-
Postów
2 760 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Jotes
-
Spoko! A w Twoim temacie, to mogę śmiało stwierdzić, że jednym kijem wszystkich wymienionych przynęt nie ogarniesz. Albo musisz zejść z wielkością i ciężarem przynęt, albo zrezygnować z tych lekkich. I jeśli tak zdecydujesz, to kijkiem do 14 g ogarniesz te lekkie przynęty, ale też wahadełka nr 1 i gumy do 8 cm na główkach 8-10 g. Będziesz się jednak musiał nauczyć wykonywać płynne rzuty. I nie bój się holu nawet metrowego szczupaka na nim - pod warunkiem, że spokojny, wyważony hol też już masz opanowany...
-
O! I to jest dowód, że człowiek uczy się całe życie. Jak to "na podzespołach Dragona"? Kołowrotek Team Dragon na podzespołach Ryobi, to słyszałem, ale na odwrót nie. Kołowrotki Dragona to zwykły szajs, najlepszy, jaki "im wyszedł", to właśnie wspomniany Team Dragon. Na takiej samej zasadzie powstało wiele klonów Zaubera, jak choćby Spro Red Arc, Blue Arc i wiele, wiele innych. A może po prostu masz Zaubera z dystrybucji Dragona? A jest też dostępny z dystrybucji Kongera...
-
Niestety, "poszedł" bezpośrednio do Wawy, do mojej córki i to ona jest tym Mikołajem. No tak, to odwieczny problem i działa tylko w jedną stronę. Po nasze "klejnoty" one mogą rękę wyciągnąć i wyciągają kiedy chcą. I o ile kijek powinien leżeć im w dłoni, to "klejnot" nie.
-
O wrażeniach będę mógł napisać dopiero po wigilii, jak "przypadkiem" znajdę ten kijek pod choinką. Kijek dotarł, ale niestety "Mikołaj" go zaanektował, a ja ze skóry wychodzę, bom ciekaw jak diabli.
-
Wiem. Ja od wielu jesieni nie widziałem nawet straży rybackiej, nie mówiąc o kontrolach...
-
To już chyba tylko w trosce o postawione siaty. U nas dopuszczenie trollingu zlikwidowało siatki. A tego przepisu, to ja akurat mogę pozazdrościć. U nas zakaz obowiązuje do końca maja, więc nawet na płotki nie mogę wypłynąć i połowić choćby na bacik.
-
Wszystko zależy od wytrzymałości wędkarza - nie kija i nie żyłki. Mojemu koledze próbującemu łowić w moich miejscówkach, nerwy puściły po stracie kilku ciężarków i kilku kompletnych zestawów. Mnie nie zraziła nawet strata pierwszego kilograma ciężarków. Strata, która pomogła wyryć na trwałe w mojej pamięci podwodne ścieżki, którymi od tej pory mogłem bezpiecznie przeciągnąć zestaw i łowić duże ilości okoni, szczupaków i sandaczy, bez dalszych strat. A jak łowię? Naśladuję ten sposób. ;)
-
Ja łowię już tylko na boczny trok (tylko jesienią!). Przynęty od 3 do 5 cm. Sandacze też trafiam...
-
Spoko i szacun. Ja też od czegoś zaczynałem, a zaczynałem z brzegu, potem był jeden ponton, potem drugi, potem pierwsza łódź, itd, itp. Przeglądałem link do strony tego Twojego jeziora, widziałem tam jakiś strzępek mapy batymetrycznej, widziałem tam ekran echosondy z dokładnymi namiarami na GPS. I właśnie ten ekran echosondy mnie zainteresował, bo były na nim zaznaczone miejsca, w których mogą być sandacze. Są to te miejsca zaznaczone kolorem granatowym i niebieskim - 8-9 m głębokości. A takie właśnie lubią sandacze o tej porze roku. Sama mapka niewiele mi mówi, ale oglądając ją, oceniam, że z brzegu mógłbyś dorzucić w te miejsca... A co poza tym? Masz fantastyczne warunki na łowisku. Masz możliwość połowu "króla" wód śródlądowych. Ale mnie osobiście fascynuje połów okoni, a o szwedzkich nasłuchałem i naczytałem się do oporu. Mogę Ci tylko pozazdrościć...
