wind Napisano 17 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 17 Września 2014 Jest nadzieja na czyste plaże latem?? Lotos sobie poradził z sinicami w swoich kanałach. Warto zajrzeć ... LINK Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Docio Napisano 17 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 17 Września 2014 Zrobili w dużej, bardzo dużej skali to, co jest stosowane od lat w przydomowych oczyszczalniach. I bardzo dobrze, bo jak do tej pory gminne wydziały ochrony środowiska skutecznie takie projekty blokowały. Sam projekt przydomowej oczyszczalni bio istneje od lat, opracowany przez naszych naukowców i inżynierów, stosowany i rozwijany od dekady na zachodzie i w ameryce a u nas knucie, że ludzie bedą robić przekręty. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jotes Napisano 17 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 17 Września 2014 (edytowane) Sam projekt przydomowej oczyszczalni bio istneje od lat, opracowany przez naszych naukowców i inżynierów, stosowany i rozwijany od dekady na zachodzie i w ameryce a u nas knucie, że ludzie bedą robić przekręty. Czemu przekręty i jakie? U mnie już nie projekt, a stan faktyczny wdrożony jako jeden z pierwszych(5 lat temu) po zakupie domu , gdyż na moim osiedlu nadal nie ma kanalizacji. W tej właśnie chwili się dopiero buduje, ale teraz to mnie mogą pocałować w nos. Jest nas już więcej takich osób, które łaski nie potrzebują, bo same o siebie zadbały. A co do sinic i zakwitów w ogóle, to nie wiem, co zrobili z naszym zalewem w tym roku, ale mieliśmy i nadal mamy wyjątkowo czystą wodę. Z czystym sumieniem można powiedzieć, że w tym roku nie było zakwitów wcale. Mało tego, bo nie wiadomo skąd nagle w wodzie pojawiło się mnóstwo zooplanktonu, wręcz niezliczone chmary. I właśnie ten zooplankton jest naturalnym "regulatorem" fitoplanktonu. Jednym słowem, fito... nie nadążał się mnożyć, a już był wrąbany przez zoo... zanim się zorientował, że jest go zbyt mało. U nas tak wyglądała woda podczas zakwitów a w tym roku, wyglądała tak, jak ją uwieczniłem np na zdjęciu pokazującym podpórkę zabezpieczoną pianką w temacie "Spławikowe 2014" i w artykule. Dzień, a noc. Zielona zupa i woda kryształ. Tak, czy siak, w obu przypadkach (podanym przez Winda i przywołanym przeze mnie) serce się raduje, że nareszcie zaczynają myśleć, a co najważniejsze - działać! Edytowane 17 Września 2014 przez Jotes Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Docio Napisano 17 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 17 Września 2014 U mnie już nie projekt, a stan faktycznyJareczku masz przydomową oczyszczalnię ale nie bio z bezpośrednim odprowadzaniem oczyszczonej wody do wód powierzchniowych. Dla takiej oczyszczalni jak piszę potrzebny jest całkiem spory otwarty zbiornik wodny do końcowego oczyszczania. Zero chemii. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jotes Napisano 17 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 17 Września 2014 Dla takiej oczyszczalni jak piszę potrzebny jest całkiem spory otwarty zbiornik wodny do końcowego oczyszczania. Zero chemii I tu się mylisz! Żadnych zbiorników otwartych nie potrzeba, chemii faktycznie się nie sypie, tylko specjalne bakterie.O ile oczywiście nadal piszesz o oczyszczalni przydomowej! A jeśli chodzi nawet o te "ciut" większe oczyszczalnie biologiczne niż przydomowe, to możesz taką sobie obejrzeć na screenie, który dołączam. To mój były zakład pracy. Jest wielki, w czerwonej elipsie zaznaczyłem budynek oczyszczalni biologicznej (budynek max 4x6m!), masz tam obok