Skocz do zawartości

Jotes

Zespół AS
  • Postów

    2 760
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Jotes

  1. To Mykadło miałem już w rekach w zaprzyjaźnionym sklepie, a jednak sprzedawca odradził mi go, po starej znajomości. Musi coś jest z nim nie halo, skoro wolał nie sprzedać i nie zarobić, a ten nadal spoczywa na półce. Nie gadałem z nim w czym rzecz, gdyż miał więcej klientów, ale nie omieszkam dopytać przy najbliższej sposobności. Znalazłem i nawet zastanawiałem się na czymś takim dla siebie - Klik Tylko chyba należy dopytać o zapasową szpulę. Na wyczyn.pl twierdzą, że jest w komplecie druga szpula alu. Wygląda na bardzo przyzwoity, firma znana, a i cena niewygórowana. A odnośnie Drennana w tym konkretnym sklepie, to radzę najpierw telefonicznie lub mailem dopytać, czy facet wydaje karty gwarancyjne, bo można się obudzić z ręką w nocniku, tak jak ja z odległościówką.
  2. Dzięki Zbyszku. Ja dotychczas stosowałem Domalux, ale oczywiście do woblerów. Ale jak mam kupić puchę Domaluxu, zużyć z 10-15 ml i resztę wywalić do śmieci, to lepiej wiedzieć, jakimi lakierami wy to robicie. Spławików jeszcze nie poprawiałem po producencie. Jedynie wagglery Experta nacierałem dobrej jakości woskiem samochodowym.
  3. Napisz coś więcej. Co się dzieje z lakierem, pęka, łuszczy się? No i jakim lakierem je zabezpieczasz i iloma warstwami? Pytam, bo co nieco już z tej "stajni" posiadam.
  4. Wprawdzie nieco innymi modelami, cięższymi, ale cały ub sezon na nie łowiłem i byłem bardzo zadowolony.
  5. Porównując do ceny Carlusso, Lorpio, Gutka, czy Trapera, to jednak te Drennany przy nich są w dość przystępnej cenie (jak dla mnie), a nawet tańsze. Jedynie niektóre Rive są droższe i tu średnia wyjdzie wyższa. I tu jest sedno sprawy, z czym należy się natychmiast zgodzić. "Reklama dźwignią handlu".
  6. No aż tak tragicznie to nie jest. Wszedłem na stronę pierwszego specjalistycznego sklepu i jest do wyboru, do koloru. I u nas można nabyć zarówno Drennany, jak i Rive, a i cena przystępna od 11 do 26 zł za Drennany i od 28 do 49 za Rive. Wiadomo + koszt wysyłki.
  7. Zapłaciłem za niego 27 złociszów. Mówisz, że tylko Carlusso? Jak oglądam ostatnio filmiki naszych mistrzów, np Lorenca, to on łowi tylko na Drennany. Inny z drużyny Milewskiego też, ze szkoły Bruda to samo.
  8. Jotes

    Waggler

    I dlatego usunąłem to z mojego pierwszego postu nie forsując tego, co zrobiłby Jotes, jako prawdę objawioną. Ale takie są właśnie moje upodobania odnośnie takiego łowiska.
  9. I ja wszedłem dzisiaj do sklepu, zupełnie po coś innego, a wyszedłem z czym innym. Byłem się dowiedzieć, czy jest już zamówiona przeze mnie szpula do Zaubera 4000 i nie było. Ale za to miałem okazję zmienić zamówienie i zamówiłem do niego szpulę od Ryobi Oasys Match FD. Na miejscu przeprowadziliśmy oględziny i pomiary suwmiarką i okazuje się, że szpula od tego modelu idealnie pasuje do Zaubera. Przy okazji, by sprzedawca "nie był stratny" dokupiłem kolejny slider - tym razem Traper 4+10 g z czterema różnymi antenkami - i ciężarki przelotowe 8 i 10 g. Ryby drżyjcie!
  10. Jotes

    Waggler

    A to będzie od 0,5 do 1,5 długości kija? I dlatego nie widzę sensu stosowania wagglerów. Ba, ja w takim łowisku łowiłbym na bacik z żyłką główną 0,16 przyponem 0,12-0,14 i spławiczkiem max do 1,5 g, ale to już w zależności od własnych upodobań, umiejętności i możliwości sprzętowych. Dlatego edytowałem poprzedni post i usunąłem ten fragment z batem, nie narzucając swojego zdania...