-
No dobra, goście poszli, to przestroga dla użytkowników wihskacza i forów wędkarskich. Nie podpuszczajcie się na Canadian Whisky "Long Wood", butla fajna, kolorek palce lizać, ale w smaku... Po spożyciu w ustach posmak, coś jak po brudnych, kosmatych kopytach saskłacza. Ja zniosłem to po męsku, bo przecież długie lata w chemicznych zakładach pracowałem, więc się już nawąchałem, ale kolega natychmiast "iwonita" do kibelka zaniósł. No cóż, taka jest cena marazmu... Żyjecie?
-
To mogą być pstryknięcia okoniowe, nie koniecznie sandaczowe. I dlatego nie możesz zaciąć, a jeśli nawet Ci się uda, to po krótkim, zdecydowanym holu rozrywasz mu mordę i tracisz. Z opowieści moich kolegów wiem, że sandaczy (w Szwecji!) szukali w jeziorach, a nie w kanałach, a i to nie było jakimś szałem. Owszem, łowili, ale takie po 50-55 cm, większych nie trafiali. I to byli fachowcy od połowów sandaczy, a nie jakieś paproki, więc o nieznajomość tematu nie da się ich podejrzewać.
-
Mikado inazuma x-plode zander 214 22g 1sec
Jotes odpowiedział fifciak wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
I to jest idealny dowód na to, że wszystkie kije (bez wyjątku!) są przeszacowane (no dobra: niedoszacowane!) pod względem cw - nawet o ponad 100%. Ja z kolei posiadam typowo okoniowe kije o cw do 7 g i do 8 g, a bezlitośnie siłowe rzuty wykonuję nimi przy użyciu ciężarka 14-15 g i wciąż czuję, że mógłbym założyć cięższy. -
Hmm! Mowa jest o jeziorze, do którego wpływa kanał. Nie wiem jak Ty Adamie, ale ja odnoszę się do sprawy na przykładzie zbiornika/jeziora (w sumie już jeziora!). A daję Ci słowo, że znam go jak zły szeląg, pływam po nim od lat osiemdziesiątych, więc znam już każdy kamień pod tą taflą wody. Stare to dzieje, że sandacz "kimał" na głębokiej wodzie, a na żer wychodził na płycizny (i to tylko w lato!). Obecnie tym rybom się we łbach poprzewracało, albo już się habilitowały i zdobyły na naszych wędkarskich dupskach tytuły profesorskie, bo zajęły stanowiska nie do pomyślenia i nie do ogarnięcia przez ludzki umysł. A o rodzaju dna nie zaryzykuję napisać, bo mi nie uwierzysz. Kimają, żrą i wydalają w miejscach, o których napisałem wyżej. Więcej nie napiszę, a o szczegółach nawet nie wspomnę. Ale wiem, o czym klikam...
-
To są klasyczne stanowiska szczupaków. Sandacza prędzej na tym prostym odcinku kanału, ale najlepiej o tej porze roku szukać go w głębokich miejscach jeziora.
-
I taka jest prawda.
-
Ale co by dąbka w najgrubszym miejscu przegryźć, to trzeba mieć naprawdę zdrowe zęby. Ja szczerbaty mogę tylko pozazdrościć, ale sam nie chciałbym takich - człowiek głupio by wyglądał z takimi przerośniętymi zębiskami na przodzie.
-
Z moich obserwacji na jednym z najlepszych sandaczowych łowisk w Polsce wiem, że sandacz ze szczupakiem nie tolerują się. I jeśli są w nim spore sandacze i takie od 1,5 kg w górę, to nie ma szczupaków (oprócz niedoświadczonych maluchów). U Ciebie jest na odwrót, jest duży szczupak, są podrostki i mniejsze, więc występują tylko drobne sandaczyki i to one podskubują przynęty. Takie jest moje zdanie. Prawdę pokazałaby echosonda, ale to tylko z łodzi. I absolutnie nie mam tu na myśli wyrobów echosondopodobnych...