kilka zbiorników (zamkniętych!), to "grube" jest wyłapywane przez specjalne grzebienie, woda przechodzi kolejno przez każdy ze zbiorników z florą bakteryjną, a już na sam koniec - już tylko tak dla ludzkiego oka (dla przyzwoitości) - sączy się na mini plantację tataraku i spływa wprost do tej rzeczki zaznaczonej również na czerwono (Piasecznica). I żeby nie było, że coś może być nie tak! W tej rzeczułce żyje pewien minóg, kiełbie i inne ryby i już tu ekolodzy, sanepid i ochrona środowiska badały wzdłuż, wszerz i w poprzek jakość tych ścieków i nie ma się do czego przyczepić. Zero zbiorników otwartych, a woda trafia wprost do wód powierzchniowych - do rzeczki. oczyszczalnia bio.bmp Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Docio Napisano 17 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 17 Września 2014 (edytowane) Jarku w niczym się nie mylę. Po prostu znasz jedną lub dwie oczyszczalnie przydomowe a tej konkretnie nie, bo sam projekt, z powodów przytoczonych wcześniej, nie jest u nas propagowany. Nie ma chemii, nie ma żadnych bakterii, są jedynie naturalne filtry. Minimalne wymiary takiej oczyszczalni to bodaj 20x30m, więc w zabudowie zwartej nie ma prawa bytu. Nie kasuje, nie zmieniam ale edytuję. Spojrzałem na zdjęcie i zobaczyłem, że to co piszesz ma się nijak do niego. Ten tatarak to jak myślisz, gdzie rośnie? Zaorane grządki, czy otwarty zbiornik? O to właśnie mi chodzi, o taką oczyszczalnię. Tylko to nijak nie jest 4x6m. Według skali Google, wiem gdzie szukać , jest to 40x10m i nadal rozbudowywany wzdłuż o kolejne 10m. A firma bogata, więc sama może opłacać zewnetrzne badania wody aby mieć święty spokój od poronionych urzędasów. Edytowane 17 Września 2014 przez Docio Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jotes Napisano 18 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 18 Września 2014 (edytowane) Tylko to nijak nie jest 4x6m. Według skali Google, wiem gdzie szukać , jest to 40x10m i nadal rozbudowywany wzdłuż o kolejne 10m. A firma bogata, więc sama może opłacać zewnetrzne badania wody aby mieć święty spokój od poronionych urzędasów. Pop swoje i Czort swoje. Czy Ty zawsze musisz mieć na siłę racje, nawet jesli jej nie masz? Nie wiem, gdzieś Ty tam dojrzał zbiornik z tatarakiem? Tam jest tylko i aż kilka redlinek/bruzd zaoranych z tatarakami i przez nie tylko sączy się ta woda - tam jest tylko mokra/mokrawa ziemia. A znajduje się to już nad samym brzegiem rzeczki. Nie szukaj tego na mapie, bo jest "tak ogromne", że próżny Twój trud. Nie wiem też gdzieś Ty Zbyszku wytrzasnął taki hangar 40x10m? Ja zaznaczyłem tak malutką pierdółkę, że nie sposób jej przypisać aż takich wymiarów. Łatwiej Ci będzie przeliczyć wymiary porównując palety stojące obok, znajdź w googlach wymiary palety, a zobaczyż, że to ja jeszcze przestrzeliłem ten wymiar 4x6. A firma nie musi nikogo opłacać za badania, bo ma własne laboratorium z racji prowadzonej produkcji, ale żeś tego nie wiedział, to mnie zmartwiłeś. Masz jeszcze bliżej ten budynek i nie doszukuj się tam tataraku, bo w tym miejscu to byłoby bez sensu. A już zwłaszcza nie dopatruj się tam lustra wody jakiegoś zbiornika. Ta oczyszczalnie jest w pełni zautomatyzowana i bezobsługowa (no prawie). Wszystko odbywa się tam automatycznie, są dozowniki dozujące w odpowiednich proporcjach i odpowiednie bakterie, a cały proces oczyszczania odbywa się w tych sześciu widocznych zbiornikach przelewowych. Woda już oczyszczona dopiero z ostatniego odprowadzana jest przelewem w tataraki, ale tak powolnym ciureckiem, że ino się sączy - nie