  11. Jotes

    Waggler

    Na takich odległościach od brzegu stosowanie wagglerów mija się z celem.
  12. Jotes

    Waggler

    Napisałem się, napisałem i amba zeziarła. Ale tak dokładnie. Waggler ma wbudowane wstępne dociążenie 3 g, a dwa masz dołożyć na żyłkę. Nie wiem, jak w tym konkretnym, bo jest też możliwość zyskania większego dociążenia na żyłce poprzez zdjęcie talerzyka/talerzyków. Fajnie tłumaczy to Lorenc na i pokazuje obrazowo, jak należy rozkładać obciążenie na żyłce. Ale są też inne rozwiązania i np wczoraj Wind zaprezentował swoje nowe nabytki, z dwoma innymi rozwiązaniami. TUTAJ Pierwszy z lewej ma bardzo ciekawe rozwiązanie, a oznaczony jest tylko jako 6 g. Oznacza to, że na żyłce możesz dać obciążenia do 6 g. Wstępnie jest wyważony na "0" i jak byś go włożył do wody to od razu wystaje jedynie końcówka antenki. Te 6 g znajduje się wewnątrz korpusu, w postaci kilku różnych ciężarków ołowianych. Dopiero po wyjęciu antenki z korpusu, możesz wyjąć część lub nawet wszystkie ciężarki z korpusu i o tyle doważyć na żyłce - w zależności od potrzeb. Sama antenka ma jeszcze dodatkowy bajer z podziałką, że poprzez głębsze lub płytsze włożenie jej w korpus dodatkowo doważasz i ustawiasz sobie ile antenki ma wystawać ponad wodę. Drugi waggler Winda ma wbudowane dociążenie własne, ale z nim nie ma już żadnej regulacji - talerzyków nie ma. Drugi parametr, to dociążenie konieczne na żyłkę. Są też tego typu wagglery z korpusem, ze wstępnym wyważeniem, ale bez jego regulacji. Te oznaczone są np 3 g, itd. Ale są też i takie wynalazki jak ten oznaczone np 8 g. Ten waggler również od razu jest wyważony na "0", a regulację ma poprzez możliwość zdjęcia talerzyków lub poprzez wysunięcie antenki. Jak widać zbudowany jest z dwóch rurek umieszczonych jedna w drugiej, jest tam podziałka w gramach i możesz sobie poprzez wysunięcie tej rurki ustawiać precyzyjnie wyważenie i regulować ciężar konieczny do jego wyważenia na żyłce. Możesz sobie dokładnie to obejrzeć na filmiku pod ofertą. To by było na razie na tyle, ale jak znam życie, jeszcze nie koniec, bo połowy zapomniałem dopisać, a reszta zaginęła wraz moim postem (gapa jestem).
  13. Hihihi! Może bardziej do Ciebie przemówi opinia Mistrza Polski w tej dziedzinie? Łatwiej będzie Ci podjąć decyzję. W filmiku możesz też podpatrzeć kołowrotek, który używa P. Lorenc - to Trabcco...A z drugiej strony, to nadal nie napisałeś, jaką metodą chcesz łowić, a jedynie, że spławikową. Spławik spławikowi nierówny. Na jakich głębokościach będziesz łowił i na jakich odległościach od brzegu? No i czy będziesz też planował wykorzystywać ten kołowrotek i do innych metod i traktować jako uniwersalny - np feeder lub spinning? Takie informacje znacznie ułatwią podpowiedź.
