-
Postów
474 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez jonasz7
-
Oczywiście, ja pływałem 3g z mocnym przytrzymaniem. Na pierwszą mieszankę dałem gline canal cup (średnio ciężka, dość klejąca) z de somme i glinką extra (mocno rozpraszające) pół na pół, nie domaczałem za mocno, troszkę dałem kleju i to na raz jako al'a dywan. Pozostałe trzy kule to więcej gliny canal cup i więcej kleju. Jeżeli byłby mocniejszy uciąg to dałbym mniej gliny rozpraszającej i ciut bardziej skleił. Pewnie że możesz zrobić nawet 3 konsystencje, ja robię tak jak jest normalna pogoda znaczy jak ręce nie marzną pierwsza ma od razu się rozpaść i szybko ściągnąć ryby, druga ma dłużej pracować, a 3 zacząć jak dwie pierwsze się rozpłyną. Dzięki temu ryby cały czas mają żarcie, coś się dzieje w łowisku, nie tracimy czasu na donęcanie i nie płoszymy ryb. Ale teraz (pora roku) to lepiej dać lżejszą zanętę bo ryby słabo żerują i nie chce im się ryć w ciężkich kulach. Tak, na mocniejszych uciągach warto spłaszczyć kule, ale nie za mocno, aby nie "odleciały" gdzieś w bok w drodze do ryb
-
Jak dla mnie to jest rewelacyjny pomysł, który wejdzie w życie i wypali. Wiadomo, nie każdego rajcuje wyczyn, rozumiem to. Ale dzięki tej idei ludzie którzy chcą startować będą mieli dużo łatwiej i znacznie taniej. Mnie rajcuje wyczyn, bo to szybkie rozwijanie się, a spławik już parę lat temu mnie wciągnął na dobre. A na dodatek to będzie wspaniała promocja dla wędkarstwa spławikowego na wysokim poziomie i szacunek dla ryb oraz środowiska. Ozet, na pewno coś w tym jest że traci się coś cennego jeżeli zaczyna się tylko i wyłącznie gonić za wynikiem, ale mi udało się znaleść złoty środek bo rywalizacja to jedno,a drugie to dobra zabawa, mile spędzony czas i łączenie się ludzi o takich samych zainteresowaniach. Dla mnie wspólny wypad na ryby z moim kompanem (także wyczynowcem) to lepsze niż dobry seks.
-
Szkoda że mam tam 100km jak czas pozwoli to pewnie a w maju warto jeździć tam? Piszesz że aż taka presja, to dobrze jak na zawodach;) trzeba zrobić lepszą mieszankę i lepiej podać niż sąsiedzi z boku:)
-
Dobrze:) Byłem tam pierwszy raz, wcześniej łowiłem tylko na bulwarze, ale w nowakowie się zakochałem:) Na zapachy jeszcze duuużo za wcześnie, ale latem stosuje czasami.
-
Witam wszystkich miłośników spławikowego sportu. Chciałbym dla publicznej oceny i opinii poddać pomysł na promocję wędkarstwa wyczynowego w Polsce. Zawody organizowane w Polsce przez PZW ani nie promują naszego sportu, ani specjalnie do niego nie zachęcają. Uważam, że czas najwyższy myśleć o jakiejś alternatywie dla spławikowych lig okręgowych, w których zazwyczaj w nieciekawej atmosferze walczy się o pucharek za 20zł, ewentualnie dyplom. Moje puchary za vice mistrzostwo polski podlodowe wylądowały w śmietniku tuż po zawodach, gdyż nie chciałem by moi bliscy (nie związani z wędkarstwem) utożsamiali moje sukcesy z taką tandetą za kilka złotych. Nie dziwię się poczynaniom PZW, gdyż ludzie nim zarządzający są zazwyczaj w podeszłym wieku i trudno, by na czymkolwiek im zależało. Opiniując to co robią dla promocji naszego sportu należy stwierdzić, że praktycznie nic. To, że w poszczególnych okręgach dzieje się cokolwiek należy zawdzięczać ludziom dobrej woli a nie władzom związku. Wychodząc z założenia, że zamiast narzekać lepiej działać doszedłem do wniosku, że należy stworzyć coś własnego od podstaw, dbać o to i rozwijać. Mam na myśli alternatywny związek, którego zadaniem jest promowanie wędkarstwa wyczynowego poprzez same zawody wędkarskie. Osobiście na tą chwilę jako wielki pasjonat sportu wędkarskiego mam do wyboru: Starty w lidze