Gość Napisano 28 Stycznia 2019 Zgłoszenie Napisano 28 Stycznia 2019 Witam. Czy ktoś z Was używa/ał tej żyłki i może coś na jej temat się wypowiedzieć. Zakupiłem ją na tegorocznych Targach Śląskich w Mysłowicach z ciekawości bo to teraz polska firma i warto ją wypróbować/sprawdzić czy będzie mi odpowiadała. Cenowo też przyzwoicie za 300 m. Pierwsze wrażenie to że jest bardzo miękka, prawie bezbarwna po rozwinięciu i w moim odczuciu cienka(0,18) a czuję jak np. Strofta 0,16. Jestem bardzo ciekaw jak się sprawuje w codziennym użytkowaniu.
Jotes Napisano 28 Stycznia 2019 Zgłoszenie Napisano 28 Stycznia 2019 Na początku lat dziewięćdziesiątych łowiłem na te żyłki. Najlepszą była 0,30 mm fuo, na nią targało się sandacze z opadu - plecionek jeszcze nie było. Sneck miał dziwaczną rozmiarówkę - 0,165 mm, 0,185 mm, 0,205 mm. Na błękitną 0,205 mm nałowiłem mnóstwo boleni. A 0,185 mm stosowałem wtedy do małych przynęt jaziowych. Te żyłki miały drobny feler - były przegrubione. Obecnie do metody match stosuję żyłki Dragona, Tubertini, Miwardi, Robinson i Browning. I zawsze w ciemnym kolorze.
zwykły michał Napisano 28 Stycznia 2019 Zgłoszenie Napisano 28 Stycznia 2019 Mam mieszane uczucia co do Dragona. Drugi raz na rybach i waggler odleciał w siną dal. Musiała być gdzieś uszkodzona na szpuli bo zrobiłem mocny rzut i przerwała się kiedy spławik był już kilkanaście metrów w powietrzu. A taki ładny był, z błyszczącym lakierem ... 1
Jotes Napisano 28 Stycznia 2019 Zgłoszenie Napisano 28 Stycznia 2019 Znam ten ból z różnymi żyłkami. One pękają zwyczajnie, po cichu, ale serce wędkarza pęka z całą mocą w takim przypadku. Strata ulubieńca boli. Potem aż echo niesie po wodzie, jakieś rwy, zdy i je. A najgorzej stracić ulubiony waggler/slider łowiąc z brzegu. I od nowa uczyć się łowić na kolejny, awansować go do ulubionych, itd. Niekończąca się opowieść. Taki jest los wędkarza... 2
zwykły michał Napisano 28 Stycznia 2019 Zgłoszenie Napisano 28 Stycznia 2019 Pół biedy straci się lowiąc z brzegu i wyląduje w toni, wiatr może zepchnąć do brzegu. Lowilem tuż przed wyspą, wszystko wymierzone, opracowane rzuty a waggler wylądował na wyspie bo urwala się żyłka. A echo tego dnia było głośne 1
Alexspin Napisano 29 Stycznia 2019 Zgłoszenie Napisano 29 Stycznia 2019 7 godzin temu, zwykły michał napisał: (…) A taki ładny był ... Amerykanski… Niestety, wędkarstwo polega na cierpliwości i stratach. Odlatujące po horyzont wahadłówki, pozostawione na zaczepach woblerki, to normalna rzecz. Bez tego nie byłoby tej adrenaliny, która towarzyszy połowom - wędzisko się wygina, linka napina, ryba... czy zaczep? Niestety częściej zaczep... 1
Gość Napisano 16 Września 2019 Zgłoszenie Napisano 16 Września 2019 Powracam do tematu. Używam tę żyłkę dosyć często ale tylko do łowienia na bolonkę na rzece ponieważ żyłkę praktycznie ciężko ją zatopić łowiąc klasycznym "matchem". Dodatkowo jeszcze dodam że żyłka w dotyku nie jest hmmm gładka, odnoszę wrażenie jakby była niejednorodna i skręcona(ale nie pętli), tak to czuję w palcach. Na plus mogę ocenić wytrzymałość, jest mocna również na węzłach(np. pokonała szczytówkę mojej wędki na zaczepie na drzewie :-))
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się