Baburka
Forumowicz-
Postów
208 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Baburka
-
Zbyszku, to kapitalne!!! എനിക്ക് മനസ്സിലാകുന്നില്ല...tushunmadim...hindi ko maintindihan...אני לא מבין
-
Nooo,jednak da sie co niektórych jakoś pobudzić *** Jaki jest szczyt nicości? - Kiedy kobieta zamiast piersi ma dwa piegi.Jola przybiega do sąsiadki, która siedzi przy komputerze. - Kaśka! Kaśka! Słuchaj jak Ci opowiem kawał to Ci cycki opadną. *** Kobieta odwraca się z zaciekawieniem.Jola patrząc na jej dekolt mówi: - A nie, Ty już to znasz
-
No i słusznie, że zablokowano. Kierunek i sens wypowiedzi ma być prawidłowy, rzetelny i jedynie słuszny, czyli wyznaczony przez REDAKCJĘ. A jaak, a cooo...
-
Co to tak smutno na forumie? Panowie! Trochę życia.... Skoro było o piersiach...jedźmy dalej *** Dwudziesta rocznica ślubu, małżonkowie siedzą przy stole, spożywają w milczeniu uroczysty obiad. Żona nagle się odzywa: - Wiesz co, kochanie? Jak pomyślę, że to już dwadzieścia lat, to mi się ciepło robi pod sercem. - Nie truj, to tylko biust wpadł ci do zupy. *** - Wiesz czym się różnią cycki Twojej matki od cycków Twojej siostry? - Nie. - A ja wiem.
-
Rzecz dzieje się w autobusie. Młody chłoptaś uporczywie wpatruje się w biust kobiety naprzeciwko. W końcu ta poirytowana mówi do niego: - Chcesz w gębę?! - O tak! A drugiego do ręki!- odpowiada pojętny chłopak Rozmowa kumpli: - Podobno seks jest świetnym sposobem na sen. - Na pewno. Moja zasypia, jak tylko o tym wspomnę...
-
Biust - ozdoba czy ciężar? Gdyby ozdoba - kobiety nosiłyby go na wierzchu, gdyby ciężar - na plecach. **** Kobiety mają dwa rodzaje pretensji: - nie ma co na siebie włożyć, - ma za mało miejsca w szafie. **** Gdy mężczyźnie źle - szuka żony.... Gdy mężczyźnie dobrze - żona jego szuka.
-
Ubrać kobietę? Kobietę znacznie łatwiej rozebrać wbrew jej woli, niż ubrać zgodnie z jej życzeniem. Narzeczeństwo Narzeczeństwo to powolny proces wpadania mężczyzny w delikatne kobiece łapy
-
ja bym dodał jeszcze jedno: oczywiście dobra żona by przypomniała o okularach
-
- Cześć, stary, słyszałem, że się ożeniłeś. - No, ożeniłem się. - To musisz być szczęśliwy? - No, muszę… Jeśli laska ma króciutką spódniczkę, to facetowi wisi czy jej torebka pasuje do butów.
-
Siedzą na ławeczce dwaj emeryci w pewnym momencie obok nich przechodzi bardzo młoda i atrakcyjna dziewczyna. Obaj popatrzyli na siebie i jeden z nich: - Wiesz Kaziu, jak widzę takie młode i zgrabne ciałko, to aż mi się krew w żyłach gotuje! Na co drugi: - Nie bądż głupi Tadziu, to nie krew Ci się w żyłach gotuje, ale wapno w kościach lasuje - Co by było, gdyby Ziemia kręciła się 30 razy szybciej? - Codziennie dostawalibyśmy pensję, a kobiety by się wykrwawiły.
-
Babcia już leży w łóżku, a dziadek drepcze po izbie. – Czemu nie idziesz spać? – pyta babcia – Bo mam ochotę na seks – To chodź… – Przecież chodzę. Najgorsze połączenie chorób, to Alzheimer i biegunka - biegniesz, ale nie wiesz dokąd. - Jaka jest istotna zmiana w ostatniej nowelizacji ustawy emerytalnej? - Emeryci od teraz będą mogli przechodzić przez jezdnię na czerwonym świetle.
-
70-letni Adam zamierzał ożenić się z 20-latką. - Czy jesteś pewien, że to dobry pomysł? - próbował odwieść go od tego przyjaciel. - Myślałeś o tym, co będzie za 10 lat? - Jak to co? - zdziwił się Adam. - Wygonię staruchę. Para staruszków udaje się na spoczynek. Dziadek wchodzi do łóżka, a babcia leży na podłodze. - Dlaczego leżysz na podłodze? - Chcę dla odmiany poczuć coś twardego.