  14. Tak "na oko" niezauważalna, nawet jeśli weźmiesz obydwie wędki do rąk i będziesz próbował doszukać się różnicy. Tym bardziej nie zauważalna będzie różnica pomiędzy cw 25-28 g. Ja dotychczas łowiłem wędką 5-20 g i nie miewałem najmniejszych problemów z wyciąganiem z wody leszczy 60+, a nawet, gdy sporadycznie zawiesił się karpik 2-3 kg, też sobie radziła. Na nowy sezon zakupiłem właśnie odległościówkę 3,9 m do 25 g i z czystym sumieniem mogę polecić Tobie o takich właśnie parametrach, a miałeś taką w zasięgu wzroku w ofercie sklepu Cormoran 5-25 g Popatrz też na różnicę w ilości przelotek, co również przemawia za takim właśnie wyborem. Różnice pomiędzy 20-25 g widoczne stają się podczas zarzucania zestawu i podobnie będzie pomiędzy 25-30 g, gdy założysz spławik przelotowy, albo waggler 8-10 czy nawet 15 g. Tym pierwszym będzie Ci łatwiej celniej i dalej zarzucać takim zestawem. Na jezioro szukaj też kołowrotka minimum 3000, choć i 4000 nie będzie złym wyborem. Ja używałem dotychczas 3000, ale wciąż czułem niedosyt i też poszukuję coś większego, wstępnie już dokonałem wyboru.
  15. Wczoraj zamknąłem temat zamówienia w skleptrabucco.pl, w którym zakupiłem odległościówkę Trabucco, 2 wagglery Carlusso i procę Drennana. Po ponad 2 tyg perturbacji, odpuściłem sobie dalsze reklamacje i upominanie się o to, co mi się należy, jak psu micha. Sprzedawca realizując moje zamówienie, przysłał mi niekompletną przesyłkę, w której zabrakło 1 zamówionego przeze mnie wagglera i - drobnostka - karty gwarancyjnej do zakupionego kijka. Ale, to jeszcze nie wszystko, gdyż przysłał mi uszkodzony waggler, przygnieciony czymś w dwóch miejscach, a na dodatek antenka na delikatne brania była złamana w połowie. W opakowaniu brak było drugiej takiej antenki, pomimo iż jest w ofercie. Wymieniliśmy pomiędzy sobą łącznie 15 maili, w których uzgodniliśmy, że przyjmie ode mnie reklamację na waggler i dośle mi kartę gwarancyjną na własny koszt. Jednak w przesyłce stwierdziłem, że brak jest gwarancji na kijek, a z wagglerów tylko jeden zgodny jest z moim zamówieniem. To akurat nie jest jakimś wielkim problemem, bo i taki spławik się przyda (drugiej antenki też brak). Ale najciekawsze jest to, że facet uporczywie odmawia wydania mi gwarancji do zakupionego kijka. Twierdzi, że firma Trabucco nie dała mu żadnych kart gwarancyjnych, a serwis honoruje gwarancje na podstawie paragonu (to akurat przysłał). Wobec takiego faktu, przestrzegam przed robieniem zakupów w tym sklepie, bo można zostać ze sprzętem, o którym nie będziemy wiedzieli/znali ani okresu gwarancji, ani jej warunków. Jak dla mnie ten sklep jest już "spalony"!
  16. No tak, jeśli ja błędnie zrozumiałem zapytanie kolegi, to nawet nie mogę napisać, że zwyczajnie się pomyliłem. Choć o wyraźniej pomyłce świadczy całość cytatu. Jednym słowem pomyłki zastrzeżone są wyłącznie dla Ciebie. A ja z kolei dla ułatwienia podpowiem, że nie ma żadnego tzw, tylko powszechnie nazywana i opisywana w tysiącach, dziesiątkach tysięcy postów, artykułów, książek i filmów, metoda czy jak kto woli technika odległościowa. I pod tą nazwą każdy w lot rozpoznaje tą konkretną. Sorry, nie każdy... Że niby ja się tu po kimś "przejechałem"? W którym zdaniu, bo wszystkie są szczere i pozbawione agresji, z moją własną opinią dotyczącą teleskopów włącznie! Dopiero później kolega określił, o jakie połowy mu faktycznie chodzi. Szkoda, że nie od razu, bo wtedy nie popełniłbym błędu, choć mogłem jeszcze dopytać. Moja wina. I chyba niewłaściwej osobie tłumaczysz o tym "przejeżdżaniu" i mienisz się obrońcą uciśnionych zważywszy, że już się po nim "przejechałeś"... Resztę pomijam wymownym milczeniem!
