Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Panowie ja na waszą dyskusję odpowiem tylko tak, że żeby znać absolutnie wszystkie nawyki ryb danego gatunku trzeba by poprosić wróżkę żeby nas uczyniła na rok taką rybką, a i to nie zawsze, bo gdzieniegdzie ryby mają inne nawyki. I nie ma takiej możliwośći że poznać je w 100%

Napisano

Ozet w zalewie, jeziorze, czy innym akwenie o spokojnej wodzie 2-3kg to 35-45cm, czyli wyrośnięte stado patrolowe. Oczywiście może to być mizerne stado podstawowe i nie mogę takiej ewentualności odrzucić. W rzece wymiary realnie trzeba podnieść o te 5cm jak u wszystkich chyba gatunków. W naturze wszystko jest możliwe, a że Twoje leszcze ze stada o tym nie wiedzą, to tylko sobie chwalić, że znalazłeś miejsce ich żerowania. To jest niesamowite uczucie jak raz za razem ciągnię się taką "pięćdziesiątkę". :) 

Napisano

Panowie ja na waszą dyskusję odpowiem tylko tak, że żeby znać absolutnie wszystkie nawyki ryb danego gatunku trzeba by poprosić wróżkę żeby nas uczyniła na rok taką rybką, a i to nie zawsze, bo gdzieniegdzie ryby mają inne nawyki. I nie ma takiej możliwośći że poznać je w 100%

I z tym całkowicie się zgadzam. Nie ma takiego speca co by był mądrzejszy od natury. :) 

Gość Ozet
Napisano

Docio, mimo że uczepiłem się wątku nęcenia leszczy i ich reakcji na zanętę, to uważam Twój tekst za wartościowy i warty głębszych przemyśleń. Po prostu pewne stwierdzenia wydały mi się zbyt kategoryczne. Co do tych moich leszczy, to mogę tylko pomarzyć aby zawsze trafiać na ich stado. Parafrazując znane przysłowie "raz na wozie, trzy razy pod wozem". Co do "piędziesiątek", to ja jednak wolałbym "setkę". (Jak to mówią "głodnemu zawsze chleb na myśli") Mnie również spodobały się słowa Marcina. Bo nie ma takiego wędkarza, który mógłby powiedzieć, wiem wszystko. Ryby zawsze będą nas czymś zaskakiwać. A każda wyprawa to nowe doświadczenia. Gdyby było inaczej, to wędkarstwo stałoby się nudne i monotonne.

Napisano

Co do "piędziesiątek", to ja jednak wolałbym "setkę"

Mój dziadek mawiał: uważaj co sobie życzysz, bo może się spełnić. W tym konkretnym przypadku w lipcu. :D 

 

A co do kategoryczności, to jestem jak najdalej od tego. Zawsze sobie i innym przypominałem w różnych dyskusjach, że ryby to jak by nie patrzeć organizmy żywe a tym samym nie można wszystkiego przewidzieć. Niektóre rzeczy jednak są schematyczne, powtarzalne i obserwowane przez wielu. Są one dla mnie schematem, który nie musi się powtarzać zawsze i wszędzie. O żerowaniu stada podstawowego na głębokości 10m nic nie napiszę, bo w to,  to już na pewno nikt mi nie uwierzy. :) Mimo, że w kilku oglądaliśmy to z opadłymi szczękami na monitorze kamery podwodnej.

Gość Ozet
Napisano

Docio, intrygują mnie używane przez Ciebie określenia: "stado patrolowe" i "stado podstawowe". Czy pochodzą one z jakiegoś podręcznika ichtiologicznego lub rybackiego, czy też taką terminologię wymyśliłeś sam. Nie żebym miał jakieś zastrzeżenia do tych określeń, bo wydają się one bardzo trafne i logiczne, w kontekście przedstawionego przez Ciebie schematu przemieszczania i żerowania leszczy. Próbowałem wczoraj znaleźć coś w necie nt. stad leszczy z użyciem powyższych określeń i niestety nic nie znalazłem.