okręgowej – prócz tytułu i tandetnego pucharu wiele więcej satysfakcji mieć nie mogę, dodatkowo użeram się z upierdliwymi sędziami, którzy też chcą zaistnieć. Starty w zawodach komercyjnych – tutaj wygląda to już znacznie lepiej przy czym, żeby się liczyć muszę jeździć po całej Polsce i wydawać mnóstwo pieniędzy. Ponadto zawody takie są niezbyt profesjonalnie promowane, zdarza się, że na wyniki w internecie trzeba było czekać tygodniami. Podsumowując są to zawody na dłuższą metę dla osób, które nie dość, że muszą mieć sporo pieniędzy to i wolnego czasu na podróżowanie po kraju. Uważam, że czas tego typu zawodów powoli może dobiegać końca. Zawody towarzyskie – jak sama nazwa mówi w takich zawodach liczy się dobra zabawa, sukces czy porażka nie mają większego znaczenia, także satysfakcji sportowej jako takiej też nie dają. Zawody organizowane według mojego pomysłu miałyby łączyć w sobie najważniejsze cechy trzech wyżej wymienionych: - walka o nie byle jaki tytuł, - nagrody nie gorsze jak na zawodach komercyjnych, a same zawody nie dalej jak 200km od domu. - atmosfera jak na zawodach towarzyskich. Jaki jest mój pomysł, by to wszystko osiągnąć? Stworzyć Polską Ligę Wędkarstwa Spławikowego, która organizowałaby zawody w całej Polsce podzielonej województwami na 4 regiony. Za organizację zawodów w danych regionach odpowiedzialne byłyby osoby, grupy osób które wyraziłyby taką chęć. Moim zdaniem słuszne jest określenie takich osób wolontariuszami. Praca takich osób w całej Polsce byłaby koordynowana przeze mnie czy inną osobę powołaną do tego celu. Wpisowe na takich zawodach byłoby symboliczne (20zł), miałoby pokryć koszt pucharów i posiłku. Teraz przejdę do kolejnego etapu, nagród. Myślę, że sponsorzy ulegliby popularności takiej społecznej inicjatywy, która miałaby wielkie medialne przebicie. Osobiście wraz z odpowiednimi osobami zadbałbym o promocję takich zawodów. Cały związek miałby swoją stronę internetową z najwyższej półki, kanał medialny na Youtubie, wyniki i galerie pojawiałyby się natychmiast po zawodach, a z każdych zamieszczane byłyby filmy i wywiady z zawodnikami. Za profesjonalizm odnośnie całej medialnej strony dbaliby fachowcy w tej dziedzinie, korzystając z materiałów (zdjęć, filmów) tworzonych przez wspomnianych wolontariuszy. O atmosferze nie piszę, wiadomo byłaby SPORTOWA, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. PLWS wyłaniałaby z poszczególnych regionów najlepsze drużyny, które jesienią startowałyby w ogólnopolskim finale. Same drużyny nie musiałyby być w żaden oficjalny sposób sformalizowane w pzw, lecz zgłoszone w związku PLWS, co byłoby w jakimś stopniu (bardzo prostym) określone w regulaminie. Prawdopodobnie drużynę mogliby tworzyć dowolni zawodnicy zamieszkujący dany region. Czy to się może udać? Moim zdaniem tak! PLWS nie byłAby związkiem komercyjnym lecz wielką, ogólnopolską inicjatywą społeczną, NIEZALEŻNĄ OD PZW. Do związku należeć mogłyby wszystkie osoby, które chciałyby działać na rzecz pięknej ideii jaką jest promowanie sportu wędkarskiego. Związek byłby całkowicie niezależny, a korzyści z niego czerpalibyśmy wszyscy – zwykli wędkarze walczący w pasjonujących zawodach oraz sklepy i firmy wędkarskie, które z naszej pięknej pasji czerpią zyski. PZW za 300zł wpisowego na zawodach rangi ogólnopolskiej raczy nas swoim chłodem organizacyjnym i plastikowym pucharkiem. Na wyniki z takich zawodów czekamy nieraz wiele dni, a relacje w sieci czy gazetach wędkarskich mieszczą się w 5 zdaniach! O ile taki projekt kilka lat temu wydawać mógłby się nierealny o tyle w obecnej dobie internetu już tak nie jest. Sieć internetowa jest już