  17. A co ja sobie będę się w partyzanta bawił. Jesteś jak chorągiewka na wietrze i robisz ludziom wodę z mózgów. Nie potrafisz się samemu zdecydować, a wszystkich wokół pouczasz, co i jak nazywać, w zależności od Twojego widzi mi się. Poniżej kilka przykładów, co wolno Dociowi, to nikomu innemu nie ujdzie na sucho: Nie ulegniesz? Ty już od dawna na przemian, to ulegasz, to znowu zmieniasz zdanie. Samemu nie potrafisz się już zdecydować, jak i co nazywać. Docio napisał: No to wreszcie odległościowa, angielska, czy match? Docio napisał: No to kurna metoda, czy technika? Tutaj nieco wyraźniej widać, że metoda angielska, to metoda odległościowa, ale wg Docia, czyli OK. Zdecyduj się w końcu, bo może też nie znasz metody bolońskiej, o której piszesz tutaj: Tutaj nawet rozróżniłeś kije do metody bolońskiej i metody "angielskiej tzw. odległościówka oznaczana jako match (czyt. macz)", że różni je ilość i wielkość przelotek. (źródło wiedzy: Docio pisze ) Ale mnie już nie wolno było napisać tego w odniesieniu do metody odległościowej: Choć też pisałem w odniesieniu do tego: I dokładnie to samo miałem na myśli: I to tyle. A jeśli chodzi o Twoje "wtopy" to nie będę na nie czasu tracił i udowadniał Ci niczego. Wisi mi to! Rób co chcesz i jak chcesz...
  18. Artur, dzięki i za Twoje zdanie w dyskusji. Co zaś tyczy Twojej obawy, to widzę, że Wind mnie już wyprzedził i zwrócił uwagę, że nawet tak drobiazgowy podział, nie ingeruje w zapisy RAPR. Bardziej interesuje mnie sens takiego podziału i tu również Twoje zdanie. I przyjmuję do wiadomości, że nie widzisz w tym sensu, ani takiej potrzeby. I o to chodzi! Dzięki za wypowiedź. Ja jeszcze tylko na wszelki wypadek, dopiszę, że nie należy przyjmować powyższego tekstu, jako kategoryczne stwierdzenie. Dlatego m. in w każdym LUŹNO zaproponowanym przeze mnie punkcie dopisałem też kolejny, w którym napisałem "etc", co w sposób jasny oznacza, iż nie oprawiam całości w sztywne ramy i koniec - kropka. Również odnośnie Wędkarstwa Muchowego, niczego nie definiowałem, tylko zupełnie luźno - "na miętko" coś tam wpisałem, a jako całość poddałem pod ewentualną dyskusję. I dlatego pod tym punktem dopisałem w nawiasie to: Bo chociaż posiadam od iluś lat kompletny sprzęt do uprawiania tego rodzaju wędkarstwa i chociaż potrafię się posługiwać nim, to zaledwie liznąłem tego tematu, zarzuciłem go i nie mam prawa (tak uważam) niczego w tej materii proponować na sztywno. Z tego właśnie powodu należy ten punkt uważać wyłącznie za szkic - ot dwie kreski na papierze... No dobra! Skoro już i tak nieco się rozpisałem, to także chciałbym mieć za sobą postawioną poniżej tezę (?), błędny wniosek? O ile dotyczy mojego tekstu - dla przypomnienia - zupełnie luźnego, nie zobowiązującego, ani tym bardziej obowiązującego. Po pierwsze, ja nie pisałem o technice odległościowej, a już na pewno nie zrównywałem jej ani z angielską, ani z żadną inną. Ja napisałem o metodzie odległościowej/angielskiej - jednej i konkretnej, nie rozczulałem się nad przepływanką i Bóg raczy wiedzieć z czym jeszcze i w tym punkcie również dodałem znamienne "etc", nie zamykając całości w sztywnej ramie Jotesa. A punkt ten wygląda następująco: Celowo zaznaczyłem, że dotyczy wyłącznie tej konkretnej + ewentualnie ichniejsza wypuszczanka (też angielska). Ale widocznie zbyt słabo zaakcentowałem... Edycja - poprawka - literówka = ślepota galopująca
  19. Hmm! Cóż Zbyszku - Ozecie, jak napisałem w tekście - świadomie zderzyłem się z tym i wracam do porządku dziennego, nadal twardo stąpając po ziemi. Wyraziłem swoje zdanie, przedstawiłem zupełnie luźną propozycję pod ew dyskusję, a w zamian poznałem Twoje, całkiem jasno, rzeczowo i uczciwie wyrażone poglądy w tej materii - co bardzo sobie cenię! Naturalnie upierać przy swoim się nie będę i nawet czegoś takiego nie było w moim zamyśle, by bronić takiego schematu, jak niepodległości. Ten się nie myli, kto nic nie robi - i to niechaj będzie puentą. A co do pytania na egzaminie, to ja uważałbym je za idiotyczne. Trzym się Zbyszek i cóż ja mam w tym przypadku powiedzieć? No chyba tylko doradzić, by całość tekstu czytać ze zrozumieniem. Dzięki za zdanie w dyskusji, bo o nią głównie chodziło, a nie twarde postawienie na swoim/moim.