wali całą rurą. Raz w tygodniu idzie tam facet, zawiązuje worek, odstawia pełny pojemnik z "grubym", podstawia następny, uzupełnia dozowniki i wraca do swojej roboty na oczyszczalnię wody technologicznej, którą też tam mają, ale gdzie indziej i tam już musi się narobić. Ale tego nie będę Ci opowiadał. Również raz na jakiś czas przychodzi sobie pani laborantka, pobiera próbki z różnych punktów poboru i sobie idzie. Za moich czasów wyglądało to wszystko zupełnie inaczej. Nie było jeszcze wtedy tego całego betonu i tych wszystkich palet poniżej oczyszczalni, to był spory pas zieleni. Po moim odejściu na rentę wybudowali to, zalali wszystko betonem, rurę tylko puścili pod nim i to jest teraz magazyn wyrobów gotowych (jeden z wielu). Tam nawet w razie awarii czegokolwiek włączają się odpowiednie alarmy i nikt nie musi już niczego pilnować. Nawet w razie awarii linii elektrycznej czy braku prądu, nie ma postoju. To jest taki zakład, że nie może sobie pozwolić na ryzyko zatrzymania produkcji i nie może być mowy o tym, żeby stanął z powodu braku prądu. Ja wiem o czym piszę, bo stawiałem ten zakład i ustawiałem w nim każdą maszynę i każde urządzenie, o czym Ci opowiadałem. Musiałem w nim znać każdy zakamarek i każdą śrubkę, bo mieliśmy tu takiego głupka, który nas z tego egzaminował raz w roku. No, ale wykładu nie będę Ci robił, bo to nudne, a i jeśli o mnie chodzi to na racji mi nie zależy... Aha! Edytowałem, dopisywałem i poprawiałem literówki, bo musiałem zawieźć żonę na dworzec i trzeba było przerwać pisanie. oczyszczalnia.bmp Edytowane 18 Września 2014 przez Jotes Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Docio Napisano 18 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 18 Września 2014 Coś nam trudno się w tym temacie dogadać. Podejmuję się poszukać w sieci tej oczyszczalni, o której piszę. Była ona dokładnie opisana w miesięczniku Murator w połowie lat 90-tych. Fakt jest jeden, piszemy o dwóch róznych rozwiązaniach technicznych Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jotes Napisano 18 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 18 Września 2014 (edytowane) Jareczku masz przydomową oczyszczalnię ale nie bio z bezpośrednim odprowadzaniem oczyszczonej wody do wód powierzchniowych. Dla takiej oczyszczalni jak piszę potrzebny jest całkiem spory otwarty zbiornik wodny do końcowego oczyszczania. w połowie lat 90-tych. Fakt jest jeden, piszemy o dwóch róznych rozwiązaniach technicznych No to jesteśmy w domu! Ja nie piszę o takich archaizmach i nie podaję czegoś takiego za przykład. Uruchamiamy teraz zwykłą ludzką wyobraźnię na przykładzie większym, na przykładzie mojego byłego zakładu. Ty sobie wyobrażasz, że do tej malutkiej oczyszczalni ścieki walą rurą Ø 300 mm, całym jej przekrojem i z nie wiadomo jakim ciśnieniem? Nonsens! Owszem ścieki odprowadzane muszą być rurą odpowiedniego przekroju, ale ileż tego jest? Masz tam kilka kibelków i umywalnie, a w każdej z nich 2 kabiny z prysznicami. I o ile kibelki mogą być czynne częściej, ale i tak nie przez całe 60 min na 1 godz, to reszta tylko na koniec każdej zmiany. No to ileż jest tych ścieków? Dlatego do przerobienia ich wystarczających jest tych 6 zbiorników po 2000 l każdy! Z hal produkcyjnych cała woda, a jest tego ogrom, trafia do oczyszczalni technologicznej, więc nie wolno tego tutaj mieszać w tym temacie. No to wyobraź sobie teraz oczyszczalnię przydomową. Masz tylko zlewozmywak, umywalkę, kibelek, pralkę i kabinę prysznicową. To ileż Ty litrów/m3 wody dziennie możesz/chcesz zużyć, że aż konieczny byłby otwarty