obecnie równie wielkim medium informacyjnym jak telewizja, a prasę bije całkowicie na głowę. O ile w gazecie czy telewizji trudno zaistnieć, to w internecie zależy to już tylko od nas, naszej ambicji i inicjatywy. Najlepszym dowodem na to co mówię jestem ja sam. Jeszcze do niedawna nikt nie słyszał o mnie ani produktach firmy Górek. Zaczynając całkowicie bez najmniejszego kapitału, w ciągu 3 lat moja firma stała się liczącym się na rynku producentem glin wędkarskich, a mój portal internetowy miesięcznie generuje od 300 do 400 000 odsłon! Mój prywatny sukces pośrednio zawdzięczam w 100% sieci internetowej, która dała mi możliwość realizacji własnych marzeń. Także poprzez internet poznałem przyjaciół, którzy w sposób bezcenny przyczyniają się do stałego rozwoju mojej firmy. Osoby te to tak na prawdę moi prywatni wolontariusze, bez których bezinteresownej pomocy nie osiągnąłbym nic. Cała idea PLWS opiera się właśnie na dwóch elementach, które zrodziły sukces firmy Górek. Pierwszy to siła przebicia internetu, drugi to bezinteresowna pomoc ludzi, którym zależy na tym, by w Polskim sporcie spławikowym stworzyć nową jakość. Portal Górek-Gliny.pl każdego dnia skupia tysiące miłośników wędkarstwa wyczynowego, stąd uważam, że mam wielką możliwość podjęcia się opisanej inicjatywy ze względu na łatwą możliwość dotarcia do wszystkich zainteresowanych. Podsumowując. Polska Liga Wędkarstwa Spławikowego to organizacja społeczna, do której należeć mogliby wszyscy pasjonaci wędkarstwa, oczywiście całkowicie za darmo, bez najmniejszych formalności. Zadaniem PLWS jest organizowanie zawodów wędkarskich na terenie całego kraju, podzielonego na 4 regiony. Najlepsze drużyny z poszczególnych regionów rywalizują ostatecznie w ogólnopolskim finale. Strukturę PLWS stanowią osoby, które całym sercem i zaangażowaniem chcą dbać o rozwój całej ideii. Moim osobistym zadaniem jest zorganizowanie i skoordynowanie całego pomysłu, pozyskanie sponsorów i przekonanie wszystkich, że TO MA SENS. Uważam, że powodzenie tego projektu zależy wyłącznie od nas! Cała idea PLWS jest alternatywą dla beznadziejności poczynań PZW w kontekście rozwoju sportu spławikowego. Autor: Kacper Górecki
-
Cieszę się że komuś się moja praca podoba i pomaga. Jak dla mnie nic już nie trzeba dodawać, ale jeżeli ktoś ma jakieś pytania, nie jasności, zapraszam do pisania postów, zawsze postaram się podpowiedzieć-pomóc.
-
Jak teleskop to zacznij od bata, a dopiero za jakiś czas baw się w odległościówkę
-
Fajnie opisane, dobra robota, jak ty to opisałeś o szybkościowym łowieniu uklei, to wydaje się to takie proste Jednak to setki godzin treningów, a czołówka wciąż lepsza o paredziesiąt szt. Jednak kto nie próbuje-nie wygrywa.
-
Dokładnie jak kolega napisał Schematy-fundamenty są, ale złote środki-przepisy na ryby nie istnieją. Trening, obserwacja innych oraz wędkowanie w towarzystwie bardziej doświadczonych znacznie przyśpiesza nasze dobre wyniki:)
-
wind nie tylko producentów portfeli, ale haków i żyłek A tak serio to ja właśnie uważam, że jeżeli się opanuje podstawy (na bardzo wysokim poziomie) na danych grupach wód kanał, jezioro rzeka do 5g do 15g etc.... To taka osoba da sobie radę na każdych zawodach, czy rekreacyjnym łowieniu. Bo najlepiej łowi ten, który umie dostosować się i popełnia najmniej błędów.
-
Tomasz, musimy zacząć od tego ile masz kasy Jeżeli masz poniżej tysiąca-to najpierw kup sobie kombajn, bo łowienie tyczką bez kombajnu to udręka, nie przyjemność. Ale idąc w te ślady to musisz mieć na początek sporo kasy, aby kupić sprzęt. Jeżeli nie myślisz nad tym, aż tak poważnie to nie lepiej kupić jakiegoś dobrego bata?