  20. Nawet pomimo tego przymrozku, mogę tylko pozazdrościć. Ja byłem przygotowany i bojowo nastawiony na dzisiejsze wędkowanie, ale jakoś mi się wstało dopiero o 9.30. Nic to! Jutro też jest dzień.
  21. Kochani Bracia i Siostry, czas najwyższy zrewolucjonizować i usystematyzować odmiany, metody i techniki wędkarskie. I ja spróbuję się z tym zderzyć. Póki co, to nadal tkwimy pod tym względem w głębokiej komunie, gdzie z powodu ograniczeń sprzętowych (głównie) zamknięci byliśmy w przysłowiowej mysiej dziurze, a dzisiaj nikt nie zamierza nawet ruszyć tematu, co dopiero wyjść wreszcie z niej i pójść z duchem czasu. I właśnie z tego powodu jesteśmy nadal daleko za innymi cywilizowanymi krajami. Czemu tak myślę? No, jeśli w XXI wieku w Polsce nadal obowiązuje podział metod i technik wędkarskich rodem z głębokiej komuny, jak w przykładzie poniżej, to nic dziwnego, że jest tak, jak jest, a adwersarz adwersarza w niegrzeczny sposób poprawia przy każdej okazji. Tylko, czy słusznie? Zobacz cały artykuł
  22. Kochani Bracia i Siostry, czas najwyższy zrewolucjonizować i usystematyzować odmiany, metody i techniki wędkarskie. I ja spróbuję się z tym zderzyć. Póki co, to nadal tkwimy pod tym względem w głębokiej komunie, gdzie z powodu ograniczeń sprzętowych (głównie) zamknięci byliśmy w przysłowiowej mysiej dziurze, a dzisiaj nikt nie zamierza nawet ruszyć tematu, co dopiero wyjść wreszcie z niej i pójść z duchem czasu. I właśnie z tego powodu jesteśmy nadal daleko za innymi cywilizowanymi krajami. Czemu tak myślę? No, jeśli w XXI wieku w Polsce nadal obowiązuje podział metod i technik wędkarskich rodem z głębokiej komuny, jak w przykładzie poniżej, to nic dziwnego, że jest tak, jak jest, a adwersarz adwersarza w niegrzeczny sposób poprawia przy każdej okazji. Tylko, czy słusznie? Temat zapoczątkował Docio w styczniu 2013 roku, a odnowił Kris1313 w styczniu tego roku, jest wciąż na czasie i nie zdążył jeszcze ostygnąć. Warto więc do niego wrócić, cytując i rozważając poniższy przykład, który pierwotnie zaproponował Docio. Przykład: „Metody połowu są tylko trzy: 1. Gruntowa - ze spławikiem lub bez 2. Spinningowa + trolling 3. Muchowa Cała reszta to jedynie techniki”. Powyższy przykład nie jest przypadkowy, gdyż dotyczy dyskusji w dwóch tematach na forum wędkarskim i ośmielam się z tym nie zgodzić. No tak, ale co w tym podziale takiego dziwnego? Z czym ja mógłbym się nie zgodzić? Ano całe nasze „rzemiosło” już od dawna dzieli się na poszczególne odmiany (odłamy?), a dopiero na metody. I nawet, gdyby spojrzeć od strony sportowej wędkarstwa, ale też nie tylko, to już dawno zostało podzielone na poszczególne odmiany: Wędkarstwo spławikowe Wędkarstwo gruntowe Wędkarstwo spinningowe Wędkarstwo muchowe Wędkarstwo podlodowe Najlepszym przykładem takiego oficjalnego już podziału niech będą wszelkiego rodzaju obwieszczenia o zawodach, wyniki zawodów i klasyfikacja np. w GP okręgu/Polski. I taki pierwszy lepszy z brzegu przykład: 1. KLIK 2. KLIK 3. KLIK Ba! By nie być gołosłownym, poniżej daję inne przykłady, gdzie taki podział obowiązuje nie tylko w sporcie wędkarskim: 1. KLIK 2. Z powyższych przykładów jasno wynika, że już nie tylko w światowym wędkarstwie, ale również i w polskim takie podziały