zbiornik wodny do jej końcowego oczyszczenia? - W normalnym gospodarstwie domowym! Co miałoby go zasilać i utrzymywać odpowiedni poziom, bo na pewno nie to ździebko. Ale wylęgarnia komarów, jak się patrzy. Znajdź mi głupiego, co by niepotrzebnie inwestował masę kasy na takie coś, a jeszcze marnował kawał ziemi pod coś tak absurdalnego i wąchał jego wyziewy. Nie wspominając tych naturalnych filtrów, to dopiero musi walić, jakby się wóz z cyganami wyp... Są subtelniejsze metody... Zbyszek, nie szukaj - dla mnie temat skończony. Nie zaśmiecam więcej wątku Windowi, bo jest o wiele ważniejszy. Edytowałem po namyśle i dopisałem ostatnie zdanie. Edytowane 18 Września 2014 przez Jotes Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Gość Ozet Napisano 18 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 18 Września 2014 Temat okresowej dokuczliwości tzw. "zakwitów" planktonu roślinnego, to jedna strona medalu. Warto zdawać sobie sprawę, że fitoplankton jest istotnym składnikiem środowiska wodnego, pierwszym jakże ważnym ogniwem łańcucha pokarmowego. W normalnych warunkach (poza okresami tzw. zakwitów), fitoplankton jest producentem ogromnej ilości tlenu, nie tylko tego który znajduje się w wodzie, ale także w atmosferze. W procesie fotosyntezy, wiąże dwutlenek węgla znajdujący się w wodzie, przez co jego ilość jest na względnie stałym poziomie. Nadmierna ingerencja człowieka może poważnie zachwiać delikatną równowagę biocenoz naszych wód. Boję się aby nawiedzeni ulepszacze zbiorników wodnych, nie oczyścili ich zbyt dokładnie chcąc "zrobić dobrze" turystom-plażowiczom. Wtedy faktycznie będziemy mieli krystalicznie czyste wody, ale brakować w nich będzie jednego małego niuansu...życia. PS. W mojej okolicy już taki akwen istnieje nazywa się jezioro turkusowe (miejsce składowania popiołów z elektrowni). Barwa wody przepiękna, co widać nawet na mapach google. Ale jakiegokolwiek życia tam nie uświadczysz. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jotes Napisano 18 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 18 Września 2014 (edytowane) W normalnych warunkach (poza okresami tzw. zakwitów), fitoplankton jest producentem ogromnej ilości tlenu, nie tylko tego który znajduje się w wodzie, ale także w atmosferze. Święte słowa i święta prawda! Mało tego zakwitom fitoplanktonu zawdzięczamy 50% tlenu w atmosferze. A na dowód tego dałem tu kiedyś link do filmu na NG pt "Ziemia z kosmosu", w którym właśnie jest o tym mowa, zresztą nie tylko o tym. Jeśli ktoś trafi na powtórkę tego filmu, to polecam, bo warto obejrzeć i dowiedzieć się ciekawych rzeczy. Czasem warto pogmerać w necie. Poniżej daję link do tego filmu z lektorem. Edytowane 18 Września 2014 przez Jotes Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Gość Ozet Napisano 19 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 19 Września 2014 Dzięki Jarku za linka. Świetny film, kapitalne animacje i zdjęcia. Dobry lektor, nie trzeba się domyślać co tam "mamrze" pod nosem. Dowiedziałem się sporo ciekawych rzeczy. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jotes Napisano 19 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 19 Września 2014 Na zdrowie! Ja uwielbiam takie właśnie filmy. Jeszcze kilka/kilkanaście lat temu stawianie tezy choćby, że "płucami ziemi" wcale nie są amazońskie lasy, byłoby nie do pomyślenia. A tu masz! To "głupiemu" fitoplanktonowi w zasadzie zawdzięczamy życie i z góry widać to jak na dłoni. Ja mam ten film na dysku, zrzucam na "penisdrajwa" i zapodaję na duży ekran, poezja. Pozdrawiam Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Gość