Napisano (edytowane)

 O żerowaniu stada podstawowego na głębokości 10m nic nie napiszę, bo w to,  to już na pewno nikt mi nie uwierzy. :) Mimo, że w kilku oglądaliśmy to z opadłymi szczękami na monitorze kamery podwodnej.

Ale dlaczego nie uwierzy? Skoro płotki powyżej 20 cm potrafią żerować nie tylko przy dnie a również zjadać owady pływające po powierzchni wody. Albo leszcze które biorą na spinning. Skoro wędkarze z Zalewu łowiący tam czasami dłużej niż ja żyję mówią że czerwony robal to słaba przynęta na tym zbiorniku na białą rybkę, a ja zakładam czerwonego i wyciągam więcej niż oni na ,,dobre przynęty" . Ja wierzę, tylko tak jak mówisz Ty, tak samo uważam ja, trzeba uważać ze sztywnym trzymaniem się tych reguł ;)

Edytowane przez paragraf
Napisano

Docio, intrygują mnie używane przez Ciebie określenia: "stado patrolowe" i "stado podstawowe".

Stado patrolowe to jak najbardziej termin mój własny. Przydatny aby odróżnić etap życia leszcza pomiędzy dzieciństwem a dorosłością. Te roczniki 6-10 lat nie przebywają w jednym miejscu a opływają i żerują swój rewir na granicy litoralu, o ile taka istnieje. Znalezienie ich może także posłużyć do czego innego, a mianowicie do przyczajenia się na duże "gruntowe" płocie, które zachowują się i żerują podobnie, w tym samym miejscu ale w o wiele mniejszej skali.

 

Stado podstawowe to jak najbardziej termin ichtiologiczny i określa on grupę najstarszych i najsilniejszych osobników stanowiących podstawę ekosystemu. Dotyczy to wszystkich gatunków nie tylko leszcza. Podobnie jest z sandaczem, szczupakiem, których nagłe odłowienie powoduje bardzo poważne zmiany prowadzące do znanego karłowacenia. Nie da rady zastąpić dużych ryb narybkiem, choćby pakowało się go do wody ciężarówkami, co tak naprawdę jest nierealne bo wykończyłoby się wodę, dlatego pozostaje jedynie masowy odłów ryb średniego wieku, co nam się jako wędkarzom bardzo nie podoba, gdyż one są główną zdobyczą wędkarską.

Wszelkie zgłaszane rekordy medalowe to właśnie ryby ze stada podstawowego a absolutne rekordy to jeszcze inna grupa ryb. Tu może Splawik pomoże i przytoczy jakiś odpowiedni fragment z książki. Powszechną wiedzą jest fakt, że każda ryba po osiągnięciu odpowiedniego wieku i wielkości nabywa instynktów drapieżnych. Informacja taka powinna wystarczyć na uznanie faktu połowu niektórych karpiowatych na twistery itp przynęty.

Napisano

Ale dlaczego nie uwierzy?

Na pewno słyszałeś opowiadania jak to duże leszcze potrafią się wbić do połowy w muł aby zdobyć jakiś okazały kąsek. Ja bynajmniej słyszałem i to od ludzi, których jako nastolatek i starszy uważałem za osoby poważne. Niestety to co kumpel mi opowiadał stało w jawnej sprzeczności z moją "nabytą" wiedzą i nie chciałem mu uwierzyć, no to mi pokazał. Szczęka opadła na burtę łodzi aż huknęło. Zresztą nie tylko mnie, bo było nas kilku. Żaden leszcz nie wbijał się w muł zgodnie z naturalnym odruchem ochrony skrzeli przed zabrudzeniem. Za to parodystycznie "trzepały" ogonami na dnie wypłukując w ten sposób pokaźne dołki, obracały się dość szybko, agresywnie wyłapywały to co oceniły jako jadalne i błyskawicznie znikały z pola widzenia aby wrócić jak tylko muł opadł.

