciągam z wody leszcze po 60 cm i bez trudu daję sobie z tym radę. A łowię na dużym zbiorniku i na dużych głębokościach, więc i spławiki odpowiednio ciężkie muszę stosować. W zalinkowanym przeze mnie temacie masz kilka propozycji kołowrotków matchowych. Są tam tańsze i droższe kołowrotki. Taki kołowrotek powinien mieć duże przełożenie i jak największy nawój na jeden obrót korbki, bo chodzi o łatwość i szybkość zatopienia żyłki. Kołowrotek musi idealnie układać żyłkę na szpuli. Do 300 zł masz spory wybór, a opinie o konkretnych kołowrotkach znajdziesz w necie.
-
Popatrz jeszcze tutaj, może coś zwróci Twoją uwagę?
-
My też już jesteśmy w dokładnie tym samym miejscu z pogłowiem okonia.
-
A teraz to ja pozwolę się z tym nie zgodzić.
-
Zestaw do method feeder
Jotes odpowiedział krzychu9001 wna temat w Sprzęt wędkarski dla początkujących Wędkarzy.
A ja dodam jeszcze, że ten kołowrotek ma również swoją ciemną stronę. Wciąga żyłkę pod szpulę, hamulec potrafi się sam dokręcić, a na dodatek mocno szumi. Znalezienie takich informacji zajęło mi zaledwie kilkanaście sekund. Bo takie jest Mykadło... -
Znam ten ból z różnymi żyłkami. One pękają zwyczajnie, po cichu, ale serce wędkarza pęka z całą mocą w takim przypadku. Strata ulubieńca boli. Potem aż echo niesie po wodzie, jakieś rwy, zdy i je. A najgorzej stracić ulubiony waggler/slider łowiąc z brzegu. I od nowa uczyć się łowić na kolejny, awansować go do ulubionych, itd. Niekończąca się opowieść. Taki jest los wędkarza...
-
Na początku lat dziewięćdziesiątych łowiłem na te żyłki. Najlepszą była 0,30 mm fuo, na nią targało się sandacze z opadu - plecionek jeszcze nie było. Sneck miał dziwaczną rozmiarówkę - 0,165 mm, 0,185 mm, 0,205 mm. Na błękitną 0,205 mm nałowiłem mnóstwo boleni. A 0,185 mm stosowałem wtedy do małych przynęt jaziowych. Te żyłki miały drobny feler - były przegrubione. Obecnie do metody match stosuję żyłki Dragona, Tubertini, Miwardi, Robinson i Browning. I zawsze w ciemnym kolorze.
-
No i o tym właśnie napisałem. Zazdroszczę Wam anielskiej cierpliwości. Moja cierpliwość sprowadza się obecnie do drzemek przed TV, na moim ulubionym fotelu (ale nie mówcie nikomu). Owszem i ja pamiętam czasy, kiedy niczego nie można było kupić i samemu się kombinowało. Na wszystkich grzejnikach porozkładane kromalki chleba, bułki i chałki, suszenie, mielenie, dodawanie dodatków, doprawianie i niekończące się próby nad wodą. Teraz mogę nie połowić, już mi to zwisa, bo brak mi już tego, czego Wy macie w nadmiarze - cierpliwość. I zwyczajnie Wam zazdroszczę. A jeszcze z takim namaszczeniem piszecie, z taką pasją... Czapka z głowy! Oby do wiosny - zima sio!
-
No i już sprawiliście, że ponad wszelką wątpliwość żadnego z Waszych dodatków nie zastosuję. Rany Boskie, ja miałbym się aż tak naharować? A pies trącał takie wędkowanie! O! I już mi oko lata. Owszem, do gotowej/kupnej zanęty dokładam dodatki, takie grubsze dla leszczy, ale nic poza tym. A moje lekarstwo na brak lub zanik brań jest najlepsze na świecie. Brania zanikają? Zmieniam miejsce... na fotel przed TV we własnym domku. Macie stalowe nerwy...