Ozet Napisano 19 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 19 Września 2014 (edytowane) O roli fitoplanktonu, jako producencie większości tlenu znajdującego się w atmosferze, dowiedziałem się po raz pierwszy 30 lat temu z książki Czesława Grudniewskiego pt. "O rybach dla wędkarzy". Pisał on już wtedy o planktonie roślinnym jako "płucach świata", choć w tamtych latach za takowe uważano powszechnie lasy Amazonii. Edytowane 19 Września 2014 przez Ozet Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Docio Napisano 20 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 20 Września 2014 Zbyszek, nie szukaj - dla mnie temat skończony Dla mnie nie, bo nadal nie rozumiesz. Jak pisałem tak robię. Poszerz swą wiedze i poczytaj o oczyszczalni roślinnej. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jotes Napisano 20 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 20 Września 2014 Zbyszek lubię Cię i szanuję i dlatego - możesz mi wierzyć! - nie zamierzam się sprzeczać, ani przerzucać argumentami. Wiedzy już nie muszę poszerzać w tym konkretnym zakresie z chociażby dwóch powodów: 1 - nie będę drugi raz budował bio oczyszczalni, 2 - konieczną wiedzę posiadałem już 5 lat temu i dlatego mam dokładnie takie rozwiązanie, jakie opisane jest w linku podanym przez Ciebie. Prawda, że o wiele subtelniejsze rozwiązanie niż to z otwartym zbiornikiem wodnym do końcowego oczyszczania? Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jotes Napisano 20 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 20 Września 2014 Celowo nie edytuję postu powyżej, bo zależy mi by pozostał w oryginale. Zbyszek, do tematu dodam tylko, że przeróżnych rozwiązań jest bez liku. Jest też już od dawna u nas wielu producentów, a coś takiego można kupić w każdym szanującym się/znaczącym składzie budowlanym. Przykłady i rozwiązania rodzimej produkcji wykorzystywane od wielu lat w Polsce. Nie byłbym sobą, gdybym nie dodał, że ja nawet myślami byłem jeszcze dalej. Ja rozważałem też zrobienie sobie jakiejś malutkiej bio gazowni przydomowej, ale jak poczytałem, to mi się odechciało. O pompie ciepła też już myślałem, ale opalam w zimę węglem z Bełchatowa i jest super. Koszty w stosunku do węgla kamiennego spadły o 70%. Tylko, że Unia chce nas na siłę uszczęśliwić i zakazać opalania węglem brunatnym, więc wycofają go ze sprzedaży na składach węgla. Takie zmartwienia pozostawiam sobie jednak do czasu, gdy wejdzie już zakaz. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Docio Napisano 20 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 20 Września 2014 Niezalezność od kapryśnego lub wręcz niezrównoważonego państwa cechuje ludzi rozsądnych, więc nic a nic mnie to nie dziwi. Nie jestem w stanie obecnie sprawdzić pod względem ekonomicznym jeszcze innego rozwiązania innego niż węgiel kamienny. Widziałem na własne oczy jak działa domowy piec na trociny, choć piecem trudno go nazwać. Łudząco podobny do dużej beczki z rusztem. Problem w tym, że do rozpalenia potrzeba chyba dwóch lub trzech wiader trocin ale za to taka ilość ostro grzeje przez całą dobę. Wtedy było to w kosztach jakieś 5% w stosunku do wegla, niestety obecnie, jak wspomniałem, nie jestem w stanie nic powiedzieć. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jotes Napisano 20 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 20 Września 2014 (edytowane) Niezalezność od kapryśnego lub wręcz niezrównoważonego państwa cechuje ludzi rozsądnych, więc nic a nic mnie to nie dziwi. Mam rozumieć, że tym zdaniem kończysz poprzedni temat? Za rozsądek dziękuję, jeszcze odrobina mi go pozostała, jednak czegoś mi tu brakuje. Nie sądzisz? Widziałem na własne oczy jak działa domowy piec na trociny, choć piecem trudno go nazwać. Łudząco podobny do dużej beczki z rusztem W moim przypadku odpada i trociniak i piec opalany miałem węglowym. Mam zbyt nerwowych członków rodziny i nie chciałbym, żeby ktoś z nich zszedł na zawał z powodu takiego pieca. Trociniak po zasypaniu, w pierwszej kolejności wytwarza gaz, który w momencie zapłonu tak potrafi walnąć w piecu, że aż klapy zrywa. Mój kolega kiedyś w takim momencie mało w spodnie nie narobił. To samo dzieje się z miałem węglowym, ten typ opału akurat testowałem u siebie, to rodzina prosiła mnie, żebym więcej miału nie kupował. Z resztą, u mnie jak się później okazało, najlepiej spala się węgiel kostka i najdłużej trzyma ciepło. Ale za to jest najdroższy. Poprzestanę zatem na brunatnym, będzie to już kolejna zima. Nie mam prawa narzekać, ani powodu by poszukiwać teraz innego rozwiązania. Znam je wszystkie. Szkoda mi jedynie, że w rodzinie nikt nie ma samochodu ciężarowego, bo gdybym kupił węgiel bezpośrednio w Bełchatowie, to zszedłbym w kosztach do 10-12% w stosunku do węgla kamiennego. Ale dla mnie jest OK! Nie będę szukał miodu... tam, gdzie go nie ma. 1. Trociniak 1 Czegoś takiego bałbym się postawić nawet w kotłowni 2 Trociniak 2 Zdrowsi będziemy bez niego, a poza tym mój piec jest sprawny i stary przecież nie jest. Edytowałem i dopisałem. Edytowane 20 Września 2014 przez Jotes Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Docio Napisano 20 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 20 Września 2014 Mam rozumieć, że tym zdaniem kończysz poprzedni temat? Za rozsądek dziękuję, jeszcze odrobina mi go pozostała, jednak czegoś mi tu brakuje. Nie sądzisz? Pisz wprost, bo jakoś nic do głowy mi nie przychodzi. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jotes Napisano 20 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 20 Września 2014 Pisz wprost, bo jakoś nic do głowy mi nie przychodzi. No to przykrość! Ja jednak na szyderstwa nie będę się silił, ani na palenie głupa i obrażanie adwersarza. Szacunek obowiązuje w obie strony... EOT! Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Gość Ozet Napisano 20 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 20 Września 2014 Jakaż pasjonująca dyskusja, toczy się w tak zdawałoby się "niewinnym" nomen omen temacie. Przychodzi mi do głowy znane powiedzenie: "Złapał kozak tatarzyna, a tatarzyn za łeb trzyma". Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Docio Napisano 20 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 20 Września 2014 No to przykrość! Ja jednak na szyderstwa nie będę się silił, ani na palenie głupa i obrażanie adwersarza. Szacunek obowiązuje w obie strony... EOT! Dla Ciebie może i EOT ale ja wolałbym wiedzieć, w którym to poście Cię obraziłem lub choćby nadwyrężyłem godność. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
wind Napisano 21 Września 2014 Autor Zgłoszenie Udostępnij Napisano 21 Września 2014 Koledzy,... przyjaciele,... bracia... funkcjonuje tutaj instytucja PW.Skorzystajcie, proszę. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jotes Napisano 21 Września 2014 Zgłoszenie Udostępnij Napisano 21 Września 2014 Dla Ciebie może i EOT ale ja wolałbym wiedzieć, w którym to poście Cię obraziłem lub choćby nadwyrężyłem godność. Skoro nalegasz. Będę jednak używał skrótów w cytatach. Chociaż temat zaczął się zupełnie niewinnie, od wtrącenia przeze mnie wzmianki, że to o czym piszesz, ma już swoje zastosowanie w Polsce i nawet ja mam u siebie takie rozwiązanie, to jednak nie pasowało do Twojej opinii/wiedzy. Również nie pasowało absolutnie do koncepcji czegoś, o czym czytałeś - jak się okazało później - ok 20 lat temu. Nie dopuszczałeś nawet myśli, że i my (Polska) jesteśmy znacznie bardziej zaawansowani w takich rozwiązaniach i do końca upierałeś się przy swoim i przy tym otwartym zbiorniku wodnym do ostatecznego oczyszczania. (o tym jednak napiszę na koniec wywodu). Jesteś równym gościem, lubisz żartować, kawalarz jesteś, a gębusię masz zawsze uśmiechniętą, ale... Jak się okazuje, nie znosisz sprzeciwu, a wszystko ma być tak, jak Ty zakładasz/pozwalasz. I pewnie dlatego w tym miejscu: Spojrzałem na zdjęcie i zobaczyłem, że to co piszesz ma się nijak do niego. Ten tatarak to jak myślisz, gdzie rośnie? Zaorane grządki, czy otwarty zbiornik? O to właśnie mi chodzi, o taką oczyszczalnię. Tylko to nijak nie jest 4x6m. Według skali Google, wiem gdzie szukać , jest to 40x10m i nadal rozbudowywany wzdłuż o kolejne 10m. Wprost zadałeś mi kłam - tak to odbieram. Przecież jesteśmy kolegami/przyjaciółmi, a tak się nie robi koledze. Po cóż miałbym kłamać? Nie zaufałeś jednak koledze, tylko głupiej mapie, która wywiodła Cię na manowce i karkołomnych twierdzeń. Wycofałeś się z tym zarzutem? Przyznałeś się do błędu/pomyłki? Nie! Przeszedłeś do porządku dziennego i jak gdyby nigdy nic, dalej brnąłeś. Aż w końcu, tu: Dla mnie nie, bo nadal nie rozumiesz. Jak pisałem tak robię. Poszerz swą wiedze i poczytaj o oczyszczalni roślinnej. Zarzuciłeś MI, że to ja nadal niczego nie rozumiem. Czyli wg Ciebie jestem tępakiem, niezdolnym do samodzielnego myślenia? To już zabolało! Zaraz jednak podajesz mi link do rozwiązania, które od 5 lat mam u siebie (i jednak bez zbiornika wodnego!) i każesz mi poszerzać wiedzę (ręce opadają ze zdumienia). Kolejny kop! A czy Ty Zbyszku poszerzyłeś/odświeżyłeś swoją wiedzę, zrozumiałeś, że Twój upór doprowadził Cię dokładnie i wprost do mojej pierwszej wzmianki, że to już dawno dzieje się w Polsce i wcale nie jest tak jak zakłada Twoja koncepcja. Dopuszczasz w ogóle, że mógłbyś się mylić, że to Twoja wiedza jest "nieświeża"? Błądzić jest rzeczą ludzką Jednak nawet po tym wszystkim, nie potrafisz przyznać się do błędu i ponownie jak gdyby nigdy nic przechodzisz do porządku dziennego: Pisz wprost, bo jakoś nic do głowy mi nie przychodzi. I silisz się na kolejne szyderstwo prosto w moją gębę, kwitując całość uśmieszkiem. Jakoś tak nie po koleżeńsku/przyjacielsku. A przecież kobyła w biegu mnie nie wypierdziała, tylko normalna niewiasta urodziła. Mam swoją godność, ambicję i honor. Zwykły robol, ale honorowy! Liczyłem, że kolega/przyjaciel potrafi jakoś wybrnąć z zaistniałej sytuacji, wycofując w należyty sposób swoje zarzuty, a nie wypnie się z uśmiechem. I jak obiecałem: Dla takiej oczyszczalni jak piszę potrzebny jest całkiem spory otwarty zbiornik wodny do końcowego oczyszczania. A tu już tworzyłeś błędne koło, które prowadzi wprost do głównego wątku w tym temacie. Odprowadzając ścieki do takiego zbiornika wodnego, doprowadziłbyś do eutrofizacji tego zbiornika, a w konsekwencji do hipertrofii (o smrodzie już pisałem). Nie wspominając o kosztach związanych z usunięciem problemu, przebudową "oczyszczalni", a po drodze gigantycznych kłopotach z urzędnikami ochrony środowiska. Ale to oczywiście moje zdanie i nie trzeba się z nim zgadzać, byle w sposób cywilizowany. Ot, I tyle! Tak to odebrałem. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się