No. To teraz Wam szczęki opadły. :D 

Gość ŁYSY0312
Napisano (edytowane)

Noooo, jakoś nie! Przynajmniej mi!

Tak w skrócie, żeby odpowiedzieć na to co tu wyczytałem - miałem swego czasu dobrego znajomego. Był dużo starszy ode mnie i pasjonował się nurkowaniem, a poza tym był ratownikiem WOPR (był bo niestety już nie żyje). I to co opowiadał o zaobserwowanych zwyczajach ryb wprawiło by w zdumienie większość piszących, tu i nie tylko. Nie chce mi się rozpisywać, nie lubię tego zresztą. Napiszę tylko:

- stada leszczy różnych roczników są i owszem,

- są też stada mieszane osobników od 20 do 50cm,

- ale są też tzw. "leszcze rozproszone" czyli luźne grupy przemieszczające się "bez ładu i składu", czyli bez stałych "tras patrolowych",

- są też zupełnie pojedyncze osobniki, i to wcale nie największe, które żyją i żerują tylko incydentalnie łącząc się ze stadem,

- bywają takie momenty, że żerująca grupa leszczy zupełnie omija jakąkolwiek zanętę czy to firmową z robakami czy też ziarna, a kilkanaście metrów dalej zawzięcie żerują,

- czasem kilka/kilkanaście leszczy zostaje nad zanętą ale nie żerują stojąc 20-50cm nad dnem.

- czasem wyraźnie widać jak wszelkie ryby omijają jakieś miejsce, zarówno te teoretycznie "puste", jak i te 'zanęcone",

- nie ma miejsc w zbiorniku stojącym, gdzie ryb nie ma , czy je z naturalnej przyczyny omijają. Ryby wszystkich lub pojedynczych gatunków wykorzystują cały zbiornik, choć nie zawsze 'stoją tam cały czas", teoretyczni nie zgadza się to z tym co napisałem powyżej, ale nęcenie, nie uważam za "przyczynę naturalną",

- z innej bajki - są takie momenty w roku na wiosnę i jesienią, gdzie spotyka się kilkanaście szczupaków zgrupowanych na kilku metrach kwadratowych,

A teraz z innej bajki, czyli mojego doświadczenia - możemy sobie nęcić na trasach, czy postojach, ale nie ma opcji, żeby zatrzymać stado. Po kilku, kilkunastu braniach nad zanętą zostają tylko "maruderzy", stado samo w sobie nie zostaje dłużej, niż w innych obfitujących w pokarm miejscach,

- głębokości przebywania, czy żerowania leszczy to tylko "zdania podręcznikowe", które nie ostają się wobec rzeczywistości - nie dotyczy to tylko głębokiej jesieni i zimy, 

Edytowane przez ŁYSY0312
Gość Ozet
Napisano

Ciekawe rzeczy piszesz Łysy, jednak nie wiem czy zaobserwowane zachowania leszczy, to tylko incydenty, czy też stałe reguły.

Gość ŁYSY0312
Napisano

Ciekawe rzeczy piszesz Łysy, jednak nie wiem czy zaobserwowane zachowania leszczy, to tylko incydenty, czy też stałe reguły.

Sam troszkę w życiu nurkowałem, ale to co napisałem to jest kwintesencją, tego co sam zaobserwowałem, to co mi opowiedział i pokazał śp. Marek, jak i jego koledzy. To dotyczy tylko jezior i większych zalewów. Rzeki i zalewy z mocnym przepływem rządzą się innymi prawami.

Jeśli chodzi o jeziora, to nie są to incydenty tylko szczera prawda i rzeczywistość. Stawiam na to swoją całą reputację. Widziałem, słyszałem i osobiście na dwa sposoby sprawdziłem. Oczywiście, nie są to obserwacje wieloletnie, ale tylko takie, żeby móc się podpisać pod tym co napisałem.