-
O dziadku - Panie doktorze, mam już osiemdziesiąt lat i wciąż uganiam się za spódniczkami! - No to gratuluje panu! - Ale ja nie pamiętam po co to robię. O dziadku Wnusiu jak się nazywa ten Niemiec co mi wszystko kradnie? - Alzheimer dziadku........
-
Ja tylko radziłem poradę z ludźmi siedzącymi w temacie. Nic więcej Pozdrawiam i powodzenia!
-
Wielosezonowe??? To jakie przebiegi rocznie osiagasz? Nie chcę sie wymadrzać, ale radzę pogadać a wulkanizatorami. Dobrze radzę, mam paru znajmych w tej branży i bez ich sugestii nigdy bym takich opon nie założył Ogólna zasada jest wg oponiarzy prosta i niezmienna, potwierdza to zresztą artykuł w moto.pl i to nie jeden "Odpowiedź na to pytanie wydaje się prosta, choć trzeba dokładnie określić potencjalny sposób eksploatacji takich opon. Kierowca, który rocznie robi co najmniej 30 tysięcy kilometrów, jeździ głównie w trasie i to dość dynamicznie, nie oszczędza auta i nawet trudne warunki atmosferyczne (upały lub sroga zima) nie są mu straszne, powinien zrezygnować z zakupu ogumienia całorocznego. Jak już wspominaliśmy, opony te nie są w stanie zachować optymalnych właściwości w skrajnych warunkach oraz przy agresywnej jeździe. Co więcej, trwałość takich opon określa się na około 50-60 tysięcy kilometrów, a więc wymiana wypadałaby średnio co dwa sezony – to spory wydatek. Pamiętajmy również, że wiele zależy od stylu jazdy, rodzaju dróg, pokonywanych tras itp. W przypadku opon sezonowych zaleca się, aby ogumienie zimowe miało co najmniej 4 mm bieżnika, letnie zaś 3 mm. W przypadku opon całorocznych warto zachować większą wartość.Opony całoroczne przypadną do gustu z kolei kierowcom, którzy jeżdżą niewiele, rocznie robią maksymalnie 10 tysięcy kilometrów i to głównie w mieście. Wyjazdy poza miasto to okazjonalne wycieczki, zaś atak zimy lub skrajne upały to wystarczający pretekst do pozostawienia auta w garażu. Poza tym okresowe wymiany opon to zbędne zawracanie głowy, a składowanie nieużywanych gum generuje dodatkowe problemy. Jeśli zgadzasz się z tymi cechami, to wybierz opony całoroczne. Ich charakterystyka w zupełności wystarczy do spokojnej jazdy po mieście, żywotność zapewni kilka lat bezproblemowej eksploatacji, zaś wydatek wyższej kwoty zwróci się w postaci braku problemów związanych z okresową wymianą.Czy warto? Obecnie jakość topowych opon całorocznych jest w pełni zadowalająca i sprosta nawet wysokim wymaganiom. Owszem, nie są to opony, które będą pełnoprawną alternatywą dla topowych opon sezonowych, nie wytrzymają również tyle, co dwa komplety opon dedykowanych, ale jeśli ktoś jeździ niewiele, spokojnie i głównie w mieście, a takich kierowców jest mnóstwo, ogumienie tego typu jest ciekawą alternatywą." Powinieneś pogrzebać na forach moto zanim się zdecydujesz
-
Dziadku jak to jest jak się jest starym? Będzie on wtedy dłuższy czy krótszy? - pyta wnuk. - No wierz i jedno i drugie. On jest dłużej krótszy.
-
Ciekawe, że tak sądzisz, bo wiem, że niektórzy i prażą i mielą.Czyli to tak jak ze wszystkim: jedni chwala inni ganią, jednemu pomaga, innemu wcale... Nie mogłem odnaleźć gdzie o tym czytałem ale mam...
-
Nie znalazłem odpowiedzi, jeśli jest i przegapiłem...mea culpa. Pytanie jest takie: czy ktoś z Was prażył kolendrę. Czy grozi to wchodzeniem tyłem do domu (żeby było łatwiej uciekać) bo zepsuję patelnię, czy też nic się jej nie powinno stać. I jak to długo należy prażyć?