-
Szczerze to nie wiedziałem że są różne szkoły budowania zestawów, a już tym bardziej że mają swoje nazwy Ja rozróżniam tylko trzy (kanał i jezioro, rzeka, uklejowe) Może i jest w trochę racji w tym co piszesz, ale gdy sobie wyobrażam jak zachowuje się mój zestaw, a dokładnie jego dolna część podczas pracy tyczką-prowadzenia zestawu to nie zauważyłem aby powstawał luz pomiędzy śruciną sygnalizacyjną, a hakiem. Ale jest nad czym myśleć A co do kładzenia przynęty na dnie, to od kiedy zająłem się wyczynem rzadko kiedy stosuje, gdyż za długo muszę czekać na branie-moim zdaniem ryby szybciej widzą przynętę która albo opada, albo ruchami wody turla się po dnie. Teraz kolega michu198719 będzie musiał kupić całą paletę portfeli
-
Przecież to się wyklucza, w przypadku delikatnych brań lub coraz bardziej delikatnych ryba staje się bardziej podejrzliwa. A miejsce łączenia przyponu z główną to jest najbardziej widoczny odcinek naszego zestawu. Długość opadu zależy w głównej mierze od rozłożenia obciążenia, ale także ma na to wpływ przypon-cieńsza żyłka opadając wachlarzem stawia mniejszy opór znaczy dłuższy opad. A długość przyponu narzuca nam odległość śrucinki sygnalizacyjnej od haczyka. Warto by się skupić na samej budowie zestawu. Delikatne brania-dłuższy przypon. Ale przy łowieniu na styk z opadu. Przy łowieniu ostrożnych leszczy, lepszy jest przypon 25cm wygruntowany na styk i łowiony z opadu niż 30cm położony na dnie. Prędzej stracisz przynęte niż zatnie się takiego leszcza.
-
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
jonasz7 odpowiedział temat w Na każdy temat
No własnie, a 14 kwietnia pierwsze zawody, a gdzie treningi... -
Dobrze, moje rady dotyczą tylko spławiku
-
OFF TOP - chcesz pogadać o przysłowiowej ..... , to tutaj.
jonasz7 odpowiedział temat w Na każdy temat
Ozet jak się ma za dużo wolnego czasu zawsze można wiązać zestawy lub haki albo robić porządek w sprzęcie -
Ja mam trzy portfele i ciągle mało Długość przyponu jest podyktowana jakie ryby chcemy łowić i gdzie. np na uklejki stosuje się krótkie 10-12 cm do połowu płoci optymalny się wydaje 15cm, natomiast jeżeli ryba bierze coraz bardziej delikatniej wydłuża się opad przynęty, a co za tym idzie przyponu. Najdłuższe przypony30-40cm uywa się na rzekach do łowienia na wolną przepływankę lub stopa. Warto kupić sobie taki choćby jeden portfel w twoim przypadku proponował bym 25cm i robić przypony 15-20-25cm.
-
Sorki, z przyzwyczajenia tak napisałem-to taka znana postać Ale wind Ci pięknie wytłumaczył
-
Hehe, tu nie ma za dużego wyboru-zostaje Czarek w Gdańsku, albo przez neta wysyłkowo, ale też spędzisz na szukaniu takiego kogoś trochę czasu.
-
Światełko w tunelu czy mydlenie oczu?
jonasz7 odpowiedział wind wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Jedynym słusznym rozwiązaniem byłoby nowy zarząd PZW, którego członkami byli młodzi i prężni wędkarze-fanatycy, kochający wędkowanie. Na pewno potrafili by tak gospodarować wodami aby były z tego korzyści finansowe oraz lepszy rybostan. Ale nie zapominajmy, że obecny stan wód to także wina nas samych, oraz pseudo wędkarzy. -
Może i nie warto, ale mi sieę opłaca-bo biorę po 2-3 szpulki i do tego jeszcze parę innych rzeczy od tego samego gościa o ile ma coś ciekawego i wartego uwagi
-
Na allegro od 12,90zł zaczynają się ceny:)
-
Hehe, w sumie nie wiem czy to dobry pomysł, bo najlepszy jok to żywy, perłowo czerwony, ruchliwy robak A w kulkach to raczej słabo z tym. Gdzieś widziałem suszonego za 1kg za około 40zł (chyba allegro) A żywy, w zależności od pory roku ale minimum 22zł. za połówkę, czyli litr 44zł.

do