na ODMIANY obowiązują nie od dziś. I żeby równać do krajów wysoko rozwiniętych pod względem także wędkarskim, musimy wyjść wreszcie z tej naszej mysiej dziury i pójść z duchem czasu. A skoro mamy zarysy poszczególnych odmian wędkarstwa, to dopiero te odmiany możemy podzielić na poszczególne metody. I tak: I odmiana - Wędkarstwo spławikowe metoda odległościowa/angielska metoda bolońska metoda zestawu skróconego metoda pełnego zestawu etc II odmiana – Wędkarstwo gruntowe metoda ciężkiej gruntówki dennej (rzecznej i jeziorowej) metoda lekkiej gruntówki dennej (jeziorowej) metoda picker i feeder etc III odmiana – Wędkarstwo spinningowe metoda klasycznego spinningu metoda castingowa metoda bocznego troka metoda drop shot metoda trollingowa etc IV odmiana – Wędkarstwo muchowe metoda suchej muchy metoda mokrej muchy /i tu moja uwaga i zastrzeżenie – osobiście nie znam tej odmiany wędkarstwa, więc nazewnictwo metod może być błędne/ V odmiana – Wędkarstwo podlodowe metoda połowu na mormyszkę metoda połowu na przynęty sztuczne/wertykalne metoda połowu spławikowego etc Dopiero mając już dokonany szczegółowy podział odmian wędkarstwa na poszczególne metody, należy zwrócić uwagę, że w każdej z metod występują również techniki. Przykłady: a) – technika montażu zestawu b – technika zarzucania zestawu c) - technika podania i grania przynętą d) – technika prowadzenia i przytrzymywania zestawu e)– technika zacinania ryby f) – technika holowania ryby g) – technika podbierania/lądowania ryby (i kolejny przykład) - podbierakiem - chwytakiem - ręką - wyślizgiem h) – etc A wracając do podziału poruszonego w dyskusji na forum, chciałbym zwrócić uwagę czytelnika, że w takiej formie tkwimy w marazmie i ni w ząb nie ruszamy z miejsca. Gdyby, więc podzielić funkcjonujące do dziś podziały na metody i techniki, to otrzymujemy masło maślane: metoda spławikowa > technika odległościowa angielska > a w niej > technika montażu zestawu (waggler stacjonarnie lub przelotowo) > technika zarzucania zestawu > technika zatapiania żyłki > technika zacinania > etc Nasuwa się, zatem kluczowe pytanie: Czy w technice może występować technika? Albo parafrazując klasyka: Jaka jest zawartość techniki w technice? Prawda, że masło maślane? Ale w każdej technice, są sposoby... I gdyby ktokolwiek powiedział, że ulegam wpływom marketingowców, bo widzę potrzebę, a nawet konieczność zrewolucjonizowania lub choćby zrewidowania toku rozumowania, zwolenników zamykania się w ciasnej przestrzeni, to polecam gorąco odrobinę refleksji i zastanowienia. Od tak galopującego postępu technologicznego i rozwoju wszystkich – określonych przeze mnie – odmian, metod i technik, nie ma już drogi ucieczki i trzeba wreszcie nazywać rzeczy po imieniu, ale... po nowemu. Jadąc na ryby nie zabiorę już ze sobą poczciwej Germiny, kołowrotka Delfin wyposażonego wyłącznie w głębokie szpule i gorzowską żyłkę (uniwersalną do wszystkich metod!). Nie zmontuję na tym sprzęcie zestawu do metody odległościowej/angielskiej, bo najzwyczajniej w świecie żyję już w innych czasach. W czasach, w których są już dostępne kije do metody odległościowej, kołowrotki z płytką szpulą do metody odległościowej, żyłki tonące do metody odległościowej, a nawet haczyki z krótkim