-
Oj, oj! Paskudny widok. Ja i stety i niestety, nie mam czasu obecnie na wypady nad wodę. Niestety, bo od ponad 3 miesięcy borykam się z budową i ktoś przecież musi tu trzymać rękę na pulsie. A stety, bo obecnie (końcówka prac) jestem już na wstępnym etapie planowania wystroju swojego "studio" audio - video. I teraz patrząc na Twoje fotki Zbyszku, na ten paskudny dla wędkarza widok, pomogło mi to podjąć decyzję w upiększeniu ściany tuż za moim fotelem. Na drewnianej blejtramie zamiaruję upiąć taki oto gobelin (300x180 cm). Pod nim/za nim będą się znajdowały specjalne maty akustyczne, dla poprawy akustyki pomieszczenia. Oczywiście muszę jeszcze wybrać coś na przód, ale i to mam już wstępnie wybrane, choć pozostaje mi tylko wybór formatu i który widok, po której stronie ekranu. Mam więc nadzieję, że w tym roku zimowy marazm mnie nie dotknie. Zwyczajnie nie mam na niego czasu. ;)
-
A dodatkowo wypłukuje potas. Zgadza się i od dłuższego czasu biorę rano 2 tabletki "skurczblokera". A jako ciekawostkę powiem, że nawet w tak dziwnych miejscach łapią mnie skurcze, jak tuż pod żuchwą. To jest tak bolesny skurcz, że wolałbym w obydwie łydki na raz, zamiast tego jednego.
-
Pewnie jeszcze na ślimaku, więc śmiga i pośmiga jeszcze długo. Też mam wciąż sprawnego DAMa z lat dziewięćdziesiątych i też na ślimaku. Zadbany, smarowany, to i sprawny.
-
Ja na odwrót mogę powiedzieć. Herbata? Miodzio, wypijam 4-5 "wiaderek" dziennie (kuban 0,5 l). Koniecznie mocna, smolista i ze stosunkowo niewielką ilością cukru. Kawa? Paskudztwo, przez które ciągle łapią mnie skurcze, ale piję tą cholerę. Dziennie wypijam dwie kawy mocne, ale z mlekiem bez laktozy i zawsze musi być koniecznie zimna - ciepłej ani gorącej do gęby nie wezmę. Papierosy? A jakże 2-3 paki dziennie. Burbon niekoniecznie, ale łyk szkockiej, albo irlandzkiej z przyjemnością. Ps. To wszystko powyżej chroni mnie nadal przed zawałem.
-
I bardzo dobrze pomyślałeś. Bardzo dobry wybór, a pamiętaj też, że pierwsza myśl jest najlepsza. No i wpadłeś na nią samodzielnie!
-
Spinningowe łowy 2011-2018
Jotes odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Nie Alku, tak wygląda jesień na betonach, bo wszyscy wiedzą, że tam jest wielkie zimowisko ryb, wszelkich gatunków. Zawody były tydzień wcześniej. -
Spinningowe łowy 2011-2018
Jotes odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Wiem, widziałem z łodzi, a nawet na chwilę tam podpłynąłem, by przyjrzeć się co w wodzie pływa. Niestety niczego oprócz ogromnych chmur leszczy nie znalazłem. Teraz najlepiej widoczne jest zjawisko, którego latem nie uświadczysz. Jak wpływam w chmurę leszczy, to od dna aż na 5-5,5 m wysoko sięga jej wysokość, a ciągnie się nawet do 2-3 km długości. Człek się zastanawia, gdzie te ryby podziewają się latem gdy na ekranie zupełnie pusto jest? -
Spinningowe łowy 2011-2018
Jotes odpowiedział Nicco Puccini wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Alek, Trestę już od dawna się odpuszcza. No chyba, że chcesz połowić płotek i krąpi? Teraz to już tylko betony.
