Jump to content
Jelec 52

Żyłka Sneck Super Match Magnum Terpolymer

Recommended Posts

Witam.
Czy ktoś z Was używa/ał tej żyłki i może coś na jej temat się wypowiedzieć.
Zakupiłem ją na tegorocznych Targach Śląskich w Mysłowicach z ciekawości bo to teraz polska firma i warto ją wypróbować/sprawdzić czy będzie mi odpowiadała.
Cenowo też przyzwoicie za 300 m.
Pierwsze wrażenie to że jest bardzo miękka, prawie bezbarwna po rozwinięciu i w moim odczuciu cienka(0,18) a czuję jak np. Strofta 0,16. Jestem bardzo ciekaw jak się sprawuje w codziennym użytkowaniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na początku lat dziewięćdziesiątych łowiłem na te żyłki. Najlepszą była 0,30 mm fuo, na nią targało się sandacze z opadu - plecionek jeszcze nie było. Sneck miał dziwaczną rozmiarówkę - 0,165 mm, 0,185 mm, 0,205 mm. Na błękitną 0,205 mm nałowiłem mnóstwo boleni. A 0,185 mm stosowałem wtedy do małych przynęt jaziowych. Te żyłki miały drobny feler - były przegrubione. 

Obecnie do metody match stosuję żyłki Dragona, Tubertini, Miwardi, Robinson i Browning. I zawsze w ciemnym kolorze. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam mieszane uczucia co do Dragona. Drugi raz na rybach i waggler odleciał w siną dal. Musiała być gdzieś uszkodzona na szpuli bo zrobiłem mocny rzut i przerwała się kiedy spławik był już kilkanaście metrów w powietrzu. A taki ładny był, z błyszczącym lakierem ...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znam ten ból z różnymi żyłkami. One pękają zwyczajnie, po cichu, ale serce wędkarza pęka z całą mocą w takim przypadku. Strata ulubieńca boli. Potem aż echo niesie po wodzie, jakieś rwy, zdy i je. A najgorzej stracić ulubiony waggler/slider łowiąc z brzegu. I od nowa uczyć się łowić na kolejny, awansować go do ulubionych, itd. Niekończąca się opowieść. Taki jest los wędkarza... :unsure:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pół biedy straci się lowiąc z brzegu i wyląduje w toni, wiatr może zepchnąć do brzegu. Lowilem tuż przed wyspą, wszystko wymierzone, opracowane rzuty a waggler wylądował na wyspie bo urwala się żyłka.

A echo tego dnia było głośne 

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, zwykły michał napisał:

(…) A taki ładny był ...

Amerykanski… :diabelek:

Niestety, wędkarstwo polega na cierpliwości i stratach. Odlatujące po horyzont wahadłówki, pozostawione na zaczepach woblerki, to normalna rzecz. Bez tego nie byłoby tej adrenaliny, która towarzyszy połowom - wędzisko się wygina, linka napina, ryba... czy zaczep? Niestety częściej zaczep...:(

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×