trzonkiem do metody odległościowej. Wspomnieć należy też o wagglerach, spławikach do metody odległościowej. Nawet przywoływanie w dyskusji książek i publikacji takich wędkarskich autorytetów jak choćby Wygnanowski i powoływanie się, że już za jego czasów obowiązywał taki podział metod i technik, jest nie na miejscu. To, że za Wygnanowskiego, czy innego był taki, a nie inny podział, nie jest argumentem, żebyśmy tkwili w zamierzchłych czasach. A poza tym, skąd możemy wiedzieć, jak dzisiaj sklasyfikowałby, określił i opisywał wędkarstwo Wygnanowski i inni? Mnie w czasach Wygnanowskiego, obowiązywał limit szczupaka 7 szt dziennie. I co? Zmieniono regulamin i to już kilkukrotnie, bo tak było trzeba. W tej materii nie zatrzymaliśmy się w czasach Wygnanowskiego. Poszliśmy z Duchem Czasu! Moim skromnym zdaniem, nie da się dalej tkwić w tak wąsko i ciasno opisanych metodach, gdyż są już tak nabrzmiałe, że muszą kiedyś eksplodować. I od kogo, jak od kogo, ale od wszelkich mediów wędkarskich i ich przedstawicieli, bym oczekiwał, a nawet wymagał, by wreszcie sprawili, że polskie wędkarstwo ewoluuje nie tylko sprzętowo, ale także dokonany i opisany zostanie nowy podział odmian, metod i technik wędkarskich. To media i ludzie z nimi związani, kształtują wędkarskie poglądy, ugruntowują je na łamach pism, TV, portalach i forach internetowych. Postępu i tak nie zatrzymamy. Wszak nie samą reklamą miesięczniki stoją - tu - ulegając wpływom marketingowców. Czas na zmiany, wraz z postępem technologicznym i Duchem Czasu… Tak, czy siak, ta rewolucja już nastąpiła i to bezkrwawo – aksamitnie, tylko czy ją dostrzegamy? Cywilizacja, postęp technologiczny i konsumpcjonizm, wykonały duży krok dla wędkarstwa i olbrzymi/gigantyczny krok dla wędkarzy, tylko czy my, polscy wędkarze musimy stać wiąż w tym samym miejscu, w którym zatrzymano komunę?
  23. Hmm! Coś o tym wiem...
  24. Ja mam jeszcze jedno pytanko w temacie. Kiedyś weszły w życie licencje sportowe dla wędkarzy, czy one na dzień dzisiejszy obowiązują, czy zarzucono pomysł? Pytam, bo moja licencja, jakby się sprała...
  25. Sam bym wyśmiał takiego magika (dyskretnie). Chyba mnie nie zrozumiałeś. Metoda bolońska (kij 8 m!) - spławiki odpowiednie do metody bolońskiej. Ja łowiąc na 8 m bolonkę na Zalewie Sulejowskim stosowałem wyłącznie spławiki typowe do metody BOLOŃSKIEJ i w zakresie od 4 do nawet 20 g. Na marginesie tylko wspomniałem, że na krótki rzut było już 7-8 m głębokości, ale ja łowiłem 25-30 m od brzegu i świetnie sobie radziłem. Dopiero na takiej odległości były najlepsze wyniki, a teleskopowicze nie mieli żadnych szans na nie. Metoda bolońska doskonale się tutaj sprawdzała, a zapoczątkował ją kolega pochodzący z Krakowa, ale zamieszkały u nas. Facet miał niesamowite wyniki, był wielokrotnym mistrzem koła i okręgu, a wszystko dzięki tej właśnie bolonce i metodzie bolońskiej. Poniżej tylko dla przykładu wklejam zdjęcie kilu spławików do metody bolońskiej, niedobitki, które jeszcze mam na stanie. Resztę już powydawałem, a bolonkę sprzedałem. Zbyszek, ja widocznie trafiłem na teleskopa z takim kiepskim lakierem, jak napisałeś. Już go nie mam, dałem kuzynowi do przeganiania gołębi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...