Nie wiem jak ma się sprawa w innych zbiornikach, w innej części Polski. Moje doświadczenie nurka ogranicza się do kilku jezior na mazurach, i kilku zalewów. Natomiast moje ponad 30-sto letnie doświadczenie wędkarskie wydaje się potwierdzać to co zaobserwowałem.

Napisano

Łysy i całe szczęście, że nie . :) Szkoda zębów na starość tracić. :) 

Ale informacje to w pigułce podałeś. Ważne i istotne. Serdeczne dzięki. :) 

Gość ŁYSY0312
Napisano
:D 

Łysy i całe szczęście, że nie . :) Szkoda zębów na starość tracić. :)

Ale informacje to w pigułce podałeś. Ważne i istotne. Serdeczne dzięki. :)

Nie ma sprawy :P  Co do zębów, to na starość nie ma ich zbyt wiele :D

Natomiast jaka jest prawda, co do leszczy to, tak naprawdę nikt nie wie :angry:  Czasem, lekka zmiana pogody/ciśnienia zmienia wszystko, ale czasem "nic je nie rusza". I bądź tu mądry?

Napisano (edytowane)

Panie Kubo to może skoczymy kiedyś na rybki? :D

Ja też czasem retorycznie pytam: Trafisz za rybką? Odpowiedź z reguły jest ta sama. Niezależnie od zdjęć z rybkami i medalami MP :D

Edytowane przez paragraf
Gość ŁYSY0312
Napisano

Panie Kubo to może skoczymy kiedyś na rybki? :D

Ja też czasem retorycznie pytam: Trafisz za rybką? Odpowiedź z reguły jest ta sama. Niezależnie od zdjęć z rybkami i medalami MP :D

Nigdy nie odmawiam wyjazdu na ryby ;)

Tyle, że - nie jestem "Panem Kubą", tylko Kubą :P

Kolejna sprawa - czy trafię za rybą? Przeważnie trafiam, tylko, nie zawsze za pierwszym wyjazdem. Poważnie - na nowej, lub starej wodzie, ale dawno nie odwiedzanej potrzebuję kilku wyjazdów, żeby sprawdzić wszystko to "co mi się wydaje".

Dla chcących mnie sprawdzić, ale nie koniecznie osobiście, chętnie podam namiary osób, które przekonały się, że "coś wiem". Na początek - dwóch niezłych wędkarzy i jedno miejsce. Metoda - tyczka, i bat. Rezultaty - średnie, do słabych. Moja jedna wizyta nad wodą i .... zmiana rozłożenia obciążenia na zestawach na tyczce, i wydłużenie żyłki między, szczytówką i spławikiem. Zanęta - inna konsystencja, i metodyka nęcenia i donęcania. Efekt? Wszyscy łowili na moim stanowisku, na moje zestawy, i w mojej smudze zanętowej B)

Chwalę, się? Być może. Ale nie jestem od tego, żeby ktoś to sprawdził.

Gość woldi
Napisano

Przed chwilą wróciłem z górskiej :) majówki i nie chce mi się teraz czytać wszystkich wpisów, ale tak na poczatek powiem z pełną odpowiedzialnością podpartą doświadczeniem, nieskromnie mówiąc ;) , że.... nie znam się na stadach patrolujących ani jakiś tam, ale wiem, że stado wielkich łopat można zatrzymać w miejscu, bez wcześniejszego nęcenia, ale przy odpowiedniej ilości ziarna i nie ma tu znaczenia czy zbiornik jest mocno eksploatowany wędkarsko czy nie, ale czy potrafimy trafić w miejsce i ilość ziarna. Kukurydza jest ok., ale na wielu przełowionych wodach już nie tak skuteczna i dlatego warto eksperymentowć z rodzajem ziarna, a nie kaszy, mąk czy robali. Autor pytania pisze, że poławiają tam wielkie ilości maluchów, a jak myślicie dlaczego??? :P....i nie dotyczy to tylko tej wody