-
O dziadku Trzech staruszków po siedemdziesiątce żali się, któremu bardziej trzęsą się ręce. Odzywa się pierwszy: - Mnie się tak trzęsą, że szklanki nie mogę złapać. - A mnie się tak trzęsą, że szczęki nie mogę sobie do ust włożyć - mówi drugi. - To jeszcze nic - mówi trzeci. - Rano, zanim się wysikałem, to dwa razy doszedłem... O dziadku Stoi dwóch dziadki przed burdelem i jeden mówi do drugiego: - Stachu... A co, jeśli nas nie wpuszczą? - Ty się lepiej martw, co się stanie, jak nas wpuszczą!
-
Lata temu, gdy mieszkałem nad Narwią i stary wędkarz uczył mnie połowu jazia, dowiedziałem się od niego, że prowadzi zapiski dotyczące swego wędkowania. Muszę dodać, że to był człowiek (wtedy) ok.70 letni, nad Narwią urodzony i jak żartowano znał wszystkie jej tajemnice, a był znany właśnie z łowienia jazi. Bywało tak, gdy jaź nie bardzo chciał żerować i mało komu udawało się go złowić to Pan Mikołaj nigdy nie wracał o kiju... Oglądałem te jego notatki podziwiając skrupulatność i szczegółowość z jaką ich dokonywał. To było 5 grubych zeszytów zapisanych maczkiem, dokumentujących jego wyprawy przez kolejne 5 lat na przełomie 1960-1970. Notował wszystko: temperaturę, ciśnienie i wiatr, gdy wstawał na ryby i gdy wracał (!), konkretne łowisko (on to ograniczał do sobie znanych nazw, ja je dopiero poznawałem, jak jama księdzowska, krzak Zośki, czy wypłycenie komendanta). Do tego waga złowionych jazi i ew. przyłów. Po zakończeniu miesiąca było jego podsumowanie z jakimiś srednimi odnośnie pogody. Starał się wyciagać wnioski co do żerowania jazia, zależnie od warunków pogodowych w każdym miesiącu i porównując rok do roku. Jego wnioski po tak długim czasie były raczej jednoznaczne: nie ma szans na określenie z dużą dozą prawdopodobieństwa, że mając określone warunki pogodowe można orzec co dziś potrafię złowić. Owszem, to pozwalało np stwierdzić, że przy wietrze wschodim, ciśnieniu jakis tam i temp. jakiejs tam, rewelacji byc nie powinno, bo w takich warunkach np. na zakolu wirowym zawsze było cienko. Jednak w takich samych niemal warunkach np na diabelskiej burcie najczęściej było super! Pan Mikołaj zawsze twierdził, że te wszystkie czynniki są pomocne, co do tego żadnych wątpliwości, przy określeniu możliwych brań tylko dla danego łowiska i żadnego innego, gdyż tam wcale nie muszą się potwierdzić. Ba, nawet tam gdzie najczęściej było dobrze, w podobnych warunkach dziś może być zupełnie inaczej. Moja praktyka w tej mierze też to raczej potwierdza Gdy wyprowadzałem się do Białegostoku, dostałem od tego staruszka jego zapiski. Kiedyś proponowałem na tamejszym forum wędkarskim, by może zrobić z tych notatek większy i szerszy użytek ( w dobie komputerów i różnych programów mogło sie to udać) ale mój pomysł nie znalazł akceptacji. Zeszyty oddałem po paru latach synowi Pana Mikołaja
-
Śliczna nastolatka pyta bardzo eleganckiego eleganckiego starszego staruszka: - Ileż to dobrodziej liczy sobie lat? - 80 panienko. - Oj nie dałabym, nie dałabym! - Bo ja też i prosić bym nie śmiał... Na wyspie jest trzech rozbitków: dwudziestolatek, czterdziestolatek i siedemdziesięciolatek. Na sąsiedniej wyspie jest samotna, naga dziewczyna. Dwudziestolatek rzuca się w fale i krzyczy: - Płyńmy do niej! Na to czterdziestolatek: - Spokojnie Panowie, zbudujmy najpierw tratwę. A siedemdziesięciolatek: - Panowie, po co?! Stąd też dobrze widać.
-
Pewnie tak, moro czasami wystarcza za reklamę
-
Myślę, że tego kupionego używać raczej nie będę, mam małe plastikowe 10 l po jakiejs farbie i z kabłąkiem Ale napisałem ,co za taka cenę zaoferowano
-
Z przemyśleń Dziadka: Jeżeli na drodze życia spotkałeś kobietę swoich marzeń, to o pozostałych marzeniach możesz już śmiało zapomnieć… Ojciec do syna: - Czy pamiętasz Heniu, że maszdzisiaj najszczęśliwszy dzień swego życia? - Dzisiaj? Pomyliło Ci się tato, jutro bioreęślub a nie dziś - No właśnie...