-
Niedawno (ok 2 mies. temu) zrobiłem wystawkę ze sprzętu spinningowego. Węglowe spinningi, których nie używałem od kilku lat, wystawiłem za bramę. Poskładałem kije, żeby każdy widział, że są w pełni sprawne i tak zostawiłem. Obok kijków postawiłem jeszcze starą wagę sklepową, ale wciąż sprawną. Branie miałem po około 7-8 minutach. Do furtki zadzwonił facet 35-40 lat: - Proszę Pana, czy te kije wystawione są do wzięcia? - Tak, jeśli ma Pan ochotę, to proszę sobie wybrać. - A co będę wybierał, zabiorę wszystkie, a po wagę zaraz wrócę. I faktycznie zabrał wędki, ciężko było mu tylko odjechać ode mnie, bo na rowerze przejeżdżał. Żałuję trochę, bo nie widziałem już jak wagę zabierał, a ciekawe, jak mu z nią poszło, bo ciężka była jak jasna cholera. Uważam, że zrobiłem dużo lepszy interes, niż mógłbym sprzedać za flaszkę lub kilka piwek. Przynajmniej za oliwiarę mnie "klient" nie wziął.
-
Zbyszek, kątownik to również taki nąrzędź pomiarowy, a to mogłoby wprowadzać w błąd. Wyjaśnione? I wszystko jasne.
-
Qurna, nie mogę edytować i dopisać? OK! Dokupiona szczytówka ma zaje...fajne przelotki - ładne duże oczka.
-
Alek, stało się. Kijek ma już dwie różne szczytówki. Dzisiaj miałem parcie, poświęciłem 10 min i już zrobione. Ale wybrałem inny wariant. Obciąłem jeszcze niżej niż planowałem, a to z tego powodu, że we wklejce musiałbym wycinać przelotkę, skracać ją i ogólnie popsuć jej fajne ugięcie. Zaznaczyłem sobie białą nitką i ciąłem bzitką (mała szlifierka kątowa). Doszlifowałem dosłownie odrobinkę z grubości końcówkę wklejki tak, jak widać na oryginalnej, to białe na końcu. Po obcięciu otwór wewnętrzny miał 2,85 mm, a końcówka szczytówki 3,20 mm, więc 0,35 mm oszlifować, to był zaledwie moment. Obydwa elementy ustawiłem w załamaniu kątownika (taki wyrób hutniczy ). Dwie kropelki supergluta i błyskawicznie wcisnąłem. W miejscu łączenia dałem po wierzchu kropelkę kleju i pozwoliłem jej opłynąć szczytówkę dookoła, następnie wytarłem nadmiar. Potem zrobiłem omotkę z cieniutkiej plecionki, zakolorowałem ją czarnym markerem i teraz czeka jeszcze na posmarowanie klejem już samej omotki dla wzmocnienia. Na koniec na omotkę nałożę lakieru bezbarwnego i nad wodę. Oczywiście nie obeszło się bez prób. A jakże! Na sucho pracuje pięknie. Będzie superczuły kijek. A tak to wyglądało: 1. Widok przecięcia, 2. Już sklejone, 3. Miejsce łączenia.
-
I dlatego założyłem z góry, że odpowiadam osobie, która zadaje pytanie w jak najlepszej wierze, a o zakupiony kołowrotek zadba tak, jak Pan Bóg przykazał. Pewnie wie też, że kto smaruje, ten jedzie.
-
Zauber FD będzie ci służył długie lata.
-
No dobra, czas się przyznać do żarciku. To nie są spławiki, ale jak zobaczyłem i wziąłem do ręki to od razu powiedziałem żonie, że jej ze dwa takie zabiorę dla siebie na ryby. To są druty do dziergania. W zestawie są jeszcze grube żyłki, które zapina się w te czerwone końcówki metalowe. Nie wiem, jakie to jest drewno, ale jest bardzo lekkie i nie jest to balsa. Jako spławiki z całą pewnością by się sprawdziły. Kiedyś taki wzór robiło się z kory topolowej i były super.