Gość Ozet
Napisano (edytowane)

Jak widać na powyższych przykładach, diametralnie różne są wizje zanęty leszczowej. I co ciekawe, zarówno Jonasz jak i Woldi, mają rację. Zupełnie inaczej będzie nęcił wyczynowiec, a inaczej wędkujący indywidualnie łowca okazów. Nęcenie na zawodach samym ziarnem, lub choćby zanętą z dużą ilością ziaren, to porażka już na starcie. Kaplica, umarł w butach. Gdy z prawa i lewa na dnie będzie mnóstwo pinki i ochotki, to nie ma się co łudzić, ryby będą żerować na robactwie. Choćby nawet w przeddzień zawodów na ziarna były rewelacyjne wyniki, to w dniu zawodów będą żarły robaki. Dlatego też gdy startuję w zawodach, bliska jest mi "szkoła nęcenia" którą reprezentują Jonasz i Łysy. W łowieniu indywidualnym natomiast, gdy mogę wybrać sobie niemal dowolne stanowisko, staram się nęcić grubo, nie dodając żadnej ochotki czy pinek, czasem tylko cięte czerwone robaki. Na nęcenie samym ziarnem, jak radzi Woldi, przechodzę dopiero wtedy gdy w moim łowisku pojawiają się grubsze egzemplarze ryb.

Edytowane przez Ozet
Gość woldi
Napisano

Jest to zbiornik stojący zalew Zemborzycki.

Zbychu, jesli uważasz, żeby łowić ,,łopaty,, na tego typu wodzie potrzebna jest glina, jokers itp.itd. to sorki, ale....no comments. Zawody polegają na łowieniu szybkościowym i mają mało wspólnego z prawdziwymi łowami no chyba, że kogoś zadowala holowanie żyletek.

Jonasz, zastanów się czasami w jakim temacie piszesz, bo to się staje śmieszne, żeby nie powiedzieć..... :rolleyes:

Cytat

O nęceniu napisaliście chyba

wszystko oprócz jednego. Trzeba

jasno napisać, że nęcenie służy do

ściągnięcia ryb w rejon połowu i

utrzymania ich jak najdłużej.

Może dlatego że jest to oczywista - oczywistość, jakby powiedział Woldi.

Nie taka oczywista-oczywistość, bo akurat leszczy nie ściągam, a szukam i łowię w rejonie ich przebywania :P

Ja twierdzę że można te schematy postępowania ryb zmienić, czego przykładem jest tresura zwierząt, nęcenie ryb jest formą tresury. Co najłatwiej zaobserwować w stawach hodowlanych.

Stawy hodowlane to sztuczne zbiorniki z żadną lub minimalną ilością naturalnego pożywienia a w stosunku do populacji ryb wręcz stanowią zbiorniki głodowe. Instynkt życia jest wielki dla każdego rodzaju organizmu, więc miejsce gdzie pojawia się karma jest praktycznie jedynym miejscem pozwalającym przeżyć

Tu Docia popieram w 100%. Zbyszko, chyba się zagalopowałeś ;)

Powszechną wiedzą jest fakt, że każda ryba po osiągnięciu odpowiedniego wieku i wielkości nabywa instynktów drapieżnych.

A tu się kompletnie nie zgadzam i uważam, że nie zależy to do wieku ryby, ale okresu połowu, a mianowicie często tuż przed tarlem białe ryby, i nie tylko leszcze, i nie tylko wyrośnięte sztuki atakują inne ryby. Osobiście zdarzało mi się np. połowić drobnych płotek na małe wirówki tuż przed przystąpieniem ich do tarła

Czasem, lekka zmiana pogody/ciśnienia zmienia wszystko

Skok lub spadek o 10hpa to się zgodzę, choć i tak biorą, ale dużo słabiej i mniejsze sztuki :P

Gość Ozet
Napisano

Każdy z nas ma inną wizję nęcenia leszczy, więc będzie uparcie jej bronił. Cytując klasyka "...i nikt nam nie wmówi, że czarne jest czarne a białe jest białe".

