Ozet, twoja odp. to jak bym słyszał komisję na poborze. Rokuje duże nadzieje ect. Potencjał. Wracając do tematu, nie umiem dalej zrozumieć, czemu PZW nie chce zrobić tak jak jest z wodami przybrzeżnymi. Wpłata na konto i zezwolenie, teraz tylko kwitek wpłaty, bo kartonikowego OIRM już nie wydaje. Czy w Polsce zawsze egzaminy trzeba zdawać, na byle co? Wiem, że narzekałem już na to kiedyś, ale połów ryb w strefie morskiej dla zjadacza kozłowskiego jest tańczy na rok niż w związku, i obowiązuje od Świnoujścia po Kaliningrad. Kiedy dojdziemy, do poziomu, że wystarczy coś opłacić za niewielkie złotówki, mieć na to papier, i wędkuj do woli. Bez egzaminów, opłaty jak za zboże za kartę i pozwolenia na dany akwen. Tym powinni się zająć w Sejmie. Wędkowanie jako sport dla każdego bez zbędnych formalność, za nieduże pieniądze i z wysokimi karami jak nie ma pozwolenia, czy ryby bez wymiaru i ect.
Zrobiłbym reformę całego systemu wydawania kart, opłat itp., bo ryby są dla ludzi, a nie ludzie dla ryb.