Napisano

Woldi okres tarła to bardzo specyficzny okres a ryby są w amoku i mogą reagować różnie. Pomijając fakt przepisów i etyczności połowu, w czasie i miejscu bezpośredniego tarła, do tej pory nie spotkałem się ze stwierdzeniem innym niż to, że w okresie tarła bezpośredniego ryby nie przyjmują pokarmu. Życie jednak weryfikuje tak stanowcze twierdzenie i może następować to, co napisałeś i pociach i spinningu, a także regularne brania ryb, które tarło już odbyły ale przyszły na "wyżerkę" ikry. Jednak nie o tym pisałem, nie o zachowaniu w czasie tarła. Chodzi mi o regularny połów karpi, leszczy, amurów, tołpyg, które są traktowane przez wędkarzy jako całkowity szczęśliwy przypadek (szczęśliwy z powodu rozmiarów zdobyczy), przypadkiem takim nie są. Ichtiologowie od dawna wiedzą, poprzez badania treści żołądków, że dorosłe duże okazy ryb spokojnego żeru włączają do swojej diety organizmy zawierające dużą porcję protein, a które są obce ich diecie. Co więcej w ich diecie znajdują się też małe ryby.

O tym szczęśliwym przypadku napisałem celowo. Tak to wygląda dla łowcy, dla mnie, mającego wgląd w zgłoszenia medalowych ryb, nijak na przypadek to nie wygląda ze względu na ilość takich zgłoszeń. Jestem świadomy realnego potwierdzenia badań ichtiologów i jest to od dawna. Aż dziwne, ze jakoś to nie zostało dostrzeżone.

Każdy z nas ma inną wizję nęcenia leszczy, więc będzie uparcie jej bronił. Cytując klasyka "...i nikt nam nie wmówi, że czarne jest czarne a białe jest białe".

O nie. :) Napisałem co mialem do napisania, Podzieliłem się swoimi doświadczeniami i wiedzą. Kłócił się w sferze "mojsze jest lepsze niż twojsze" jakoś mi nie odpowiada. Każdy ma prawo sam przeżywać swoją przygodę z wędkarstwem, prawo do błędów i sukcesów, smutków i radości. To, czy będzie chciał skorzystać z tej wiedzy, to wyłącznie jego sprawa. Celowo piszę skorzystać a nie wypełnić, gdyż już pisaliśmy o nieprzewidywalności ryb a i każda woda jest inna. Z myślenia nie da rady zwolnić. :)

Napisano

Jonasz, zastanów się czasami w jakim temacie piszesz, bo to się staje śmieszne, żeby nie powiedzieć.....

 

Więc się śmiej...A nie "mów". 

Gość ŁYSY0312
Napisano

Zbychu, jesli uważasz, żeby łowić ,,łopaty,, na tego typu wodzie potrzebna jest glina, jokers itp.itd. to sorki, ale....no comments. Zawody polegają na łowieniu szybkościowym i mają mało wspólnego z prawdziwymi łowami no chyba, że kogoś zadowala holowanie żyletek.

:brawa: O zawodach i zawodniczym sposobie łowienia, wiesz wszystko :gazeta:

Gość woldi
Napisano

Nie, nie wiem, ale liznąłem temat podpatrując przez dłuższy okres jednego z najlepszych naszych specjalistów w tej specjalności, od którego pewnie większość, a po prawdzie wszyscy forumowicze mogliby się uczyć. Jonasz jest ambitny i fajnie, ale wkłada wszystko do jednego worka co jest najnormalniej nienormalne :P i jeśli akurat Ty tego nie rozumiesz to jestem mocno zdziwiony

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...